Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Budując wydajny komputer — czyli okiem Pangrysa. Część 1

Tak jak już niejednokrotnie pisałem, od swojego komputera wymagam nieco więcej niż standardowy zwykły użytkownik i należę do tego grona, które nieustannie modernizuje komputer :) Oczywiście w granicach rozsądku i raczej dość ograniczonym zakresie chociażby ze względu na raczej skromne środki budżetowe. Niemniej w mojej głowie zakiełkował plan dość radykalnych zmian dotyczących nie tylko samego hardware, ale i również samej obudowy, ale o tym opowiem już za chwilę.

Ponieważ, jak już wcześniej wspominałem, jestem również zapalonym graczem i z racji moich przyzwyczajeń i aberracji, wybrałem, jako podstawę do rozbudowy mojego komputera platformę Intela. Oczywiście według mnie, tutaj w grę wchodziła tylko podstawka LGA 1150 czyli Haswell. Oczywiście chcąc złożyć komputer tylko do grania mógłbym wybrać spokojnie starsze generacje Intela, czyli Sandy Bridge i Ivy Bridge, które mimo faktu, że od premiery tych procesorów minęło parę ładnych lat, to wciąż doskonale się nadają do budowy wydajnego gamingowego komputera. Problem w tym, że ja nie potrzebuję komputera tylko do gier, ale służy mi jako narzędzie do pracy, testów, czasem składania filmów czy jako platforma testerska dla softu i naturalnie przede wszystkim, dla sprzętu. Na kilku virtualkach testuje kolejne obrazy z linuksami czy BSD a w międzyczasie składam jakiś filmik czy pogrywam w Battlefielda :)

Oczywiście pewnie się zastanawiacie, dlaczego pominąłem w swym wyborze AMD, jako dostawcę procesora :) Przyznam szczerze, ze nigdy nie miałem własnego komputera opartego na procku AMD, ale broń Boże nie, dlatego, że ich nie lubię czy coś w tym stylu. O nie, powód był dość prozaiczny i typowy. Zawsze jak miałem kupować komputer z procesorem Athlon itp. to zawsze wpadała mi w ręce korzystniejsza oferta z procesorem Intela. Gdy upatrzyłem sobie jakąś fajną konstrukcję z CPU od Zielonych to wpadał ktoś z propozycja nie do odrzucenia, że jest tanio do wzięcia komputer z Pentiumem. I tak jakoś się złożyło, że zawsze miałem takie kompy i chyba już nie chce mi się zmieniać preferencji, bo choć procesory z Santa Clara są dla mnie wydajniejsze to tak naprawdę wielu zwykłych użytkowników czy graczy nie zwróci uwagi, jaki mają procesor na płycie i wybór tańszego aczkolwiek wydajnego AMD absolutnie nie będzie złym wyborem.

r   e   k   l   a   m   a

Wracając do tematu, dwa lata temu udało mi się za niewielkie pieniądze nabyć obudowę SilentiumPC Regnum L50 Pure Black, która cechowała się naprawdę dla mnie ważnymi cechami, czyli dużymi gabarytami i co za tym idzie, nieprzejmowanie się wielkością komponentów oraz możliwością schowania kabli za płytą :) Cena 100 (specjalnej od przyjaciela) pozwoliła mi przymknąć oko na kilka wad tej obudowy. Jednocześnie nabyłem bardzo wydajne, lecz nieco duże chłodzenie na CPU, czyli Zalman CNPS14X oraz naprawdę świetny zasilacz XFX Core 550W z certyfikatem 80+ Bronze. Moim prywatnym zdaniem, akurat zasilacz komputera to jest ta rzecz, na której nigdy, ale to nigdy nie powinniśmy oszczędzać. Z drugiej strony nie powinniśmy też przesadzać z mocą zasilacza, no chyba, że myślimy o kilku kartach graficznych w SLI/Crossfire, ale to już raczej ekstremalne przypadki. Mój zasilacz o mocy 550W dawał radę z podkręconym procesorem do 4.50 GHz i5-3570K oraz mocarnymi i dość pazernymi na moc takimi kartami jak ASUS ROG Matrix GTX 780 Ti Platinum oraz Gigabyte AMD Radeon R9 290 X. Certyfikat 80+ Bronze oznacza, że zasilacz ma sprawność na poziomie, co najmniej 82% przy obciążeniu wynoszącym 20 oraz 100% mocy maksymalnej, ale nie mniej niż 85% przy obciążeniu wynoszącym 50%. Ważne dla mnie też było, że na linii +12V można uzyskać maksymalnie aż, 528W co jest całkiem niezłym wynikiem biorąc pod uwagę, że nominalnie ma 550W. Jedynym minusem tego urządzenia, na które naturalnie można przymknąć oko są nieodpinane kable, ale myślę ze to drobna niedogodność, którą w pełni rekompensują osiągi zasilacza oraz jego przystępna cena :)

