Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Próbowali zrobić ze mnie idiotę, więc wziąłem sprawę we własne ręce

Słowem wstępu

W niniejszym wpisie chciałbym opisać jedną z jak najbardziej możliwych dróg do zostania zauważonym przez społeczność i przez to bycie bardziej docenionym w branży niż ma to miejsce na samym początku... Nie jestem jakimś profesjonalnym programistą, który ma kilkanaście czy więcej lat na karku, ale próbowałem już kilku ścieżek i znalazłem tą, w której odnoszę coraz więcej sukcesów. To jest moja subiektywna opinia na podstawie własnych doświadczeń oraz wybiórczym porównaniu ofert innych szkół, dlatego z góry chciałem przeprosić jeśli kogoś uraziłem przez zbyt duże uogólnienie.

Droga do kariery powinna zaczynać się od edukacji ...

Polska edukacja to tragedia. Materiał, który uczą w szkołach można podzielić na dwie grupy:
  1. wiedza podstawowa, który każdy powinien posiadać
  2. wiedza książkowa, czyli takie "wkuwanie podręcznika na pamięć"
Pierwszy przypadek jest nieco mniej ciekawy, bo jasnym jest że pewien poziom wiedzy o świecie powinniśmy mieć. Niemniej jednak jest cała masa ludzi, którym dosłownie wyprano mózgi. Twierdzą oni że dany materiał i tak się im od niczego nie przyda i zaliczają ledwo semestr lub nie zaliczają go wcale. W moim mniemaniu są to ludzie, którzy się poddali i nie mają bardzo ważnych cech m.in: samodyscypliny czy wytrwałości i z pewnością wolałbym z takimi ludźmi po prostu nie współpracować. Oczywiście prawdą jest, że część materiału na pewno nam się nigdy nie przyda, ale traktowanie to jako wymówki by "olać" przez to cały rok, przez który jedyne co się robi to wagarując spożywa nieodpowiednie substancje i chce poprawiać oceny dosłownie na ostatnią chwilę nie można inaczej skomentować niż brak dojrzałości oraz odpowiedzialności.

Druga grupa materiału jest całkowicie bez sensu. Po pierwsze nie mam nic do nauczycieli, a właściwie to im bardzo współczuję. Nauczyciele są jak żołnierze na froncie. Często stykają się z niekonstruktywną krytyką i są obwiniani o jakość edukacji w naszym kraju, co jest oczywiście nieprawdą i czystą głupotą. Winne jest państwo i standardy. Pamiętajcie, że każdy chce zarobić na życie, by normalnie funkcjonować tak samo jak reszta społeczeństwa, więc po części nie mają wyboru. Dostają z góry narzucone podręczniki i mają nauczyć dzieci wszystkiego co się w nich znajduje nawet, gdyby były to kompletne bzdury, a pasja nie ma tu nic do rzeczy.

Największe wady Polskiej edukacji

Pierwszą wadą jest jak już wspomniałem "moda" na "wkuwanie tekstu z podręcznika" jakikolwiek ten tekst by nie był. Oczywiście nie chodzi mi o to, że w podręcznikach jest ileś tam prawdy i ileś kłamstw. Uczeń ma po prostu zapamiętać cały rozdział, bo każde zdanie może być na klasówce - tak tylko po to, by sprawdzić czy dzieciaczki były grzeczne i się uczyły. W jaki sposób powinniśmy coś prezentować? Jak powinno się przemawiać? Ciekawym i prostym trikiem jest wetknięcie dowcipu co jakiś czas (w zależności od długości przemowy/prezentacji). W ten sposób słuchacz nawet jeśli kompletnie nie interesuje się tematem, to będzie z ciekawością słuchał żeby wszystkie te dowcipy wychwycić i się pośmiać. Przez ten prosty trik znacznie wzrasta uwaga odbiorców. Oczywiście w książkach jest cała masa porad, jak należy przeprowadzać taką prezentację. W szkołach po prostu musimy zapamiętywać suche fakty, co bardzo szybko poskutkuje tym, że w krótkim czasie o danym materiale zapomnimy i stąd wzięła się metoda 3Z: "zakuć, zdać, zapomnieć" i całkowicie się z nią zgadzam, ale w kontekście tego, że albo uczysz się sam, a na lekcje przychodzisz na sprawdziany, albo stosujesz tą właśnie zasadę.

Drugi bardzo ważny czynnik to sposób prezentacji. Albo nauczyciel czyta a my słuchamy, albo czytamy i zapamiętujemy tekst sami, a nauczyciel wypełnia papierki (a ma ich sporo - w końcu żyjemy w kraju biurokracji). Są tylko 2 ciekawe rzeczy na takiej lekcji. Pierwsza to kto wygra zakład "Czy i gdzie podrapie się nauczyciel podczas czytania tekstu?", a druga to dzwonek na przerwę. Oczywiście nie mówię tego jako typowy wagarowicz. Tutaj mam wprost genialny przykład. Na jednej z lekcji mieliśmy sprawdzian, w którym pierwszym pytaniem było coś w stylu: "Co powinieneś zrobić jeśli wąż pogryzię Ciebie lub osobę obok w lesie?". Oto jak wyglądała nauka do sprawdzianu: z lekcji kompletnie nic nie pamiętałem (mimo, że byłem uważny), ponowne czytanie książki w domu również nie dawało satysfakcjonujących wyników. Postanowiłem zrobić przerwę i włączyłem sobie TV. Czystym przypadkiem podczas zmieniania kanałów trafiłem na Discovery Channel, na którym pan Bear Grylls "w terenie" opowiadał jak należy sobie z węzami radzić. Efekt? Łatwa piątka - zapisałem całą stronę z dokładnymi instrukcjami "według Beara Gryllsa". Nigdy wcześniej tak łatwo nie uczyłem się do sprawdzianu - dosłownie jeden tylko film by bez znudzenia zapamiętać cały rozdział z podręcznika. Czy może być coś łatwiejszego?

Osobno należy wyodrębnić przedmiot zwany językiem polskim. Chyba najważniejsze czyli ortografia i poznawanie nowych słów było niezwykle rzadkie, choć oczywiście nie mogę napisać, że w ogóle tego nie było. Jednakże zdecydowana większość to "analizowanie podręcznika" i lektur szkolnych. Tak dziecko potrafi zrozumieć, co dorosły osobnik kilkaset lat temu mógłby czuć pisząc wierszyk, w którym użyto niejasnych (często nawet podwójnych) przekazów/znaczeń zapisanych w nieużywanej już dzisiaj wersji danego języka. Mój problem był taki, że ja widziałem zwykle zupełnie co innego niż było to przewidziane w programie, więc wolałem siedzieć cicho niż wyjść na jakiegoś wariata.

Brak praktyk i doświadczenia. Co mi da zgłębianie wiedzy teoretycznej? Nie mogę po prostu wykonać instrukcji bez odpowiednich ćwiczeń. Teoria także jest ważna, ale bez praktyki nie ma absolutnie sensu. Wyobraźcie sobie, jakby to było opowiadać dzieciom teorię o chodzeniu i z pasją mówić jakie jest to przyjemne uczucie!

Ostatnim czynnikiem jest ogólne ogłupienie nie tylko dzieci, ale także nauczycieli. Otóż cały proces jest genialny w swojej prostocie i został nazwany: "Procedura dotycząca wyboru podręcznika przez nauczyciela oraz tworzenia szkolnego zestawu podręczników" - tak to jeden z obowiązków nauczyciela. Jeśli niektórzy nie załapali, to pozwolę sobie powtórzyć słowo "obowiązek". Otóż nauczyciel wybiera daną książkę i wygląda to następująco: albo wymusi wkuwanie książki A, albo książki B. Tyle jest z wyboru. Jest to spory pretekst dla leni, bo nie ma książki w której nie znajdą się nikomu niepotrzebne detale, których i tak prawie nikt nie zapamięta ... Po czym proces jest już automatyczny - lawinowo coraz więcej osób czuję takie "zniechęcenie" do całego procesu nauczania. Z jednej strony uczeń nie chce wkuwać nieistotnych rzeczy, a z drugiej strony nauczyciel widząc zniechęconych uczniów sam się zniechęca przez co każdy ma wszystko w ciemnej d* byle tylko zaliczyć semestr.

Oczywiście jest to zasada, a jak dobrze wiemy od każdej zasady są wyjątki.

Nauczyciele i patrioci

Nie mniej jednak nauczycieli można podzielić na tych lepszych i gorszych. Co jednak wyróżnia tych lepszych? Moim zdaniem jest to niekonwencjonalne sposób nauczania i nie, nie mówię tu o karach cielesnych :-)
Dobry nauczyciel to moim zdaniem patriota. Przede wszystkim nauczyciel to tylko zawód i ma on za zadanie nauczyć nas wiedzy zawartej w podręcznikach i oprócz innych obowiązków szkolnych (takie jak wypełnianie papierów i pilnowanie uczniów) nie mają żadnych innych wymagań by poświęcać jeszcze więcej czasu, a dodając do tego stosunek niemałej ilości uczniów do nich można spokojnie powiedzieć, że i tak sporo wycierpieli i "swoje odpracowali". Na szczęście są nauczyciele, którzy się nie poddali, którzy nadal mieli pasję i moim zdaniem w pełni zasługują na miano patriotów.
Pierwszym krokiem są kółka zainteresowań. Olać tych nierobów i leniów - kto ich będzie zmuszał, lepiej pomóc tym którzy chcą się rozwijać. Dla takich uczniów (nie koniecznie kujonów) są właśnie zajęcia dodatkowe. Z doświadczenia wiem, że takie zajęcia są jak najbardziej o wiele ciekawsze niż te normalne. Właściwie gdyby nie one to miałbym zupełnie inny stosunek do szkoły.
Są także nauczyciele, którzy potrafią "rzucić podręcznikiem o ścianie" (oczywiście w przenośni) i z własnego doświadczenia omawiają w sposób interesujący dany materiał. Zapamiętałem od groma ciekawostek, które nigdy mi się nie przydadzą (np. ta o 3 księżycach Ziemi) i wcale nie uznaje tego jako zmarnowane miejsce w mojej pamięci, ponieważ przyjmowane w taki sposób wiedzy odbyło się wręcz "bezboleśnie".
Wszystkim tym nauczycielom, którzy uczyli mnie w taki sposób chciałem z całego serca serdecznie podziękować.

Moja edukacja

Okres niewiniątek

Podstawówka była moim pierwszym prawdziwym krokiem do poznania wiedzy. Wystarczyło się skupić na lekcjach i pilnie uczyć się w domu - średnia wysoka i świadectwo z paskiem bez problemu, ale od 4 klasy już dziecko zaczyna kombinować, a przynajmniej działo się tak w moim przypadku. Wyglądało to tak, jakbym szybciej dorastał zarówno fizycznie jak i psychicznie. Jaka jest postawa typowego dziecka opisywać nie muszę, więc nie trzeba było być jakimś aktorem z Hollywood by wykazać, że jest się o wiele dojrzalszym od reszty. Fizycznie też było łatwo. Stwierdzono u mnie tzw. "przyśpieszony rozwój dorastania" (jeśli dobrze pamiętam) czego efektem były wąsy w 4-tej klasie podstawówki. Dalsza ekspansja przebiegała mniej więcej co klasę i tak broda i "boko-brody" były kolejno w 5-tej i 6-tej klasie podstawówki co oznaczało mniej więcej tyle, że w szkole było kilkuset znudzonych uczniów, kilku (może kilkunastu) którzy mieli ambicje i jedna pół mądra małpa/pół idiota. W między czasie bardzo szybko się uczyłem i mówiono o mnie, że "chłonę wiedzę" - dosłownie. Cóż o mitach też wiele mówiono. Wystarczy zacząć się starać by odstawać od reszty i już mamy "geniusza" (po prostu wow!), a jak się naprawdę, mocno starasz, to "no po prostu dziecko stulecia" - chore i śmieszne, ale tak to wyglądało. Oczywiście nie byłem najlepszy ze szkoły itp. - do 3-ciej klasy jakoś rywalizowałem i potem zacząłem nabierać rozumu i ... myśleć o przyszłości tworząc sobie plan nauki na kolejne lata. Zanim jednak wcieliłem go w życie znalazłem ukrytą na dysku grę +18, której oczywiście nie rozumiałem - wszystko to pod nieobecność rodziców. Miny jakie zrobili po wejściu do domu były bezcenne - właściwie to tylko to zapamiętałem, bo z gry pamiętam tyle że wyglądała jak Mario, tylko z innymi postaciami i "potworkami". :-)

Czas eksperymentów

W gimnazjum byłem naprawdę dziwny dla reszty i nie za bardzo o to dbałem całkowicie skupiając się na moim planie, a ten był banalnie prosty: skupić się po kolei na każdym przedmiocie i sprawdzić co "mnie rajcuje". Nie za bardzo obchodziły mnie oceny, ale i tak prawie miałem świadectwo z paskiem - nadal pamiętam legendarną średnią (4.7(3), od 4.75 bodajże było świadectwo z paskiem). Rodzice tam coś kombinowali, bo taka mała różnica itp., ale ja miałem to gdzieś. Po kolei szukałem interesujących mnie rzeczy i tak było kilka moich ciekawych prac:
  • Malowanie: portret Piłsudskiego i przerysowanie herbu Sulima z podręcznika, ale w większej skali - oba bardzo dobrze docenione nawet przez innych uczniów z klasy, ale to nadal nie to ..
  • Nie uwierzycie, ale gdyby nie mój zdrowy rozsądek, to postawiłbym na polonistykę i pisanie wierszy.
  • Opowiadanie na sprawdzianie: nauczycielka powiedziała że już dawno tak dobrze nie czuła takiego uczucia, jakie to towarzyszy osobie czytając opisy życia dawno, dawno temu.
Całkowicie olałem rysowanie (tak właściwie to szkicowanie, bo tylko ołówek dawał mi satysfakcję - ja nie mogę, jak to brzmi ...). Moje następne rysunki były już o wiele gorsze. Wystarczy powiedzieć, że narysowałem człowieka (jak to opisała nauczycielka) "jakby był bez kości". Wolałem nie mówić o tym, że inspiracją do tego był mój sen więc po prostu siedziałem cicho i tylko przytaknąłem. Jeśli o sny chodzi, to prędzej byście uwierzyli w jakąś teorię spiskową, ale to temat na inną okazję.

Od czasu do czasu coś skleciłem - w liceum moje wiersze były o wiele lepsze i ogólnie kto zobaczył, to powiedział, że powinienem wziąć się za to na serio. Jeśli o mnie chodzi to myślałem o tym tylko dla tego, że szukanie rymów i składanie wszystkiego "do kupy" sprawiało mi frajdę i tylko tyle. Chwilowo interesowałem się też pracą nauczyciela, ale miałem jakieś dziwne przeczucie, że obie wersje mogą się nie sprawdzić. W pierwszym przypadku jest to proste - wena, ale już drugi nie był taki jasny, bo było to czyste przeczucie niepoparte żadnymi danymi. Po jakimś czasie obejrzałem wiadomości, w których powiedzmy to delikatnie nie było zbyt dobrych wieści o tej pracy: Polska jeszcze bardziej staje się społeczeństwem "starzejącym się", podobno niska płaca i oczywiście problemy z uczniami (jak wrzucenie kosza na śmieci na głowę, które zostało podane jako lekki przykład), a ja niczym Kevin w Boże Narodzenie w myślach powiedziałem "YES!" i poszedłem się ponownie uczyć. :-)

Problem z opowiadaniem był taki, że zanim doszedłem do sedna (głównego tematu) to zostało mi jakieś 5 minut do końca lekcji. Co z tego, że jeszcze dużo mam do napisania - wszyscy mają ten sam czas nie ważne czy piszą bzdury czy jakiś bestseller. Efektem było wymuszenie szybkiego zakończenia danego opowiadana i co następuje obniżeniem oceny. Nauczycielki oczywiście nie winię, ale system bezsprzecznie tak, tym bardziej że moja praca jako niedokończona i tak została pochwalona.

I tak mijały kolejne dni i tygodnie. Zauważyłem że wystarczy się przyłożyć by osiągnąć zadowalające (przynajmniej rodziców) wyniki, a reszta? Nadal swoje - wagary albo magiczne bóle głowy i zwolnienia do domu (i to zawsze od jednego lekarza).

Łatwo jak zawsze, ale z miłością od pierwszego wejrzenia

Co prawda informatykę miałem w wcześniej także, ale nie było to ani trochę przedstawione interesująco. Takie kółko informatyczne w podstawówce oznaczało: grania w jakąś grę i to za opłatą. Po prostu śmiech na sali i nie można było mówić o tym czy łatwe czy nie - po prostu graj i daj spokój. Zupełnie inaczej do tematu podszedłem w gimnazjum, gdy to ja sam się wszystkiego uczyłem (a dostawałem od kuzyna bardzo dużo ponad materiałowych książek). Przyszedł czas na sprawdzenie umiejętności i pierwsza strona internetowa. Wynik? Za jedną pracę dostałem dwie szóstki! Dodatkowo ktoś obok poprosił mnie o pomoc, a gdy próbowałem opisać jak ja to zrobiłem, a stronka naprawdę prosta była, to nauczyciel powiedział żebym przestał, bo to co próbuję wytłumaczyć czyli iframe jest "zbyt zaawansowane" - cóż standard obowiązujący od pierwszej wersji każdej obecnie rozwijanej przeglądarki od IE przez Firefox, aż po Chrome - użycie prawie tak banalne, jak zwykły link. Ale nie! To jest niedopuszczalne! To jest inny poziom! Omal nie wybuchłem głośnym śmiechem - już wtedy wiedziałem: "To koniec! Nie mogę liczyć na system nauczania w tym kraju!" - pomyślcie, że jakiekolwiek dziecko które powinno się tam uczyć ma takie myśli. Jakim trzeba być zatem idiotą żeby tak ... no zrobić to jak zostało zrobione. Jest to dość proste: stworzyć prawo lata temu i nanosić poprawki. Ten kto ma najwięcej poprawek (nie ważne jakiej jakości) jest najlepszy i powinien zostać na swoim stanowisku, bo jest ogólnie najlepszy.

Totalna olewka na oceny i pełna koncentracja

Choć nie byłem w 100% pewien co powinienem wybrać (bo materiał był na tyle łatwy jeśli znało się techniki zapamiętania, to praktycznie zawsze wychodziło), to i tak wszystkie siły kierowały mnie w liceum na informatykę. Wszystkie przerwy w bibliotece na komputerze. Przed mniej ważnymi lekcjami jak język polski (w końcu i tak będą nawijać o kolejnej lekturze) zapamiętałem kilka zadań i rozwiązywałem wszystko w pamięci tak żeby nikomu nie przeszkadzać i nie obrażać samego przedmiotu, bo jak ktoś lubi to się niech wypowiada, a co! Problem w tym, że nikomu się nie chciało, ale kto by to uwzględniał ... Kiedy reszta klasy miała normalną lekcję początków C++ w konsoli to ja dostałem dodatkową szóstkę za prostą aplikację w WinAPI - bo wystarczy użyć czyjejś biblioteki i dodać do prostego okienka kilka przycisków, które "coś robią" i szósteczka! Wszyscy w tym nauczyciel zdziwieni (przecież jak to GUI w programowaniu - co on wymyślił znowu), a ja kolejny raz śmiałem się pod nosem ...

Drugi krąg piekła Polskiego: praca

Ludzie generalnie rzadko wypowiadali się o studiach pozytywnie, a ja postanowiłem: "Przejrzę materiał jaki mają i albo wybiorę porządne albo nie pójdę wcale!" . Niestety pieniędzy na naukę w Toruniu (a z tego co pamiętam przynajmniej wtedy mieli najbardziej interesujący materiał) nie było w ogóle i nie miałem zbytnio wyjścia.

Drugi czas eksperymentów

Przez około rok poznałem kilkanaście języków programowania i czasem po kilka bibliotek graficznych do każdego z nich. Szukałem takiego w którym czuję się najpewniej. Podobnie jak to było w czasach szkolnych. Nie miałem żadnego problemu ze składnią jakiegokolwiek z nich - różnica była prosta: jak masz dobrą pamięć to pamiętaj jak pisać w każdym z nich osobno, a jak nie masz dobrej pamięci to sobie zapisz parę prostych przykładów i sobie przypomnisz. Bez większego wysiłku udało mi się uruchamiać przykładowe programy i modyfikować je wedle własnych zachcianek, ale czegoś brakowało ... W efekcie skończyłem na PHP5 i szło mi ok, ale ten kod był wprost beznadziejny. Przez ten czas poznałem Linuksa i powiem szczerze Windows to katastrofa dla programisty. Jest on jak system edukacji: wszyscy wiedzą że działa, ale niewielu wie jak. Konsola której się bałem jest wręcz częścią mojego życia. Bez konsoli w dystrybucjach Linuksa programowanie nie miałoby dla mnie sensu. Do pewnych rzeczy po prostu GUI nie jest aż tak wygodne i mimo potężnych narzędzi nadal z zadowoleniem używam konsolki. To na Linuksie zaczynałem rozumieć nie tylko ideę ale też cel - wcześniej po prostu błądziłem po omacku.
Niestety trzeba było zacząć zarabiać, ale kto zatrudni kogoś po Liceum z felernym materiałem i ocenami takimi jakie były. Pora więc na kolejne rozczarowanie ... chciałem powiedzieć urząd pracy.

