Porozmawiajmy o różnorodności...

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie darek719. Pierwotnie miał to być komentarz do jego wpisu, ale w miarę jak go pisałam, to się trochę rozrósł. Stąd pomysł na debiut w rodzinie blogerów dobroprogramowych. Wpis mój nie ma być testem Xiaomi i Nokii, raczej porównaniem obu telefonów z punktu widzenia użytkownika, który nie chce sobie zaprzątać głowy tajemniczymi pojęciami typu "root" i "flashować".

Użytkowałam przez ponad rok Nokię Lumię 630 DS. Pełną specyfikację telefonu znajdziecie na tej stronie. W dużym skrócie, w telefonie mamy 8GB pamięci własnej, 512 MB RAM, procesor to 4 rdzeniowy Snapdragon 400 o taktowaniu 1,2 GHZ, ekran IPS 854x480 o rozmiarze 4,5”, bateria o pojemności 1830 mAh.

Chciałam mieć jedno urządzenie służące mi do rozmów, słuchania muzyki po drodze do pracy, okazjonalnego wykonania zdjęcia i wysłania go mmsem, ale przede wszystkim zależało mi na obsłudze dwóch kart sim i nawigacji offline (Here Drive). Odbierałam też pocztę służbową i prywatną (czyli konfiguracja predefiniowana konta gmail i konfiguracja konta pop3 lub imap). Od czasu do czasu jak mi się nudziło, przeglądałam internet, robiłam zdjęcia (oczywiście w słoneczny dzień, bo aparat nie miał flesza).

Początkowo Windows Phone nie wydawał mi się zbyt atrakcyjny. Przyczyną były trzy różne rozmiary czcionek w menu, od których dostawałam oczopląsu. Nie pomagały też dość opisowe podpowiedzi do poszczególnych funkcji (co widać na zrzucie poniżej). Dopiero z czasem zaczęłam doceniać ten system.

Ponieważ nie mam już Nokii 630, część zrzutów ekranu pochodzi z Lumii 930. Nie ma to oczywiście wpływu na treść wpisu (opisuje głównie użytkowanie oprogramowania Windows Phone).

Zmieniłam telefon, bo opatrzył mi się już system operacyjny. Owszem był poprawny, działał bez zarzutu, nigdy się nie zawiesił, nie narzekałam też na brak aplikacji. Wszystko, co było mi potrzebne, pobrałam ze sklepu. Jednak czegoś mi w nim brakowało. Chciałam odświeżenia, czegoś innego... Może ikonek na ekranie głównym, a nie kafli?

Brakowało mi też kilku drobiazgów, takich jak dioda powiadomień, lampa błyskowa w aparacie, czujnik automatycznej jasności. W Nokii musiałam co jakiś czas odblokowywać telefon, by zobaczyć, czy ktoś przypadkiem nie przysłał sms. W słoneczny dzień przełączałam jasność telefonu po omacku stukając w odpowiedni przycisk. Brakowało też dedykowanego przycisku z boku obudowy, który uruchamiałby aplikację aparatu, a następnie po wciśnięciu aparat wykonałby zdjęcie. Nie śmiałam już marzyć, by przycisk był dwustopniowy, czyli wciśnięty do połowy ustawia ostrość, a wciśnięty do końca robi zdjęcie.
Zamarzyła mi się też opaska fitness, a obiło mi się o uszy, że opaski te działają tylko z iOS lub androidem. Owszem miała pojawić się jakaś opaska Microsoftu, ale zapowiadano cenę 300 USD.

Kupiłam więc Xiaomi Redmi Note 2 Prime. Zewsząd słyszałam opinie chwalące tego producenta za szybkość działania Androida, jakość wykonania telefonów, cenę.
Specyfikacja na tej stronie. W porównaniu do Nokii mamy tu 32 GB pamięci, 2 GB ramu, 8 rdzeniowy Mediatek o taktowaniu 2,2 GHz, ekran 5,5” o rozdzielczości 1080p, bateria o pojemności 3060 mAh. Czyli wszystkiego więcej.

