Star Wars Battlefront II, czyli Moc jest silna w tej grze

Gdy dwa lata temu EA wypuściło na rynek Star Wars Battlefronta, niejako restartując całą serię, byłem pełen obaw. Na szczęście dla mnie i wielkiej rzeszy fanów, pierwszy Battlefront okazał się naprawdę świetną grą, choć niepozbawioną pewnych wad. Wielu graczy skarżyło się, że w tej grze brakuje kampanii dla jednego gracza czy na małą ilość map dostępnych na starcie. Na szczęście dla nas, EA postanowiło, że w kolejnej odsłonie znajdzie się również i rozbudowana kampania dla jednego gracza. I w słowa w sumie dotrzymano, choć nie ukrywajmy, jest mały haczyk, ale o tym już za chwilę. 

EA zleciło opracowanie gry aż trzem studiom: DICE, Motive oraz Criterion. Co mnie szczególnie zachwyciło, historia w kampanii miała być opowiedziana z punktu widzenia komandor Iden Versio, dowódcy Imperialnego Oddziału Inferno walczącego z Rebelią. I w sumie odpowiada to prawdzie, choć nie do końca cały czas walczymy dla chwały Imperium. Nie mniej, mamy okazję wręcz hurtowo eliminować X-Wingi czy A-Wingi. Ba, możemy też dokonać rzezi na korwetach Rebelii atakujących stocznie Imperium. Generalnie muszę przyznać, że misje, w których siadamy za sterami pojazdów latających są moimi ulubionymi etapami. Tak, wiem, można ponarzekać, że są trochę wtórne i powtarzalne, ale czy walczymy po stronie Imperium czy po stronie Rebelii, zabawa jest naprawdę przednia. Tym bardziej, że, w Battlefroncie II lata się o wiele lepiej niż w poprzedniej wersji. Generalnie twórców tej gry śmiało można pochwalić za dopieszczenie efektów dźwiękowych, które przy dobrych słuchawkach są wręcz idealne oraz za warstwę wizualną. Tutaj wyciągnięto jeszcze więcej z silnika Frostbite niż w poprzedniej wersji i efekt po prostu powala na kolana.

reklama

Chapeau bas, dla całej ekipy zaangażowanej w tworzenie tej gry, bo to absolutna rzadkość w dzisiejszych czasach, by tak zadbano o optymalizację.

Co ciekawe, wielkie brawa należą się dla twórców gry za optymalizację. Niestety, w dzisiejszych czasach norma jest wypuszczanie gry, gdzie optymalizacja leży i kwiczy a gra wyciska ostatnie soki z naszej karty graficznej i CPU przy niezbyt wymagającej grafice gry. Tutaj, na szczęście jest na odwrót. Tak jak napisałem wcześniej, warstwa wizualna po prostu wgniata w fotel a wymagania gry jakoś drastycznie nie wzrosły. Mój syn na configu: i5-4670, 16GB DDR3 1333Mhz i Club 3D AMD Radeon R9 285 2GB gra cały czas na ustawieniach wysokich w rozdzielczości Full HD i to zarówno w trybie multi jak i single a FPS rzadko mu spadają do ok 60 FPS. Chapeau bas, dla całej ekipy zaangażowanej w tworzenie tej gry, bo to absolutna rzadkość w dzisiejszych czasach, by tak zadbano o optymalizację. Tak więc jeśli macie nieco słabszy komputer to mam dla was dobrą wiadomość, że ta gra nie ma aż tak wielkich wymagań jak to niestety bywa w grach od konkurencji. 

