reklama

Pong Indie Developer Challenge — szansa czy farsa?

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

Atari ruszyło z konkursem Pong Indie Developer Challenge, w którym najciekawsze pomysły na przeróbkę kultowego Ponga mogą zgarnąć do 100 tysięcy dolarów. Firma obiecuje sławę i pieniądze ojcom najlepszych produkcji przygotowanych z myślą o urządzeniach z systemem iOS. Zainteresowani udziałem zaczęli się jednak wczytywać w regulamin akcji i mina im zrzedła — według niektórych jest to bowiem jawny wyzysk.

Przede wszystkim poruszenie wywołała kwestia praw do podesłanych Atari zamysłów oraz kawałków kodu. Wszystko obraca się wokół Ponga, stąd wszelkie zgłoszone, nawet te nienagrodzone propozycje, przechodzą na własność firmy. Nie ma mowy chociażby o ewentualnej realizacji ich kiedyś samemu. Maksymalnie 20 półfinalistów musi ponadto za swoje środki opracować już działający prototyp, a także zmontować film reklamujący grę. Połowa wejdzie do finału, a reszta nie ma z pracy zupełnie nic.

Wizja zgarnięcia pełnej puli jest mało prawdopodobna. Pierwsze miejsce w konkursie daje 50 tysięcy dolarów plus szansę na podwojenie tej kwoty przy dobrej sprzedaży produktu, drugie przy analogicznych założeniach 37 i pół tysiąca, zaś trzecie 25 tysięcy. Pozostali finaliści otrzymują po 5 tysięcy plus też udział w zyskach — ale przez rok od premiery paczki gier. Chodzi o 20 procent z przychodów dzielone na wszystkich finalistów. Przy czym potrąca się z tego, obok kilku standardowych opłat, także koszty rozreklamowania aplikacji.

Co by tu zrobić, żeby zarobić, a się nie narobić? — chciałoby się rzec. Świetna sytuacja dla Atari. Firma przy minimalnych nakładach własnych uzyska dostęp do masy ciekawych pomysłów, wielu działających już wersji gier, a też nie utopi pieniędzy w marketingu. Wobec tego chyba dobrze, że do „konkursu” przyjmowane są zgłoszenia wyłącznie ze Stanów Zjednoczonych…

© dobreprogramy

Komentarze

reklama