Różnorodność

Mam wrażenie, że te same aplikacje na różne platformy różnią się funkcjonalnościami. Lub też funkcjonalności są ukryte w różnych miejscach w menu.
Różnicę widać np. w Messengerze. Aplikacja Messenger w Androidzie ma funkcję połączeń głosowych, a w Windows Phone nie. Przy okazji przeglądając sklep Microsoftu zauważyłam obecność aplikacji (nieoficjalnych?) do opaski Xiaomi Mi Band. Czyli jednak nie byłabym skazana wyłącznie na strasznie drogą opaskę Microsoft.

Bardzo ciekawym przypadkiem jest aplikacja Spotify. Używam tej aplikacji na trzech mobilnych systemach operacyjnych. Po doświadczeniach z iPadem byłam przekonana, że w iOS nie można usunąć utworu z playlisty, a w Androidzie oraz WP mamy opcję "Usuń z playlisty".

Okazuje się jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana. W iOSie jednym z podstawowych gestów jest "Przesuń w lewo" na liście, które usuwa pozycję z tej listy. I tak opcja "Usuń z listy" została zabrana z menu podręcznego po to, by aplikacja była spójna z całym środowiskiem iOSa. Ale to działa tylko w iPhone'ach. Krótko mówiąc w iOS usuwanie utworów za pomocą przesuń w lewo działa na iPhone, ale nie działa na iPadzie.

Być może to właśnie niewiedza jest przyczyną frustracji niektórych użytkowników po przesiadce z Androida na Windows Phone? Ja osobiście przez pierwszy miesiąc używania Windows Phone nie wpadłam na to, że dłuższe naciśnięcie na kontakcie czy w rejestrze połączeń wywołuje menu kontekstowe. A teraz po roku użytkowania iPada ze zdziwieniem dowiaduje się o jakże oczywistym geście "Przesuń w lewo".

Ale przejdźmy do sedna mojego wpisu, czyli wrażeń z korzystania z Xiaomi w porównaniu do Nokii Lumii.

Pierwsze wrażenia

Duży… Ładny… Jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń. Ale w końcu było już tu mnóstwo wpisów testujących telefony Xiaomi, więc nie ma sensu się o tym rozpisywać. Niestety już się nie mieści do kieszeni tak jak Nokia. Może jednak trochę przesadziłam z rozmiarem?
Albo nadszedł czas kupić nową torebkę. O tak, to będzie zdecydowanie lepsze rozwiązanie...

Pierwszy szok poznawczy to przejście z interfejsu typu:

"Wchodzimy w kontakty lub wiadomości i mamy tam dostęp do opcji kontaktów lub wiadomości"

na interfejs typu:

"Wchodząc w wiadomości, mamy tylko listę wiadomości. Aby dostać się do ustawień należy wejść w ustawienia / opcje aplikacji/ sms".

Oczywiście można też skonfigurować przyciski nawigacyjne, by dłuższe przytrzymanie wywoływało menu podręczne danej aplikacji. Skoro o konfigurowaniu mowa… Mnóstwo opcji konfiguracji, początkujący użytkownik może się nawet pogubić.

Ustawmy dźwięk i powiadomienia sms w obu telefonach

W Nokii wygląda to tak:


  • Ustawienia/ Dzwonki i dźwięki/ Zarządzanie dźwiękami aplikacji/ Wiadomości/

Ustawiamy dźwięk, powiadomienie, wibracje. Ekran wcześniej zaznaczyliśmy, że chcemy też mieć powiadomienie na ekranie blokady.

W Xiaomi:


  • Ustawienia / Dźwięk – tu ustawiamy dzwonek sms
  • Ustawienia/ Opcje aplikacji/ SMS – tu ustawiamy opcję, że sms wyświetlamy na ekranie blokady, ile razy ma być powtarzany dzwonek sms
  • Ustawienia/ Powiadomienia/ Powiadomienia aplikacji / SMS – tu ustawiamy powiadomienie diodą/ wibracjami i dźwiękiem, pływające okna na ekranie blokady
  • Ustawienia/ Urządzenie/ Dioda LED – tu ustawiamy, jakim kolorem diody mają być sygnalizowane smsy

I teraz uwaga: jeśli w powiadomieniach aplikacji wyłączymy powiadomienia dźwiękiem, to mimo ustawionego dźwięku dla sms – nie usłyszymy powiadomienia.
Chociaż muszę przyznać, że Xiaomi ma o wiele więcej ustawień sms niż Nokia, to jednak ustawianie ich w czterech różnych miejscach jest dość skomplikowane. Po tygodniu już nie pamiętałam, która opcja była w którym miejscu.
Za to Nokia nie ma diody powiadomień, nad czym ubolewałam, ale z czasem przyzwyczaiłam się do regularnego wzbudzania telefonu przyciskiem.