Koszmar na nowo

Nawet nie pamiętam większości papierów jakie musiałem podpisać. Wprost bałem się, że jakieś combo pośle mnie na ulicę, bo nie spełnię jakiegoś wyjątku od 666 punktu umowy ... Od tego miłego aspektu dostałem status bezrobotnego i ... na tym skończyła się praca "urzędu pracy"! Reszta to po prostu kpina. Na wstęp nawet nie spytali się mnie co ja chciałbym robić, a pamiętajmy że (bodajże) 3 odmowy to utracenie statusu bezrobotnego ... Zobaczmy więc co dostałem:
  • studia w bankowości - jakie? oczywiście płatne!
  • ofertę pracy w dziale motoryzacyjnym
  • i nic poza tym
Cóż pierwsza propozycja to studia bankowości ... płatne! Cóż musiałem tylko naprawić laptopa, kupić nowe buty, bo stare już ledwo ledwo zipią a tu dają mi propozycję wydania pieniędzy, których nie posiadam. Zdecydowali się na nie pewnie dlatego że miałem dobre stopnie z matematyki ... no cóż chyba każdy informatyk powinien być dobry z matematyki ... Nie miałem więc wyjścia i pożegnałem się z pierwszą szansą - pozostały 2.
I tak w ramach drugiej propozycji przyszłemu informatykowi chcieli bezczelnie dać pierwszą lepszą pracę, bo i tak pewnie nic on nie umie. Przez 8h dziennie na allegro umieszczałem kolejne pozycje rzeczy o których nie miałem zielonego pojęcia. W ogóle mnie to nie pasjonowało i tak minął okres próbny i umowa o dzieło ... Przynajmniej zarobiłem dość na naprawę laptopa, nowe buty i parę innych rzeczy ...
Po jakimś czasie kiedy przypomnieli sobie o mnie zaproponowali ... ponownie tą samą pracę w motoryzacji! Wiwat biurokracja! Widać że nie tylko ja mam problemy z tymi papierami ...

Czas wziąć sprawy we własne ręce!

Pierwsza praca jako programista

Po prostu się poddałem i zacząłem szukać na własną rękę. Nie podejrzewałem, że w tak małym mieście będzie jakaś firma programistyczna ... a jednak! Ile to ja czasu i nerwów bym zaoszczędził gdybym ... zamiast polegać na nietrafnych radach innych i w efekcie naszym kochanym urzędzie pracy, na który idą nasze ciężko zarobione pieniądze z podatków mogłem po prostu poszukać sam pracy. No ale czas na pierwszą pracę jako programista, hurra! Tylko dwa lata po opuszczeniu murów szkoły. Na początku nie było lekko, ale nie chodzi o pracę. Otóż zapomniałem pewnego dnia w urzędzie złożyć jeden pierd* podpis i przez to straciłem status bezrobotnego i tak parę razy. Cóż powiedzieć jak czekasz na ofertę, to nie robi Ci różnicy czy to wtorek czy to środa. Niestety moje zaufanie do tej instytucji zostało bardzo brutalnie zdeptane. Mimo opłakanego kodu w PHP pracodawca był tak miły i pozwolił mi spróbować się wykazać i oto moja pierwsza umowa o dzieło w programowaniu!

Dzięki mojej pierwszej pracy zyskałem cenne doświadczenie nie tylko pracy w grupie, ale była to też realna praca na serwer produkcyjny i co najważniejsze bardzo cenne rady. W międzyczasie udało się pracodawcy wprost wywalczyć te praktyki i szczęście takie, że były to praktyki sponsorowane z samej wielkiej Unii Europejskiej ... Niestety jako początkujący wiele rzeczy zrobiłem źle, ale dzięki błędom człowiek się uczy, a takich praktyk to ja potrzebowałem ... no cóż w gimnazjum/liceum. Wyszłoby mi dokładnie na to samo, gdyby po podstawówce poszedł na te praktyki, a po pracy szedł na zajęcia pozalekcyjne. Resztę materiału do 21 spokojnie bym ogarnął zamiast uczyć się z dodatkowych książek. I tak straciłem przez kochany kraj 8 lat młodości - nawet jeśli nie liczyć gimnazjum to i tak wychodzi 5 lat - przypominam że Liceum totalnie olałem, ale nie dla wagarów a dla własnych celów ... szkoda tylko że te przerwy spędzony w bibliotece były takie krótkie. :-)

Wystarczyło jedno słowo, by odmienić moje życie

Elixir - po prostu przez przypadek usłyszałem gdy poszedłem sobie zrobić herbatkę w pracy. Gdy poprosiłem o szczegóły bardzo się tym zainteresowałem, ale niestety nie było za bardzo miałem na to czas. Zarejestrowałem się na forum w maju minionego roku. Pracowało mi się bardzo przyjemnie, a pracodawca przedłużał moją naukę jak długo było to opłacalne. Na koniec zostały projekty, dla których potrzeba było bardziej doświadczonych osób. Nie byłem specjalnie smutny i żegnaliśmy się pogonie. Udało mi się jak na start swoje zarobić i zdobyłem sporo cennego doświadczenia głównie w Ruby/RoR, a miałem też parę pomniejszych sukcesów. Po jakimś czasie poszedłem się zarejestrować, żeby tylko mieć chociaż to ubezpieczenie, ale czy dostałem? Zgadnijcie. Coś im się przypomniało że ... brakuje jakiś papierów ... Przez tyle czasu pracodawca próbował współpracować z urzędem, ale jak widać tylko jednej stronie na tym zależało. Od tego czasu ani razu tam nie zawitałem - może kiedyś pójdę, bo w końcu ubezpieczenie itp., ale pewnie znowu się jakoś wykpią. Pewnie mogę mieć wypadek lub złapać jakąś zarazę ... co najwyżej w domu czy na zakupach. Kiedyś tam pójdę, jak znajdę godzinę wolnego czasu, a póki co mogę w tym czasie trochę zarobić ...
Przypomniało mi się o tym forum i ... bum! Elixir całkowicie pochłonął mój czas. Spokojnie nie spiesząc się czytałem całkiem sporo i dyskutowałem na forum - ok 5 miesięcy. Szybko osiągnąłem tam najwyższy poziom zaufania - wszystko poszło łatwo (po prostu trzeba było się przyłożyć, a daleko było do "nieprzespanych nocy" czy podobnych sytuacji) i dalej nie też było inaczej ...

Pierwszy projekt i pierwszy sukces!

Znalazłem pierwszą ofertę pracy zdalnej dla kogoś z USA. Prota sprawa wyciągać informacje z różnych stron - bo tych informacji i stron było naprawdę dużo. Za każdą stronę osobna wypłata i tak za najłatwiejszą pracę (z obecnym doświadczeniem) 50 dolarów w pół godziny ... Nie ma to jak w pół godziny robienia obiadu dodać do konta ~200 złoty. Za najtrudniejszą stronę (z obecnym doświadczeniem) 200 dolarów w dwa dni (na luzie). Dzięki temu bez problemu w 2 dni mogłem zarobić więcej niż na praktykach (z naszej kochanej Unii), pracując 8h dziennie przez cały miesiąc ... Co tu porównywać? Wiecie ile płacę z Unii, a ile z Polskich pieniędzy? Oczywiście cudów za naukę podczas której trochę pomagam pracodawcy to nie wymagam, ale różnica w poświęconym czasie i zebranej gotówce robi swoje ...

Dalej z górki

Za zrobienie kilku takich projektów otrzymałem kilka tysięcy, które były zarobione w absurdalnie śmieszny czas. Przez 3 miesiące pracowałem z 1-2 tygodnie w sumie (dzieląc łączną liczbę godzin na 8). Czego chcieć więcej? Postanowiłem, że mogę w ten sposób robić kilka projektów, ale dalsze perspektywy nieco zmieniły mój pogląd. Zamieściłem swój profil na forum oraz linkedin i nie musiałem długo czekać by dostać 2 oferty pracy jako CTO! Tutaj małe sprostowanie: faktycznie była to pomyłka w nazewnictwie, a ja pełnię rolę lidera projektu, który ze względu na małą liczbę osób w zespole został przez pracodawcę niewłaściwie określony. Pierwszy projekt był mniejszy, więc zarezerwowałem go sobie na wolne weekendy. Prosta robota parę dni i 200 Euro ze Słowacji. Druga praca jest dużo większa, więc zostawiłem ją sobie na normalny tydzień roboczy. Oczywiście pomiędzy tymi dwoma projektami od czasu do czasu dalej pomagałem pracodawcy z USA, ale do rzeczy. Oferta pochodziła z nowego start-upu z Wielkiej Brytanii. Całkowita dowolność w doborze - mogłem użyć Elixira, mogłem wybrać Ruby, ale że tak dobrze mi idzie z Elixirem to postanowiłem i w tym projekcie go wykorzystać i wpadłem na bardzo ciekawy pomysł. Otóż sam od dłuższego czasu planuję wielki projekt, ale potrzebuję dobrego grafika, a wiadomo że to swoje kosztuje. Na moje szczęście pracodawca i jego kolega są grafikami. Nie ma co od razu podła propozycja: "a może zrobimy projekt za projekt?" i po przestawieniu swoich planów pracodawca się zgodził. W między czasie robię dla niego innych projekt w zamian za ... własne mobilne urządzenie administracyjne z logiem dla mojego projektu! Obecnie jestem na etapie pomysłów z jego innym kolegą z Włoch, który specjalizuje się w sprzęcie i buduje robota. Planuję stworzyć mały potężny serwer produkcyjny, który będzie przenośny i łatwo używany (dokładnych planów póki co nie zdradzę).

Podsumowanie osiągnięć, w których pomogło mi państwo:

Podsumowanie moich własnych osiągnięć:

  1. kilka tysięcy złotych łatwą ręką
  2. zamówiona profesjonalna grafika na mój własny duży projekt
  3. zamówione (teraz omawiane) drogie i mobilne urządzenie administracyjne i mobilny serwer w jednym dla mojego dużego projektu
  4. jeszcze więcej już teraz planowanych projektów
  5. coraz więcej odsłon mojego profilu na linkedin na moich profilach (wcześniej było tam pusto, a teraz widzę już nie jednego rekrutera)
Po prawdzie dostałem jeszcze trzecią ofertę, ale aż tyle czasu to ja niestety nie posiadam, ale przynajmniej wiem, że mam pewną robotę (przynajmniej do końca września - jak nie do końca roku). + inne osoby są także zainteresowane współpracą ze mną

Aktualizacja

Część treści została wydzielona i przygotuję o nich osobny wpis. Ten był swoistym "hejtem" na "system", więc trzeba by było napisać co można zrobić, kiedy się jest w kiepskiej sytuacji, dlatego następne wpisy będą zawierały porady oraz drogę jaką przebyłem podczas nauki Elixira, aż po dzisiejsze dni. Na koniec zaprezentuję przykładowy projekt, dzięki któremu bardziej wizualizuje poziom, który jest zadowalający przynajmniej typowego freelancera z perspektywy pracodawcy.
Na koniec chciałem podziękować za wszystkie komentarze. Dzięki wam ten i przyszłe wpisy będą miały zdecydowanie lepszą jakość. 

porady

Komentarze

0 nowych
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #1 29.04.2017 12:00

Pożarłem ten wpis jak Reksio szynkę.

Dementor   35 #2 29.04.2017 12:03

Supertekst. Jak dla mnie kandydat do Wpisu Miesiąca!

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #3 29.04.2017 12:09

Mam tylko problem z tym CTO. Jeżeli ktoś wysłał Ci takie oferty zupełnie nie oznacza, że do tego się nadajesz. Inne pytanie co właściwie rozumiesz przez CTO i dlaczego twierdzisz, że nim jesteś? Z tego co piszesz nie zarządzasz dużym zespołem ludzi, a ciężko być CTO samym dla siebie.

Druedain   14 #4 29.04.2017 12:22

Strasznie miałkie te obrazki z demotywatorów zniechęciły mnie do czytania. Przykłady:
- ten o urzędzie pracy to zwykła głupota; znam ludzi pracujących w urzędzie pracy i nieraz są oni bardziej zarobieni od przeciętnej oczekiwanej, a już na pewno nie zasługują żeby nazywać ich największymi nierobami,
- ten o pomocy państwa i złodzieju ma się nijak do tego jak działa 500+ ponieważ, pomijając samo porównanie do złodziejstwa, jeśli już bardzo potrzebne jest komuś znalezienie analogii, to powinna ona wyglądać tak: złodziej zabrał Kowalskiemu 600 zł, a z tego 500 zł dał Nowakowi.
- końcówka z labiryntem to miałki frazes,
- ten o samodzielności to zwyczajna bzdura; już pomijając to, że wielu ludzi wraz z wiekiem nie nabiera samodzielności, to przede wszystkim wielu ludzi osiągając pewien wiek zaczyna być coraz mniej samodzielnymi,
- ten o byciu samoukiem byłby spoko gdyby nie druga linia mniejszą czcionką; nie da się tak przeżyć życia, żeby zawsze być na wszystko przygotowanym, nigdy nie być zaskoczonym „szkołą życia”.

Pytanie do Ciebie autorze, czy potrafisz mnie zachęcić do lektury tego wpisu?

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 12:23
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #5 29.04.2017 12:29

@Druedain: No tu przyznam, że obrazki nietrafione. Nie rozumiem tylko ostatniego pytania: "Pytanie do Ciebie autorze, czy potrafisz mnie zachęcić do lektury tego wpisu" - to przeczytałeś ten tekst czy same obrazki oglądasz?

  #6 29.04.2017 12:30

Czytając odniosłem wrażenie, że piszącym był ambitny gimnazjalista przejawiający objawy wtórnego analfabetyzmy i rodzącego się narcyzmu.

Eiji   6 #7 29.04.2017 12:36

@DjLeo: W tym mniejszym projekcie wygląda to tak, że jestem CTO + głównym programistą - jedyny wymóg był taki by że mam używać Elixira. Wybór reszty zastosowanych technologii należy tylko ode mnie. Projekt był mały (aplikacja do czatu), więc ciężko mówić tu by w ogóle było potrzebnych wielu ludzi. Nie mniej jednak pracowaliśmy we dwoje. Ja dostałem tylko dwa info: zrób aplikację do ... i zrób to używając Elixira. Wszystko należało do mnie wraz z dokumentacją, kodem i stylami do projektu i musiałem też informować co i jak, by druga osoba mogła testować ten projekt.
Drugi projekt jest dużo większy i pracują nad nim 3 osoby. W moich rękach jest pełna dowolność w wyborze technologii jako ten "szef" (CTO). Reszta to graficy, którzy korzystają z generatora statycznych stron. Moim zadaniem jest odpowiedni dobór technologii i zastosowanie ich. Po pierwsze mam za zadanie napisać cały back-end i ostatecznie połączyć wygenerowaną stronę tak by działała z back-endem. Czyli dla przykładu muszę takie formularze zmienić, by komunikowały się z moim kodem po stronie serwera i nie raz potrzebne były też poprawki, bo nie wszystko dało się wygenerować.
Jeśli o mnie chodzi, to jak dostanę polecenie: "Masz tu 10 ludzi. Wybierz ilu potrzebujesz i przydziel im rolę." - to wybrałbym tylko dwoje osób. Pierwsza odpowiadałaby za grafikę, a druga testowałaby różne scenariusze. Dzięki temu ja mogę skupić się na pisaniu kodu, a poprawki trafiają bardzo szybko, by błędy są dobrze wychwytywane.
W każdym razie to ja odpowiadam za projekt, ja dobieram technologię i prowadzę potrzebne rozmowy na których informowałem np. co jest potrzebne by zakończyć pewien etap. Tu klient jest grafikiem, więc oczywiście narzucić własne stylizowanie strony nie mogę, ale nie oznacza to że nie sprawdzam tych wygenerowanych stron w ogóle. Nie raz zasugerowane przeze mnie propozycje zostały zaakceptowane. Było też parę razy kilka rzeczy typu: "to zróbmy to tak ..." - a ja (chyba bardziej tu pasuje) doradzałem (bo i tak na koniec klient decyduje jeśli się zna i chce), że lepiej byłoby gdyby ... i też tego typu rady były akceptowane.
Być może moje przypadki są dość specyficzne tj. "klient-grafik" czy "mały projekt dla dwóch osób", ale nie oznacza to, że mój głos nie miał żadnego znaczenia, a wręcz przeciwnie. Powiedziałem nie raz: "ok, mogę tak zrobić, ale będzie lepiej jeśli ..." i to przechodziło. Uważam zatem, że przynajmniej z definicji miałem ostateczny głos w sprawie doboru technologii, a kwestie sporne typu: "używanie usługi Amazonu czy innej firmy" były rozwiązywane w stylu nie rozmowy między programistami, a rozmowy pomiędzy CTO a klientem.

lukash86   5 #8 29.04.2017 12:50

@Druedain: Zgodzę się, wpis spoko, tylko screeny jakby z innego. Ale ambicji w wyborze tematyki nie można odmówić.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #9 29.04.2017 12:51

@Eiji Dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienie. Patrzę wiesz na CTO przez pryzmat tego czym się zajmuje CTO w dużym zespole w którym pracuję. Co nie oznacza, że nie można uznać, że to co robisz to właśnie bycie CTO. Jednakże formalnie nie masz tego stanowiska, i jest to umówmy się, delikatne naciąganie prawdy w rozsądnych granicach ;). Oczywiście z mojego punktu widzenia. Zakres odpowiedzialności CTO jest dużo większy, nie tylko w kwestii doboru technologii. Ja myślę, że to co robisz jest jakąś wypadkową Project Manager, Team Leader i Software Architect z domieszką CTO ;) Taki sok z gumijagód ;)

karol221-10   13 #10 29.04.2017 13:08

Niestety, z wieloma rzeczami muszę się zgodzić, choć tu dużo zależy oczywiście od nauczycieli. W gimnazjum u mnie informatyka praktycznie nie istniała - jakieś proste tabelki/formułki w Excelu i tyle. W technikum było o wiele lepiej, ale tu już wszystko zależało od nauczycieli - jedni byli lepsi, inni gorsi. Co do innych przedmiotów - mnie specjalnie wkuwanie na blachę nie przeszkadzało, gdyż ogólnie szybko jakieś definicje zapamiętywałem - ale tylko na czas kartkówki/testu :) Sporo tutaj zależy od danego nauczyciela - jakie ma podejście do nauczania danego przedmiotu.
EDIT: W podstawówce na informatyce uczyliśmy się obsługi Painta :)

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 13:09
AntyHaker   23 #11 29.04.2017 13:32

"Liceum nic Ci nie da" Uwielbiam takie niczym nieuargumentowane ogólniki :)

vera109   10 #12 29.04.2017 13:38

zderzenie gimnazjum z rzeczywistością? :)

Eiji   6 #13 29.04.2017 13:42

@Druedain:
1. Cóż Ty znałeś osoby, które ciężko pracowały. Ja znałem osoby, które tak jak ja pogubiły się w tych wszystkich papierach. Z pewnością znajomość tych papierów i praca na co dzień nie należy do najprzyjemniejszych, ale z pewnością nie jest to efektywne, a może inaczej cokolwiek urzędnik by nie zrobił i tak byłoby to za mało i nie chodzi tu o o ludzi, którzy zawsze powiedzą coś nie tak. Ja urzędnikom przez ramię nie patrzę i z mojej czysto subiektywnej strony mogliby w ogóle tam nie pracować i kompletnie nic by się znowu z mojej strony (podkreślam mojej - może komuś pomogli) nic nie zmieniło. O tym że to przede wszystkim winny jest "system" raczej nie muszę mówić, ale i tak przytoczę przykład. Po długim czasie od mojej pierwszej wizyty (nie pamiętam dokładnie więc nie chcę skłamać) tj. po 1-2 latach (w każdym razie przynajmniej rok minął, jak nie dużo więcej) na mocy nowej ustawy (czy też poprawki do takowej - licho wie, a ja się w tym gubię na starcie) zapytali się mnie o ... to co chciałbym w przyszłości robić i parę innych tego typu pytań, które de facto powinny być wypowiedziane już pierwszego dnia. Ja straciłem kompletnie zaufanie do urzędu jako całości (bez wyrażania niemiłych słów w stronę konkretnych osób) i gdyby ktoś powiedział, że w czasie pracy urzędnicy oddają się np. masturbacji, to jestem w stanie w to uwierzyć, ale jeszcze raz: tylko i wyłącznie z mojej perspektywy. Proszę zastanów też się kto taki system stworzył, bo na pewno nie zwykły Kowalski szukający w nim pomocy ... Kiedy słyszałeś ostatnio, że ma być poprawa tego "systemu" i kiedy takiej doświadczyłeś?

