reklama

Piractwo to nie kradzież zdaniem MPAA i CD Projektu

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

O tym, że piractwo w Internecie to kradzież, słyszeliśmy przez kilka lat. Podejście organizacji antypirackich ilustrują spoty reklamowe (Nie ukradłbyś samochodu!), absurdalne niekiedy pozwy, a i w wypowiedziach ich reprezentantów nie brakuje piętnowania piratów. Wygląda jednak na to, że coś może się zmienić…

Chris Dodd, członek zarządu i CEO Motion Pucture Association of America (MPAA) powiedział Variety, że jesteśmy teraz w okresie przekształceń, kiedy to zmieniają się, a właściwie „eksplodują” sposoby i platformy dystrybucji, które będą potrzebować nowych treści. Dodd zapowiedział, że MPAA będzie subtelniejsza i bardziej zorientowana na konsumenta. Co ciekawe, szef organizacji przyznał, że nazywający kopiowanie plików złodziejstwem są na złej drodze.

Słowa Dodda brzmią dobrze wyjęte z kontekstu, ale nie oznaczają, że jego zdaniem piractwo nie jest kradzieżą — jedynie, że spece od Public Relations MPAA popełniają błąd stawiając te pojęcia na równi. Chodziło o to, że ludzie ze świata technologii i twórcy muszą współpracować przy wprowadzaniu nowych ustaw broniących przed piractwem (miał na myśli PIPA i SOPA), z którymi tak skutecznie i zażarcie walczyli obywatele i firmy działające w Internecie.

Zdania, że piractwo nie jest tożsame z kradzieżą jest również Marcin Iwiński z CD Projektu. Prezesem firmy wydającej gry kierują jednak zupełnie inne motywy. Podczas gdy często słyszymy, że każda pobrana kopia gry, filmu czy płyty to jedna sprzedana kopia mniej (a więc i mniejszy zarobek), Iwiński się z tym nie zgadza. Jego zdaniem takie mówienie, jakim zagrożeniem są piraci fajnie wygląda w oficjalnych raportach, ale takie twierdzenia są dalekie od prawdy. Powiedziałbym raczej, że dużą część z tych 4,5 miliona spiraconych egzemplarzy należy traktować, jako swoistą wersję próbną lub nawet demo — dodaje zapytany o pirackie kopie Wiedźmina 2: Zabójcy Królów. Warto przypomnieć, że DRM Iwiński też nie lubi, gdyż jego zdaniem jest to tylko utrudnianie życia graczom.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić