r   e   k   l   a   m   a
reklama

Palenia gier w USA nie będzie, organizatorzy akcji się rozmyślili

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

Na 12 stycznia władze miasta Southinghon w stanie Connecticut, wraz z miejscową organizacją SouthingtonSOS, planowały akcję zbierania brutalnych gier oraz publicznego ich niszczenia. W zamian za egzemplarze gier, ale także „złych” filmów czy muzyki na CD, wydawane miały być vouchery o wartości 25 dolarów. Miały, bowiem organizatorzy się ostatecznie rozmyślili. Jako oficjalny powód takiego stanu rzeczy podaje się koszty całego przedsięwzięcia.

Nikt nie przyznaje się do tego, że za decyzją może stać negatywny odbiór przez postronnych obserwatorów oraz media sposobu przeprowadzenia akcji (w założeniach przecież szczytnej) — nawoływanie do puszczenia z dymem gier kojarzyło się między innymi z niesławnymi paleniem na stosach czarownic w XVII wieku. Władze stwierdziły w informacji prasowej, że reakcja na ogłoszenie była szybka i pozytywna, akcję poparli rodzice, młodzi ludzie i ogólnie lokalna społeczność. Podziękowano wszystkim zainteresowanym za pomoc w szerzeniu świadomości istnienia problemu brutalnych gier oraz zachęcania do dyskusji na ten temat. Tu jest sukces, więc palić nie trzeba.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieSzef Wykopu o cenzurze w Internecie: Czujemy się zmuszeni do ucieczki z Unii