2. Oprócz słów pozwól się że tak się wyrażę "zadowolonej masy" słyszałem jedynie negatywne komentarze na ten temat. Radzę zagłębić się w temat, gdyż cała ta akcja to nic innego jak próba załatania dziury w tym całym bałaganie. Jeśli uważasz, że do "skarbca państwa" nie wpłynęła ani jedna złotówka, to muszę Cię niestety poinformować że jesteś w błędzie. Otóż Polska ma poważne problemy z wypłacaniem pieniędzy m.in emerytom, a 500+ jest świetnym przykładem manipulacji "masą". Czyli daj jeszcze więcej pieniędzy, to może w końcu osobie, której już wcześniej pieniądze się należały, zostaną one łaskawie podarowane. Inny przykład jeśli wierzysz, ze w bankach Twoje pieniądze są bezpieczne, to grubo się mylisz. Kiedyś rabunek wyglądał tak, że kradziono bezpośrednio kasę z banku (a nie z konkretnych kont). Teraz łatwiejsze i bezpieczniejsze jest okradanie kont przez np. fałszywe usługi internetowe, a banki mogą ... umywać ręce - dosłownie! Nie dostaniesz ani grosza z wykradzionych pieniędzy chyba że policja złapie winnego i uda się jej odpowiednio zabezpieczyć skradzione pieniądze bez zabrania jakiegoś % przy okazji dla siebie, bo uwierz mi ludzie naprawdę potrafią być cwani. Nie powiem, że sam tego doświadczyłem, ale radzę zachować pewien dystans do pewnych ofert ...

3. Cóż znów zależy to od punktu widzenia. Z mojej perspektywy początkujący programista korzystając z pomocy urzędu pracy widzi w takiej historii jedynie bajeczkę. Dla mnie jest to bardzo (żeby nie użyć tu nieładnego słowa) satysfakcjonujące, że sam (nie licząc pomocy innych osób z papierkami co i tak w efekcie nic mi nie dało z perspektywy rozwoju i pracy) doszedłem do takiego stopnia, jest to dla mnie przyjemne i mam dalsze plany na rozwój, ale znowu nie każdy musi to widzieć jako "zbawienie świata" (czyt. coś niesłychanie wielkiego).

4. Znowu się nie zgodzę. Na początku jako część "nieświadomej masy" polegałem na systemie edukacji i "urzędzie pracy". Z czasem jednak przejrzałem na oczy i stałem się może nie tyle co w 100% samowystarczalny (bo szkoły survivalu nie zaliczę na pewno), ale z pewnością o wiele bardziej samodzielny zwłaszcza w podejmowaniu ważnych dla mnie decyzji. Nie mniej jednak zgodzę się z Tobą, że u niektórych wygląda to zgoła inaczej np. małżeństwo dla pieniędzy, ale zauważ proszę że tego typu praktyki autora tego wpisu i największego dziwaka na tej witrynie nie satysfakcjonują. Z własnego doświadczenia wiem, że własne starania naprawdę mogą zaowocować w przyszłości.

5. Zgodzę się, ale zauważ proszę że nie ma tam tekstu typu: "bądź przygotowany absolutnie na wszystko, więc schron przeciw zombie to Twój psi obowiązek", a zamiast tego jest: "nie czekaj aż życie Cię nauczy". Może to być zinterpretowane zgoła inaczej. Jeśli wiesz że możesz na coś się przygotować, to zrób to zanim nadejdzie czarna godzina i "życie Cię nauczy", bo w końcu nie można czekać na coś czego nie potrafisz przewidzieć.

Na Twoje pytanie odpowiem następująco:
Jeśli ciekawi Cię czyjaś historia i subiektywne opinia na bazie tej a nie innej historii, to chciałbym Cię gorąco zaprosić do przeczytania moich wypocin.

Dziękuję za poświęcenie czasu oraz zostawienie komentarza. Postaram się w przyszłości znaleźć lepsze obrazki, Mam nadzieję, że zarówno nie będą one tak dużą kwestią sporną, jak i pozwolą oderwać się od monotonnego czytania tekstu.

Na koniec prosiłbym o nie interpretowanie obrazków z demotywatorów całkowicie dosłownie. Zgodzę się z Twoją opinią, gdyby te obrazki nie pochodziły z tego serwisu, ale nie mogę w100% zgodzić się że z mojej perspektywy obrazki były nieprawidłowe do tego wpisu. Obrazki zostały stworzone do pośmiania się, a nie przekazania wartościowych informacji, dlatego też zdecydowałem się umieścić je w mojej treści, by nie zmęczyć czytelnika ciągłym to "wałkowaniem tekstu" zgodnie z radą w komentarzu pod innym moim wpisem. Jeśli uważasz, że uraziłem konkretne osoby, to chciałbym z całego serca przeprosić wszystkich tych ludzi, którzy mogliby poczuć się urażeni, ale też prosiłbym o zrozumienie że ten tekst jest w 100% moją opinią a nie stwierdzonym faktem. To nie artykuł w gazecie czy dokument naukowy - to blog, na którym postanowiłem przedstawić moje doświadczenie, które nie koniecznie może podzielać każda osoba w kraju. Celem tego wpisu było jednak przestrzec innych w stylu: "Hej! Mi zdarzyło się tak i tak ... chciałbym wam doradzić byście ..." zamiast głosić propagandę i dla przykładu podburzać obywateli naszego kochanego kraju do jakiegokolwiek sprzeciwu wobec władzy.

Eiji   6 #14 29.04.2017 13:46

@AntyHaker: Myślałem, że wystarczająco napisałem o całym systemie edukacji, ale może się myliłem ... W każdym razie większość rzeczy z liceum pewnie się nie przyda. Dla informatyka oczywiście warto skupić się na matematyce, ale to przerabianie kolejnego zbioru zadań, które możesz w każdej księgarni znaleźć - dla mnie to coś w stylu krzyżówki. Ja w Liceum totalnie wszystko olałem i jakoś sobie radzę. Oczywiście zależy to od nauczycieli, bo przytoczoną ciekawostkę poznałem właśnie w Liceum, ale to bardziej wyjątek od reguły.

Eiji   6 #15 29.04.2017 13:49

@DjLeo: Możesz zatem wypisać wszystkie obowiązki jakie pełnisz w ramach stanowiska CTO? Z mojej perspektywy robiłem absolutnie wszystko poza grafiką. Poza wytycznymi klienta to ja o wszystkim decydowałem i pozwalałem klientowi zapoznać się z możliwościami. Cóż najpierw decyduje klient, a jak daje wolną rękę to moim zdaniem decyduje CTO. Być może nie kierowałem nigdy wielkim zespołem, ale też nigdy takowego nie potrzebowałem. Potrafię zająć się wszystkim poza edycją plików graficznych, a to ile zrobię zależy od tego jakie informacje i materiały dostanę od klienta, więc myślę że działam prawie jak jednoosobowa firma tylko jako freelancer. :-)

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 13:59
Eiji   6 #16 29.04.2017 13:50

@vera109: W bardzo dużym skrócie tak. :-)

  #17 29.04.2017 13:54

Te 7,5 tys. to przed czy po odliczeniu składek i podatku? I czy PIT już złożony?

dzikiwiepsz   13 #18 29.04.2017 14:08

Z urzędem pracy też miałem do czynienia, niezły to jest syf, zaczynając od tego że oferty są żałosne czyli:
- oferta pracy w zakładzie który działa praktycznie nielegalnie bo ma urządzenia niespełniające żadnych norm bezpieczeństwa
-oferta beż szczególnych wymagań a na miejscu okazuje się że są np prawo jazdy itp.
albo aferka w postaci dyskryminacji płci bo koleś chciał baby a nie chłopa i przez to latanie od urzędu do kolesia po kilka razy, dobrze że nie zakończyło się w sądzie bo jeszcze by mnie ciągali po sądach na zeznania :D
Są też większe afery w postaci że urzędy dostają wytyczne by po prostu spamować byle jakimi ofertami co tydzień tak żeby im statystyki rosły że niby coś robią :)
No i klasyka w postaci że nie interesuje ich co bezrobotny umie i chce robić tylko podstawowa rejestracja i koniec.

kaemic   6 #19 29.04.2017 14:10

bez urazy, ale CTO w 3 osobowym zespole (tymbardziej jako jedyny programista) brzmi dla mnie równie zabawnie jak CEO & Founder w jednoosobowej działalności

  #20 29.04.2017 14:25

dosyć chaotyczny ten artykuł promujący powierzchowną wiedzę i brak doświadczenia ale gratuluję autorowi hurraoptymizmu

Obserwator_z_ramienia   6 #21 29.04.2017 14:50

super wpis!

K4m3L3on   10 #22 29.04.2017 14:59

Nie wystarczy wiedzieć, że Ziemia jest okrągła, ale dlaczego tak jest.

Eiji   6 #23 29.04.2017 15:13

@kaemic: Może i słusznie, ale mając 10 byle jakich osób, a 3 co wiedzą co robią to wolę kierować 2 osobami w tym 3-osobowym zespole. Może to za mało na czyjeś ego, albo za mało na czyjeś przyzwyczajenia, ale faktem jest że faktycznie "dowodziłem". Lepszy sukces 3-osobowego zespołu niż porażka większego. Cóż to też nie jest w 100% tak, że nic w kodzie nie zmieniali, ale przeważnie używają do tego generatora. Przydział zadań i terminy - wszystko odbywało się bez problemów i odbywa się nadal i to w języku obcym, w którym nie czuję się pewnie. Są z góry ustalone zasady, które że tak się wyrażę są kompatybilne z założeniami klienta. Nie za bardzo wiem w czym jest różnica między kierowaniem dwoma a pięcioma czy więcej osobami Jak już wcześniej wspomniałem moje umiejętności pozwalają mi przejąć większość zadań, a inne rzeczy takie jak tworzenie grafiki, pisanie testów i faktyczne testowanie mogą robić praktykanci. Moje zadanie jako CTO jest niezmienne niezależnie od wielkości zespołu.: wybieram technologię, ustalam terminy, przydzielam innym obowiązki i wyznaczam cele na określone terminy. To że jestem głównym programistą nie ma nic do rzeczy. Równie dobrze mógłbym sprawdzać czyiś kod, ale nie po to uczyłem się programowania, by jako szef usiąść na krzesełku i wydawać polecenia. Osobiście fajnie jest kierować zespołem (nawet małym) i widzieć, że obrany plan działania sprawdza się. Jest to dla mnie wystarczająco satysfakcjonujące bym się nazwał CTO. Może inaczej ... nikt mnie nie uczył jak mam w innym języku kierować dowolną ilością osób ... tak naprawdę, to chyba miałem tylko jedno zadanie w grupie w całej swojej edukacji, więc mimo że mogę mieć pewne braki wynikające ze złego systemu nauczania, to staram się wykonywać powierzone mi obowiązki CTO jak najlepiej potrafię. Mogę przyznać, że mam braki, ale raczej nie zmienię określenia choćby z uwagi na to, że to nie ja ten "zajebisty" tytuł wymyśliłem, ale zostałem zaproszony do zespołu, którym miałbym kierować, ponieważ reszta ludzi nie ma czasu i dostatecznej wiedzy by dany projekt zakończyć. Jeśli takie kierowanie zespołem to dla Ciebie za mało, to proszę o wypisanie ze szczegółami Twojego doświadczenia i rad, które mógłbym uwzględnić w mojej pracy. Byłoby nawet wskazane zamiast pisać "ale co Ty opisałeś to nie jest tak" udzielić pełnej wypowiedzi podając argumenty przemawiające za tym, że do tego stanowiska mi daleko. Uważam, że mała liczba osób w zespole wcale nie oznacza, że nie może być w nim dowódcy/szefa (CTO) i że nie mogą być tak naprawdę nazywanie zespołem tylko np. jakąś grupką, albo innym synonimem. Muszę jednak przyznać, że zupełnie inaczej wyglądało by to, gdybym to ja przejąć dokładnie wszystkie obowiązki, włącznie z projektowaniem front-endu, testowaniem itp. itd., ale w tym przypadku ja tworzyłem back-end i dostosowałem obie części tak, by ze sobą współgrały. Dla innych może wydawać się śmieszne, ale ja naprawdę polegam na pracy reszty zespołu i to od nich w dużej mierze zależy czy skończymy projekt na czas. Tak w ogóle to zająłem się dla nich 2-gim projektem czekając na ich następne wyniki pracy przy pierwszym projekcie, więc nie można też powiedzieć, że jestem CTO sam dla siebie. Mam nadzieję, że wystarczająco sprostowałem wszystkie nieścisłości. :-)

Eiji   6 #24 29.04.2017 15:16

@K4m3L3on: Są teorie spiskowe, że USA w ogóle nie istnieją, a ludziom wszczepiają wspomnienia, co nie jest jakimś wielkim sci-fi, bo pomyślnie zakończone eksperymenty na myszach potrafią u nie jednego wywołać ciarki. Dlatego są rzeczy, które trzeba samemu na własną rękę sprawdzić.

AntyHaker   23 #25 29.04.2017 15:20

@Eiji: Ty piszesz pod kątem informatyka, ale uogólniasz do całości - o to mi chodziło :P Ja tam byłem bardzo zadowolony z liceum, jako że poszedłem w stronę kierunków medycznych.

MiłoszW   9 #26 29.04.2017 15:23

Spoko bardzo wpis. Trzeba wziąć poprawkę, że o ile pierwsze lata do pełnoletniości to standard (naprawdę trudno będzie w to uwierzyć, ale nauczyciele są jedyną częścią systemu edukacji, która chce czegoś dobrego dla uczniów! A im wyżej, tym większe gówno, z tym, że nad dyrektorem to już dzieci wydają się nienawidzieć i dążą jedynie do indoktrynacji i robienia gówna z głów, bo wiadomo - tępakami lepiej się steruje), to potem jednak sporo z wydarzeń to chybił-trafił albo indywidualne losy autora. To zarabianie to jednak nic takiego specjalnego. Ot, autor dowiedział się, że faktycznie idzie wyhaczyć kasę : ) tylko problem przychodzi później. Nie sztuka zarobić 300zł w pół godziny. Sztuka jest mieć takich półgodzinówek cztery-pięć DZIENNIE i to stale. Jak masz koszta, trzeba założyć rodzinę, już nie ma tak hop siup na wariata... i o ile no programista to wciąż ma dobrze, ale ogólnie, przekrój kraju już tak tralala nie ma...

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 15:29
przemo996   6 #27 29.04.2017 15:29

Zdziwiłbyś się jak wiele zależy od nauczyciela nawet w tym systemie. Nauczyciel z pasją, chęcią do pracy, samodoskonalenia i umiejętnością przekazywania wiedzy dodatkowo mający pozytywne nastawienie i olewające niektóre wytyczne robi naprawdę dużą różnicę. Sam miałem po drodze kilka przykładów jak zmiana nauczyciela mogła wpłynąć na czas potrzebny do nauczenia, trwałość przyswojonej wiedzy, zrozumienie i w ogóle chęć do dalszego zgłębiania danej dziedziny.
Oczywiście można poprawić sytuację zmieniając system, co więcej -ten system naprawdę nie zachęca a wręcz blokuje takich właśnie nauczycieli. Reformę edukacji należy zacząć od specjalnych szkoleń dla nauczycieli, które pomogłyby im w odpowiednim podejściu do uczniów i od wyrzucenia egzaminów opartych o klucze i zastąpienia ich egzaminami opartymi na myśleniu, kreatywności i logice.
Liczne badania wykazują, że standardowa edukacja jest sprzeczna ze sposobem działania mózgu np.
-ciągłe wystawienie na stres obniża zdolność zapamiętywania nawet o 60%
-do utrwalania połączeń w mózgu potrzebne są hormony a te wytwarzane są zwykle gdy pojawiają się emocje a w tym pomagają żarty czy luźniejsze momenty na lekcjach
-mózg posiada skłonność do unikania nieprzyjemnych wspomnień za to dobrze utrwala przyjemne dlatego nauka w przyjaznych warunkach jest skuteczniejsza
-pamięć nie jest od wszystkiego -często trzeba coś zobrazować, wyjaśnić logicznie żeby móc skutecznie wykorzystać to w przyszłości
-mózg to sieć maszyn wyspecjalizowanych w konkretnych dziedzinach dlatego trzeba tworzyć jak najwięcej połączeń między nimi aby mogły współpracować skojarzenia są najbardziej efektywną metodą uczenia języków obcych.
-nie od dziś wiadomo, że zapamiętuje się najlepiej to co zostanie uznane za przydatne w przyszłości.
System niestety blokuje nauczycieli, którzy chcieliby być lepsi, ale boja się.
System nie zachęca nauczycieli ani uczniów do działania. Liczą się tylko wyniki sztucznych egzaminów. Człowiek kończący technikum ekonomiczne ze zdanym całkiem dobrze egzaminem zawodowym dostaje papier potwierdzający kwalifikacje i... "suplement", który w języku polskim i angielskim opisuje co ten człowiek umie. I co? I co? Wedłóg tego świstka umie dużo... Bardzo dużo! Teoretycznie jest w sanie zabrać się za prowadzenie firmy i nie mieć żadnych wątpliwości co do wymogów prawnych, rozliczeń itp. Niestety życie to nie teoria -brak jakiegokolwiek sprawdzenia jak uczeń poradziłby sobie gdyby dostał zadanie prowadzenia firmy przez cały rok podatkowy w warunkach zbliżonych do realnych czyli z możliwością zajrzenia na strony urzędów, skontaktowania się z nimi w razie wątpliwości, przejrzenia odpowiednich ustaw/rozporządzeń nawet nie pomyśli, że mógłby faktycznie obyć się bez pomocy doświadczonych osób lub z ich nieznaczną pomocą. W ogóle trzeba mieć szczęście by trafić na ludzi, którzy wyjaśnią wszystko tak by człowiek radził sobie w każdej sytuacji a nie do czasu pierwszej zmiany prawa.

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 15:49
Eiji   6 #28 29.04.2017 15:36

@AntyHaker: I jak bardzo zostałeś przygotowany do pracy? Głównie o to mi chodzi. Osoby bez studiów mają o wiele ciężej na rynku pracy, a mimo że jest to oczywiście większa wiedza, to nadal jest to tylko i wyłącznie teoria. O medycynie nie mogę się wypowiedzieć, ale na lekcjach informatyki przykładowo przyjmą wszystko "co działa" bez względu na jakość samego kodu, a co równie ważne prace w grupie w ogóle. Oczywiście dużo zależy od konkretnej szkoły, ale nie zmienia to faktu, że ogólnie system jest do niczego i wypuszcza ludzi bezrobotnych, którzy bez pomocy nie odnajdą się w drodze do kariery. Dość powiedzieć, że są osoby po liceum, które nie wiedzą jaki zawód im sprawia największą frajdę. Ja miałem szczęście polegając na sobie. Ty miałeś szczęście polegając na systemie, ale większość to typowy "Ferdek Kiepski". Nie mają pojęcia w ogóle gdzie i jak mogą pracować, nie mają nadziei i są ogólnie rzecz biorąc zniechęceni. Mnie zniechęcenie motywowało do samo-nauki, ale ile osób jest na tyle silnych, by mimo wad systemu samemu odnaleźć się na właściwej drodze? Zobacz jakie jest zapotrzebowanie na rynku pracy. Firmy mogłyby przyjąć wszystkie osoby bezrobotne i brakowałoby miejsc nadal, bo choćby w IT z roku na rok (przynajmniej w Europie) brakuje bardzo dużo rąk do pracy. Przekonałem się o tym pracując w mojej pierwszej firmie, gdzie m.in nauczyłem się jak pracować nad kilkoma projektami naraz, ale znowu ... ile jest osób, które dałoby radę skupiać się na kilku projektach jednego dnia? 99.(9)% jest kompletnie nieprzygotowana, idzie na studia często dla zabawy, wiele osób zmienia kierunki, bo tak naprawdę nie wiedzą co chcą robić. Są i będą osoby, którym nawet najbardziej debilny system pomorze i dzięki tym osobom politycy i urzędnicy mają auto reklamę, że "Pan X jest taki i tak, ma takie duże CV i wszystko dzięki naszemu systemowi i w ogóle czego się tu na czepiacie!" ... No oczywiście nie dosłownie, ale nawet to się zaczyna zmieniać choćby na przykładzie pewnego Polskiego polityka w Unii Europejskiej, który wypowiedział się "tak a nie inaczej" o kobietach. Nie chcę tu zamieszczać treści niewygodnych politycznie, bo Google jest bardzo na tym punkcie przewrażliwione (przynajmniej na swoim serwisie z wideo). Jeszce raz powtarzam, że jest to mój blog i moja specyficzna opinia wynikająca z moich własnych doświadczeń.

