Okiem Pangrysa, czyli kilka słów o iiyama G-Master GB2760QSU

Firma iiyama od wielu lat jest jednym z producentów najchętniej wybieranych monitorów dla celów profesjonalnych. Owszem, próbuje skusić zapalonego gracza, nierzadko skutecznie, ale powiedzmy szczerze, na tym konkretnym rynku nie stanowi jakieś znaczącej siły. Zresztą, z roku na rok w gronie gamingowych konstrukcji robi się coraz ciaśniej, bo co rusz kolejne firmy wchodzą w ten segment. Z tym większą ciekawością przystałem na propozycję, by zapoznać się nieco bliżej z produktem tej firmy.

Na krótki test trafił do mnie nie najnowszy, ale wciąż niezły gamingowy 27-calowy model z serii Red Eagle, czyli G-Master GB2760QSU o rozdzielczości WQHD (2560 × 1440 px). Model może i nie jest najnowszy, ale wciąż może być dla wielu interesujący. Ja nie ukrywam, że właśnie taki rozmiar, czyli 27 cali, jest dla mnie optymalną wielkością ekranu, zarówno do pracy, jak i do rozrywki. A ponieważ na takim ekranie obraz FullHD nie wygląda dla mnie zbyt dobrze - bo czasem potrafi postraszyć pikselozą, szczególnie podczas pisania w programie biurowym - to właśnie dwudziestosiedmiocalowy wyświetlacz w proporcji 16: 9 o rozdzielczości 2560 × 1440 px zapowiadał się całkiem nieźle. Dodajmy do tego częstotliwość odświeżania na poziomie 144Hz i mamy przepis na dobry gamingowy monitor w wykonaniu iiyamy. No może poza faktem, że iiyama z niewiadomych przyczyn postanowiła w tym modelu uszczęśliwić nas matrycą TN, ale o tym za chwilę.

Wzornictwo iiyamy jest do bólu klasyczne, ale trudno mu cokolwiek zarzucić. Ramki nie są jakoś paskudnie szerokie, choć nie obraziłbym się, gdyby były nieco węższe. Szczególną uwagę przyciąga praktycznie zaprojektowana stópka monitora, która zapewnia nam całkiem szeroki wachlarz regulacji kątów pochylenia czy wysokości ekranu. Oczywiście, mamy też funkcję pivot, dzięki której jest możliwe obróceniu ekranu o 90° z trybu krajobraz na tryb portret. Rzadko się to przydaje, przynajmniej mnie, ale czasem ułatwia pracę, choć przyznaję, że bez tego rozwiązania też się daje żyć :) Niemniej, zakres regulacji zachwyci nawet największego malkontenta, bo rzadko się spotyka aż tak szerokie możliwości ustawienia ekranu pod swoje upodobania. Oczywiście ten konkretny G-Master możemy również powiesić sobie na ścianie, korzystając z dowolnego wieszaka z systemem VESA 100 × 100.

Z tyłu monitora mamy komplet najbardziej przydatnych portów, czyli nieco archaiczny DVI-D, HDMI 2.0 i DisplayPort, hub z dwoma portami USB 3.0 oraz gniazda do wpięcia słuchawek. Z przodu monitora znajdziemy przyciski nawigacyjne, które wyglądają dość staroświecko przy np. Joystiku znanego z AOC czy Philipsa, ale spełniają swoją rolę, a to chyba jest najważniejsze. Cały wygląd można sprecyzować słowami: skromny, dystyngowany z klasą, ale bez tzw. efektu wow. W dzisiejszych czasach, gdy na rynek co chwilę trafiają coraz bardziej ekstrawaganckie konstrukcje, ten G-Master charakteryzuje się wręcz podręcznikową elegancją. Spodobało mi się, że iiyama ślepo nie naśladowała trendu do odchudzania na siłę ekranów poprzez wyrzucenie zasilacza na zewnątrz, jak np. w laptopie. Przyznam szczerze, że mnie to trochę irytuję, bo taki zasilacz leży za monitorem i optycznie zwiększa chaos na moim i tak zagraconym biurku.

