Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pisz poprawnie po polsku

Rozwój Internetu niewątpliwie spowodował, że poczytność mediów drukowanych spadła, ustępując miejsca informacjom przekazywanym za pośrednictwem Sieci. Lawinowo powstające nowe portale i strony internetowe są wygodniejszym i bardziej przystępnym centrum zdobywania zarówno informacji, jak i wiedzy. Łatwość utworzenia własnej witryny powoduje, że ich twórcami często są ludzie niedbający o poprawność zamieszczanych tam tekstów. Mówiąc krótko - własną stronę może mieć teraz byle kto. Nie chodzi mi tu o poprawność merytoryczną czy rzetelność przekazywania informacji, ale o poprawność językową - stylistyczną, ortograficzną, interpunkcyjną itd. Z moich obserwacji wynika, że portale internetowe pod tym względem są daleko w tyle za swoimi drukowanymi odpowiednikami; redakcje gazet zdecydowanie bardziej przykładają się do zadbania o tę poprawność, natomiast w Sieci tzw. literówka czy brak kropki lub przecinka w odpowiednim miejscu jest czymś dość powszechnym.

Z czego to wynika? Być może właśnie z faktu, że teraz praktycznie każdy może zostać administratorem/redaktorem strony internetowej, a co za tym idzie, często są to ludzie będący "na bakier" z ortografią i interpunkcją. Trzeba tu jednak dokonać jasnego rozgraniczenia - poważne i liczące się w świecie Internetu witryny zazwyczaj dość skrupulatnie wywiązują się z zadań, jakie stawia przed nimi poprawna polszczyzna. Natomiast strony małolatów, tworzone czasem w ogóle nie wiadomo po co, śmiało nazwać można stylistyczno-ortograficzną sodomo-gomorą (oczywiście nie wszystkie!). Takie twory omijam zazwyczaj szerokim łukiem, gdyż jestem zdania, że byle jak sformatowany tekst na stronie internetowej jest lekceważeniem czytelnika i nie docierają do mnie argumenty, że przecież to treść jest ważniejsza od formy przekazu.

Poprawna polszczyzna nigdy nie była mi obca; nie żeby był to jakiś dar... I nie czuję też z tego powodu żadnej wyższości nad kimkolwiek. Drażni mnie jednak ogromnie, gdy trafiam na tekst, w którym notorycznie przekręca się końcówki, zapomina o kropkach, przecinkach, lub pomija polskie znaki diakrytyczne. Od takich witryn jak najdalej. Komentujący dany news/artykuł nie musi znać ortografii, żeby przekazać światu swoją opinię. Od autora tekstu wymagam jednak czegoś więcej. Forma przekazu jest równie ważna jak sama treść, panie/panowie admini.

r   e   k   l   a   m   a

Wiele stron internetowych zawiera linki umożliwiające kontakt z administratorem lub posiada możliwość skomentowania danego artykułu/newsa bez konieczności rejestrowania się. Gdy napotkam naprawdę rażący błąd w takim artykule/newsie, nie waham się, by zgłosić go autorowi tekstu. Dobrze to, czy źle? Trudno powiedzieć. Czasem zdarzy się, że otrzymam odpowiedź z podziękowaniem za zwrócenie uwagi na błąd, a sam błąd zostaje poprawiony; zdarza się, że odpowiedzi nie ma, ale błąd zostaje poprawiony; a czasem reakcji nie ma żadnej. Oburzenia natomiast czy odpowiedzi typu "A co się, gościu, wpier... w nie swoje?!" nie odnotowałem. Czego oczekuję ja, jako zgłaszający błąd? Nie medalu, ani podziękowań czy zasilenia konta bankowego; wystarczy, że błąd zostanie poprawiony. Jaka jest pierwotna reakcja takiego administratora strony na zwrócenie mu uwagi na znaleziony błąd? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że gdyby tak na moją stronę wkradł się błąd i ktoś zwróciłby mi na to uwagę, byłbym mu za to wdzięczny, a o żadnej nerwowej, niecenzuralnej reakcji na pewno nie byłoby mowy. W końcu - jak pisałem wcześniej - taka "bezbłędna" witryna zyskuje na uznaniu użytkownika, jest czytelniejsza, a jej treść - zdecydowanie łatwiej przyswajalna.

To nie tak, że wchodzę na byle jaką stronę, czytam artykuł, znajduję błąd i z wrednym uśmieszkiem zaraz zgłaszam go autorowi do poprawki. Nie starczyłoby mi życia na takie korektorskie zabiegi. Swoje działanie w tej kwestii ograniczam do portali, które odwiedzam praktycznie codziennie i które są dla mnie ważne z punktu widzenia moich zainteresowań. Na jednym z nich, gwoli ścisłości traktującym o wciąż fascynującym mnie świecie F1, redakcja obdarzyła mnie takim zaufaniem, że ze zwykłego użytkownika stałem się pół-redaktorem, posiadającym uprawnienia do edycji newsów. Nie jest to robota na etacie, za kasę, ale zwykły wolontariat. Jedynym wynagrodzeniem jest satysfakcja, że mam swój wkład w poprawę jakości jednej z moich ulubionych witryn internetowych.

Tym, których moje podejście do propagowania w Sieci poprawnej polszczyzny drażni, od razu wyjaśniam, że nie jest to przejaw jakiegoś cwaniactwa, wywyższania się. Dla mnie portal internetowy jest jak ogród, po którym dziennie przechadzają się tysiące spacerowiczów. Wielu po nim przejdzie, zerwie kwiatka i zapomni. Ja natomiast przystanę i chętnie pomogę ogrodnikom wyrwać parę chwastów :) 

internet

Komentarze