Takie parametry za takie pieniądze? — czyli moja opinia o tablecie Kruger&Matz Eagle 975

Nie da się, zwyczajnie nie da się przeoczyć najnowszej produkcji Kruger&Matz; modelu należącego do serii Eagle i oznaczonego numerem 975. Taka specyfikacja i TAKA cena na każdym zrobią wrażenie. I spora część zainteresowanych jeszcze przed wzięciem urządzenia do ręki pewnie powie: tu musi być gdzieś haczyk... Czy faktycznie jest? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Xiaomi MiPad — wrażenia z użytkowania tabletu chińskiego giganta

Pierwszym tabletem, jaki sobie kupiłem, był iPad, konkretnie iPad2. I to chyba zaważyło na moim odbiorze produktów z tej kategorii. Choć zdecydowanie bardziej lubię system Android, niż iOS, przez długi czas kolejne urządzenia z zielonym robotem na pokładzie mi nie odpowiadały. Najpierw były to braki w płynności działania, potem braki w dostępnych aplikacjach. Z czasem te problemy zanikły, ale jeden pozostał: format ekranu. Uważam, że o wiele lepiej do przeglądania internetu, lektury gazet czy komiksów i codziennej zabawy i pracy nadaje się format 4:3.

Lenovo Yoga 2 tablet — wrażenia z użytkowania

Pamiętam, że gdy ukazała się pierwsza generacja tableta Lenovo Yoga, mocno zainteresował mnie specyficzny kształt urządzenia. Bateria ukryta w charakterystycznej wypustce, która sprawia, że urządzenie nigdy nie leży płasko, za to można je postawić? Miałem to szczęście, że mogłem się sprzętem nieco pobawić, i faktycznie, byłem pod wrażeniem wyważenia urządzenia. Trzymanie przed sobą tableta właśnie za ten "wyrastający" z boku wałek okazało się bardzo wygodne. W rękach miałem wersję z przekątną o długości ośmiu cali, i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zdecydowanie zbyt słaba moc.

Dell Venue 8 (pierwsza generacja) — test urządzenia

Nie każdy potrzebuje tableta z najwyższej półki, posiadającego najmocniejszą dostępną specyfikację. Z takiego założenia wyszedł najprawdopodobniej Dell, oddając w ręce użytkowników dwa urządzenia oznaczone jako modele Venue 7 i 8, których nazwa odpowiada przekątnej ekranu. Ja miałem przyjemność pracować z tym drugim.

Otrzymałem model posiadający ciemnoczerwony kolor, którego budowa - choć daleko jej do klasy premium - jednak nie sprawia wrażenia słabej czy tandetnej.

Rok z zegarkiem Pebble

To już rok, odkąd na moim nadgarstku ponownie pojawił się zegarek. Te przed laty całkowicie zostały wyparte przez smartfon, na który spoglądam tak często, że i noszenie zegarka stało się zbędne. Jednak w lutym 2014 roku sobie zaszalałem, i pozwoliłem na zakup, którego nie byłem w stanie zracjonalizować. Po prostu się nie dało. Pebble Smartwatch - bo o nim mowa - był tylko akcesorium do smartfona. Rzecz kosztująca wówczas 500 zł, mająca być zaledwie dodatkiem do urządzenia za już duże pieniądze. To brzmi bez sensu. Jasne, że tak.