Notabene wybór bądź co bądź wydajnego chłodzenia, jakim jest Zalman CNPS14X stworzyło mi kilka dość niespodziewanych problemów. Schładzacz przy zastosowaniu dobrej pasty termoprzewodzącej jest naprawdę wydajny i pozwala nam osiągnięcie świetnych wyników, ale ma jedną bardzo poważną wadę. Jako, że jest to konstrukcja dwu wieżowa i chłodzenie jest ogromne a to już może być powodem pewnych nieoczekiwanych kompromisów. O ile wyliczyłem, że spokojnie zmieści się w mej przepastnej obudowie to jakoś nie pomyślałem czy nie będzie stwarzał jakiś innych problemów.

I niestety stwarzał...

Jako że budowałem wydajny komputer to i ram musiałby być godny i kupiłem nowe pamięci ram DDR3 2 x 4GB HyperX Beast 2133 MHz, które niestety dla mnie charakteryzują się dość wysokimi radiatorami. I jak możecie się domyślić, budowa chłodzenia Zalmana uniemożliwiła montaż takich pamięci z wysokimi radiatorami. Kości, więc trafiły do komputera mojego syna gdzie się nudzą po dziś dzień a ja zostałem przy zwykłych Kingston HyperX PC1600 z niskim radiatorem. Nie mniej przyszedł czas by drobnymi krokami trochę zmodernizować moja maszynę by nadążała za najnowszymi rozwiązaniami :)

Jako pierwszy na moje biurko trafił nowiutki procesor Intela Core i7-4790K z rodziny Devil's Canyon. Obecnie najmocniejszy procesor na podstawkę LGA 1150 dostępny dziś na naszym rynku gwarantuje, że jeszcze długo nie zabraknie mi mocy obliczeniowej. Ta jednostka w odróżnieniu od zwykłego procesora z rodziny Haswell ma nowy materiał termoprzewodzący na bazie polimerów tzw. NGPTIM oraz dodatkowe kondensatory stabilizujące napięcie zasilające. Pozwala to na lepsze odprowadzenie ciepła, co skutkuje zwiększonymi możliwościami podkręcania a jak dobrze wiemy z Haswellem bywało różnie pod tym względem.
Wkrótce dołączyły do niego pamięci ram z niskim profilem radiatora, czyli 2 x 8 GB HyperX Savage 1866 MHz, których to dość oryginalny wygląd nasunął mi pewna myśl.

A może tak oprócz modernizacji wewnątrz, pomyśleć o małym moddingu całej konstrukcji ?

Pojawił się problem z doborem płyty i o ile zwykle bym wybrał ASRock Z97 Pro4 to obecnie musiałem pomyśleć nad innym kandydatem. Od czasu premiery procesorów Intela z rodziny Sandy Bridge, jeśli składałem komuś gamingowy komputer to moim pierwszym wyborem była płyta ASRock Pro3/Pro4 lub Extreme 4. Nigdy nie zawiodłem się na tych płytach a dodatkowo oferują świetny stosunek możliwości do ceny, jaką musimy za nie zapłacić. Przy moim komputerze musiałem odłożyć sympatie i przeszukać oferty konkurencji by wybrać może coś lepszego :) Mój budżet na płytę wynosił tylko ok. 550 zł i w tej granicy cenowej musiałem znaleźć dobrą płytę na chipsecie Z97, z potencjałem pozwalającym na podkręcanie nie tylko procesora:) No i ważne było dla mnie najciekawsze wymaganie, które wielu z Was uzna za bezsensowne, ale dla mnie było ważnym argumentem podczas wyboru mobo. :) Płyta musiała zawierać czerwone akcenty kolorystyczne w związku z planowanym moddingiem całej maszyny.