Eiji   6 #29 29.04.2017 15:38

@MiłoszW: W pełni się zgadzam :-)

  #30 29.04.2017 15:43

oj bardzo kiepski tekst. Mam wręcz wrażenie, że próbowałeś w jakiś sposób się pochwalić swoją historią i co to nie Ty.. Rzecz w tym, że na kozaka znajdzie się jeszcze większy kozak i jestem pewny, że są tu osoby (w tym ja), którym się udało na arenie międzynarodowej i się tym nie chwalą lub nie przekolorowywują, tak jak Ty i te Twoje CTO.

Trochę wincyj pokory ziomuś.

Eiji   6 #31 29.04.2017 15:48

@przemo996: Dziękuję za komentarz!
1. tak pisałem o tym - patrz tekst o patriotach
2. zgadzam się i po części też o tym pisałem np. o szkoleniach
3. stresu jest aż za dużo, zwłaszcza na maturze, której papierami można co najwyżej sobie podetrzeć ..
4. o żartach i innych sposobach opisanych w licznych książkach także wspomniałem
5. dobra zasada, ale trzeba zauważyć że jest sporo od niej wyjątków, np. traumy (są także szkolne)
6. także o tym pisałem - patrz "sprawdzian o wężu"
7. w pełni się zgadzam, moja technika zapamiętania opiera się właśnie na skojarzeniach, przez co łatwiej było mi zapamiętać wiele rzeczy - wystarczyło się skupić
8. dokładnie

przemo996   6 #32 29.04.2017 15:55

@Eiji: Z takim podejściem powinieneś chyba rozważyć założenie bloga/vloga edukacyjnego(chyba, że już taki prowadzisz)
:)

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 15:57
Eiji   6 #33 29.04.2017 16:01

@przemo996: Myślę o tym, ale:
1. Póki co plany mam na wiele miesięcy, a już samo pisanie tekstu sporo mi zajmuje czasu, do tego nauka edycji wideo, sprzęt do edycji wideo (by zrobić to w rozsądnym czasie i nadal programować)
2. Jak już wspominałem Google jest bardzo restrykcyjne na treści niepoprawnie politycznie (wyłączają monetyzację, usuwają subskrypcje itp.), więc nie opłaca się w ogóle zaczynać. :-)
Czyli musiałbym znaleźć lub stworzyć serwis, na który musiałbym przekonać jak najwięcej ludzi do przejścia na niego. Nie jest to jeszcze możliwe dla kogoś takiego, jak ja co nie oznacza, że nie planuję utrzeć Google nosa za ich politykę. :-)

AntyHaker   23 #34 29.04.2017 16:22

@Eiji: Polecałbym pisać krótsze odpowiedzi, a bardziej na temat :)

Poza tym, nie pisałem nic o medycynie, a studiach medycznych - konkretnie ratownictwo medyczne. Zakładam, że nigdy nie widziałeś takowych od środka, więc śpieszę z wytłumaczeniem. W liceum poznałem podstawy biologii, chemii, anatomii itp. itd., które idealnie wpasowały mi się w pierwszy rok studiów. Kolejne lata to już przeskoczenie w znacznej mierze na praktykę - szpital, karetka, OIOM i inne oddziały. Także tego, dalej uważam, że na podstawie informatyki uogólniasz do całości i jako prawdę objawioną to przedstawiasz :P

Eiji   6 #35 29.04.2017 16:29

@AntyHaker: No i miałeś szczęście, bo ja w mojej małej mieścinie na studia (zwłaszcza na te lepsze) liczyć za bardzo nie mogłem, a na studiowanie w innym mieście byłoby ciężko jeśli nie niemożliwie. Ale czego Twój komentarz dowodzi? A no tego że trzeba często (znowu nie zawsze) dopłacić za faktyczne praktyki. Co Ci da sam opis choroby skoro chorej osoby nie widziałeś? Słyszałem o takim problemie studentów medycyny, którzy wierzą że sami posiadają przypadłości lub choroby wyczytane z danej książki. Kompletne brednie, ale na tym poziomie zdrowy rozsądek już nie pomoże i potrzeba wsparcia innej osoby. Podsumowując kompletne nieporozumienie ...

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 16:29
pulka103   7 #36 29.04.2017 17:03

... a ja mam mieszane uczucia co do tekstu. Po pierwsze, nie czuję tutaj tego "geniuszu" literackiego opiewanego parę razy w publikacji. Mam wrażenie jakby zbyt wiele słów przypadało na dany temat. Coś ala skalowanie w Paincie - ma to ręce i nogi ale już powoli wyłaniają się piksele....
Po drugie, jakieś takie dziwne podejście do wszystkiego. Nie chcę tutaj ujmować autorowi ale co chwilę jesteśmy informowani o tym jak bardzo ambitny, niezłomny i mądry jest. Wszystko przychodzi mu łatwo, na wszystko patrzy z góry i załamuje się nad żałosnym stanem rzeczywistości z której się ocknął. Jak widać czerwona kapsułka działa wyśmienicie.
Problem w tym, że ucząc się (wielu języków*wielu bibliotek) nie usłyszał w bibliotece rozmów "szarej masy ludu". Ludu, rozmawiającego m.in. o nijakiej jakości usług urzędu pracy. To jest kolejna moja uwaga, treść jest... nijaka. Większość tematów to znane fakty, poparte tylko empiryzmem. Niby ok, że "Eiji" dzieli się ze mną doświadczeniem... ale po co? Ja już z opowiadań setki innych ludzi słyszałem to samo. Wstrzymajmy się z gadaniną do momentu aż coś się zmieni na rynku czy w społeczeństwie w ogóle. ;)
No bo fajnie, że uznał Pan szkolnictwo za słabe, a nauczycieli ocenił poniżej krytyki. Świat jednak funkcjonuje tak, że każdy chce swoje odbębnić, zarobić i skupić się na przyjemniejszym aspekcie życia - rodzinie, dobrej książce czy wyklepaniu smacznego schabowego. Deal with it, nie wszyscy stawiają pracę wysoko w piramidzie potrzeb. ;) Poza tym.... maaaatko, kolejny z tym szkolnictwem.... xD Co w takim razie proponujemy, hmmm? Oddzielny plan programowy do różnych "typów" uczniów? Zatrudnimy więcej nauczycieli, kto wie czy w ogóle ich wystarczy? A nawet jeśli to jakie będą koszta w związku z o wieeeele bardziej rozbudowaną ścieżką edukacji? Być może trzeba będzie rozbudować placówki szkolne. Koszty tu, koszty tam...
Jaki efekt? Cudowny! W post-radzieckim kraju każdą rodzinę stać na opłatę kształcenia ich pociech! Aaaah, też macie przed oczami wskaźnik przyrostu naturalnego? Pod samym niebem, nieprawdaż? ;)
W sumie to też wolałbym ustrój anarchistyczny. Kieszenie nabrzmiałe od zaoszczędzonej kasy. Nikt nie pracuje "na siłę", wszyscy w imię własnego interesu (jest jakikolwiek inny tak optymalny czynnik?), każdy z pasji. H3h3, pozostawiam do przemyślenia w ciszy.

Nie neguję potrzeby krytyki obecnego systemu, jestem zwyczajnie zmęczony słuchaniem płytkich (niestety...) wywodów. Nie tak dawno temu do klasy przydzielono mi na pewien okres chłopaczka z aspargerem. Na zawsze pozostanie mi w głowie jego wywód właśnie na temat gównowatości obecnego systemu. Jak go zmienić? Banalnie proste, na WF zamiast przebieżek - trampoliny! Wysokie, niskie, tęczowe, cytrynowe...! Na zajęciach z podstaw tworzenia witryn - kompleksowe źródło "copy-paste" własnego serwisu społecznościowego! Toż to genialne! Dziecięco, niewinnie wyrażona myśl - cudowny efekt z niebios!

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 18:07
marrrysin   7 #37 29.04.2017 17:07

Powiem krótko - jeszcze będziesz żałował, że nie poszedłeś na studia - bo to świetny okres w życiu - a potem jest tylko praca. No i to twoje CTO to mi się kojarzy z "Senior programmer" po roku doświadczenia...

Eiji   6 #38 29.04.2017 17:20

@marrrysin: Muszę się zgodzić, ale co zrobić? Państwo mi sfinansuję studia i praktyki i nagle będę najlepszym CTO na świecie? Nie. Zaczynam od mniejszych grup i brnę krok po kroku do przodu. Żałuję, ale nie tego że nie poszedłem, a tego że po prostu nie mogłem. Najlepszy program studiów jaki mnie interesował był w Toruniu i nie było nawet mowy by tam dojeżdżać, a co dopiero akademik i inne wydatki ...

Eiji   6 #39 29.04.2017 17:57

@pulka103: Cóż geniuszem nie byłem, ale i też nie lubiłem się chwalić, więc zamiast pisać, że wszyscy w szkole to podziwiali, to napisałem coś w stylu: "wszyscy którzy czytali/widzieli (akurat spojrzeli) pochwalali". Jak mówiłem była to dla mnie zabawa i czasami coś tam pokazałem, a coś nawet do gazetki szkolnej trafiło, ale nie była to praca naukowa jakiegoś geniusza - nie przesadzajmy.
Z drugim akapitem się zgadzam, ale to też nie jest tak że ja jestem super fajny itp. Materiał jest ogólnie łatwy jeśli: nie masz problemów z pamięcią, nie poddałeś się, nie wagarujesz i próbujesz różnych technik zapamiętania, a można o tym pisać długie teksty (które sam czytałem) to wszystko jest banalnie łatwe - wystarczy się skupić. Dalej było łatwo, bo oddałem się mojej pasji i byłoby co najmniej dziwnie (w moim mniemaniu) gdybym pasjonował się czymś co sprawia mi jakieś większe problemy.
Po pierwsze to ta szara masa to plotła trzy po trzy i niestety nasłuchałem się tego i owego - nic nie pamiętam, bo wiem że wszystko to brednie były. A to jednego obgadywali, a to narzekali na nauczycieli, a to o wagarach mówili, a to że rodzice ich rozpieszczają a inni są tacy biedni, niemodni i niefajnie itp. - po prostu papka niepotrzebnych informacji - tak wyglądają ludzie którzy się poddali systemowi - priorytet wagary, easy life, dziecko najlepiej w gimbazie i ogólnie jedna wielka szczęśliwa rodzinka. Zresztą co gimbaza czy uczeń szkoły średniej może wiedzieć o urzędzie pracy? No raczej nie wiele, prawda?
Przeczysz sam sobie. Raz mówisz, że ludzie chcą zarabiać na swoje, a potem że nie każdy na górze piramidy stawia pracę ...
"Deal with it" - i to największy błąd. Pozwalasz sobą rządzić i rozstawiają wtedy takich ludzi po kątach, a jak tylko coś nie będzie ci pasować, to po prostu nie przedłużą umowy, bo ... a muszą podawać powód? Po prostu bądź masą, nie myśl i tylko płać te podatki - jeśli mam wybierać między radzeniem sobie samemu i marudzeniem, a bycie niczym potulny zwierzaczek naszemu kochanemu rządu, to wybór jest oczywisty. Niektóre nazwy tj. "urząd pracy" powinny chociaż zobowiązywać lub tworzyć jakieś pozory swojej działalności. Prosta tabelka z nazwami przedmiotów i "przykładowymi zawodami" i każdy Kowalski może polecić płatne studia bankowości komuś kto miał tą czwórkę czy piątkę z matematyki, bo po co się wysilać? Komu zależy na pracy ... ważne że pieniądze z wypłaty się zgadzają ...
Jeśli uważasz że źle postąpiłem i nadal powinienem przyjmować rady urzędu pracy, to pewnie też byś zasugerował jakiś kredycik w banku, co? No, ale z czego go spłacać? Z dobrych ocen na studiach? Jak czytam czasem komentarze, że to wszystko bez sensu, to zastanawiam się co by było gdybym posłuchał tego urzędu i nie miał wyjścia jak tylko zaciągnął nie małą pożyczkę od banku ... Wątpię, poważnie wątpię bym był w stanie ją spłacić, ale przecież po co kombinować przecież dobrze radzą ... Gdybym się poddał jak inni, to prawie na pewno wylądowałbym jako żul na ulicy i żebrał pod Biedronką. Co myślisz o takich ludziach? Pewnie zaraz ktoś powie: "Ale przecież nie wszyscy lądują na ulicy" - no tak, ale mimo że tyle osób chodzi na studia, to nie znaczy że wszyscy mają na to pieniądze, prawda?

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 17:58
  #40 29.04.2017 18:03

Jak studiowałem, to też wychodziłem z założenia, że po co mi to wszystko. Żadnych przydatnych rzeczy, zero praktyki. Nuda i strata czasu. W końcu ścieżka kariery wystrzeliła, konsumpcja rosła i na semestrze dyplomowym rzuciłem wszystko w diabły (po co tracić czas i pieniądze?). Tym bardziej, że kierunek (specjalizacja), który wybrałem sobie wcześniej i wydawał mi się fajny, okazało się, że tak naprawdę nie wpasował mi w wykonywaną pracę. Dzisiaj, gdy już sporo wody upłynęło w Wiśle i wiele, wiele nauczyłem się, zdobyłem spore doświadczenie, to przyznam, że te "teoretyki" z którymi miałem kontakt na studiach i tak mnie nużyły okazują się bardzo praktyczne w pracy i nabywaniu nowej wiedzy (a jak wiemy, siedząc w którymś kącie tego worka, zwanego informatyką, cały czas musimy uczyć się). Te ogólniki powodują, że praktycznie z marszu łapie się nowe zagadnienia i jakieś technikalia (na studiach zaprzątamy sobie głowę jakąś zamierzchłą algorytmiką, jakimiś podzbiorami matematyki, co to za program nauczania???? dla nowoczesnego informatyka ;). No i troszkę żałuję, że pogrzebałem tą swoją specjalizację, bo dodatkowo taki rozstrzał w CV daje niezłego kopa na rynku pracy dzisiaj, chodzi mi głównie o aspekt finansowy ;)

PolishNetwork   5 #41 29.04.2017 18:23

Rzadko tak hejtuję... Tekst na początku wydawał się bardzo fajny, taka pozytywna historia o karierze, natomiast im dalej czytałem, tym bardziej mi się odechciewało. Po pierwsze - brakujące słowa i przecinki, błędne odmiany słów - czy to było pisane na telefonie w autobusie, przy zmniejszonej jasności ekranu?

W "Wystarczyło jedno słowo, by odmienić moje życie" nie wyjaśniono czym jest "Elixir" - to napój, forum programistyczne, czy język programowania? :)

Potem nagle mocne przerzucenie tematu w "Pierwszy projekt i pierwszy sukces" i dziwne skupienie się na zarobkach i o tym, jak przecudownie się udało (może trochę przesadzam). Po prostu podany ogólny pogląd na tyle, żeby poszczycić się zarobkiem, ale nie wspomniana strona techniczna (tego oczekuję na blogu technologicznym). Pewnie odzywa się moja "polaczkowatość", ale nie lubię tego typu tekstów, bo odnoszę wtedy wrażenie, że piszący ma ogromne ego i musi tym teraz epatować. Uwaga: nie wiedzą, a tym, że jest mądry.

Żeby nie było: Uważam, że warto szczycić się sukcesem i można krytykować rzeczywistość, inne osoby, instytucje. Ty właśnie to robisz, ale dość bezpośrednio i mocno upraszczasz pewne rzeczy, jednocześnie pokazując swoje sukcesy, mniej lub bardziej opisane. Jeśli z wiekiem czegoś się uczę (a także jestem młody, może nawet młodszy), to tego, że nie można być wiecznie pewnym siebie - nie mówię o postawie ciała, a o prawieniu wywodów, konkluzji, czy nawet wygłaszaniu opinii. Trzeba przyjąć do wiadomości, że nie zawsze będziemy znać całokształt problemu albo możemy się po prostu mylić, więc jakiekolwiek takie gadanie - tak jak ktoś już wspomniał - brzmi płytko.

...dlatego mocno to śmierdzi mocno ukrytą ignorancją i dużym ego (swego rodzaju zadufaniem). Tak tylko wysnuwam po sposobie pisania, który mi w połowie tekstu przestał odpowiadać i po komentarzach widzę, że chyba nie jestem jedyny. Albo jestem kolejnym "polaczkiem", albo to jakieś cenne wskazówki - tego nie jestem w stanie obiektywnie ocenić. Gratulacje i życzę dalszych sukcesów! :)

Eiji   6 #42 29.04.2017 18:41

@PolishNetwork:
1. Dziękuję za rady. Otóż tekst pisałem późnym wieczorem tuż przed snem i przyznam, że byłem z lekka zmęczony. Sprawdzę go i poprawie wszystkie znalezione błędy w wolnej chwili. Póki co nie spodziewałem się, że dostanę aż tyle komentarzy, a mój wpis będzie cieszył się takim zainteresowaniem.
2. Zdaje sobie sprawę, że niektóre rzeczy opisałem zbyt ogólnie, ale znacznie wydłużyłoby to mój wpis. Kilka razy podkreślałem - nie, to nie ja jestem super. Tu chodzi bardziej o to, że "karierę możesz rozwinąć sam, a polegając na kimś/czymś (tj. na urzędzie pracy nie wyjdziesz najlepiej)". Materiał w szkole jest łatwy - więcej wiary w siebie. Nie słuchaj wszystkiego bezkrytycznie - nie daj sobie papki zrobić z mózgu. Polegaj bardziej (nie całkowicie) na sobie niż na innych. Czytaj, rozum i działaj - sam, nie oczekuj że jakieś liceum bez praktyk przygotuje Cię do zawodu.
3. Nie, nie mam dużego ego (choć faktycznie mogło tak zabrzmieć). Dla przykładu podkreśliłem, że pierwsza praca dała mi dużo doświadczenia. Więcej! Przyrównałem niektórych nauczycieli do miana patriotów, a samego siebie nie! Jednakże moje decyzje poparte przez samo naukę są jak najbardziej "cool" i w ogóle super, ale później nie uczyłem się sam. Ktoś mnie wprowadził, szło mi coraz lepiej i tekst przynajmniej miał nabierać coraz to bardziej optymistycznej wizji czyli taki "happy end".

Niestety czym dłuższy tekst tym łatwiej coś wyłapać za co wszystkim bardzo dziękuję. Z góry chciałem przeprosić za wszystkie błędy i nieścisłości. Dziękuję bardzo za kolejny komentarz z konstruktywną krytyką. Postaram się nie popełniać tych samych błędów ponownie.

PolishNetwork   5 #43 29.04.2017 18:43

Napisałeś w komentarzu "Po pierwsze to ta szara masa to plotła trzy po trzy i niestety nasłuchałem się tego i owego - nic nie pamiętam, bo wiem że wszystko to brednie były. A to jednego obgadywali, a to narzekali na nauczycieli, a to o wagarach mówili, a to że rodzice ich rozpieszczają a inni są tacy biedni, niemodni i niefajnie itp. - po prostu papka niepotrzebnych informacji - tak wyglądają ludzie którzy się poddali systemowi - priorytet wagary, easy life, dziecko najlepiej w gimbazie i ogólnie jedna wielka szczęśliwa rodzinka"

Boże kochany... Albo mam wrażenie, albo się już uparłem na Ciebie... :)
Po co ta alienacja i wytykanie błędów innych? Brzmi to, jakbyś był obrażony na wszystkich/wszystko, a jedynym plusem życia, to Twoje ostatnie sukcesy zawodowe. Czy aby na pewno to jest zdrowe podejście? Sam byłem dość zamknięty w tamtych czasach i nie zawsze byłem lubiany, ale nie wspominam aż tak źle i krytycznie tamtych czasów, a też miałem przykre doświadczenia. Masz jakąś frustrację życiową pozostałą po tamtych czasach? Może stąd to teraz wewnętrzne (podświadome?) poczucie pokazania innym, że wyszedłeś na lepszego od nich? (w kwestii zawodowej, a niekoniecznie charakteru)

Mój ostatni komentarz, bo już szkoda mi czasu. :)

PS: Gdyby Twój tekst był pisany, jak odpowiedź do mojego komentarza poprzedniego, to na pewno odbiór byłby inny (lepszy). Trzymaj się!