Tryb dla pojedynczego gracza opowiada nam historię, która rozpoczyna się od historii opowiedzianej w "Powrocie Jedi" na lesistym księżycu Endor. Historia rzuca nas na kolejne światy, które znamy z nowszych i starszych filmów Gwiezdnej Sagi i ciągnie się aż do czasów, w której dzieje się akcja "Przebudzenia Mocy". Nie spoilerując zbytnio, powiem tylko, że w grze mamy okazje by walczyć w pojedynczych epizodach takimi dobrze znanymi postaciami jak: Han Solo, Lando Calrissian, Luke Skywalker czy ... Kylo Ren. Fabuła jest nawet ciekawa i wiele może wnosić do samej historii Star Wars, ale ma kilka niezaprzeczalnych uchybień. Jako pierwsze takie wystarczy powiedzieć, że sama gra jest o wiele, wiele za krótka. I nie piszę tu, jako rozżalony fan, który mógłby tygodniami siedzieć zanurzony w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Te kilka godzin rozgrywki to zdecydowanie za mało i to nie jest tylko moja opinia ... Misje są mocno wtórne i przy większości scenarzyści się nie popisali ... Natomiast, co warto podkreślić, wykreowane światy i otoczenie po prostu zapierają dech w piersi każdemu oddanemu fanowi SW. Nie chcę psuć wam zabawy, ale polecam dokładnie obejrzenie lokacji choćby w misji na Takodana w zamku Maz Kanaty czy w Mieście w Chmurach na Bespinie. Prawdopodobnie będziecie tak samo zachwyceni, tak jak ja :)

Nie uszczęśliwiajcie nas na siłę polskim dubbingiem ...

Kolejny i jak dla mnie największy problem, to kwestia polskiego dubbingu. Moim prywatnym zdaniem, osoba, która wpadła na "genialny" a w zasadzie kretyński pomysł by gracz na PC nie mógł dowolnie zmienić ścieżki językowej gry zakupionej przez Origin, winien zostać publicznie obatożony a jego imię i nazwisko powinny zostać podane do wiadomości publicznej. Chciałbym poznać powody tej irracjonalnej, bezsensownej i nie ukrywajmy tego słowa, bezsensownej decyzji. O dziwo, gracze konsolowi mogli wybrać ścieżkę językowo, ale ktoś w EA wpadłby na siłę uszczęśliwić graczy na PC polskim dubbingiem odmawiając nam jednocześnie tego fundamentalnego wyboru. Jako stary fan uniwersum Star War, pokochałem wręcz jak dopieszczono warstwę dźwiękową w poprzednim Battlefroncie. Imperialni oficerowie, tak jak w filmie z przecudownym angielskim akcentem. Przypomnę, że właśnie w filmach, niemal wszyscy imperialni oficerowie grani byli przez brytyjskich aktorów i przez ten fakt, przynajmniej dla mnie, Imperium zawsze przemawia z angielskim akcentem. Dla tych co nie wiedzą, podpowiem, że duża część Gwiezdnych Wojen była kręcona w Wielkiej Brytanii w studiu należącym do Hammer Film Productions znanego głównie z produkcji niskobudżetowych horrorów opartych na XIX powieściach. Siłą rzeczy, duża część aktorów tego studia wraz z niezapomnianym Peterem Cushingiem, znalazła zatrudnienie właśnie w Star Wars. Dlatego oficerowie Imperium przemawiają tak piękną angielszczyzną i są tak wspaniale na wskroś brytyjscy.

Niestety, tu nam to wszystko odebrano a przynajmniej mi. Polski dubbing nawet w połowie nie oddaje tej magii i dreszczyku, jaki przebiega po plecach, jak słyszymy słynne "Rebel Scum..." Większość polskich głosów kojarzy się nam prędzej z kolejną TVN-owską "komedią romantyczną" bądź bajkami ... Kto ma lub miał małe dzieci, bardzo szybko rozpozna głosy aktorów podkładających dubbing. Szczytem wszystkiego jest jak szturmujemy w trybie Multi po stronie Imperium i przez radio słyszymy komunikaty wypowiadane ustami skądinąd świetnej aktorki dubbingowej, ale specjalizującej się w podkładaniu głosu pod wyjątkowo niesympatyczne postacie z bajek. W poprzednim Battlefroncie ten głos był wręcz kanoniczny i oczywiście tak jak w oryginale, mówił z mocnym angielskim akcentem. Przynajmniej dla mnie, jest to kolejna cegiełka by w przyszłości nie dubbingowano gier z cyklu Star Wars lub przynajmniej byśmy mieli wybór ścieżki językowej, bowiem takie rzeczy bardzo negatywnie rzutują na odbiór całości ... Błagam EA, niech to będzie wypadek przy pracy a nie stała tendencja... 

