Dobrze, że to nie Android...

... 

Ponad dwa lata temu RoninPn opisał bezlusterkową rewolucję wg Fujifilm, a ostatnie około fotograficzne wpisy Signomi, natchnęły mnie do podzielenia się z Wami moją subiektywną opinią na temat produktów firmy, którą szanuję i cenię od ponad 25 lat.

Wpis ten będzie zarówno techniczny, jak i humanistyczny, a tytuł wpisu zawiera pewną przewrotność, ale oddaje prawdę o traktowaniu przez producentów sprzętu z zielonym ludkiem, swoich klientów. Zapraszam do mojego świata.

Jak to się zaczeło

Moim pierwszym aparatem fotograficznym, jak i pewnie wielu z moich rówieśników była SMENA 8M otrzymana jako prezent komunijny, a pierwszym świadomie kupionym sprzętem był Zenit 12XP, kupiony za kwotę około 140 tysięcy złotych w okolicy 1988 r.

Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zenit_12xp

Dzięki niemu nauczyłem się robić zdjęcia od strony technicznej. Poznałem trójkąt zależności: czas, przysłona, czułość materiału fotograficznego. Nauczyłem się stosować czasy dla ruchu, przysłony dla rozmycia, a różne filmy (klisze) dla uzyskania odpowiednich "efektów" wraz z obróbką w ciemni. Zenit oferował czasy od B do 1/500 sek., pomiar światła przez obiektyw (TTL), a standardowy obiektyw Helios, miał niemal portretową ogniskową (58mm) i dużą jasność (f2). Do wad, które z biegiem czasu przekułem w zalety, należało:

  • pole widzenia kadru w wizjerze, ograniczone do mniej niż 70%, dzięki czemu nauczyłem się "ciaśniej" kadrować,
  • waga, dzięki której aparat stanowił także środek obrony,
  • i światłomierz, który po kilku miesiącach użytkowania sprzętu uległ uszkodzeniu, co z biegiem czasu i wyczucia, pozwoliło robić zdjęcia "na oko"

Światłomierz był zasilany baterią, ale skoro nie działał, to nie było żadnego problemu z eksploatacją, bo sam aparat był całkowicie mechaniczny i do działania nie potrzebował żadnego źródła zasilania i co najważniejsze: systemu operacyjnego.

Fotografia cyfrowa wyklucza taką możliwość. Ale nadal tak można.

Aktualny X, lecz nie iPhone X!

Dzisiaj w tak zwanej cyfrze, najczęściej fotografuję aparatem, który możecie zobaczyć poniżej.

Funkcjonalnie z zewnątrz przypomina połączenie dalmierza ze wspomnianym Zenitem. Wszystkie funkcje znane z radzieckiego brata, są wyciągnięte na zewnątrz i dostępne pod mechanicznymi kołami lub przyciskami. Mam do dyspozycji zmianę czasu migawki od B i 15 min do 1/8000 w wersji mechanicznej i do 1/32000 w wersji elektronicznej, przysłonę zmienię na obiektywie, a czułość materiału (matrycy) też zmienię podciągając pokrętko zmiany czasów. A jeśli znudzi mi się praca w trybie manualnym, przestawiam wszystko na czerwone litery A i już mam "idioten kamera" 

Urzekła mnie w nim ta "mechaniczność", oraz (żeby nie zanudzać wymienię tylko kilka funkcji, o reszcie możecie poczytać w linkach pod wpisem):

  • jakość obrazu zwłaszcza przy wysokich ISO,
  • pogodo odporność - WR (Weather Resistant) = 2,5 godziny pod sceną, z czego 1,5 godziny w deszczu i burzy, a zdjęcia z koncertu Kultu mam i sprzęt działa.
  • hybrydowy wizjer,
  • analogowy wygląd (dzięki nie traktują cię jako zawodowca, choć bywa to też powodem problemów z wejściem w zaklęte obszary)
  • waga poniżej 1kg,
  • niemal pełna konfigurowalność, 6 przycisków,
  • oraz "poprodukcyjne" wsparcie producenta dzięki ciągłemu rozwojowi firmware.

Mimo iż aparat zadebiutował na początku 2016 r. jest ciągle ulepszany.

Mam do dyspozycji także sprzęt innych marek np.: Canon i jedynym sposobem na rozszerzenie jego możliwości to instalacja oprogramowania Magic Lantern, gdyż wsparcie producenta zatrzymało się na wersji "realese".

Historia zmian oprogramowania

Zmiany, które nie tylko naprawiają błędy, ale także rozszerzają możliwości aparatu, nie zmniejszając jego wydajność, a wręcz przeciwnie przyśpieszając go. Oto ich krótka historia.