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 18:45
pulka103   7 #44 29.04.2017 18:44

@Eiji: Nie przeczę samemu sobie, mój drogi. W mojej wypowiedzi nt. "piramidy" miałem raczej na myśli, że niektórzy nauczyli się informatyki X lat temu, nie słyszeli o iframe i... co z tego? Praca jest, zarobek zadowalający to po co się rozwijać? Nie wyznaję tej zasady, po prostu obserwuję jakimi zasadami kierują się inni. Gwarantuję, że tamten nauczyciel wcale nie jest dzisiaj żulem na ulicy.
Owszem, nie osiągnął pewnie nic powyżej tego ale co z tego? Nie chciał, jego strata. Deal with it.
Za bardzo też przyjąłeś do siebie tę całą akcję z urzędem pracy. Sęk w tym, że nie powinieneś tam w ogóle zachodzić jeśli nie było takiej potrzeby. Bo jak się okazało nie było - znakomicie dałeś sobie radę bez urzędu. ;) To było po prostu głupie ale co zrobić? Takie życie, chwała Ci za to, że sobie poradziłeś, szczerze.

Kompletnie nietrafiona ta część "pozwalasz sobą rządzić". No właśnie nie pozwalam. Mam kompletnie w dupie zależność od jakiegokolwiek nauczyciela czy urzędu. Dlatego uważam za głupotę uzależnianie się od urzędu pracy. Zwłaszcza będąc pewnym siebie i swoich umiejętności, które jak widać posiadasz. I podam Ci trzecią opcję, której nie widzisz:
- Nie bądź potulnym zwierzaczkiem do dymania i radź sobie sam. Nie marudź. Nie dlatego, że nie masz do tego prawa, ale dlatego, że masz za mało czasu na zbędną gadaninę - projekty same się nie skończą :D

I chyba to we mnie wywołuje te negatywne emocje dot. wpisu. Zgadzamy się jakby w "rdzeniu". Mamy naprawdę bliskie zasady, z tym, że ja wolę wyznawać je w ciszy, w ruchu, w działaniu. Mam wrażenie, że chcesz przestawić przeszkodę na swojej drodze, zastanawiasz się jak to zrobić długimi godzinami. Ja w takim wypadku ją po prostu przeskakuję i skupiam się na drodze za nią, na celu przede mną. I nie interesuje mnie ani czy nauczyciel ogarnia iframe, ani tym bardziej, że większość frajerów naokoło kieruje się mantrą "rżeć, żreć, rżnąć". Niech sobie są jacy chcą, szkoda mi sił żeby się nad tym rozczulać. Mam przecież przed sobą jeszcze tyle przeszkód do przeskoczenia.

Szkoda byłoby w pewnym momencie się zmęczyć i stracić momentum, prawda? ;)

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 18:45
  #45 29.04.2017 19:00

@AntyHaker: ale wiesz że takich ludzi jest 1 na 1000 licealistów??? Większość podstawy wynosi już z podstawówki, gimnazjium i na własną rękę, liceum to dla tych co zaspali itp.

Autor edytował komentarz.
Eiji   6 #46 29.04.2017 19:11

@pulka103:
1. Czyli zarabianie pieniędzy w pracy, której może nawet nie lubi jest ok? Ważne że jest wypłata? To chciałbym zobaczyć, jak Twoje idea pomagają w urzędzie pracy ... I oto chodzi. Ludzie całkowicie wszystko olewają. "Już to zrobię i dacie mi spokój, ok?" - "Deal with it" - ja parę rzeczy kupiłem na zamówienie - jakby ktoś mi wyjechał z taką gadką to bym poszedł do innego sklepu/firmy, bo wiedziałbym, że taki pracownik nawet nie będzie się starał. Prawie na pewno coś przeoczy, a ja będę musiał złożyć reklamację, odesłać to i czekać łaskawie na naprawę ... Ale nadal "Deal with it" - niech Cię nic nie obchodzi - system coś na to znajdzie. Uwielbiam taką postawę. Nic mnie nie obchodzi i zrobię to byle jak. Totalnie 0 zaufania - liczy się tylko kasa. Tak Windows to też tylko biznes, ale jak w pracy ważny programista musiał przerwać pracę na aktualizację do Windowsa 10 (na którą jak to mówił się nie zgadzał) i jedyne co mógł to właśnie "Deal with it" - a ja? Śmiałem się dalej grzebiąc w konsoli Linuksa i dalej uprawiając czarną magię ...

2. Problem w tym, że gdy chciałem sobie szukać pracy, to wszyscy doradzali, żeby do tego "wspaniałego urzędu" pójść. Już wtedy byłem lekko sceptycznie nastawiony, ale nie mogłem przecież wyrazić opinii przed skorzystaniem, więc "Niech się dzieje wola Boża" i "Deal with it" - i tak straciłem kupę czasu właśnie na tej zasadzie i zrobiłem to celowo tylko po to by pokazać innym, że się mylą. Co usłyszałem? "No ale idź tam jeszcze raz ...", coś tam ubezpieczenie, coś tam tego, coś tam tamtego ... po prostu wyprane mózgi. Nawet po przegranej nie potrafią się pogodzić. No bo jak to może nie działać?

3. I w jednej rzeczy się mylisz ... Jak taki licealista ma być pewny siebie? Po czym się pytam? Zero praktyk i kompletnie nic! Równie dobrze mogłem uczyć się tej czarnej magii z konsolą Linuksa (co zresztą robiłem z radością oczekując na kolejną jakże nietrafioną propozycję od kochanego urzędu). Pewności nabrałem dopiero dużo później. Dzięki pierwszej pracy nabrałem doświadczenie - czysty przypadek, bo nikt o tej firmie ze znajomych nie gadał. Dzięki uprzejmości pracodawcy dopiero tam zrozumiałem jak należy pracować profesjonalnie i czego tak naprawdę muszę się nauczyć i tu mam do Ciebie pytanie:"Ile początkujących (bez znajomości w rodzinie i kasy na studia) ma takie szanse?".

4. Ja napisałem ten wpis nie żeby się wyżalić, bo narzekać przynajmniej obecnie nie mogę, ale chciałem przestrzec innych, że nikt im nie pomoże tak bardzo jak oni sami, a dopiero potem inni. To że nie muszą bać się wypłynąć na głęboką wodę - to nie zawsze jest takie oczywiste. Gimnazjalista/licealista, który widzi że nie ma ani słowa o faktycznej pracy jest zagubiony - ja byłem. Dlatego bardzo polecam podstawy angielskiego i matematyki oraz przynajmniej na starcie skupienie się na Open Source czy po prostu udzielać się na jakimś forum + szukać firmy, która pozwoli na praktyki. Najlepiej uczyć się na błędach / na żywo i żadna szkoła wam tego nie zapewni.
Cóż Ty wiesz swoje i siedzisz cicho, a może na Twój wpis bym akurat trafił (bo czytałem wtedy bloga na tej stronie - może nie regularnie, ale szansa była). Widzisz to tak jak eksperyment z małpami. Najpierw uczy się małpy, żeby nie brało się bananów, bo ich prąd porazi. Kiedy dorzucają nową małpkę i ta próbuje zjeść te banany to reszta jej nie pozwala i tak dalej. W końcu małpy nie wiedzą czemu nie mogą tych bananów zjeść. Ty jesteś kumaty i siedzisz biernie - nic nie mówisz, a nowa małpka przy próbie wzięcia bananów zostaje agresywnie zatrzymana przez pozostałe ... tak dla zasady. Ja natomiast mam nadzieję, że jakaś nowa małpka mnie usłyszy i zrozumie przez co nie popełni błędu. Tu tego nie widać, ale ja straciłem dużo czasu - teraz czas bardziej sobie cenię i wiem że straciłem go za dużo. Gdyby tylko ktoś mnie ostrzegł ...

5. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie :-)

mikolaj_s   15 #47 29.04.2017 19:29

Bardzo interesujący wpis. Jak dla mnie tylko dość chaotyczny. Dużo myśli całkiem ciekawych, ale nieuporządkowanych i niedopowiedzianych. Sporo też popisywania się. Naprawdę wielcy ludzie tego świata są skromni. :)

"Ja w Liceum totalnie wszystko olałem i jakoś sobie radzę."

To zdanie z komentarza najlepiej skraca to co napisałeś w artykule. Ale wybacz, brzmi to jakby ślepy powiedział, że nic nie widzi i jakoś sobie radzi. Podobnie z Tobą. Może radziłbyś sobie znacznie lepiej gdybyś miał więcej wiedzy i umiejętności wyniesionych z LO. Chodzenie do szkoły wcale nie musi wiązać się z nauką tylko tego co w szkole. Można samemu równocześnie rozwijać własne pasje. Tylko Ci co liczą na ogólną wiedzę wyniesioną ze szkoły są potem zwiedzeni.
Nie warto też przykładać swojej miary do każdego innego obywatela tego kraju. Są ludzie, którym w ogóle nie leży żadna edukacja. Ba, największe umysły bardzo często były samoukami nie skalanymi indoktrynacją szkolnych programów nauczania. Szkoła nie jest po to by produkować geniuszy, tylko kadrę siedzącą w nudnej pracy. Tych szczególnie uzdolnionych jest mało i dla nich są placówki, które potrafią im pomóc się rozwijać.
Są jednak ludzie, którzy sami niczego się nie nauczą. Potrzebują innych, aby przy odrobinie przymusu wdrożyli ich do pracy. Każdy człowiek jest inny i ma inne potrzeby. Dlatego w edukacji powinny istnieć różne placówki, pracujące różnymi metodami. Najzdolniejsi najczęściej właśnie pracują indywidualnie, ale dobrze gdy pomagają im w tym doświadczeni mentorzy.

Zarobiłeś 7,5 tysiąca w 3 miesiące? Jakbyś zdał maturę z informatyki, poszedł na dobre studia, w których nie liczyłbyś tylko na to co Ci łopatą nałożą do głowy to dostawałbyś tyle co miesiąc, nie martwiąc się czy znajdziesz zlecenie.
Akurat tak się składa, że pracuję z uzdolnioną młodzieżą w LO, niedawno zaczęliśmy ten projekt. Już teraz pierwszy rocznik, który opuścił szkołę, studiuje na najlepszych uczelniach w kraju, a kilkoro również za granicą. Niektórzy z nich mają już swoje firmy i zarabiają w IT. A śmiem twierdzić, że ich perspektywy na przyszłość są większe niż Twoja.

Więc jeśli chcesz powiedzieć, że da się być dobrym fachowcem np. programistą nie kończąc szkoły i olewając edukację to się zgodzę. Ale nie każdemu to będzie pasować, a większość lepiej poradzi sobie gdy będzie mieć wsparcie dobrze działającej szkoły.

Co do Urzędu Pracy to nic odkrywczego. Przecież UP powstał dla tych co sobie nie radzą ze znalezieniem pracy. Ci co są dobrymi fachowcami znajdują ją sami. Nie pracują też tam najlepsi analitycy na świecie, pracowaliby gdyby płacono więcej. To samo dotyczy też szkoły. Ci sami ludzie pracowali by lepiej gdy system płacy lepiej ich do tego motywował, a na razie ich demotywuje.

"Co Ci da sam opis choroby skoro chorej osoby nie widziałeś?"

Nie potrafisz napisać kodu czytając tylko API czy zawsze musisz przestudiować cały kod źródłowy? Teoria daje Ci przygotowanie do praktyki, chociaż jej nie zastąpi. Znam uczniów LO, którzy odbywali praktyki w firmach IT na wakacjach.

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 20:41
Eiji   6 #48 29.04.2017 19:43

@PolishNetwork:
Czasy szkolne mimo wszystko wspominam dobrze, ale (i tu podkreślam) większość uczniów to nadawała się co najwyżej na wyrzucenie z mocnym kopniakiem - po prostu totalna olewka. Dam tylko jeden przykład, żeby znowu się nie rozpisywać. W jeden dzień cała klasa oprócz mnie dla ... mody ... bycia cool ... czy może browarka ... olała sobie cały dzień i wszyscy poszli na wagary. Normalnie mina nauczycieli była wtedy wystarczającym komentarzem. I właśnie nie chodzi mi o to, że jeden uczeń nie zdał i powtarzał klasę - kogo to obchodzi.
Mi chodzi tu o ogólne "grupowe zniechęcenie", które mimowolnie trafiło także "Bogu ducha winnych" nauczycieli - nie dziwię się im wcale, a nawet bardzo było mi ich szkoda. Są ludzie, którzy poddają się, bo widzą że innym też nie zależy, a to duży błąd który od razu powinien zostać naprawiony. Sam też nie wiedziałem co robić - no bo co taki głupi gimnazjalista może filozofować. Wiem, że moja samodyscyplina z której to jestem dumny prawdopodobnie mnie wyratowała, bo po prostu poddał bym się, Ja straciłem ZA dużo czasu i życzę każdemu aby nie doświadczył tego co ja. Ludzie nie żyją wiecznie i dlatego słowa "Deal with it" nie pasują tutaj w ogóle. Ignorancja w najlepszym przypadku skończy się zmarnowanym czasem na błędy, których można uniknąć nie będąc żadnym filozofem.

pulka103   7 #49 29.04.2017 19:48

@Eiji: Nie rozumiesz. Nie chce mi się już tłumaczyć tego powoli. "Deal with it" oznacza, że gościu ma to w dupie i niech sobie ma - nie kupuj od niego towaru, nie interesuj się nim, życz mu szerokiej drogi do piekła. Cokolwiek, bylebyś miał to w dupie i szukał innego rozwiązania. Łapiemy? Działać, nie przejmować się. Licz się z tym, że inni mogą mieć coś w dupie i niech sobie mają. DEAL-WITH-IT and move on :P
I do cholery, już raz o tym wspomniałem. Nie mam wszystkiego w dupie. To co robię dopieszczam najbardziej jak potrafię. Mówię tylko, że nie wszyscy tak robią i trudno. Nie przejmuj się nimi tylko ignoruj ich. Znajdź inną drogę. Zamów części od kogoś innego a nauczyciela ignoruj i rób wszystko po swojemu.

I owszem, trzeba się bać głębokiej wody. Jeśli nie umiesz perfekcyjnie pływać i się na nią rzucisz - utoniesz z etykietką "debil" na czole.

Nie potrafiłeś powiedzieć tym ludziom "idę własną drogą, na własną odpowiedzialność, deal with it." ;))

I teraz mnie zdenerwowałeś, to ostatni mój komentarz. Część, którą teraz napiszę będzie przykra, nie chcesz - nie czytaj.

Tak jak "PolishNation" napisał. Wieje od Ciebie jakąś głupią obrazą wobec innych.
Przykład głupi, małpy będą zbyt zajęte drapaniem się po tyłku, nie pomogą nowej. Empatia jest sklasyfikowana jako jedna z cech człowieka, nie zwierząt.
Poza tym, sorry, śmiać mi się chce czytając znowu te pogardliwe "systemowi".
Nie wygrałeś z nim. Urząd pracy ma Cię dalej w garści przez głupi podpis, a Ty myślisz, że nie poświęcając mu uwagi jesteś na wygranej pozycji. Nic innego nie napisałeś na temat "systemu". Może tylko coś o podatkach. I co, masz zamiar ich nie płacić? Wielki mi wojownik :D Albo trafisz za kratki (system wygra) albo osiągniesz sukces i ruchając system będziesz ruchał bogu ducha winnych ludzi (system wygra), jak np Apple i ich przekręty podatkowe.
Śmieszni domorośli bojownicy anty-systemowi.

Właśnie ostrzegam małpkę przed marnowaniem czasu. Tłumaczę jej, że świata nie zmieni i tylko głupio się frustruje. Ale małpka zjadła już za wiele bananów. Każdy smaczniejszy od poprzedniego, a tu proszę, leży taki skubaniec i czeka właśnie na nią. Czemu miałaby mnie posłuchać? I nie słucha.

Cytując jakiegoś świra z komentarzy:
- Mądrości sobie i wam życzę! :)

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 22:08
BloodyEyes   7 #50 29.04.2017 19:54

Gdybyś był taki sprytny, jak o sobie piszesz, to nie byłoby tego "Podsumowanie moich własnych osiągnięć". Twoich własnych, powiadasz? A czyich, Twoich cudzych? Gdybyś się uczył tych podstaw pilniej, a zamiast przechwałek pisał normalne rzeczy, to kto wie.. Kto wie.

  #51 29.04.2017 19:58

Nazywanie podatków "złodziejstwem" zalatuje ignorancją. Płacisz podatki, ale i korzystasz z nich - to z nich budowane są drogi, opłacane służby publiczne, refundowani lekarze itd. Korzystasz codziennie z tego, na co idą podatki. Chciałbyś za darmo wszystko? Nie ma nic za darmo.

Eiji   6 #52 29.04.2017 20:14

pulka103: "niektórzy nauczyli się informatyki X lat temu, nie słyszeli o iframe i... co z tego?"
Hmm, biorąc z źródło:
http://html.com/tags/iframe/
wychodzi na to, że wszystkie wersje obecnie używanych przeglądarki włącznie z bardzo starymi wersjami IE przynajmniej w podstawowy sposób wspierały iframe - nie wiem jak trzeba być zacofanym, by "cudem" przegapić coś co jest w tak wielu poradnikach tworzenia ... prostych stron internetowych ...

Albo inaczej (żeby nikogo nie urazić) - to jest bardzo stary standard HTML, a myśmy uczyli się HTML nie rok po wydaniu pierwszych wersji IE, ale wtedy gdy na komputerach była (nie pamiętam dokładnie) Vista albo 7-mka. Wiesz uczyć uczniów pierwszych standardów tworzenia stron internetowych, ale po co? Czasy się zmieniają, a nauczyciele powinni nauczać aktualnej wiedzy.
Framework czy nginx są trudne, a w porównaniu z nimi iframe do statycznych stron pasowało jak ulał- było niezwykle łatwe i przyjemne. Nie trzeba było w każdym dokumencie wklejać i uaktualniać wielu części strony, no ale cóż - użycie 3 razy jednego tagu z atrybutem src jest jak mniemam szczytem możliwości zaawansowanych programistów ... po prostu śmiać mi się chce. Równie dobrze można był nie dawać linków i kazać każdą podstronę otwierać osobno, bo linki są takie ... "zaawansowane"! W sumie to byłoby logiczne, bo jedyna różnica to zmiana "iframe" na "a" w tagu ...

Nawet jeśli tego nie znał, to: jakiś uczeń czystym przypadkiem coś interesującego znalazł i zastosował na pierwszej lekcji - powtarzam znałem techniki na łatwiejsze zapamiętanie, materiał był banalnie łatwy, ale nie byłem geniuszem. Czy taki uczeń może poznać niesamowity tag znany jedynie w ciemnych stronach internetu, a nauczyciel dziwnym trafem na niego nigdy nie wpadł? Czy ktoś na serio wierzy w taki przypadek?

I wątpię, że nauczyciel tego nie znał, ponieważ powiedział że "to (czyli wiedział o tym) jest zbyt zaawansowane" - mam na myśli trzeba wiedzieć czym coś jest by to coś skategoryzować - ok kodu JavaScript nie trzeba uczyć się na start, responsywne style pisane od 0 (tj. bez użycia biblioteki) są też trudne, ale użycie tagu jak każdego innego jest zbyt trudne? To była klasa profilowana, a nie humanistyczna. Powiedz szczerze jaki poziom wtajemniczenia trzeba osiągnąć, by użyć tego tagu? To jest po prostu chore.

Tak naprawdę to nie chciałem się przy tym rozpisywać w komentarzu, bo sądziłem że na portalu IT wszyscy załapią tą ironię ... ale może teraz ja się za bardzo czepiam ...

  #53 29.04.2017 20:22

@BloodyEyes: co zazdrość w oczy kole xD ?

Eiji   6 #54 29.04.2017 20:51

@mikolaj_s:
"Tylko Ci co liczą na ogólną wiedzę wyniesioną ze szkoły są potem zwiedzeni. "
Ale to rodzice odpowiadają za wychowanie, tak? To rodzice pokazują dziecku jak powinno się rozwijać, ale "masa" (czyt. większość) jest po prostu ogłupiona. To jest jak z klientem: "to ma działać!" - idź do szkoły i zaraz jak dostaniesz świadectwo zapierdzielaj do urzędu i do roboty!
To że olewałem nie oznacza, że tematy byłymi obce, a wręcz przeciwnie czasami nawet o zgrozo byłem do przodu przed innymi.

