PlayStation 4 i intrygujący gadżet do pada. Sprawdziłem nową przystawkę do DualShock 4

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria
DualShock 4 Back Button Attachment – dodatkowe opcje w Twoim padzie do PS4, fot. materiały własne
DualShock 4 Back Button Attachment – dodatkowe opcje w Twoim padzie do PS4, fot. materiały własne

O autorze

Czujesz, że odstajesz od konkurentów w rozgrywce sieciowej? Frustruje Cię niewygodne rozmieszczenie przycisków pada w Twojej skądinąd ulubionej grze? Być może ten nowy gadżet do pada DualShock 4 i konsoli PlayStation 4 jest dla Ciebie.

DualShock 4 Back Button Attachment – coś dla osób, które nie chcą wydawać 800 zł na "pro" pada

To nowe akcesorium Sony do PlayStation 4 o nieco przydługiej nazwie DualShock 4 Back Button Attachment jest budżetową odpowiedzią na tak zwane "profesjonalne kontrolery" przeznaczone dla "zawodowców" (nazewnictwo podaję za polską witryną PlayStation). Podczas gdy wszyscy śmieli się z tego, że Xbox One nie miał gier, Microsoftowi udało się przetrzeć szlaki z Xbox Elite Controller jako pierwszym poważnym kontrolerem dla tzw. "hardkorowych graczy". Jego następca okazał się teraz jednym z najszybciej sprzedających się kontrolerów w historii. Nikt się teraz z tego chyba nie śmieje.

Sony natomiast nie opracowało swojego wariantu profesjonalnego pada, ale zawiązało umowę z kilkoma partnerami, w tym Razerem i Nacon, którzy stworzyli m.in. Razer Raiju Pro Gaming Controller i Nacon Revolution Pro Controller. Problem z takimi akcesoriami jest jednak taki, że kosztują one nawet i 790 złotych, a na rynku troszkę brakowało do tej pory pośrednich rozwiązań. Kosztujący w porównaniu do tych kontrolerów niewygórowane 129 zł, Back Button Attachment może być interesującą pozycją dla osób, które chciałyby "wycisnąć" coś więcej od standardowego DualShocka 4, ale z drugiej strony nie chciałyby nadwyrężać za mocno swojego budżetu.

Niestety pierwsze wrażenie, jakie zrobił na mnie Back Button Attachment było dość niekorzystne. Miałem poważny problem z włożeniem nasadki do pada i musiałem aż sprawdzić kilka filmików na YouTube, bo miałem wrażenie, że zniszczę sprzęt próbując. Gadżet wymaga ułożenia pod odpowiednim kątem i – mimo wszystko – użycia sporej ilości siły, nawet jeśli niekoniecznie mamy wrażenie, że tak to powinno wyglądać.

Po umieszczeniu nasadki w jej docelowym miejscu, dokłada ona jedynie 25 gramów do wagi kontrolera, a więc jest to w zasadzie niezuważalne. Sam gadżet składa się z okrągłego, małego, monochromatycznego panelu OLED oraz dwóch programowalnych wiosełek.

Niby high-techowo, ale samo ustawienie ich funkcji bynajmniej takie nie jest. A na pewno nie za pierwszym razem. Niestety Sony nie opracowało, tak jak Microsoft czy też Razer dla Xbox One, aplikacji, w której moglibyśmy sobie wszystko wygodnie zaprogramować. Zamiast tego robimy to na wspomnianym wyżej ekraniku OLED. Niby fajnie, ale znowuż musiałem sięgnąć do internetu, aby upewnić się, czy na pewno robię to prawidłowo.

Pojedyncze wciśnięcie panelu aktywuje menu. Do wyboru mamy trzy profile między którymi możemy się przełączać dwukrotnym stuknięciem. Każdy z tych trzech profilów umożliwia dobranie dwóch dowolnych (poza Share) przycisków pod wiosełka, w tym nawet przycisków z krzyżaka (zwanego d-padem). Aby móc jednak owe wiosełka zaprogramować należy stuknąć w ekran i przytrzymać ikonkę przycisku z lewej bądź prawej strony, a dopiero następnie naciskać wiosełkiem, aby przelecieć przez listę wszystkich możliwych przycisków.