Interfejs Miui zaś mocno przypomina iOSa filozofią ustawień. Ekran główny też wygląda podobnie, wszystkie ikony mamy na ekranie, brak charakterystycznej ikonki „wszystkie aplikacje”.

iPad vs Xiaomi:

Ustawienia iPada

Ustawienia Xiaomi:

Przeniesienie kontaktów i obsługa połączeń

Zanim zakupiłam Nokię 630, użytkowałam ZTE Blade III (Android 4.0) – specyfikacji nie ma co przytaczać. Wspominam tylko o tym tylko w kontekście aplikacji Nokii do przeniesienia kontaktów.
Żeby przenieść dane między ZTE a Nokią wystarczyło włączyć bluetooth w obu telefonach i aplikacja wyszukiwała kontakty, smsy, muzykę, zdjęcia w starym telefonie, by przenieść go do nowego. Przeniesienie kontaktów i smsów zakończyło się powodzeniem. Kontakty zostały przeniesione włącznie z przypisanymi adresami.

Kontakty w Nokii podzieliłam na grupy i każdej z nich chciałabym przypisać dzwonek. W Nokii mogę utworzyć grupy kontaktów i przypisać tam maksymalnie 20 użytkowników. Nie mogę przypisać wszystkim dzwonka, muszę to zrobić dla każdego kontaktu osobno. Wygląda na to, że jedyne do czego może przydać się grupa kontaktów, to grupowe wysłanie smsa. Co interesujące i nawet przydatne, każdemu kontaktowi mogę przypisać kartę sim, z której ma być nawiązane połączenie. Czyli przykładowy Paweł Nowak ma zapisane dwa numery telefonu, na jeden numer ma dzwonić karta SIM, na drugi SIM2. Teoretycznie to samo można ustawić przy smsach, tylko jakoś nigdy nie chciało działać i smsy były wysyłane zawsze z karty SIM1.

Przeniesienie kontaktów z Nokii do Xiaomi już tak dobrze nie wyglądało. W Nokii brakowało opcji wysłania wielu kontaktów przez BT. Tak właśnie wysłałam wszystkie kontakty z sędziwej już Nokii C7 do ZTE Blade III. Z Nokii 630 można było wysłać tylko pojedynczy kontakt.
Z pomocą przyszło konto Microsoft - po skonfigurowaniu poczty w Redmi, kontakty z konta Outlook zostały zsynchronizowane.

W Xiaomi również definiuję grupy kontaktów i tym razem spełniają one swoją funkcjonalność, do grupy przypisuję zaś dzwonek. Nie ma możliwości przypisania każdemu kontaktowi domyślnej karty SIM, w związku z tym albo mogę ustawić w ustawieniach dzwonienie zawsze z domyślnej karty, albo przy każdym wyborze kontaktu potwierdzać, z jakiej karty telefon ma zadzwonić. Jeżeli kontakt znajduje się na liście ostatnio wybieranych numerów, mam 8 sekund na potwierdzenie karty SIM, inaczej połączenie nastąpi z ostatnio używanej karty.

Bardzo mi się podoba w Xiaomi i pewnie ogólnie w Androidzie, że z poziomu rejestru połączeń mam dostęp do klawiatury numerycznej, na której wpisuje początek numeru np. 605 i telefon podpowiada kontakty nie tylko mające 605 w numerze, ale także zaczynające się od liter przypisanych do cyfr 605. W Nokii czegoś takiego nie ma. Jeżeli kontaktu nie ma w rejestrze ostatnio wybieranych numerów, można na klawiaturze numerycznej wstukać tylko cały numer (kto dziś zna na pamięć numery telefonów?). W innym wypadku należy skorzystać z opcji "Szukaj", wpisać kawałek nazwy i stuknąć "Szukaj w kontaktach". Lub stuknąć ikonkę "Kontaktów" i znaleźć odpowiedni kontakt. Trochę skomplikowane w przypadku 200 kontaktów.