" Tych szczególnie uzdolnionych jest mało i dla nich są placówki, które potrafią im pomóc się rozwijać."
Ale kto im te placówki opłaci? Ja miałem bodajże ze trzy szkoły do wyboru, a wybrałem liceum ogólnokształcące z klasami profilowanymi np, z klasą matematyczno-informatyczną, ale tam ponadprogramowe było używanie "iframe", więc uwierz mi że nie każdy ma tyle szczęścia by liczyć na czyjąś pomoc.
Jedyne czego się nauczyłem z programowania w materiale liceum były podstawy-podstaw-podstaw C++. Dla przykładu opis klas znajdował się chyba na jednej stronie w formie ... dodatku - bo w końcu programowanie obiektowe jest "ponadprogramowe".

"Są jednak ludzie, którzy sami niczego się nie nauczą. Potrzebują innych, aby przy odrobinie przymusu wdrożyli ich do pracy. Każdy człowiek jest inny i ma inne potrzeby. Dlatego w edukacji powinny istnieć różne placówki, pracujące różnymi metodami. Najzdolniejsi najczęściej właśnie pracują indywidualnie, ale dobrze gdy pomagają im w tym doświadczeni mentorzy."
dokładnie tak (z naciskiem na to słowo:) powinno być

No i patrz ja nie miałem pieniędzy by studiować za granicą ...
Te pieniądze zarobiłem łącznie w 1-2 tygodnie, a reszta to wolne - umowa o zlecenie zamiast 8h dziennie przez cały miesiąc - pracuje ile chce i im więcej się przyłożę tym szybciej pieniądze lądują na konto
Ja też miałem wielkie perspektywy i marzenia, ale zostały brutalnie zdeptane przez rzeczywistość.

No właśnie ja na wsparcie liczyć za bardzo nie mogłem. Właściwie to dla przykładu chemia. Miałem dodatkowe książki od kuzyna. Na lekcji rozwiązywałem ponad materiałowe zadania i co? Miałem przestać. Nikogo nie obchodzi jakie masz ambicji - masz robić to co Ci system każe - nawet jeśli materiał z lekcji już przerobiłeś - znowu nie winię nauczycielki chemii, ale nie miałem absolutnie żadnych perspektyw rozwoju. Materiał z IT można było w domu w 2 dni przelecieć, a zadania z matmy to wręcz co po niektóre były kopiami innych tyle że z innymi danymi, albo zamiast bananów były pomarańcze ... Większość zadań sprytny człowiek mógł rozwiązać w pamięci. Inaczej: moja klasa (cała - nie tylko ja pan geniusz) cały materiał z 3 klas przerobiła do ~początku klasy 3 i mieliśmy dosłownie kilka miesięcy powtórki by utrwalić wiedzę przed maturą ... Nie starałem się i jeśli dobrze pamiętam to z podstawowej matmy nie pamiętałem jedynie jak rozwiązać jednego zadania, które było nieco trudniejsze - resztę olałem jeszcze bardziej m.in przez to jak łatwa była podstawa matmy. Brakowało wyzwań - inaczej: było to zgodne z podręcznikiem i nic więcej - a że my skończyliśmy materiał kilka miesięcy za wcześnie to cała klasa się po prostu zanudzała powtórkami z matmy.

"Nie potrafisz napisać kodu czytając tylko API czy zawsze musisz przestudiować cały kod źródłowy? Teoria daje Ci przygotowanie do praktyki, chociaż jej nie zastąpi. Znam uczniów LO, którzy odbywali praktyki w firmach IT na wakacjach."
Potrafię, ale czy jako początkujący programista bez żadnej pomocy stworzysz za pierwszym razem kod, który będzie np. czytelny dla innych? Nie, ponieważ zrobisz to po swojemu. Nikt nie przedstawi Ci żadnych zasad pisania kodu i będzie on chaotyczny, oparty tylko na Twojej intuicji. Wyobraź sobie teraz, że taki inny początkujący chciałby zostać chirurgiem ... W programowanie można eksperymentować i próbować swoich sił na własną rękę, ale nie zawsze masz tak komfortowo. Ja miałem to szczęście, że jak już straciłem tyle czasu to znalazłem dobrą firmę, która bardzo mi pomogła, ale stracony czas już nie wróci.

Jeszcze raz inni mieli szczęście i mieli wszystko na zawołanie. Ja nie wiedziałem nic i przez to, że nie miałem takiego mentora od początku to z pewnością znajdzie się nie jedna luka przez moją zapewne wadliwą samo naukę, ale to nie tak że poddałem się bo z tym systemem się nie da tylko poszedłem drogą samouki bo właśnie nie miałem żadnego mentora, który mógłby mi wskazać drogę. Wnioski? Jak zakładasz rodzinę to znajdź dobrze płatną pracę i wyprowadź się do większego miasta. Pieniądze szczęścia nie dadzą, ale przynajmniej opłacą porządne studia zagranicą, a jak nie to tylko parę przystanków miejską komunikacją dalej, które równie dobrze można by przejść na pieszo. Kłóci to się jednak z moimi planami. Ja planowałem zostać w (nie koniecznie tym, ale jakimś) małym mieście i dożyć spokojnej starości w ciszy i spokoju (zamiast tłocznym i głośnym dużym mieście).

Eiji   6 #55 29.04.2017 20:55

@BloodyEyes: Uczyłem się sam, absolutnie sam. Czasami kuzyn przyjechał i np. nauczył format dysku zrobić, ale że sam był zajęty, to przyjeżdżał rzadko - w gości. Po za tym dopiero za dobrocią pierwszego pracodawcy w programowaniu udało mi się trochę wiedzy poukładać. Przed tym uczyłem się po prostu tego co przykuło moją uwagę. Nie było żadnego mentora, który pomógłby mi odnaleźć się w świecie pracy.

BloodyEyes   7 #56 29.04.2017 20:58

@kentaro: Zazdrość? O co? O to, że ktoś się przechwala w sieci niczym nie odznaczającymi się osiągnięciami? No, racja - masz mnie!

BloodyEyes   7 #57 29.04.2017 21:00

@Eiji: Wszystko fajnie, ale naprawdę tak bardzo potrzebujesz cudzej aprobaty, że przechwalasz się w sieci ile to osiągnąłeś i z jakim niby zerowym wysiłkiem? Podejrzewam, że w Twojej dziedzinie to zarabiasz tyle co inni, albo mniej. Nic ponadto. Gratuluję odniesionych sukcesów. Blog to blog i każdy może pisać co chce. Tylko po co?

Eiji   6 #58 29.04.2017 21:15

@BloodyEyes: Cóż chciałem powiedzieć że można, ale jak zwykle wiele osób to nad interpretuje. Nie, nie jestem nikim wielkim. Jeśli przez zerowy wysiłek rozumiesz samodyscyplinę, to chciałbym CI bardzo pogratulować, bo nawet chyba na jakiś zajęciach w jednej z moich szkół próbowali to uczniom wpajać. Dla mnie był to trudny okres, ponieważ polegałem tylko na sobie i nikt nie powiedział mi "Stop! Idziesz w złym kierunku!", natomiast dla Ciebie to łatwy poziom. Szczere gratulacje - mam nadzieję że w przyszłości będę taki jak Ty (bez sarkazmu) i będę mógł pochwalić się o wiele większymi sukcesami. Jak zwykle dziękuje za wszystkie rady. Wezmę je sobie do serca.

Jest to mój pierwszy blog, ale nie brakuje dość mocnych komentarzy. Na pewno lepsza taka krytyka niż żadna. Postaram się zastosować do wszystkich waszych rad i mam nadzieję, że wystarczająco odpowiedziałem na wszystkie komentarze. Tak szczerze to programowanie jest dużo łatwiejsze niż pisanie bloga, ale może to kwestia przyzwyczajenia. W każdym razie mam nadzieję na owocną współpracę w przyszłości przy tworzeniu tego bloga.

mikolaj_s   15 #59 29.04.2017 21:23

"To że olewałem nie oznacza, że tematy byłymi obce, a wręcz przeciwnie czasami nawet o zgrozo byłem do przodu przed innymi."

Polecam serial Geniusz o Einsteinie. Miał podobne problemy z edukacją. Ale nie każdy tak ma. Opisując swój przypadek nie ma sensu generalizować, że inni mają tak samo.

"Jedyne czego się nauczyłem z programowania w materiale liceum były podstawy-podstaw-podstaw C++."

Niestety edukacja jest powszechna czyli dla wszystkich. Dla większości nawet poznanie tych podstaw robi trudność biorąc pod uwagę ilość czasu jaką się ma na realizację materiału. A ten nauczyciel co Cie uczył, gdyby umiał dużo więcej, myślisz siedziałby w tej pracy?

" Większość zadań sprytny człowiek mógł rozwiązać w pamięci."
A poparz, jakoś nie rozwiązują i mają problemy. Kogo za to chcesz winić? Nie wszyscy ludzie są tacy sprytni jak byś chciał. Nie dla każdego tego typu spryt jest priorytetem.

"Nikt nie przedstawi Ci żadnych zasad pisania kodu i będzie on chaotyczny, oparty tylko na Twojej intuicji."
Coś nie coś da się przedstawić, są pewne zasady, które da się wyjaśnić w teorii. Można poczytać np. Clean Code. Ale nie w każdej szkole dochodzi się do takiego poziomu. Po to są właśnie praktyki żeby nauczyć się tego na żywym kodzie. Można też brać udział w Open Source'owych projektach, gdzie można się dużo nauczyć.

Dziwisz się, że system jest przystosowany do większości, a nie do takiego indywidualisty jak Ty? Jak widać tacy jak Ty sobie poradzą sami. Gdyby ktoś Cię ciągnął za rączkę to nie byłbyś w tym miejscu co jesteś, byłbyś wytworem masowej produkcji. :) Myślę, że ludziom takim jak Ty ten wpis nie jest potrzebny bo oni sami znajdą swoją drogę, reszta skorzysta i tak najlepiej z masowej edukacji.

hrodvitnir   6 #60 29.04.2017 21:36

tl;dr

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #61 29.04.2017 21:41

@Eiji: Eiji ejj, ja nie jestem CTO :) Ale miło, że pomyślałeś, że nim jestem :) Freelancerem i CTO raczej nie można być z definicji. Jeżeli nigdy nie pracowałeś pod, nad lub obok CTO, to ciężko Ci zapewne zrozumieć jak bardzo to o czym ty piszesz różni się od tego co jest w rzeczywistości. No ale może się mylę :)

Jak już tak naciskasz to powiem wprost. CTO to szef biznesu. Nie można tworzyć projektu, wdrożyć i o nim zapomnieć. CTO jest odpowiedzialny za kierowaniem zespołem, analizą ryzyka związanego z biznesowym podejściem do projektu, o tym nie wspomniałeś. Co najważniejsze to monitorowanie technologii i trendów związanych z wszystkim tym co może zaszkodzić firmie. CTO zarządza firmą, wiec mamy tutaj 2 rzeczy, kluczowe, których twoja definicja CTO nie spełnia. Zespół i zarządzanie firmą. Tworzenie strategii rozwoju firmy to 3 rzecz, komunikowanie jej zespołowy, inwestorom to kolejna sprawa i wiele innych. :)

Toresh   5 #62 29.04.2017 21:44

Wpis jak wpis aczkolwiek to wszystko ma jakiś taki strasznie butny wydźwięk - co Ty, naczytał żeś się jakichś tekstów typu "jestem zwycięzcą" ostatnio czy jak? Opisujesz zwykłe zadania programisty/kodera, normalna sprawa a wymyślasz jakieś CTO i inne farmazony.
W każdym razie - powodzenia, super że odnajdujesz się w zawodzie!

Eiji   6 #63 29.04.2017 21:50

@mikolaj_s:
"Opisując swój przypadek nie ma sensu generalizować, że inni mają tak samo. "
Generalizując to materiał jest ten sam np. w całej Polsce są te same matury. Prawda, że w jednej szkole będzie lepiej, a w drugiej gorzej, ale wywróż proszę dla mnie w której. Z doświadczenia możesz powiedzieć. Ze strony rodzica szkoła to szkoła (i tak miałem lepszą niż rodzice), więc czego się czepiać ...

"Dla większości nawet poznanie tych podstaw robi trudność biorąc pod uwagę ilość czasu jaką się ma na realizację materiału."
To po cholerę uczą C++ wszystkich (a teraz to Pythona mają uczyć ...)? Jasne, że niektórym idzie to wolniej, ale to powinno być tak jak w pracy: nie dadzą Cię przecież na stanowisko, na którym się nie sprawdzasz i tu właśnie system szkolnictwa zawodzi bardzo mocno.

"Nie dla każdego tego typu spryt jest priorytetem. "
A kto powiedział, ze tego wymaga od innych? Powiedziałem, że będąc sprytnym można większość zadań zrobić w pamięci, a Ci mniej sprytni mogą to robić "standardową" metodą.

"Coś nie coś da się przedstawić, są pewne zasady, które da się wyjaśnić w teorii. Można poczytać np. Clean Code. Ale nie w każdej szkole dochodzi się do takiego poziomu. Po to są właśnie praktyki żeby nauczyć się tego na żywym kodzie. Można też brać udział w Open Source'owych projektach, gdzie można się dużo nauczyć."
Powiedz to proszę temu idiocie co kończył liceum (mnie). Widzisz Ty masz doświadczenie, ale wychodząc z ogólniaka zapewne nie tylko ja byłem kompletnie nieprzygotowany ...
Dla przykładu zamiast tylu lektur pouczyli by chociaż podstaw prawa, żeby się np. w języku urzędniczym orientować, a tu nic - bieda. Inaczej jak za rączkę nie da rady i to jest najgorsze ...

"Dziwisz się, że system jest przystosowany do większości, a nie do takiego indywidualisty jak Ty? "
Nie zgodzę się. System jest przystosowany do ogłupiania ludzi - to od nauczyciela zależy ile tak naprawdę się nauczysz.

"Myślę, że ludziom takim jak Ty ten wpis nie jest potrzebny bo oni sami znajdą swoją drogę, reszta skorzysta i tak najlepiej z masowej edukacji."
Wszystko ok, gdyby można było odzyskać te stracone (dosłownie) lata.

Dla przykładu jeśli miałbym dzieci to walałbym uczyć je sam, bo wiem że potrafię to zrobić lepiej niż "standardowy podręcznik", z którego nie zapamiętają praktycznie nic.

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 21:51
edmun   13 #64 29.04.2017 21:56

Wiesz.. może i masz kasę za to co robisz, ale nie narzekaj aż tak bardzo na polski system edukacji. Mógłbym się rozpisywać co i jak robię i dlaczego tak mało zarabiam, ale kwestią dla mnie jest, że muszę czasami pracować z ludźmi, którzy są menadżerami w IT lub np. specjalistami danego języka programowania, a pytają się na ogólnym, czy ktoś wie jak w kalkulatorze można wyliczyć 30% z 200. Tak.. pytają jak to zrobić na kalkulatorze....

Eiji   6 #65 29.04.2017 21:57

@DjLeo: To można powiedzieć, że my w zespole jesteśmy bodajże 50%-50%-0% CTO :-)
Jeden zarządza biznesem (start-upem), a drugi projektem (trzeci z tego co wiem jest tylko grafikiem). Z angielskich słów definicji tłumaczyłem dosłownie i myślałem, że chodzi o to drugie, a nie oba naraz. Wygląda na to że nie tylko ja się przy tej definicji pomyliłem. :-)
Dziękuję zatem za sprostowanie.

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 21:57
Eiji   6 #66 29.04.2017 21:59

@Toresh: CTO wyczytałem z e-maila oferty którą dostałem i tam właśnie chodziło o zarządzenie 3-osobowym (w tym ja) zespołem, a nie (jak zauważył @DjLeo) kierowaniem biznesu czyli m.in. spieniężanie projektu

Autor edytował komentarz w dniu: 29.04.2017 22:00
Eiji   6 #67 29.04.2017 22:02

@edmun: Wybacz, ale nie mam bladego pojęcia, jak mógłbym skomentować to co napisałeś. Po prostu jestem w szoku.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #68 29.04.2017 22:07

@Eiji: Służę pomocą ;)

AntyHaker   23 #69 29.04.2017 23:28

@Eiji: Tam od razu dopłacić - studia "darmowe", a koszt wyżywienia i zakwaterowania wcale nie jest taki znów duży. Niemniej faktycznie, dla niektórych osób może to być problem.

Tak czy siak - pod względem praktyki na swoje studia naprawdę nie mogę narzekać. Napiszę więcej - momentami jej ilość wychodziła mi bokiem :P

  #70 30.04.2017 07:47

@Eiji: Doczytaj: https://en.wikipedia.org/wiki/Chief_technology_officer . To co opisujesz to raczej coś w rodzaju marnego leada ;)

  #71 30.04.2017 10:41

Zawsze lubię słuchać tezy osób które piszą że informatyka na studiach to lipa, bo stara, bo książki i wkuwanie bo coś tam. A później mam w pracy projekty w których są popełniane kardynalne błędy z zakresy inżynierii programowania (zaraz zaraz co to za lipny przedmiot przecież ważniejsze jest stukanie własnego kodu, a nie tam jakieś uml), takie osoby w swojej nieograniczonej wiedzy tworzą coś co się samo nie dokumentuje, tworzą błędne logicznie struktury bazodanowe, których poprawianie staje się udręką. Ręce mi opadają jak słucham o takich "genialnych samoukach", którzy tworząc jedno psują drugie, nie dlatego że mają złą wolę, ale dlatego że są niewykształceni w metodologii programowania, a to jest sztuka. Dlatego dzisiaj mamy gro projektów informatycznych w państwie, w których jakieś niewykształcone barany, obcykane w kodzie plsql zapisują zdublowane dane do różnych baz danych, a później mamy problemy z utrzymaniem integralności danych na przestrzeni kilku systemów - no po prostu po co studia... Ci profesorowie to przecież barany z poprzedniej epoki, co mogą wiedzieć lepiej - przecież "ja zarabiam bez wysiłku 7.5 na miesiąc" ... A tak na prawdę, to im ktoś mniej wie, tym częściej mu się wydaje że mniej wiedzy potrzebuje.

InYourHead   6 #72 30.04.2017 10:55

@Eiji: Studiuję w Toruniu i jeżeli chodzi o informatykę, to tam jest więcej teorii, niż praktyki- w końcu to uniwersytet. Większości nauczyłem się sam. Jeżeli rozważałbyś tam nadal studia, to służę informacjami ;)

Wowa Tatarin   12 #73 30.04.2017 11:10

Wpis genialny (chyba jeszcze coś Ci zostało z tego polskiego) Ale nie wiem, czemu nie wybrałeś technikum. Tam nauczyciele z góry wiedzą, że uczeń nie chce się uczyć, bo jest najzwyczajniej leniwy, Nauczyciele też są leniwi i dają sporo wolnego czasu, co można dobrze wykorzystać , a masz dodatkowy papier, a może nawet maturę.
Chociaż nie wiem, dlaczego porzuciłeś dalszą edukację, więc nie jestem pewien, czy moja wypowiedź ma sens w odniesieniu do Ciebie.

EDIT: Ups, nie doczytałem, że byłeś w liceum, ale nawet nie napisałeś na jakim profilu. chyba

Autor edytował komentarz w dniu: 30.04.2017 11:31
Berion   16 #74 30.04.2017 11:46

"W moim mniemaniu są to ludzie, którzy się poddali i nie mają bardzo ważnych cech m.in: samodyscypliny czy wytrwałości i z pewnością wolałbym z takimi ludźmi po prostu nie współpracować. Oczywiście prawdą jest, że część materiału na pewno nam się nigdy nie przyda, ale traktowanie to jako wymówki by "olać" przez to cały rok, przez który jedyne co się robi to wagarując spożywa nieodpowiednie substancje i chce poprawiać oceny dosłownie na ostatnią chwilę nie można inaczej skomentować niż brak dojrzałości oraz odpowiedzialności."

Oczywiście na studiach jest mnóstwo patologii, ale Twoja ocena całej grupy "zaliczających na zaś" jest nielogiczna. Na studia idzie się po papier i zwykle nic więcej. Całą wiedzę zdobywa się we własnym zakresie bazując na podstawach na uczelni/ze szkół.

