Premiera Tinder Stacks – wygląda na to, że „tak lub nie” to interfejs idealny

Strona główna Aktualności
image

O autorze

Dziw bierze, że dotąd Tinder skupia się jedynie na rozwijaniu swojej aplikacji randkowej, zamiast w oparciu o świetny pomysł interakcji z aplikacją tworzyć kolejne, mniej lub bardziej wymyślne klony, o których popularność nie trzeba byłoby się martwić. Być może powoli się to zmienia – ogłoszono dziś bowiem premierę Tinder Stacks

 

Tinder to niewątpliwie ogromny sukces. Należałoby się jednak zastanowić, na ile aplikacja zawdzięcza swoją popularność możliwościom nawiązywania mniej lub bardziej bliskich znajomości, a na ile dyskretnemu urokowi binarności. Wygląda bowiem na to, że użytkownikom aplikacji mobilnych, i to nie tylko tych randkowych, do pełni wyrażenia siebie potrzeba jedynie funkcji wyrażenia aprobaty bądź dezaprobaty.

Przykładem niech będą liche wyniki popularności reakcji na Facebooku. Według danych z maja tego roku, okazywanie emocjonalnej reakcji na daną treść stanowić miało zaledwie 3% wszystkich interakcji przeprowadzanych w serwisie. Tutaj można byłoby się pokusić o odniesienie do Tindera – z oczywistych powodów (tylko pozytywne emocje!) Facebook nie zdecydował się na przycisk Nie lubię, choć Tinder pokazuje, że to właśnie taki model może być optymalny.

Tinder Stacks to aplikacja działająca wewnątrz iOS-owego komunikatora iMessage. Pozwala ona rozmówcom reagować na treść właśnie w sposób zerojedynkowy – poprzez aprobatę lub negację. Przegłosowane w ten sposób nie mogą być dowolne treści, a (przynajmniej na razie) jedynie zdjęcia. Następnie autor Stacka, już po reakcji znajomych, ma dostęp do liczby i podziału głosów.

Niech przykładem będzie Facebook, który zaimplementowałby interfejs „tak/nie” na swojej tablicy, oczywiście w aplikacji mobilnej. Końcowy użytkownik z braku konkurencyjnego serwisu społecznościowego i tak musiałby się przyzwyczaić, zaś sam serwis mógłby zbierać dodatkowe informacje o gustach użytkownika, jego procesie decyzyjnym i... oczywiście skuteczniej serwować reklamy.

Mimo ogromnych środków, jakie największe korporacje włożyły w implementację w swoich komunikatorach rozbudowanych botów, nadal ich popularność i skuteczność nie powala. Ambitny projekt „konwersacji-jako-platformy” zaprezentowany przez Satyę Nadellę może okazać się przerostem formy nad treścią, zaś rzeczywiście optymalnym rozwiązaniem jest przesunięcie kciukiem w lewo lub prawo. Przynajmniej do czasu, w którym nie zatraci on swojej przeciwstawności ;-)

© dobreprogramy