Odbieranie telefonu w Nokii również różni się od tego w Androidzie. Należy najpierw odsłonić ekran blokady, a następnie stuknąć w "Odbierz". Być może jest to zabezpieczenie przed przypadkowym odebraniem rozmowy w kieszeni. Brak możliwości konfiguracji odbierania przyciskiem blokady lub głośności. Odbieranie telefonu w czasie jazdy samochodem trwa ułamki sekundy dłużej i jest bardziej rozpraszające niż pojedyncze przesunięcie kciukiem po ekranie Xiaomi. Poza tym Xiaomi można na szczęście odebrać przyciskiem głośności, bo przesuwając kciukiem po ekranie przy takim rozmiarze telefonu boję się, że wypadnie mi z ręki. Pewnie kwestia przyzwyczajenia.

Reasumując, w Nokii przy odbieraniu mamy jedno stuknięcie więcej, w Xiaomi zaś przy wybieraniu połączenia może być o jedno stuknięcie więcej, jeśli nie mamy ustawionej domyślnej karty SIM dla połączeń.

Bateria

W Nokii bateria trzyma 4 dni, krócej przy korzystaniu z wi-fi lub nawigacji. Mogłam pojechać w dwugodzinną trasę z nawigacją, połączoną słuchawką BT i traciłam jakieś 25% baterii. Xiaomi przy włączonym BT przez 8 godzin dziennie, wyłączonym wi-fi oraz danych komórkowych, usypianiu na noc, wytrzymuje dokładnie 2 dni i 12 godzin. Obawiałabym się korzystać z nawigacji przez 2 godziny nie mając podłączonego zasilania. Najbardziej prądożernym elementem jest pewnie ekran.
W weekendy oczywiście bateria wytrzymuje dłużej, bo telefon tylko leży na półce.
Nie zauważyłam też w obu telefonach, by się nadmiernie nagrzewały. No, ale nie gram w żadne gry. Xiaomi zrobił się ciepły podczas ściągania 600 MB mapy przez wi-fi i to było wszystko.

Nawigacja

Z racji mojej pracy dużo jeżdżę samochodem, głównie po województwie dolnośląskim oraz opolskim (biuro firmy mieści się we Wrocławiu). Jestem bardzo zadowolona z użytkowania nawigacji Here w Nokii. Nie planuję tras kilkuset kilometrowych (gdzie planujemy trasę przez punkty pośrednie) - tu lepiej sprawdzi się AutoMapa. Moje trasy to proste "znajdź firmę w Świdnicy, czy Legnicy, i doprowadź mnie tam". Nie zdarzyło mi się, by nawigacja błędnie zlokalizowała adres. Zaletą jest też możliwość ściągnięcia doraźnie mapy jednego kraju (bo akurat jesteśmy przy granicy z Czechami i chcemy zobaczyć Skalne Miasto).

Brakuje mi tylko opcji, która była w nawigacji Ovi (nawigacja na telefonach Nokia z systemem Symbian)- "wskaż adres kontaktu". W końcu w kontaktach możemy zapisać adres, to dlaczego z niego nie skorzystać w nawigacji? Może to wynika z tego, że nawigacja Ovi współpracowała z systemem operacyjnym Nokii, więc można było to jakoś pogodzić. Tutaj mamy system Microsoft, a nawigacja Nokii. Chociaż, o ile pamiętam, Nokia sprzedała Here jakiemuś konsorcjum motoryzacyjnemu.

Z drugiej strony sprzedaż ta poskutkowała obecnością Here Maps w sklepie Google Play. I tu dochodzimy do Here Maps na Xiaomi. O ile w Nokii mamy dwie osobne aplikacje - Here Drive do nawigacji, Here Maps do przeglądania map, dla Androida mamy jedną aplikację Here Maps. Przypomina trochę Google Maps, można wyszukać adres, następnie wyznaczyć trasę. Aplikacja podpowie nam trasy alternatywne (czego nie podpowiadała w Nokii), zatwierdzamy i możemy ruszać w drogę.