"Nauczyciele są jak żołnierze na froncie. Często stykają się z niekonstruktywną krytyką i są obwiniani o jakość edukacji w naszym kraju, co jest oczywiście nieprawdą i czystą głupotą."

Jak już to wykładowcy. Nauczyciele są w szkołach. I nie wiem jak na studiach (nie mam nawet matury), ufam że znacznie lepiej, ale z moich przykrych doświadczeń szkolnych wynika, że w istocie większość nie nadaje się do swojej profesji. Niektórzy tak bardzo, że zniechęcili mnie od danej dziedziny na długie lata...

"dosłownie jeden tylko film by bez znudzenia zapamiętać cały rozdział z podręcznika. Czy może być coś łatwiejszego?"

Właśnie dlatego, że to film, a samo zagadnienie banalne. Nie da się przedstawić i wyjaśnić w filmie poważnych zagadnień bez spłycania treści (tu wstaw te twoje dowcipy).

Co do języka polskiego: odkryłem to dopiero po latach, ale lektury i ich analiza służy uwrażliwieniu czytelnika/ucznia przez obserwację ich interakcji z innymi ludźmi, ich wybory, śledzenie historii i realia świata w jakim żyli. Nienawidziłem lekcji j. polskiego, a wszystkie nauczycielki plus dwóch pederastów, skutecznie mnie zniechęciło do tego przedmiotu. U mnie tę rolę pełniły gry (jRPG z czasów świetności, czyli tych ze SNES i PSX).

Nie rozumiem co ma nauczyciel wspólnego z patriotą, o czym ty piszesz? Bo na pewno patriotyzmem nie jest poświęcenie się idei nauczania - to coś zupełnie innego...

- - -

To tyle, później dokończę czytać resztę i pewnie jeszcze coś wytknę.
Na razie mi się nie podoba i nie wiem o czym jest ten tekst. ;p

Autor edytował komentarz w dniu: 30.04.2017 11:48
Eiji   6 #75 30.04.2017 14:40

@InYourHead: Wielkie dzięki! Niestety obecnie mam plany na projekty przynajmniej do września - jeśli nie do końca roku.

Eiji   6 #76 30.04.2017 14:45

@Wowa Tatarin:
Sam nie jestem do końca pewien. Z jednej strony było mało kasy, więc jeśli wybierać 3-letnią naukę, a 4-letnią naukę to lepsza jest ta pierwsza opcja - zwłaszcza, że pieniędzy jak na lekarstwo w tych czasach.
Mogłem wybrać zawodówkę, ale przynajmniej w moim rejonie było to tzw. "pójście na łatwiznę" i "praktyki prawie bez teorii" co też nie jest ok.
Gdybym miał sam wybierać to nie pasowało by mi nic, bo materiału albo za dużo albo tyle co nic - a trzeba mi było coś pośredniego.
Po przejrzeniu ofert studiów byłem nieco zniesmaczony. Studia w Toruniu przynajmniej wydawały się mieć z teorii najlepszy dla mnie program nauczania, ale znowu tu naprawić laptopa, tu nowe buty i zaraz pełno innych rzeczy by się znalazło ...

  #77 30.04.2017 14:46

Dlaczego ostatnio jest jakaś moda na pisanie przymiotników odnarodowościowych z dużej litery? W języku polskim wszystkie przymiotniki powinno pisać się z małej.

Eiji   6 #78 30.04.2017 14:58

@Berion:
"Oczywiście na studiach jest mnóstwo patologii, ale Twoja ocena całej grupy "zaliczających na zaś" jest nielogiczna. Na studia idzie się po papier i zwykle nic więcej. Całą wiedzę zdobywa się we własnym zakresie bazując na podstawach na uczelni/ze szkół."
Dziękuję za przypomnienie w mojej pierwszej pracy jako programista dostałem bardzo podobne rady, więc tutaj się zgodzę z jednym wyjątkiem: w zacytowanym fragmencie nie pisałem o studiach.

"Jak już to wykładowcy. Nauczyciele są w szkołach. I nie wiem jak na studiach (nie mam nawet matury), ufam że znacznie lepiej, ale z moich przykrych doświadczeń szkolnych wynika, że w istocie większość nie nadaje się do swojej profesji. Niektórzy tak bardzo, że zniechęcili mnie od danej dziedziny na długie lata... "
j.w. nie pisałem o studiach, bo na nich nie byłem
z resztą się w pełni zgadzam

"Właśnie dlatego, że to film, a samo zagadnienie banalne. Nie da się przedstawić i wyjaśnić w filmie poważnych zagadnień bez spłycania treści (tu wstaw te twoje dowcipy). "
To Twoje spłycanie treści jest mocno uwarunkowane od wielu czynników lecz w głównej mierze od części scenarzysta-reżyser-producent, czyli tak czasami a może nawet często zdarza się spłycić materiał nawet do tego stopnia, że obejrzenie takiego filmu pod pretekstem nauki byłoby głupią wymówką.

Takie uwrażliwienie jest dużo łatwiej przekazać (przynajmniej dla mnie) w postaci filmu - tak ten idiota już nie na jednym filmie uronił łezkę.

Mówię tu o tych "lepszych" nauczycielach, którzy poświęcają swój czas (choć nie mają takiego obowiązku) i nauczają dodatkowych rzeczy po swojemu, albo jak już wspomniałem potrafią w przenośni "rzucić książką o ścianę" i nauczać inaczej niż jest to w programie - tego samego materiału ale po swojemu, własnym zdaniem, co do łatwych nie należy bo oprócz sprawdzania klasówek na muszą też przygotować się do każdej lekcji osobno. Takie zaangażowanie moim zdaniem jest na miarę patriotyzmu.

Wowa Tatarin   12 #79 30.04.2017 15:00

@Eiji: Niby tak, ale to t-bazie masz Papier, a olewając sobie niemal wszystko spokojnie przejdziesz do następnej klasy, do matury trzeba tyle samo trudu, a większość zawodowych zdałbyś już na końcu gimnazjum.
Samemu utworzyłem mały zespół z osobami z liceum, zresztą, chodzę tam na kółko fizyczne, i będziemy się starli coś osiągnąć w konkursach zespołowych itd.
Są po prostu dwie drogi do sukcesu-indywidualna (jaką obrałeś Ty) i zespołowa (jaką sam próbuję wdrożyć)
A co do pieniędzy, to nie jest tak żle, bo z funduszy unijnych są organizowane praktyki wakacyjne(płatne)Nak które nie ma wiekowych ograniczeń

Eiji   6 #80 30.04.2017 15:12

@Wowa Tatarin:
Papier jest dobry na start - czyli do czasu aż składasz swoje CV, a na rozmowie kwalifikacyjnej można co najwyżej sobie podetrzeć ...
I brawo, że tyle osób nie zniechęciło się. Ja w całej mojej szkole mógłbym wymieniać takich uczniów na palcach jednej ręki (spójrz na fragment z uciekaniem z lekcji) i wyobraź sobie teraz, że nagle wszyscy przypadkiem się zaprzyjaźniają (zwłaszcza że są w innych klasach) i ni z tego ni z owego tworzą na tyle zgodną drużynę, by udowodnić że mogą otrzymać dofinansowanie z Unii i ostatnia część jest najlepsza - jak się postarasz to może dostaniesz jakieś pieniądze, ale wątpię by w 100% spłaciło Ci to pełne studia.
Problem ze mną był ten, że ani nie było pieniędzy (których wręcz brakowało) ani żadnej chęci zaangażowania ze strony innych osób. W moich stronach szczytem osiągnięć "ambitnych osób" było pójście na kangura/lwiątko. Nikt by nie pomyślał by w wakacje robić coś pożytecznego - nawet zadań domowych obowiązkowych, a co dopiero jeszcze własna inicjatywa.
I spójrz na to jeszcze tak. Jak ktoś chce, to zwykle nie ma pieniędzy i musi się starać by łaskawie ktoś im pomógł w trudnej sytuacji, a jak komuś nie zależy to "tatuś czy mamusia" opłacą studia, korepetytora czy cholera wie co jeszcze.

  #81 30.04.2017 15:44

Edukacja powinna mieć jakiś cel. Ty przyjmujesz że tym celem jest przystosowanie do pracy zawodowej, ale wcale nie jest to ani oczywiste ani jednoznaczne (np. praca dekarza, dziennikarza i programisty to coś innego).

Wiele osób powiedziałoby że szkoła (edukacja) powinna wychować: patriotów lub ludzi tolerancyjnych, wprowadzać dyscyplinę, uczyć odpowiedzialności i wypełniania obowiązków.
Inni uważają że edukacja = wiedza. Czyli książki, twierdzenia, dane i zachodzące między nimi zależności.
Jeszcze inni uważają że najważniejsze są języki i kultura fizyczna, bo to zawsze się przyda.
Istnieje model "przedszkola", czyli szkoła służąca do przechowania dzieci w czasie gdy dorośli są w pracy.

Więc nie dziw się że szkoła nie przygotowała Cię do zawodu i nie licz na to że to kiedykolwiek zrobi. Za swoje życie sam odpowiadasz i fakt że odkryłeś to teraz nie jest jakimś wielkim osiągnięciem. Coś musiało być w łepetynie, że się wziąłeś za tę informatykę, ale również całkiem sporo ludzi potrafi wziąć życie w swoje ręce już znacznie wcześniej.

A faktycznie studia to nieco parodia, bo studenci to teraz takie dekle że dawniej to by do technikum się nie dostali, a teraz magisterium muszą dostać.

Eiji   6 #82 30.04.2017 15:51

@DjLeo: Z tego co czytałem najbardziej pasuje mi etykieta: "Project Leader z obowiązkami Software Architect" wynikającego z liczby osób w zespole.
Jeśli dobrze zrozumiałem to w uproszczeniu:
1. CTO - jest właścicielem projektu, odpowiada za wszystko (nie pasuje mi tu tylko rozwinięcie tego skrótu - dla mnie z samej nazwy to taki przywódca, ale niech już będzie)
2. Software Architect - CTO może nim być w mniejszych projektach, ale w większych może to być wydzielona rola, odpowiada za standardy pracy z kodem, ale to CTO ostatecznie decyduje
3. Project Manager - odpowiada zwykle za określoną część większego projektu, więc w mniejszych projektach jego obowiązki przejmuje Project Leader
4. Project Leader - w małych projektach może być też menadżerem i architektem oprogramowania w jednym - może ale nie musi być CTO
Trochę to uogólniłem, ale w moim mniemaniu z tego co mówisz najbardziej tu pasuje: "Project Leader małego zespołu bez zarządzania marketingiem" - czyli "Project Leader" + + 50% z obowiązków CTO, które też można podciągnąć pod
"Project Leader" z uwagi na małą liczbę osób w zespole.
Co o tym myślisz?

  #83 30.04.2017 18:01

@Eiji. Ciekawy wpis. Zgadzam się w 80% z tym, ale jak dla mnie styl całego wpisu nieco zbyt groteskowy :/
Ja właśnie tak robię, w szkole podstawowej byłem najlepszy, w gimnazjum też jestem prawie najlepszy ale już się tak nie skupiam żeby mieć z wszystkiego szóstki. I tak przyjmą mnie do szkoły gdzie bym chciał bo jestem laureatem konkursu. I wybieram się do TI w moim mieście powiatowym. Mógłbym w wojewódzkim, ale mieszkanie, dojazdy, za duże koszty. A i tak podobno niczego nigdzie się nie nauczę. Liceum? Ale muszę po tym robić studia. Planuję dobrze nauczyć się jednej rzeczy w której będę dobry z dziedziny informatyki i tam pracować. Może nie mieć gigakokosów ale chociaż przyjemną pracę. Niestety jestem teraz trochę leniem. Mam nadzieję że w szkole choć trochę będą starali się trzymać poziom. Pozdrawiam!

marrrysin   7 #84 30.04.2017 18:43

@Eiji: Skoro pieniądze są aż takim problemem - na pewno dostałbyś dofinansowanie i akademik kosztowałby cię kilka złotych. Nie musisz wtedy też ograniczać się do Torunia,. Skoro teraz zarabiasz pieniądze - studiując też dałbyś radę. Ja studiowałem dziennie i pracowałem na pełen etat - więc da się.

zielony_morderca   6 #85 30.04.2017 21:28

oczywiscie ze powinno sie isc do szkoly profilowanej jak technikum, do liceum zawsze szli ci ktorzy nie wiedzieli jeszcze co chca robic. Dlatego tak wazne sa rady starszych, rodzicow.......nawet jesli mlodzi niby nie sluchaja........ale slysza.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #86 30.04.2017 21:33

@Eiji: Ale kombinujesz :) Na pewno CTO nie może być PL'm, PM'm ani TL'm, ani SA'm. Jedno jest za to pewne, zarządza nimi wszystkimi ;). U mnie w robocie są wszystkie te stanowiska. I tak:

1. Tu się w pełni zgadzam
2. CTO może być SA, tutaj nie ma żadnych przeszkód, i tak CTO decyduje.
3. PM może odpowiadać za cały projekt w podobnym stopniu jak CTO, ale pod PM podchodzi wszystko co jest związane z pracą ludzi. Od zarządzania czasem, po rozliczenie ich z zadań.
4. PL to osoba decyzyjna odnośnie tego co się dzieje w projekcie/tach.
A Team Leadr to osoba zarządzająca grupą ludzi, np. developerów, adminów.

Ale prawda jest też taka, że każda firma ustala sobie własne reguły. W idealnym książkowym środowisku, np. CTO nie decyduje o takich kwestiach jak urlopy, czy zarządza czasem pracy. Co np. u nas się jeszcze zdarza. Ale zmieniamy to, i będą to robić Team Leaderzy i PM'ki i tak powinno być.

Eiji   6 #87 30.04.2017 22:14

@DjLeo: Skomplikowane strasznie, ale mniej-więcej czaję :-)
Najbardziej chyba pasuję więc TL.
Dzięki za odpowiedź.

TESTOWYKOMPUTER   2 #88 30.04.2017 23:16

@Eiji: "Cóż geniuszem nie byłem, ale i też nie lubiłem się chwalić, w"

Jak to? Taka średnia to jest kurde coś wspaniałego!

Eiji   6 #89 01.05.2017 00:45

@TESTOWYKOMPUTER: Hmm, z jednej strony tak (na tle większości), ale były też o wiele lepsze :-)

koneton   6 #90 01.05.2017 09:53

Tak czytam te rady i nie bardzo mi one pasują. Zacznijmy:
1. Nie mając wiedzy w temacie jak możesz zdecydować, co jest potrzebne, a co bezużyteczne? To jest rola nauczyciela, a nie ucznia.
2. Tutaj dokładnie odwrotnie. Możesz olać szkołę podstawową i gimnazjum. W średniej się postaraj by dostać się na wymarzone studia, warto też uczyć się przedmiotów ścisłych, dopiero na studiach warto dać siebie dużo, bo dopiero tam masz szansę się czegoś nauczyć.
3. UP - przecież tak działa od lat 90, więc skąd to zdziwienie. To nie jest miejsce na szukanie pracy. Zresztą, co to za informatyk, który szuka pracy w urzędzie zamiast w sieci?
4. Kasa na czarną godzinę? Oczywista oczywistość jeżeli masz z czego odłożyć. Problemy z papierami? Tego wcale nie jest tak dużo, ale jak ktoś "oszczędza" na pracownikach to później takie są efekty.

Gratuluję, że udało Ci się coś zacząć, ale to nie jest droga dla każdego, a wręcz dla nielicznych. Wolałbym też by programowaniem zajmowały się osoby, które rozumieją co robią.

mikolaj_s   15 #91 01.05.2017 10:45

@Eiji: Szkoła to szkoła. Widzę braki tej instytucji. Problem w tym, że nie pełni ona roli takiej w jakiej Ty chciałbyś ją widzieć (zresztą ja sam też). Szkoły też są różne, a życie to sztuka wyboru. Nikt Cię nie przeprowadzi za rączkę i nie powie do której masz iść. Musisz podejmować własne decyzje i za nie odpowiadać. Podjąłeś własne i wygląda, że wyszedłeś na tym dobrze. Dlaczego więc narzekasz? Coś jednak jest nie tak, do coś masz żal i pretensje, a więc nie jest tak idealnie jak piszesz.

"To po cholerę uczą C++ wszystkich "

Bo nie wiadomo komu co się przyda. Pracując ponad 20 lat w zawodzie miałem niejedną okazję przekonać się jak osoby, które początkowo nie interesowały się jakoś dziedziną i którym wyglądało, że nie idzie dobrze, po jakimś czasie okazywały się zainteresowane i zaczynało im iść nie najgorzej w tym na co narzekały wcześniej. Też chciałbym, aby w edukacji było więcej wolnego wyboru uczniów, ale nie łudźmy się, byłoby więcej narzekania, że ktoś kogoś nie skierował odpowiednio, że ktoś komuś zamknął drogę, nie wytłumaczył, nie zachęcił itd.

"Powiedziałem, że będąc sprytnym można większość zadań zrobić w pamięci ... "
Ale większość nie jest sprytnych i to dla nich przygotowuje się materiał nauczania. Nie wiem czy to dobrze, bo na Dalekim Wschodzie jest odwrotnie i podnosi to ogromnie poziom nauczania, ale kosztuje zdrowie psychiczne tych słabszych.

"widzisz Ty masz doświadczenie, ale wychodząc z ogólniaka zapewne nie tylko ja byłem kompletnie nieprzygotowany ... "

Bo wychodząc z ogólniaka powinieneś mieć ogólną wiedzę. Właśnie czytać lektury, nauczyć się matematyki itp. Jeśli jesteś na rozszerzeniu informatyki to dodatkowo nauczyć podstaw programowania i algorytmiki. Jeśli masz pasję to nikt Ci nie broni rozwijać w wolnym czasie, zamiast siedzieć i tłuc w gry komputerowe. Tak przygotowani ludzie trafiają na studia i jak nie liczą, że ktoś się za nich nauczy, albo wbije im bez ich wysiłku wiedzę do głowy to sobie radzą na studiach i po nich.

"to od nauczyciela zależy ile tak naprawdę się nauczysz. "

Bardzo to wygodne, ale z mojego doświadczenia raczej prawdziwe tylko w niewielkim stopniu. Do tanga trzeba dwojga. Ale jak uczeń jest zainteresowany jakąś dziedziną to znajdzie sposób aby się nauczyć, sam wyciągnie też wiedzę od nauczyciela, sam jej poszuka. Fajnie móc zrzucić swoje nieuctwo na kogoś innego. Nie powiem, że nie ma tutaj często odpowiedzialności ze strony uczącego, ale nie jest to wytłumaczenie dla działań jakie podejmuje uczeń. Fakt, że trafienie na osobę, która ma wiedzę i chce oraz potrafi Ci ją przekazać w znaczący sposób skraca i przyspiesza edukację, oraz pozwala ją wynieść na wyższy stopień jakościowy. Tylko dlaczego miałbyś liczyć, że w szkole będzie pracować ktoś kto ma wiedzę IT na poziomie takim jak pracownicy w dobrze prosperujących firmach?

Frankfurterium   10 #92 01.05.2017 11:21

Trochę trudno uwierzyć. Od pewnego stopnia zaawansowania i wielkości aplikacji od samego kodu ważniejsza staje się architektura, projektowanie warstw/domen/komponentów i API. Jeżeli jesteś samorodnym talentem, to gratuluję. Jeżeli nie, współczuję ludziom, którzy po tobie przejmą aplikację.

Gzimosław   4 #93 01.05.2017 11:44

Wybacz, ale z języka polskiego to chyba nie byłeś taki dobry jak piszesz. A piszesz, że wszystko samo Ci wchodziło do głowy. Przecinków to chyba kilkadziesiąt zabrakło. Dlaczego liceum piszesz z wielkiej litery?

Chyba za bardzo Cię chwalili w podstawówce i teraz czujesz się lepszy od wszystkich.

Jeśli chodzi o urzędy, to tam też pracują normalni ludzie, tacy jak my. Choć często słyszę narzekania na ludzi pracujących w urzędach, to jednak częściej spotykam się z krytyką lub wyśmiewaniem informatyków, którzy są... dziwni.

Nie będę się rozwodził nad całym wpisem i przejdę od razu do Twoich osiągnięć i porównam je z moimi:

- jakoś nie lubię, jak ktoś się przechwala swoimi zarobkami. Mam znajomych, którzy jednocześnie się przechwalają i narzekają, że nie mają pieniędzy.

- dla mnie fakt zamówienia czegoś nie jest osiągnięciem. Ale oczywiście dokończenie projektu już nim będzie.

- liczba odsłon na linkedin to dla mnie... nawet nie wiem co o tym napisać.

