Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Era bezpiecznych maków zmierza ku końcowi?

Zaletą komputerów typu Macintosh zawsze było bezpieczeństwo i brak zagrożeń. Technika jednak idzie do przodu, a cyberprzestępcy szykują pułapki na użytkowników Apple. Producenci pakietów zabezpieczających pecety zachęcają fanów produktów spod znaku jabłka do zakupu wersji przeznaczonych na ich komputery. Ale czy na dzień dzisiejszy jest konieczna instalacja oprogramowania antywirusowego, które jednak wiąże się ze spowolnieniem naszego Macintosh’a? Zastanówmy się...

Apple w wersji 10.7.5 (Lion) dodało funkcję GateKeeper, by zapobiec instalacji niechcianego oprogramowania.

Funkcja ta oferuje następujące możliwości, cytat ze strony Apple (http://support.apple.com/kb/HT5290?viewlocale=pl_PL):

r   e   k   l   a   m   a


  • Mac App Store — dozwolone jest otwieranie tylko aplikacji pochodzących ze sklepu Mac App Store.
  • Mac App Store i od zidentyfikowanych autorów (opcja domyślna w systemie OS X Mountain Lion) — dozwolone jest otwieranie tylko aplikacji pochodzących ze sklepu Mac App Store i od twórców obsługujących funkcję Gatekeeper.
  • dowolnego źródła — dozwolone jest uruchamianie aplikacji niezależnie od ich źródła w Internecie (opcja domyślna w systemie OS X Lion 10.7.5); w praktyce funkcja Gatekeeper jest wtedy wyłączona. Uwaga: jeśli aplikacja jest podpisana identyfikatorem Developer ID, ale zawiera nieodpowiednie modyfikacje, nie zostanie otwarta nawet wtedy, gdy ta opcja jest zaznaczona.

O ile wydawać się może, że domyślne ustawienia w Pumie (Mountain Lion) powinny zagwarantować bezpieczeństwo przed niebezpiecznymi programami, to jednak cyberprzestępcy zdołali znaleźć sposób, by podpisać niebezpieczną aplikację identyfikatorem Developer ID (http://www.cultofmac.com/227730/new-mac-malware-breezes-past-gatekeeper-because-its-signed-by-an-apple-developer-id/). Inny sposób znaleźli natomiast twórcy zagrożenia pod nazwą Pintsized (http://arstechnica.com/security/2013/03/mac-malware-that-infected-facebook-bypassed-os-x-gatekeeper-protection/), a specjaliści dalej zastanawiają się w jaki sposób obszedł zabezpieczenia systemu. Dla bezpieczeństwa polecam wybrać pierwszą opcję, która zablokuje możliwość instalacji aplikacji z poza sklepu Mac App Store. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy zmuszeni na programy pochodzące tylko ze sklepu Apple. Aby zainstalować „nieznaną” aplikację, należy kliknąć na jej ikonie prawym przyciskiem myszy i wybrać opcję „Otwórz”.

Kolejną możliwością dostania się do naszego Maka jest użycie exploit’a wykorzystującego lukę w systemie, programach, wtyczkach przeglądarki (np. Javie) bądź samej przeglądarce. By uchronić się przed tego typu zagrożeniom, najważniejsze jest aktualizowanie zainstalowanego oprogramowania. Gdy chcemy uniknąć zagrożeń wykorzystujących luki w Javie, należy wyłączyć ją w ustawieniach przeglądarki.

Ostatnio większość producentów przeglądarek, chcąc zapobiec infekcji komputerów swoich użytkowników wprowadziła funkcję, która przed uruchomieniem apletu Javy wyświetla komunikat informujący o tym fakcie. Jeżeli uruchamiany aplet uważamy za zaufany, wybieramy odpowiednią dla nas opcję (http://support.apple.com/kb/HT5678?viewlocale=pl_PL).

Polecam również odznaczenie opcji „Otwieraj „bezpieczne” pliki po pobraniu” w Safari. Mimo że są to „bezpieczne” pliki (np. dokumenty PDF), to jednak istnieje możliwość wykorzystania luki w oprogramowaniu otwierających te pliki.

Kolejnym sposobem, aby uniknąć niebezpiecznych stron jest instalacja dodatku ostrzegającego nas przed nimi. Dodatek ten nie obciąża systemu ani nie zwalnia wczytywania stron, a potrafi zapobiec nie jednej infekcji czy próbie wyłudzenia od nas informacji np. numeru naszej karty kredytowej. Według testów najlepszym wyborem będzie dodatek TrafficLight od rumuńskiego producenta oprogramowania antywirusowego Bitdefender.

Można go pobrać bezpośrednio z biblioteki rozszerzeń Safari bądź bibliotek rozszerzeń innych przeglądarek (Chrome, Firefox, Opera).

Pamiętajmy również, by nie otwierać załączników przesłanych za pomocą poczty elektronicznej od nieznanych nadawców, a także sprawdzać czy wiadomości wysyłane przez naszych „znajomych” na Facebook’u nie wydają się podejrzane (ktoś mógł przejąć ich konto, by rozsyłać złośliwy kod). To bardzo łatwy sposób, by złapać infekcję bez wysiłku ze strony twórcy złośliwego kodu.

Przedstawiłem najczęstsze metody „włamań” do naszych komputerów typu Macintosh jak i PC. Gdy będziemy pamiętać o aktualizacjach systemu oraz programów, a także zastanawiali się zanim wejdziemy na jakąś podejrzaną stronę czy pobierzemy jakiś nieznany plik, to powinniśmy uniknąć infekcji i poradzić sobie póki co bez antywirusa. Jednak gdy z komputera korzystają osoby, które niekoniecznie surfują w Internecie z rozwagą np. dzieci, radziłbym jednak zainwestować w program antywirusowy dla bezpieczeństwa naszych dzieci oraz Macintosh’a. 

oprogramowanie internet bezpieczeństwo

Komentarze