Mam małe wątpliwości dotyczące wyszukiwania w nawigacji na Androidzie. O ile w Nokii nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem adresu w trybie offline, tutaj często otrzymuję komunikat "nie znaleziono wyników, lepsze efekty uzyskasz w trybie online". Zdarza się to przy nowych wyszukiwaniach, bo raz znaleziony adres zawsze pokazuje bez problemu w trybie offline.
Druga sprawa to komunikaty głosowe - w Nokii są one płynne, w Xiaomi słyszę coś takiego: "za cztery metró ęć w prawo".
Nawigacja Here zdecydowanie lepiej działa w Windows Phone niż w Androidzie.

O zakupie Nokii 630 DS rok temu przesądził właśnie tryb offline nawigacji, która była bezpłatna. Były to bowiem czasy braku dostępu do Internetu mobilnego w telefonie służbowym, a tymczasem na Androidzie bezpłatna nawigacja była jedynie w Google Maps. Teraz już można zapisać offline kawałek mapy Google'a, więc przetestuję, jak to się sprawdzi w warunkach bojowych.
Tym bardziej, że zgodnie z tym artykułem wygląda na to, że w Windows Mobile 10 nie będą już wspierane Here Maps. Microsoft będzie wspierał wyłącznie Mapy Windows.

Słuchawka Bluetooth

Z czasem dla własnej wygody i bezpieczeństwa dokupiłam słuchawkę Jabra Wave+. Korzystam z niej nawet siedząc w biurze. Mogę rozmawiać z klientem, a mam jednocześnie wolne obie ręce.
Biuro ma ok. 80 metrów kwadratowych powierzchni , dwa pokoje, a pomiędzy nimi korytarz. Pokoje oczywiście zamykane drzwiami. Korzystając z Nokii, często wyglądało to tak, że telefon leżał sobie na biurku w jednym pokoju, a ja mogłam pójść do drugiego pokoju, zamknąć drzwi i rozmawiałam przez słuchawkę. Żadna osoba po drugiej stronie linii nie narzekała na jakość połączenia. Po zakupie Xiaomi oczywiście zaczęłam robić tak samo. Pojawiły się pierwsze uwagi o tym, że słychać mnie dość metalicznie. A ja słyszałam odbiorcę dobrze, tylko czasem pojawiały się przerwy w rozmowie. Ale może to są tylko moje subiektywne wrażenia. Wg specyfikacji oba telefony wyposażone są w Bluetooth 4.0.

Nokia ma też możliwość wybierania głosowego połączeń. Wystarczy przytrzymać przycisk w słuchawce do odbierania połączeń i po usłyszeniu charakterystycznego sygnału powiedzieć: „Zadzwoń do Paweł Nowak”, a telefon dzwoni.
Czasami jednak moje rozmowy z telefonem wyglądały tak:


  • „Zadzwoń do Paweł Nowak”
  • „Paweł Nowak nie ma zdefiniowanego numeru pager. Czy chcesz zadzwonić do Paweł Nowak, komórkowy?”
  • „Dzwoń”
  • „Tak, dzwoń”
  • „Przepraszam, nie zrozumiałem”.

Jeżeli kontakt miał zdefiniowane 2 numery: komórkowy i służbowy, rozmowa wyglądała tak:


  • „Czy chcesz zadzwonić do Paweł Nowak, komórkowy, czy do Paweł Nowak, służbowy?”
  • „Komórkowy”
  • „Dzwonię do Paweł Nowak, komórkowy”

Problem był wtedy, gdy kontakt miał zdefiniowany jeden numer jako komórkowy, drugi jako komórkowy 2. Nigdy nie udało mi się wybrać numeru.

Gdy dostałam sms, telefon informował, że „SMS od Paweł Nowak. Możesz powiedzieć czytaj lub ignoruj”. I nawet rozpoznawał "emotikon uśmiech", a nie czytał "dwukropek, nawias". Oczywiście nie dotyczyło to takich skomplikowanych emotikonów jak „;)” i „:P”. Czytał wiadomość płynnie, bez zacinania, czytając prawidłowo takie słowa jak „sushi”.
W Xiaomi bardzo mi tego brakuje. Może jest jakaś aplikacja do wybierania głosowego?