Niejako na pierwszy plan wysunęła się płyta ASRock Fatal1ty Z97 Killer i ASRock Fatal1ty Z97X Killer ale jakoś mego serca nie podbiły. Dość ubogie wyposażenie i problematyczna karta sieciowa Killer E2200, na którą skarży się wielu graczy spowodowało, że ASRock szybko zniknął z mej listy. Dla mnie, jako gracza, który w każdy wolny wieczór stara się wyrwać godzinkę czy dwie na kilka partyjek w Battlefielda z przyjaciółmi, dobra karta sieciowa to podstawa. Nie ukrywajmy, akurat te płyty to tak naprawdę wersje Pro 3/Pro4 tylko z czerwonym wykończeniem i głównie płacimy tu za nazwę Fatal1ty :)

Kolejnym wyborem była gamingowe konstrukcje od Gigabyte, czyli GA-Z97X-Gaming 5 oraz od MSI, czyli MSI Z97 GAMING 5. Obie to naprawdę ciekawe, dobrze wyposażone i dojrzałe konstrukcje nadające się do budowy wydajnego komputera dla gracza. I właściwie już się skłaniałem ku zakupowi konstrukcji Gigabyte, bowiem MSI straciło w mych oczach, gdy w specyfikacji ujrzałem tylko jedną kość UEFI, co dla mnie jest dość ważne jak dla każdego użytkownika, któremu w swojej długiej karierze udało się kiedyś uwalić BIOS czy UEFI. I właśnie wtedy gdy już miałem zakupywać płytę Gigabyte to właśnie Asus sprawił mi miłą niespodziankę i pokazał płytę skrojoną jakby dla mnie.

Wcześniej, skreśliłem z listy płyty Asusa, bowiem nie mieściły się w zasięgu moich finansów lub nie pasowały do mojej koncepcji moddingu. Wszystko się zmieniło, gdy pojawiła się perełka od twórców płyt z serii ROG, czyli ASUS Z97-Pro Gamer. Jak to słusznie zauważono ta płyta to po prostu tańsza wersja o wiele droższego modelu ASUS Maximus VII Ranger, bez wyświetlacza kodów POST i przycisków POWER i RESET, które znajdziemy w płytach z logiem ROG. Reszta jest niemal identyczna z dużo droższymi płytami Asusa. Dla mnie akurat te rozwiązania nie były aż tak potrzebne tym bardziej że akurat w tym modelu zamiast wyświetlacza mamy rząd diód które z powodzeniem zastępują wyświetlacz POST.

ASUS Z97-Pro Gamer jest świetną konstrukcją do budowy, której użyto najwyższej klasy komponentów. Płyta ma mocną 8 fazową sekcję zasilania, która pozwala myśleć o overclockingu oraz świetną wbudowaną kartę dźwiękową opartą na Realtek ALC1150 z kilku unikalnymi rozwiązaniami Asusa jak SupremeFX, która pozwala osiągnąć niemal bezstratny dźwięk ze stosunkiem sygnału do szumu (SNR) rzędu 115dB czy 300 ohmowego wzmacniacza.
No i jako przysłowiowa wisienka na torcie, czyli ASUS ESD Guard. W wielkim skrócie mówiąc, płyta jest aktywnie chroniona przed nagłym wyładowaniem elektrostatycznym (ESD), co oznacza, że jeśli nawet nie używasz listwy przeciwprzepięciowej, co w dzisiejszych czasach jest raczej rzadkie, to przypadku nagłego skoku napięcia mamy zapewnioną ochronę sprzętu.
Złącza i gniazda pamięci DRAM są chronione przed przepięciami dzięki wbudowanym, odnawialnym bezpiecznikom, które znacznie zwiększają żywotność całej płyty głównej. Ogólnie rzecz biorąc, doskonała płyta dla kogoś kto wymaga nieco więcej od swego komputera przy czym pozbawiona większości zbędnych dla mnie ficzerów, które tylko podnoszą cenę płyty.

No i coś co dla mnie było najważniejsze :) Udało mi się ją kupić przed podwyżkami i skokiem wartości dolara, co pozwoliło mi się zmieścić w zaplanowanym budżecie. Miesiąc później ta płyta w niektórych sklepach kosztowała ponad 600 zł !! Rzekłbym, że udało mi się ją nabyć w niemal ostatnim momencie :)

A w kolejnej części, dowiecie się, w która stronę idą moje przeróbki samej obudowy i co jeszcze zmienia się w samym komputerze a na zachętę wstawiam dwa zdjęcia, które pomogą Wam przewidzieć moje dalsze posunięcia :)

PS.

Wszelkim malkontentom, którzy stwierdzą że mogłem wybrać lepsze komponenty odpowiem staropolskim przysłowiem.

Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje :P

C.D.N. 

sprzęt hobby

Komentarze