F 1.00 – Wersja produkcyjna.
F 1.01 – Poprawiono jakość obrazu podczas fotografowania na długich czasach.
F 1.02 – Poprawiono znalezione błędy.
F 2.00 – Szereg zmian funkcjonalnych
•	Rozszerzono liczbę punktów AF do 91 (siatka 7x13) i 325 (siatka 13x25),
•	Poprawiono celność AF w trybie detekcji fazy,
•	Poprawiono funkcję śledzenia AF w trybie AF-C,
oraz wiele innych zmian i ulepszeń w sumie 20
F 2.01 – Poprawiono błędy przy współpracy z jednym z obiektywów, lampą błyskową.
F 2.10 – Dodano obsługę nowej lampy Fujifilm 
F 3.00 – Szereg zmian funkcjonalnych:
•	Dodano możliwość fotografowania w RAW z Bracketingem: ISO, dynamiki, balansu bieli, symulacji filmów i z zastosowaniem zaawansowanych filtrów fotograficznych,
•	Rozszerzono czułości ISO o wartości 125 i 160,
•	Ekspozycja w trybie T nie mylić z B (bulb) została rozszerzona z 30 sek do 15 min.,
•	Dodano ustawienie AUTO dla minimalnej prędkości migawki w ustawieniu Auto ISO,
•	Przyśpieszono AF w trybie wykrywania twarzy,
•	Poprawiono AF-C,
•	Rozszerzono do 6 rozmiarów pola AF, najmniejszy jedno punktowy do precyzyjnego ustawiania ostrości na fotografowanym obiekcie,
Oraz wiele innych zmian i ulepszeń, w sumie 17
F 3.10 – Zwiększono możliwość obniżenia jasności EVF, dodano możliwość przypisania własnej funkcji do tylnego koła sterującego.
F 3.11 – Naprawiono błędy występujące w trybie MF (Manual Focus)
F 3.12 – Usunięto zawieszanie aparatu w trybie CH 8 klatek/sek. 
F 4.00 – Dziewięć zmian funkcjonalnych, z czego najważniejsze to:
•	Rozszerzono o format 4K funkcję filmowania,
•	Dodano tethering via USB i WiFi
•	Możliwość pracy z FUJIFILM X RAW STUDIO

Oryginalny plik zmian znajdziesz tutaj.

Też tak macie?

Szacunek dla użytkownika

Okazało się, że ostatnia wersja firmware w wersji 4.0 zawiera pewien błąd. Kilka dni później na stronie producenta pojawiły się przeprosiny oraz informacja o problemie i opis sytuacji w jakiej on występuje. 

Też tak macie?

Sam bym tego nie wymyślił...

Nieskompresowany plik RAW to około 50MB danych, obróbka kilkudziesięciu plików nawet na komputerze z i7 i 16GB RAM'u jest uciążliwa. Inżynierowie Fujifilm wpadli na pomysł, dlaczego by nie wykorzystać procesora wbudowanego w body i napisali program: Fujifim X-Raw Studio, który po podłączeniu do komputera jest takim małym Lightroom'em wykorzystującym możliwości aparatu do wywoływania RAWów. Sprytne prawda? Software jest jeszcze w fazie rozwojowej, ale potencjał już widać.

Też tak macie?

I gdzie ten Android?

Gdyby aparat pracował pod kontrolą Androida (a był np.: taki model Samsunga) to pewnie po kilku aktualizacjach przestałby po prostu robić zdjęcia z powodu braku pamięci operacyjnej lub pod innym równie błahym pretekstem. Producenci smartfonów nie szanują swoich klientów i żądza zysku przysłania dbanie o produkt. Smutne prawda?

Tak, tak właśnie macie!

Co dalej...

Cóż więcej mi potrzeba? W sumie to prawie nic. Wprawdzie nie ma sprzętu idealnego, ale gdyby pozbył się wyświetlacza LCD z korpusu, jak to zrobiła Leica w modelu M-D to byłbym bardzo zadowolony. Przydałaby się jeszcze funkcja focus stacking, ale kto wie, może w którejś z kolejnych aktualizacji się pojawi. Czy kupię coś innego? Za jakiś czas, może nowszy model z ciekawości lub potrzeby.

Źródło: Leica Camera AG

Jaka praca, taka płaca.

Kilka kadrów z mojego ulubionego tematu, czyli koncertów.

Z przykrością muszę stwierdzić, że galeria bloga DP jest bardzo słaba, jeśli chodzi o jakość publikowanych zdjęć. 

Epilog

Nie chciałem tutaj opisywać możliwości X'a omawiając wszystkie punkty specyfikacji. Pominąłem wiele informacji. Każdy z nas może przeczytać w sieci wiele recenzji i opinii. Miałem okazję fotografować wieloma aparatami Fujifilm (X100S, X-Pro1, X-E2) i mogę z czystym sumieniem polecić ten model, czyli: X-Pro2 oraz małego brata X100F. Inne model są także udane, ale każdy z nas musi wybrać sobie taki, który spełni jego oczekiwania. W temacie bezlusterkowców mogę polecić także sprzęt firmy Olympus (seria PEN i OM-D) czy też Panasonic. Co do SONY to mam mieszane uczucia, zwłaszcza co do stosunku jakość/cena. Nie mniej jest to sprzęt dobry, szczególnie dwa ostatnie modele.

Linkografia:

https://www.dpreview.com/reviews/fujifilm-x-pro2 

http://magiclantern.fm