Wnioski końcowe

Windows Phone ma swoje wady i zalety. Kiedy przesiadłam się na Lumię 630 z ZTE Blade III, różnica w szybkości działania była kolosalna. Dodatkowo ZTE regularnie się restartował. Lumia 630 działała szybko i sprawnie, po prostu. Z małym wyjątkiem: miała pewien bug, który przy zmianie domyślnej karty do transmisji danych, blokował pierwszą kartę, i to tak, że trzeba było odblokowywać z pomocą kodu PUK. Bug został poprawiony wraz z aktualizacją do wydania Denim.

W jakich okolicznościach potrzebowałam zmienić kartę SIM do transmisji danych? Otóż, gdy otrzymałam mms na SIM2 – żeby go odebrać, musiałam przełączyć kartę. W tym momencie przyznam szczerze, że nie wpadłam nigdy na to, iż istnieje opcja „Odbieraj mms przy wyłączonych danych komórkowych” i czy ta opcja rozwiązałaby mój problem. Bo w Xiaomi sprawdza się znakomicie. Odbieram mmsy z każdej karty SIM.

Kupiłam Xiaomi z założeniem, że również ma działać bezproblemowo. Nie będę sobie zaprzątać głowy cotygodniową aktualizacją, jeżeli nie będę mieć zastrzeżeń co do działania funkcji podstawowych. Ale pewnie przydałoby się zaktualizować go przynajmniej raz na pół roku, jeżeli w aktualizacji będą jakieś poważniejsze zmiany.
Na początku, gdy czytałam o Xiaomi i o miuipolska.pl - gdzie mamy forum o telefonach Xiaomi oraz można stamtąd pobrać aktualizację MIUI - pomyślałam, że to bardzo fajne mieć takie wsparcie dla swojego telefonu i możliwość ściągania cotygodniowych aktualizacji. Ale zaczęłam czytać o wersjach oprogramowania i wygląda to mniej więcej tak:


  • Wersja z tygodnia 1: dodano opcję, poprawiono bug, itp...
  • Wersja z tygodnia 2: poprawiono bug w nowej opcji, przestał działać budzik...
  • Wersja z tygodnia 3: wciąż nie poprawiono błędu sprzed miesiąca, poprawiono niedziałanie budzika…
  • Wersja z tygodnia 4: poprawiono błąd powodujący, że budzik dzwoni z 30-minutowym opóźnieniem, zmieniono wygląd kilku ikonek…

Poczułam się jak w pracy - na co dzień wdrażam system ERP i też mamy taką stronę z informacjami. Jedna w zupełności mi wystarczy :)

W tej chwili nie wykonuję kopii zapasowej telefonu, gdyż zgodnie z informacją na stronie:

„MIUI ulepszyło kopię zapasową jednak wprowadzili pewien błąd, którego mimo naszych zgłoszeń jeszcze nie naprawili. Stworzenie kopii (np. automatycznej) usuwa konta telefonu prócz Xiaomi, Google i Email czyli np. Twitter czy Facebook. Po wykonaniu kopii można konta przywrócić jednak znikną po ponownej kopii.”

Z tego opisu wynika, że zniknie mi tylko konto Facebook –mogłabym się z tym jeszcze pogodzić, i za każdym razem po wykonaniu automatycznej kopii dodawać konta Facebook, ale nie chcę ryzykować, że zniknie mi konto, przy którym musiałam wpisać więcej parametrów, niż tylko login i hasło. W chwili obecnej mam tylko ustawione zapisywanie danych aplikacji na koncie Google.

Zaczęłam się więc zastanawiać, czego oczekuje od telefonu użytkownik, taki jak ja - osoba, która nie chce poświęcać dużej ilości czasu na zabawy telefonem, bo woli w tym czasie robić coś innego lub po prostu nie ma na to czasu. Ale jednocześnie drzemie w nim/niej gadżeciarz, który co jakiś czas chciałby mieć w ręce coś nowego. Przede wszystkim oczekuję od telefonu niezawodności funkcji podstawowych. Czy mogę więc pozwolić sobie na to, że co tydzień po automatycznym wykonaniu kopii zapasowej utracę dane części kont? Lub pewnego dnia po aktualizacji budzik zacznie dzwonić z 30 minutowym opóźnieniem?

Chętnie przeczytam Wasze opinie, jak ten temat wygląda w innych telefonach z systemem Android. 

Komentarze