Ponad 20 lat po premierze Dooma jego współtwórca zrobił nową mapę do gry

Strona główna Wideo Newsy

O autorze

Jedną z najbardziej oczekiwanych gier tego roku jest niewątpliwie nowa odsłona gry Doom. Znany wszystkim symulator rzeźnika miał swoją premierę dokładnie 10 grudnia 1993 roku i nie jest niczym niezwykłym, że do gry powstał nowy poziom, te powstają nieustannie od dnia premiery. Jednak tym razem projektantem jest sam John Romero.

Alfonso John Romero to jeden z założycieli kultowego studia id Software, który maczał palce przy produkcji takich hitów jak Wolfenstein 3D, Hexen, Doom czy Quake, jak również wielu odsłon gier z cyklu Dangerous Dave (chociażby „In The Haunted Mansion”, którą w formie wideorecenzji mogliście zobaczyć w ramach naszej serii „Zagrajmy w to jeszcze raz”.

Jak widać Romero ma na koncie wiele sukcesów, ale ma też jedną spektakularną klapę – wydana w roku 2000 Daikatana zdobyła wśród polskich graczy przydomek „Dajkaszana”. Ciekawostka – Romero znalazł się na liście Top 20 teksańczyków magazynu Texas Monthly.

Wróćmy jednak do samej nowej mapy. Nosi nazwę „e1m8b”, co sugeruje, że jest to alternatywna wersja poziomu „Phobos Anomaly” – i tak właśnie jest. Romero ograniczył się jednak do wykorzystania zasobów (tekstury, przedmioty, wrogowie, itd.) jedynie z wersji shareware gry. Niektórzy może jeszcze pamiętają, że wersja shareware Dooma zawierała jedną kampanię: „Knee-Deep In The Dead” i że kończyła się właśnie tym poziomem, a zwieńczeniem całej kampanii był pojedynek z Baronami Piekła („Barons of Hell”).

Bardziej przyziemny tytuł e1m8b to „Tech Gone Bad”. Nowy poziom diametralnie różni się od tego, który znamy i jest też o wiele trudniejszy od oryginalnego, co jest miłym zaskoczeniem. Mapkę pobierzecie z Dropboksa – działa również z plikami WAD z wersji gry Doom 1 znajdującej się w pakiecie Doom 3 BFG.

Stworzenie alternatywnego zakończenia kampanii zajęło podobno 2 tygodnie, a prace odbywały się jedynie „w wolnym czasie” – jak czytamy w pliku readme.

Jak wygląda poziom, możecie przekonać się sami oglądając nasz klip, a po co powstał? To wie chyba tylko sam Romero. Pewne jest natomiast to, że Romero udowodnił – kolejny już raz – że na robieniu poziomów do FPS-ów się po prostu zna.

© dobreprogramy