PlayStation 4: Sony nie chce treści o charakterze seksualnym w grach wideo

Strona główna Aktualności

O autorze

Jak donosi "Wall Street Journal", firma Sony zdecydowała się zaostrzyć politykę kontroli gier, istotnie ograniczając tym samym treści o charakterze seksualnym. Zachodnie media sugerują, że jest to efekt rosnących obaw, dotyczących przedstawiania kobiet w grach wideo.

– Sony opracowało własne wytyczne, aby twórcy mogli oferować dobrze zrównoważone treści – mówi rzecznik prasowa firmy. – Chcemy się upewnić, że gry nie hamują rozwoju – dodaje.

Niemniej, zdaniem "WSJ", bezpośrednim motorem napędowym zmian jest kampania społeczna #MeToo, mająca zwrócić uwagę na problem molestowania kobiet. Ponoć taką informację uzyskano zakulisowo od innego przedstawiciela Sony. Kampania przetoczyła się przez branże technologii i rozrywki, skutkując dziesiątkami oskarżeń o charakterze seksualnym. Sony ponoć obawia się odpowiedzialności finansowej; nie chce zbędnie ryzykować.

– Sony jest zaniepokojone, że firma może stać się celem działań prawnych i społecznych – powiedział dziennikarzom "Wall Street Journal" ów anonimowy przedstawiciel.

Gracze kontra działaczka społeczna

W istocie rzeczy problem narodził się w roku 2014, kiedy to działaczka społeczna Anita Sarkeesian, prowadząc internetowy program "Feminist Frequency", zwróciła uwagę na sposób portretowania kobiet w grach wideo. Na aktywistkę wylała się fala nienawiści.

Sarkeesian musiała się nawet ukrywać i odwołać przemówienie na Uniwersytecie Stanowym w Utah po tym, gdy pewien internauta groził zorganizowaniem "największej szkolnej strzelaniny w historii Ameryki", jeśli tylko wydarzenie się odbędzie – przypomina "CNET". Innej działaczce nazwiskiem Zoe Quinn, która współpracowała z Sarkeesian, grożono gwałtem i śmiercią. Później media ochrzciły te zajścia wspólnym mianem kontrowersji (afery) Gamergate.

Temat co prawda nieco ucichł, ale trzeba pamiętać, że PlayStation 4 przy 94 mln sprzedanych egzemplarzy jest najpopularniejszą konsolą na świecie i Sony jak nikt narażone jest na ponowne wciągnięcie w wir wydarzeń. W takiej sytuacji po prostu warto dmuchać na zimne.

© dobreprogramy