Na szczęście dalej jest już tylko lepiej. Po przejściu kampanii może zagrać w tryb Arcade by lepiej zapoznać z mechaniką gry lub od razu rzucić się na głęboką wodę i zagrać w trybie, który tygrysy lubią najbardziej, czyli multi. Zgodnie z zapowiedziami firmy EA, tutaj na starcie mamy dostępne więcej trybów i map niż to miało miejsce podczas premiery poprzedniego Batllefronta. Tak, więc każdy bez najmniejszego problemu znajdzie coś dla siebie. Podobnie jak poprzednio, dzięki zdobywanym kartom możemy odblokować nowe umiejętności i sprzęt jednak tutaj rozwiązano to trochę inaczej. Również odmiennie niż w poprzedniej edycji, rozwiązano kwestie pojawiania się bohaterów czy pojazdów w rozgrywce. Wcześniej wystarczyło znaleźć pin na mapie by wcielić się w bohatera Sagi lub zyskać kontrolę np. AT-ST czy X-Wingiem. Tutaj jest całkowicie inaczej, bowiem pojazdy czy bohaterów możemy sobie odblokować w rundzie wraz ze wzrostem naszej skuteczności na polu walki. O dziwo, to rozwiązanie mimo moich obaw nawet zdaje egzamin i nie wypacza rozgrywki. Co ciekawe, zauważalnie skrócono czas na realizacje zadań wynikających z trybu gry, co dodatkowo wymusza bardziej dynamiczną rozgrywkę. Nie ma wielogodzinnych starć gdzie mozolnie walczymy o te same punkty, co stało się zmorą innych sieciowych FPS. 

Podsumowując wszystko, gra Star Wars Battlefront II jest naprawdę świetną rozrywką, ma niemal doskonałą optymalizację i dostarcza naprawdę niesamowitych wrażeń wizualnych i dźwiękowych. Niestety, początkowe zamieszanie z podejściem EA do mikropłatności w grze, spowodowało, że wielu graczy, odsunęło plany zakupu tego tytułu na późniejszy czas lub wręcz z niego zrezygnowało. Moim zdaniem całkiem niesłusznie, bowiem Battlefront II w trybie multi jest naprawdę niesamowity a rozgrywka jest całkiem fajnie zbalansowana. Jako fan takich gier jak Tie-Fighter, polecam wam spróbowanie swoich sił w walkach w kosmosie, które być może wciągną was na wiele godzin, przynajmniej tak jak mnie. Same mapy są naprawdę ciekawie zaprojektowane, pozwalają na wielogodzinną zabawę na różnych światach znanych z filmów Star Wars. Warto podkreślić, że z nadchodzącym patchem, gracze dostaną mapy, postacie i lokacje z najnowszego filmu Star Wars Ostatni Jedi.

Niezdecydowanym mogę powiedzieć jedno. Moim zdaniem naprawdę warto sprawić sobie lub poprosić kogoś o taki prezent, by pod choinką znaleźć swój własny egzemplarz gry Star Wars Battlefront II, nawet w przypadku, jeśli nie jesteście fanami tego uniwersum. Niemal każdy miłośnik rozgrywek wieloosobowych znajdzie w tym tytule interesujący go tryb i podobnie jak ja zanurzy się w świecie Gwiezdnych Wojen by walczyć po Ciemnej lub Jasnej Stronie Mocy. Jeżeli kochacie Star Wars i uwielbiacie rozgrywkę sieciową to jest to dla was tytuł obowiązkowy. Ja gorąco polecam i jak mam nadzieję, do zobaczenia w grze.

PS

Pamiętajcie jednak o jednym, ja na chyba na zawsze zostanę wiernym obrońcą Imperium ;)  

gry
reklama

Komentarze