Paint jak opera mydlana. Miał odejść, jednak został, teraz dostaje nowe funkcje

Strona główna Aktualności

O autorze

Mówiąc pół serio, historia Painta mogłaby posłużyć za scenariusz telenoweli. Zaczęło się od tego, że w Fall Creators klasyka chciano ubić na rzecz nowego Painta 3D. Jednak tak się nie stało. Z czasem ostrzeżenia o zmianie zniknęły, a "zwykły" Paint trwa w systemie Windows 10 do dzisiaj. Co więcej, właśnie doczekał się aktualizacji z całym szeregiem nowych skrótów klawiaturowych.

Paint już dotychczas miał kilka użytecznych skrótów. Przykładowo, "Ctrl + W" otwiera menu rozmiaru i pochylenia, "Ctrl + E" – właściwości obrazu, a "Ctrl + R" – nakładkę z podziałką.

Obsługa wyłącznie klawiaturą

Microsoft idzie jednak parę kroków dalej. Jak czytamy na blogu, firma chce, aby z Painta można było korzystać używając wyłącznie klawiatury. Tym samym lista skrótów zauważalnie rośnie:

  • Klawisze strzałek: przesuń kursor na ekranie.
  • Ctrl + klawisze strzałek : przewiń płótno
  • Spacja : aktywuj narzędzie.
  • Spacja + klawisze strzałek: wybierz część obszaru roboczego. Również kontrolki kształtu.
  • Tab (przy wyborze) : przechodzenie przez 9 punktów kontrolnych.
  • Shift + Tab (przy wyborze) : cykl w kolejności zgodnej z ruchem wskazówek zegara.
  • Klawisze strzałek (wybór) : modyfikuj punkt kontrolny
  • Ctrl + Spacja (manipulacja zaznaczeniem) : zatwierdzenie operacji.
  • Esc (manipulacja zaznaczeniem) : anulowanie operacji.

Ponadto, obok wspomnianych skrótów, zapowiedziano jeszcze jedną nowość. Mianowicie ulepszenie współpracy z czytnikami ekranowymi, takimi jak Microsoft Narrator. Są to oczywiście asystenci dla osób niewidzących lub niedowidzących. Na pewno łatwiej jest powielać sugerowane kliknięcia klawiszy niż dokładne ruchy myszką. (I oto prawdopodobnie doszliśmy do sedna).

Nowy-stary MSPaint ma trafić do użytkowników Windowsa 10 wraz z aktualizacją majową. Na dowód efektywności zmian – widoczna powyżej grafika, stworzona ponoć przy użyciu samej klawiatury.

MSPaint nigdzie się nie wybiera

Już abstrahując od wszystkich nowości, na usta ciśnie się jeden prosty wniosek: Paint na emeryturę nie odchodzi, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Skoro Microsoft zaprząta sobie głowę jego rozbudową, to raczej nie zrezygnuje z dalszej dystrybucji. Tak wynikałoby z czystej logiki.

Choć trzeba pamiętać przy tym, że kto jak kto, ale akurat firma z Redmond zaskakiwać lubi. Wystarczy sobie przypomnieć, ile napracowali się, aby wmówić ludziom, że nie potrzebują menu Start. A potem znów do niego wrócili. Z drugiej strony – Paint to sprawa znacznie mniejszego kalibru i jego być albo nie być nigdy nie stanie się priorytetem. Trudno więc oczekiwać większych rotacji.

© dobreprogramy