Specyfikacja

    • Przekątna: 27", 68.5cm
    • Panel: TN LED, matowe wykończenie
    • Rozdzielczość fizyczna: 2560 x 1440 @144Hz (3.7 megapixel WQHD)
    • Format obrazu: 16:9
    • Jasność: 350 cd/m2 typowa
    • Kontrast statyczny: 1000:1 typowy
    • Kontrast ACR: 12M:1
    • Czas reakcji: 1ms
    • Kąty widzenia: poziomo/pionowo: 170°/160°, prawo/lewo: 85°/85°, góra/dół: 80°/80°
    • Kolory: 16.7mln 8bit (6bit + Hi-FRC) (sRGB: 99%; NTSC: 72%)
    • Synchronizacja pozioma: 30 - 89KHz
    • Synchronizacja pionowa: 50 - 144Hz
    • Powierzchnia robocza: szer. x wys. 596.7 x 335.7mm, 23.5 x 13.2"
    • Plamka: 0.233mm
    • Wejście sygnału: DVI-D x1, HDMI 2.0 x1, DisplayPort x1
    • USB HUB: x2 (v.3.0)
    • HDCP: tak
    • Wyjście słuchawkowe: tak
    • Wbudowane głośniki: 2 x 2W
    • Obsługa technologii FreeSync HDMI & DisplayPort @144Hz
    • Zakres regulacji wysokość, pivot (rotacja), obrót
    • Rotacja (funkcja PIVOT) 90°
    • Obrót stopy 90°; %3° w lewo; %3° w prawo
    • Kąt pochylenia 22° w górę; 5° w dół
    • Standard VESA 100 x 100mm
    • Wymiary produktu szer. x wys. x gł.: 613.5 x 397.5 (527.5) x 230mm
    • Waga (bez pudła) 6.4kg

    Użytkowanie

    Po wyjęciu z kartonu monitor wygląda całkiem przyzwoicie, jak na konstrukcję, która jest już obecna na naszym rynku od dobrych dwóch lat. Rozdzielczość WQHD 2560 × 1440 pikseli, częstotliwość odświeżania 144 Hz - to powinno radować każdego gracza. Dodajmy do tego czas reakcji równy 1 milisekundę, kontrast statyczny 1000:1 oraz deklarowaną jasność na poziomie 350 cd/m2, obsługę AMD FreeSync w trybie od 48 do 144 kl./s, matową matrycę i mamy gotowy przepis na świetny monitor dla gracza. Z małym zgrzytem, jakim jest matryca typu TN, która wśród wszelakich guru tematów i znawców będzie zawsze obrzucana błotem. Sam nie jestem miłośnikiem konstrukcji z TN-kami bowiem, gdy ktoś dłuższy czas gra lub pracuje na monitorach z matrycami IPS czy VA, to musi przyznać, że TN nie występuje w tej samej lidze chociaż sam nie jest pozbawiony pewnych zalet. obecnie na rynku mamy bodajże tylko jeden model monitora od LG z matrycą IPS, który może się pochwalić takim samym czasem reakcji na poziomie 1ms jak własnie ta dwuletnia iiyama. Daje to do myślenia, no nie ?

    Tutaj jednak mamy do czynienia z monitorem, który ma się sprawdzać w grach, więc tak też zrobiłem i sprawdziłem go w niemal każdej grze, jaką miałem na dysku. Zresztą, nasz pierwszy kontakt był średnio udany, bowiem po odpaleniu komputera przywitały mnie barwy, które z rzeczywistością miały niewiele wspólnego. Na szczęście iiyama to firma z doświadczeniem i wie czego potrzeba klientowi. Podobnie jak w przypadku monitorów do celów profesjonalnych, również i ten model możemy skalibrować. Wystarczy się udać na stronę iiyamy, pobrać profil kolorów do kalibracji i zobaczymy, że nawet konstrukcja z TN-ką może nas pozytywnie zaskoczyć jakością obrazu. Gorąco to polecam, bo niewiele firm coś takiego udostępnia, a czasem może nam się przydać, jeśli na monitorze odpalamy poza grami również programy kalibru np. CAD-a czy Photoshopa.

