NUC u Pangrysa vol.4 czyli wstępnie oceniamy sprzęt

Niestety dla mnie, wielkimi krokami zbliża się półmetek testów intelowskiego komputerka, który zawitał do mego domu.
Czas, więc najwyższy, pokusić się o wstępną ocenę sprzętu.

Mój tester, czyli mój syn, porzucił dla tego urządzenia swojego laptopa i namiętnie katował NUC-a we wszystkich możliwych zastosowaniach, jakie mogą wpaść do głowy dziewięciolatkowi :)

Wszystkie gry, które posiada, spokojnie odpalały na NUC i mógł pograć bez problemów. Nie miał absolutnie żadnego problemu by odtworzyć film w jakimkolwiek formacie :) Żadnych zacinek czy opóźnień, więc ten test grafika HD4000 przeszła niemal śpiewająco.

Oczywiście po lekturze poprzedników, trochę się bałem o temperatury, ale to rozwiązanie okazało się bajecznie proste. Otwory wentylacyjne są tylko od spodu i niestety nie jest to specjalnie dobre miejsce... Wystarczyło urządzenie postawić na boku by poprawić wentylację i jakoś nigdy nie ujrzałem BSOD-a na NUC. Zakres temperatur nawet się nie zbliżył do granicy, po którym urządzenie by się wyłączyło :)

Wiem, nie jest to idealne rozwiązanie, ale wolałem uniknąć by mój syn zaczął się bać, bo coś popsuł, choć tak naprawdę to nie byłaby jego wina. Mam tylko nadzieję, że Intel poprawi chłodzenie w kolejnej generacji sprzętu, bo u niektórych może to grozić niezłą awanturą w domu, gdy z niewiadomych przyczyn komputerek się wyłączy a serwis będzie twierdził (i słusznie), że sprzęt jest całkowicie sprawny.

Mój syn wprawił w zdumienie swojego kolegę i jego ojca, jak przyszedł z własnym (no może nie własnym) komputerem pod pachą, sam podłączył do TV by wspólnie zagrać w SPORE. Sprawił niesamowite wrażenie, samodzielnie instalując sprzęt i wyobraźcie sobie, nawet nie zadzwonił do mnie po pomoc :) Niewielki rozmiar i możliwości NUC-a też zrobiły wcale niemałe wrażenie a z tego co syn opowiedział po powrocie, nawet ojciec kolegi zasiadł przed TV i zaczął się bawić możliwościami intelowskiego minikomputerka.

Dziś mój syn już nie chce laptopa, woli urządzenie w stylu NUC by móc je bezpiecznie transportować i nie martwić się o Bad Blocki na dysku :) Wszak już teraz ciężko znaleźć kogoś, kto nie ma TV z HDMI a mysz i zwijana klawiatura nie zabiera za dużo miejsca w plecaku. Nieśmiało zaczął przębąkiwać że na przyszłoroczną komunie byłby to naprawdę oczekiwany prezent a gdyby znalazł takie urządzenie pod choinka to też byłby ogromnie szczęśliwy.

Niestety urządzenie ma jedną dość poważną wadę. Jest to dość wysoka cena, która trochę przeraża.

Policzmy koszt urządzenia, które obecnie testuję.


  • Sam NUC – 1100 zł
  • Pamięć RAM 8 GB – 150 zł
  • Dysk mSATA 240GB 1150 zł
  • WiFi - ok 90 zł

Razem wychodzi kwota ok 2490 zł. Można zakupić mniejszy dysk np. 120GB, co pozwoli nam obniżyć cenę do bardziej akceptowalnego poziomu 1900 zł, co sprawia ze poważnie się zastanawiam czy warto kupować laptopa na komunię i czy nie pomyśleć nad urządzeniem od Intela.
Oczywiście należałoby też doliczyć koszt Windowsa, ale ja bym na tym urządzeniu oczywiście postawił openSUSE... które jest za darmo :) i które notabene działa na NUC całkiem nieźle, ale to już temat na kolejny wpis :)

PS
Pewnie się zastanawiacie dlaczego nie uważam np brak USB 3.0 jako wady. To proste, mojemu synowi wystarczył USB 2.0 bo i tak większość rzeczy brał z mojego dysku po sieci :) Nie chciało mu się biegać z pendrive czy z przenośnym dyskiem .

PS2
Dawno nie było zdjęć kotów, więc proszę. Oto kotka mojego syna, czyli Pusia . :)