„Piękno natury zwyciężyło…”

Jeżeli poświęcamy czas i pieniądze, aby móc spojrzeć na przepiękne dzieła Natury, jeżeli udajemy się dla niej w daleką podróż, aby jej „dotknąć” wzrokiem, to znaczy, że Natura zwyciężyła. W nas… Ten blog niech będzie moim pokłonem jej w stronę.

Jest piękna, wspaniała i majestatyczna. I jeżeli my ją kochamy, to i ona nas kocha, a za nasze uczucie odwdzięcza się pozwalając nam na liczne chwile wzruszeń. A my ją w podzięce fotografujemy, jakbyśmy chcieli jej obiecać solennie, że jej nie zapomnimy, że naszą radością podzielimy się z innymi.

reklama

Tak oto przeżywałem mój kontakt z Naturą, gdy parę lat temu odwiedziłem Chorwację, a w niej dwa cudownej urody miejsca, o których trudno zapomnieć.

Chcę tu przywołać moje wspomnienie ze spotkania z wodospadami rzeki Krka oraz Plitvickimi Jeziorami. Wybrałem na tę okazję 16 zdjęć. Pięć pierwszych to wodospady Krka, a jedenaście następnych to Plitvickie Jeziora.

Jak zwykle, gdy usiłuję wytypować z moich zasobów garść zdjęć do prezentacji, mam wielki problem i zarazem ból, spowodowany rozterką: co wybrać, a co pozostawić. No i aby bloga nie przeładować. Z okolic wodospadów Krka przywiozłem ponad dwieście fotografii, a z Plitvickich prawie czterysta. Oczywistą rzeczą jest, że nie wszystkie mają ten sam potencjał wywoływania emocji. Ogromny teren obu tych obiektów, a szczególnie Plitvickich Jezior, zwiedzaliśmy będąc prawie nieustannie w marszu. Przymierzanie i kadrowanie odbywało się w locie, niemal jak kowbojskie strzelanie z biodra. A pilot wycieczki stale trzymał tempo, oddając do naszej dyspozycji tylko kilka krótkich przerw na pamiątkowe zdjęcia, najczęściej jednak nie tam, gdzie krajobrazy najbardziej się o to prosiły. Na wąskich ścieżkach i kładkach ciągnących się wężem wzdłuż brzegów Jezior Plitvickich, miejscami biegnących poprzez rozlewiska, nie było w ogóle szans na zatrzymywanie się, aby porządnie przymierzyć się do wyboru ujęcia. Bo albo ci zawzięcie fotografujący (a było takich paru wraz ze mną) wstrzymywaliby cały ruch, albo musieliby się stale opóźniać w stosunku do reszty grupy. Z tego powodu wiele moich zdjęć to takie właśnie nieco „strzały kowbojskie”. Do celów niniejszej prezentacji starałem się jednak wybrać takie, na których ową „kowbojszczyznę” widać najmniej, bądź nie ma jej wcale (a przynajmniej tak mi się wydaje).

Oglądających proszę o zwrócenie szczególnej uwagę na barwę wód widoczną na zdjęciach, tak z okolic wodospadów rzeki Krka, jak i z Plitvickich Jezior. Dzięki zawartości minerałów wody te przywdziały niesamowitą szatę kolorystyczną w różnych (ale przeważnie w ciemnych) odcieniach turkusa.

Ale, że słowa nie powinny zakłócać chwili kontemplacji, to już kończę i pozostawiam gości mojego bloga sam na sam z Naturą.

Wodospady rzeki Krka

Jeziora Plitvickie

Uwagi redakcyjne:

Tytuł niniejszego bloga zaczerpnąłem z komentarza DjLeo do „Czerwonego Lasu”, bo komentarz ten wydał mi się szczególnie zwięzły i trafny. (DjLeo, dziękuję)

Zdjęcia: Sony Alfa 37 + SAL 18-135 + filtr polar. Marumi 62mm, Super DHG Circular PL.D  

sprzęt hobby
reklama

Komentarze