    Na moje szczęście obecnie użytkuję kartę graficzną od AMD czyli Sapphire Radeon RX 5700 PULSE, więc mogłem się nacieszyć pełną obsługą AMD FreeSync. Co prawda od niedawna również właściciele kart graficznych od Nvidii mogą się cieszyć wspomnianą wyżej usługą FreeSync, ale powiedzmy to sobie otwarcie - na kartach z serii Radeon działa to wszystko dużo lepiej i to widać na pierwszy rzut oka. Tutaj działa to całkiem sprawnie i dzięki rozwiązaniom AMD ten obraz wygląda lepiej niż na karcie od Zielonych. Wiem, bo sam przez chwilę grałem na swoim Zotac GeForce GTX 1080 AMP! 8GB na tym monitorze i mam materiał porównawczy. Nie napotkałem ani razu efektu smużenia czy tzw. powidoków nawet w bardzo dynamicznych scenach, w jakie obfituje mój ukochany Battlefield, czy Rainbow Six: Siege ato sztuka, która czasem nie udaje się nawet z wieloma teoretycznie lepszymi monitorami z matrycami VA czy IPS . A odświeżanie obrazu na poziomie 144Hz w rozdzielczości 2560 × 1440 px zapewnia naprawdę świetny obraz, oczywiście pod warunkiem, że nasz sprzęt da radę. A mój akurat dał radę. :)

    Przyznam, że użytkując dłużej ten monitor odkrywałem, jak wiele z moich uprzedzeń do TN-ek jest mocno przesadzonych, a na niektóre mogę machnąć tylko ręką. Nie jestem typem, który spogląda pod wszelkimi kątami w monitor, bo zazwyczaj siedzę centralnie przed nim. Oczywiście, nie stałem się miłośnikiem tego typu matryc w gamingowych monitorach, ale ten konkretny model iiyama G-Master GB2760QSU jest wart rozważenia, jeśli szukacie monitora do gier w rozdzielczości WQHD z odświeżaniem 144 HZ. Nie jest to konstrukcja topowa, ale jest to solidny, wielozadaniowy model, który po kalibracji zadziwi niejednego użytkownika w teorii lepszych monitorów. Nie jest to model idealny, ale raczej solidny i całkiem przyzwoity koń roboczy, który mimo wielu wad da się lubić. 

    Zapalony gracz, taki ja ja, bedzie zadowolony z tego modelu pod warunkiem, ze zada sobie odrobinę trudu i skalibruje sobie sobie monitor.Doceni brak smużenia i błyskawiczny czas reakcji 1 m/s, czasem nieosiągalny dla teoretycznie dużo lepszych monitorów. Owszem, nadal stoję na stanowisku, że ekrany z matrycami TN powinny powoli odchodzić do lamusa, ale akurat ta iiyama jest warta, by na nią spojrzeć bardziej przychylnym okiem. Tym bardziej jeżeli zależy nam na perfekcyjnie płynnym obrazie w szybkich rozgrywkach. Bo akurat iiyama nie wypuszcza złych rzeczy, jedynie tylko czasem skandalicznie drogie, ale to już temat na inną dysputę :) Chociaż w tym akurat przypadku, mam dobrą wiadomość. Obecnie w x-kom mamy promocję, gdzie przy zakupie monitora firmy iiyama, dostajemy grę Star Wars Jedi: Upadły Zakon o wartości ok 200 zł w prezencie. A jak dobrze poszperamy na sieci, to bez trudu ten monitor znajdziemy w cenie niewiele przekraczajacej 1300 zł.

    Zalety

    • Możliwość kalibracji kolorów monitora
    • Czas reakcji 1 m/s
    • Optymalny rozmiar do rozdzielczości
    • Przy zakupie w x-kom, gra Star Wars Jedi: Upadły Zakon w prezencie

    Wady

    • To nadal TN