Popełniłeś błąd? Spoko, naciśnij wiosełko jeszcze 16 kolejnych razy, a powrócisz do opcji, którą oryginalnie chciałeś wybrać. Mimo wszystko, gdy przebrniesz przez to raz i "zawiesisz swoją niewiarę", to za kolejnym razem będzie wydawało się to już Tobie w miarę naturalne. Można nawet ustawić wiosełka tak, aby jedno z nich było nieaktywne, jeśli akurat uznacie, że wystarczy wam jeden dodatkowy przycisk.

Generalnie idea jest taka, że dublujemy przyciski, których normalne użycie staje się z czasem niewygodne, a mimo wszystko korzystamy z nich często. Po co? - spytasz. Po to, by uzyskać przewagę w grach multiplayer, albo ogólnie zwiększyć poziom wygody i zminimalizować frustrację, także w tytułach dla pojedynczego gracza.

Największy moim zdaniem sens ma zastępowanie przycisków "krzyżyk, kwadrat, trójkąt, kółko", bo to do nich jest najdłuższa droga, szczególnie gdy jednocześnie wykonujemy inne czynności, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zamieniać także inne przyciski. Wiosełka są tak umieszczone, że zawsze będziemy pokonywali krótszą drogę do nich palcem, niż gdziekolwiek indziej.

Przystawka dobrze sprawdza się w grach, gdzie na przykład często sięgamy do inwentarza, bądź zmieniamy wyposażenie lub używamy dużej liczby gadżetów dodatkowych. Ja gadżet ten testowałem głównie na Metro: Last Light Redux, gdzie jak kojarzycie, przycisków i zarządzania inwentarzem jest co niemiara.

Akurat najczęściej zastępowałem wiosełkami przyciski L3 i R3 (czyli kliknięcie gałek), które odpowiadały za atak nożem oraz sprint. W Last Light akurat czasami musimy sfajczyć jakieś pajęczyny, a normalnie zapalniczkę wyciąga się przyciskiem "góra" na d-padzie i to on też idealnie pasuje na jedną z konfiguracji, bo generalnie strasznie odrywa się człowiek od normalnego chwytu pada, aby nagle tego użyć.

Back Button Attachment sprawdzałem także na oferowanym obecnie w PlayStation Plus BioShock Collection. W jedynce BioShocka jakiś sadysta wpadł na pomysł skakania trójkątem – nigdy mi się to nie podobało, więc akurat miałem pretekst by to zmienić. Poza tym w BioShocku również mamy na głowie sporo przycisków, w tym też niemałą liczbę broni i plazmidów, między którymi się przełączamy. Nowy gadżet do DualShocka 4 świetnie odciąża w takich grach nasz umysł, szczególnie jeśli wpadniemy w wir walki.

W sumie nigdy nie traktowałem PS4 jako sprzętu do grania online, więc nie mogę potwierdzić, czy udało mi się dzięki nakładce zdobyć więcej fragów, ale jestem wobec tego jak najbardziej pozytywnie przekonany.

Ma swoje wady, ale generalnie jest to całkiem niezłe akcesorium

O wadach przystawki, które w zasadzie ograniczają się do pierwszego z nią kontaktu już wspominałem. Jest jeszcze poważniejszy szkopuł, ale nie jest on winą nasadki samej w sobie, lecz kontrolerów. Na jednym z moich dwóch padów do PS4 zdarzało mi się, że przy używaniu Back Button Attachment samoczynnie się on wyłączał i to nawet gdy był podłączony kablem USB pod ładowanie. Jeśli macie jednego tylko pada i używacie go od dłuższego czasu, istnieje szansa, że jego zdegradowany akumulatorek tak się właśnie wam zachowa. Trochę zonk.

Jednak generalnie, zważywszy na to, że nie są to zbyt wygórowane pieniądze, nawet poleciłbym tę nową nasadkę do pada DualShock 4, szczególnie jeśli gracie dużo i w wymagające gry bądź spędzacie sporo czasu w trybie multiplayer. Pomaga ona zminimalizować frustrację płynącą z ograniczonych niekiedy schematów sterowania w niektórych grach (szczególnie tych, które nie dają nam opcji zmiany klawiszologii). Warto pamiętać również o tym, że przecież z kontrolera do PS4 możecie także, a tym samym z Back Button Attachment, korzystać na PC.

© dobreprogramy
s