A teraz moje osiągnięcia:
- rodzina: żona i dwójka dzieci
- dom, na kredyt, ale jestem z niego bardzo zadowolony
- praca, której nie traktuje jak osiągnięcie - lubię jeździć wózkiem widłowym, ale bardziej mi się podoba to, że wychodząc z pracy nie muszę o niej myśleć. I w tej kategorii to jest moim osiągnięciem, że praca jest dla mnie mało ważna.
- no i jeszcze coś, co dla wielu jest ważną częścią dnia, a mnie mało interesuje: nie mam konta na FB


Dla jasności dodam, że nie doczytałem do końca. Nie pozwoliły mi na to "walory literackie" oraz Twoja krytyka wszystkiego i wszystkich. Obrazki też nie zachęcały do czytania (podobno nie zostały stworzone do przekazywania informacji, ale zostały dodane do tekstu i razem z nim tworzą jedną całość).

elmak   6 #94 01.05.2017 11:56

@Gzimosław: Dokładnie tak. Zdrowe podejście do życia.

Eiji   6 #95 01.05.2017 12:39

@mikolaj_s:
1. Wiesz, ja uważam na nazwa zobowiązuje. Jeśli urząd pracy ma pomóc w znalezieniu pracy to szkoła powinna pomagać w nauce, a nie we wkuwaniu podręczników, bo po nauce czytania może to wprost dziecko robić. Chodzi mi o to, że szkoła niby uczy, a po wyjściu z niej tak naprawdę nic nie wiesz. Nie wiesz jakie masz prawa. Nie wiesz jak w ogóle możesz utrzymać się w tym kraju. Jedyne co usłyszałem to takie coś: "Ja to chciał(a)bym wrócić do czasów szkolnych, bo dorosłe życie nie jest takie proste.". Skoro nie jest proste, to może komuś się zachce i nauczy?

2. Równie dobrze mogą uczyć absurdalnych teorii spiskowych, bo "może komuś się przyda" - takie wytłumaczenie traktuje tam samo jak: "Bo tak! Bo ja mam rację!". Większość ludzi po LO może początkujący oszust oszukać, bo po prostu robią papkę z mózgu.

3. A spytam inaczej. Skoro po podstawówce (6 lat), gimnazjum (3 lata) i liceum (także 3 lata) - w sumie 12 lat mam "podstawową wiedzę" i absolutnie 0 przygotowania do jakiegokolwiek zawodu, to co może mi dać dalsza edukacja? Mam kolejne lata na studiach zmarnować? - Ja wiem, że tak nie jest ale człowiek może po prostu poczuć zrezygnowanie. W końcu ile lat potrzeba do nauki zawodu? Ja wiele nie potrzebowałem - większość ogarnąłbym w pierwszej klasie LO gdybym miał mentora,a niekumaci mogą mieć nawet te 3 lata, a jak ktoś nadal nic nie kuma to nie można dać mu innego zawodu, jak pracę fizyczną.

4. Na początku tak, ale problem w tym że znowu do gry wchodzi zrezygnowanie. Szczerze gdybym poszedł na studia i też nie nauczyłbym się wystarczająco na start (tu załóżmy takową historię), to na 100% totalna załamka. Kto mówił o profesjonalistach? Kto mówił, że tacy mają uczyć w szkole? Poczekaj trochę, a stworzę drugi wpis, w którym zamiast narzekania (bo w pierwszej kolejności chciałem pokazać co ja przeżyłem) umieszczę proste rady jakich żaden uczeń nie dostał i dalej (w całej serii wpisów) zaprezentuję to na przykładzie Elixira.

Eiji   6 #96 01.05.2017 12:42

@Frankfurterium: Talent czy nie mimo że jestem z lekka leniwy (zwłaszcza rano w łóżku), to jestem dość ambitny i kilka lat samotnego uczenia mnie nie zraża. Trafiłem na dobrą firmę i potem na dobrą społeczność, która większość luk jakie miałem przez zapewne nieodpowiednią samo naukę zostało załatanych. O tym w innych wpisach będzie.

koneton   6 #97 01.05.2017 12:50

@Frankfurterium: od 6 lat pracuję w firmie, gdzie 60-80% pracy to gaszenie pożarów wywołanych przez prawie programistów (firmy zatrudniające Hindusów). Życie aplikacji to mniej więcej 2 lata, a po tym czasie wszystkie zmiany są bardzo kosztowne i czasochłonne, bo nikt nie potrafi utrzymać kodu. W Indiach panuje przekonanie, że każdy może być programistą, a na świecie istnieje mit dobrych programistów hinduskich. W efekcie jest drogo i źle, ale przynajmniej mam co robić. :)

Eiji   6 #98 01.05.2017 12:55

@Gzimosław: Proszę o wybaczenie, ale nie zdążyłem jeszcze wprowadzić wszystkich poprawek (nie spodziewałem się takiej ilości komentarzy, a tak czy siak trochę też pracować muszę). Otóż pisałem późnym wieczorem i nie zamierzam ukrywać, że z powodu zmęczenia wykazałem się rażącymi błędami. Dziękuję za poświęcony czas i wytknięte błędy.
Co do zarobków to nie jest tego dużo - tak zarobiłem i brawo dla mnie, ale nie oto tu chodzi - chciałem na moim przykładzie pokazać, że nie ma co się załamywać i niczym w innych "mistycznych historiach" (tj. bez mistrza karate) udało mi się samemu osiągnąć całkiem niezłe wyniki i samodyscyplina naprawdę jest istotna.
Cóż zamówienie całkiem niezłego (delikatnie mówiąc) sprzętu jako wynagrodzenie jest osiągnięciem - zależy jak się na to patrzy.
Wiesz, jak się wychodzi z LO to pierwszy pracodawca nie wiedział co ma powiedzieć - m.in ze względu na mój tragiczny kod w PHP. Chciałem tu napisać, że choć nie jestem Justinem Bieberem, to moja praca także została zauważona, a w moich planach mam "co robić" przez następne miesiące i nie mogę przez to przyjmować innych zleceń - co jest dokładnym przeciwieństwem takiego dzieciaka z LO, który nawet nie wie gdzie może aplikować. Nie nie jestem profesjonalistą z kilkanaście i więcej lat na karku - nie o tym jest wpis :-)
Rodzinki gratuluję :-)
Z kredytem się wkopałeś - dość historii się o tym naczytałem, ale zawsze znajdą się CI zadowoleni (choć nie twierdzę, że dzieje się Tobie krzywda) - wiesz to jest tak, że "podobno" niektórym LO bardzo pomogło ....
Praca mało ważna? ... Nie wiem czy jest to osiągnięcie. Z punktu widzenia pracodawcy, to osoba która "równie dobrze może pracować wszędzie indziej" nie jest jakby to ująć ... pewniakiem.
Witam w grupie inteligentnych (oczywiście pół-żartem) bez FB :-)
Jeszcze raz dziękuję za konstruktywną krytykę. Obiecuję poprawić jak najwięcej wyznaczonych błędów przez Ciebie i innych komentujących jak tylko znajdę dość na to czasu.

mikolaj_s   15 #99 01.05.2017 13:04

@Eiji: "Skoro nie jest proste, to może komuś się zachce i nauczy? "

A Ty myślisz, że nauczyciele mają receptę na proste życie? Gdyby mieli to pewnie nie pracowali by w szkołach. Nauczyciel uczy tego co mu każą uczyć. Zostań politykiem i nadzoruj to czego mają się uczyć uczniowie i zorganizuj lepiej. Narzekać każdy potrafi. Weź pod uwagę, że każdy potrzebuje innej edukacji.

A co Ty wiesz dzisiaj co Ci się może przydać? Po drugie jak może Ci się przydać coś czego się nie nauczyłeś?

" większość ogarnąłbym w pierwszej klasie LO gdybym miał mentora"

Ciągle przykładasz swoją miarę do innych. Jak byłeś taki uzdolniony to powinieneś trafić do takiej szkoły, która pomogłaby Ci rozwinąć skrzydła. Uwierz mi, że w moim LO miałbyś trudności, żeby nauczyć się tego wszystkiego czego uczymy (mamy po 12h matematyki, 5 fizyki i 5 informatyki w tygodniu).
Fakt, że jest za dużo liceów, a za mało szkół przygotowujących do zawodu i to ma się zmienić według obecnej reformy. Tylko to ludzie sami się pchają do liceów, a władza nie śmie im odmówić. Ty być może jesteś akurat przykładem osoby, która zamiast do LO powinna iść do technikum informatycznego.

"umieszczę proste rady jakich żaden uczeń nie dostał i dalej (w całej serii wpisów) zaprezentuję to na przykładzie Elixira."

Napisz. Dobre rady zawsze w cenie :)

Eiji   6 #100 01.05.2017 13:13

@mikolaj_s: Tylko weź to powiedz temu dzieciakowi wtedy (mnie) i jego rodzicom. :-)
Przynajmniej w mojej rodzinie mówiło się: "Możesz iść do zawodówki, bo my też wykształcenie mamy jakie mamy i jakoś żyjemy." i takie LO to prestiż i inne teksty - papka z mózgu. Teraz tłumacz całej masie, ze jest w błędzie i dziw się że dorosły dzieciak czuje się (można by tak ująć) "oszukany". Gdybym wiedział jak to będzie to bym tej szkoły nie wybrał - i nie dlatego że nauczyciele byli źli, a wręcz przeciwnie (żeby nikogo nie urazić, bo w moim LO to naprawdę dobrzy ludzie byli).

mikolaj_s   15 #101 01.05.2017 20:10

@Eiji: Tak sobie myślę od samego początku, że Ci Twoi rodzice to jakoś nie bardzo potrafili Ci pomóc, ani doradzić. Pocieszę Cię, że nie jesteś jedyny.

Eiji   6 #102 01.05.2017 20:26

@mikolaj_s: Wiesz na papierach to się mama zna nadal dużo lepiej ode mnie, więc tu nie mogę złego słowa powiedzieć, ale skoro i tak urząd z tymi papierami nic nie zrobi, to mimo niewątpliwego wysiłku wszystko i tak na marne idzie.

koneton   6 #103 01.05.2017 21:21

@Eiji: do LO idziesz po to by potem było łatwiej na studiach. To oczywiste, że po liceum zawodu nie masz, bo nic nie umiesz.

maew   7 #104 01.05.2017 22:56

@marrrysin: A co jeżeli ktoś nie pójdzie na studia, zacznie wcześniej niż inni pracować i będzie miał mimo tego świetny czas w pracy i po pracy? Co jest takiego niby pięknego w studiowaniu? Pasożytowanie na rodzicach?

Autor edytował komentarz w dniu: 01.05.2017 22:57
marrrysin   7 #105 01.05.2017 23:35

@maew: Ale kto ci każe pasożytować na rodzicach w trakcie studiów? :D możesz przecież zarabiać (jak ja robiłem). Pewnych rzeczy nie nauczysz się sam, więc jeśli pragniesz zostać programistą zajmującym się np. procesorami graficznymi - powodzenia w osiągnięciu czegokolwiek bez podstaw matematycznych ;)

Co jest pięknego w mieszkaniu w komunie (jaką niewątpliwie jest akademik) czy typowo studenckim życiu można poznać jedynie empirycznie, słowa tego nie oddadzą :D

MaXDemage   19 #106 02.05.2017 10:58

Napisze tylko tyle, że cieszy mnie, iż poprawiłeś całą część tekstu odnośnie bycia CTO, gdzie używałeś tego sformułowania błędnie.

Cała reszta to ciekawy, trochę dziwny, trochę butny, ale Twój blog i z pewnością dający niektórym sporo do myślenia, a niektórym poprawiający humor w osobliwy sposób patrząc na to przez pryzmat osoby, która jednak trochę więcej w swoim życiu widziała ;)

Nie mniej, powodzenia w dalszym blogowaniu.

  #107 02.05.2017 11:17

Tak tylko tytułem wyjaśnienia CTO, co w ogóle musi być spełnione aby takie stanowisko zaistniało w przedsiębiorstwie?
Ano firma musi być naprawdę mega wielka. Dla wielu ludzi najlepiej to określi słowo korporacja.
Dopiero w przypadku gdy w firmie jest cała masa technologi od dostawców zewnętrznych plus rzeczy wytworzone w ramach własnych zasobów pojawia się zapotrzebowanie na stanowisko, które pozwoli spojrzeć na ten bałagan z bardzo szerokiej perspektywy.
A więc CTO to w dużym uproszczeniu osoba odpowiedzialna za politykę technologiczną danego przedsiębiorstwa. Dobrą analogią jest akronim CSO czyli stanowisko odpowiedzialne za politykę bezpieczeństwa. Przyznacie że trochę szyderczo brzmi określanie w firmie z dwoma adminami kogoś tytułem "to jest nasz oficer bezpieczeństwa" ;).

Szczególnie w przypadku bycia podwykonawcą ciężko mówić o CTO. Podwykonawca jest wyłącznie wykonawcą zlecenia które powstało na bazie decyzji podjętych przez CIO, CDO i CTO z uwzględnieniem ograniczeń narzuconych przez politykę bezpieczeństwa za którą odpowiedzialny jest CSO ;). W realnym życiu takie decyzje często zapadają znacznie niżej a chiefy je tylko przyklepują swoimi drogocennymi podpisami. Tak nawiasem, to mógłby być ciekawy materiał na artykuł.....
Podsumowując aby był CTO skala problemu musi być naprawdę mega wielka, na pewno nie na poziomie "Bierzemy MySQL'a czy Postgres'a?".

To tyle z mojego mędrkowania.

Więcej do poczytania na:
http://architekturakorporacyjna.pl/jak-mozna-rozszyfrowac-na-nowo-skrot-cto/4750/
https://en.wikipedia.org/wiki/Chief_information_officer
https://en.wikipedia.org/wiki/Chief_technology_officer

Eiji   6 #108 02.05.2017 11:35

@MaXDemage: Zawsze jestem otwarty na sugestie i konstruktywną krytykę. Jak wszyscy (tak przynajmniej sądzę) jestem człowiekiem jeszcze. Głupotą więc nie jest popełnienie błędu, ale niemożność przyznania się do tego i co za tym idzie nie poprawienie się.
Butny .. jak się za swego rodzaju "nadzieję w instytucje państwowe" dostaje jedynie kopa w ... to nie dziw się proszę, że subiektywna ocena tej osoby może wydawać się "butna", a może inaczej ona taka się nie wydaję, ale taka jest. :D
Dziękuję bardzo :-)

brat_zygmunta   1 #109 02.05.2017 15:13

Tak tylko tytułem wyjaśnienia CTO, co w ogóle musi być spełnione aby takie stanowisko zaistniało w przedsiębiorstwie?
Ano firma musi być naprawdę mega wielka. Dla wielu ludzi najlepiej to określi słowo korporacja.
Dopiero w przypadku gdy w firmie jest cała masa technologi od dostawców zewnętrznych plus rzeczy wytworzone w ramach własnych zasobów pojawia się zapotrzebowanie na stanowisko, które pozwoli spojrzeć na ten bałagan z bardzo szerokiej perspektywy.
A więc CTO to w dużym uproszczeniu osoba odpowiedzialna za politykę technologiczną danego przedsiębiorstwa. Dobrą analogią jest akronim CSO czyli stanowisko odpowiedzialne za politykę bezpieczeństwa. Przyznacie że trochę szyderczo brzmi określanie w firmie z dwoma adminami kogoś tytułem "to jest nasz oficer bezpieczeństwa" ;).

Szczególnie w przypadku bycia podwykonawcą ciężko mówić o CTO. Podwykonawca jest wyłącznie wykonawcą zlecenia które powstało na bazie decyzji podjętych przez CIO, CDO i CTO z uwzględnieniem ograniczeń narzuconych przez politykę bezpieczeństwa za którą odpowiedzialny jest CSO ;). W realnym życiu takie decyzje często zapadają znacznie niżej a chiefy je tylko przyklepują swoimi drogocennymi podpisami. Tak nawiasem, to mógłby być ciekawy materiał na artykuł.....
Podsumowując aby był CTO skala problemu musi być naprawdę mega wielka, na pewno nie na poziomie "Bierzemy MySQL'a czy Postgres'a?".

To tyle z mojego mędrkowania.

Więcej do poczytania na:
http://architekturakorporacyjna.pl/jak-mozna-rozszyfrowac-na-nowo-skrot-cto/4750/
https://en.wikipedia.org/wiki/Chief_information_officer
https://en.wikipedia.org/wiki/Chief_technology_officer

Eiji   6 #110 04.05.2017 12:23

@brat_zygmunta: Dziękuję, to wiele wyjaśnia. "rozszyfrować na nowo" - widocznie nie była to zwykła pomyłka przy skrótach, ale zmiana jaka uformowała się wokół danego skrótu. Osobiście nie przepadam za mylnymi skrótami, to trochę tak, jakby wine było w połowie emulatorem.
Niby skrót zawiera całą prawdę, ale jednak nie do końca ...
Jeszcze raz dziękuję za mędrkowanie :-)

okmanek   3 #111 04.05.2017 12:42

"(...) którym DOSŁOWNIE wyprano mózgi (...)"
I tu przestałem czytać.

rysic   8 #112 04.05.2017 15:45

Ale gniot... Sorry, ale nie dotrwałem nawet do połowy. Piszesz o studiach a czytam tekst, który wyprodukować może mierny gimnazjalista. Widać, że w szkole byłeś dziwakiem, który pod nosem burczał na tych co szli na piwo i hejtujący na lewo i prawo tych co jakoś przechodzili dalej a uczyli się mniej.

Co do edukacji, to nie zwalaj na system, to wykładowcy na studiach prezentują marny poziom. Byłem na różnych uczelniach i im się po prostu nie chce. Nie chce im się ogarniać nowych tematów, lepiej wykładać matmę albo przedmioty aktualne 20 lat temu.

Z UP nie wiem na co Ty liczyłeś! Dobrze pamiętam? 2 lata luczyłeś na to aż Ci znajdą pracę??? No to jak już byłeś nawet tak nieprzeciętnie naiwny na początku, to po pół roku się nic nie nauczyłeś? A jeszcze do tego nie potrafisz sobie poradzić z papierologią i snujesz przez to jakieś smutne żale.

A studiować i pracować to się nie chciało? Lepiej siedzieć w domu i rozkminiać co jest nie tak z tym światem? Sam tak robiłem i DA SIĘ!

Trochę też przemyśl sam siebie. Masz narcystowskie mniemania o swojej genialności a jest cieniutko... i nie mówię Ci na złość, stwierdzam fakty.

Autor edytował komentarz w dniu: 04.05.2017 16:07
rysic   8 #113 04.05.2017 16:03

@maew: A pracujesz już czy tylko takie bzdury piszesz? Bez papierka w wielu firmach odbijesz się od drzwi bez absolutnie żadnego gadania. To jest pewien świstek świadczący o zaradności.

  #114 20.07.2017 04:04

Czytajac to wszystko tylko mnie mdli...
skoro twierdzisz ze system edukacji jest prawidlowy a wina lezy w istocie czlowieka. nie da sie ukryc moze jestes molem ksiazkowym.
Ale nie obrazaj tych co wybrali zycie a nie los tepaka biegnacego slepo za systemem. geniusz ktory nie zna zycia jest oseskiem swiata i drzazga w .... zyciu przecietnego czlowieka zdobywajacego doswiadczenie i uczacego sie na bledach za kazdym jednym upadkiem. jestes jedynie kolejna anomalią tego swiata. i jak Kolega wczesniej swietnie to ujol i dosc delikatnie ten " gniot " pokazuje twoje narcystyczne podejscie do siebie. nie obrazaj tych co juz dawno osiagneli poziom na ktorym TY wciaz tkwisz.

Eiji   6 #115 20.07.2017 15:47

@Wilczy1987 (niezalogowany): Nie jestem narcyzmem, gdyż wiem że daleko mi do ideału oraz widzę przepaść między bardziej doświadczonymi ludźmi ode mnie.
To jak wszyscy będą zabijali się na wzajem, a ja nie to nadal będę to "złą" anomalią? Sam też pomyśl trochę zanim każesz to robić innym.
Cóż ogólnie to człowiek jest winą większości rzeczy, bo to on sam je stworzył (tak przy okazji) :-)
System jest zły i powinien mieć znaczne poprawki, ale to mówią lepsi "myśliciele" ode mnie. Ja tu tylko na swoim przykładzie pokazuje, że bez ambicji w systemie edukacji nie ma nic wartościowego, a wkuwanie podręcznika na blachę w niczym nie pomoże.
Były programista Wiedźmina powiedział, że poszli na łatwiznę i w jego stronę poszedł wielki hejt - a ja się po prostu z niego śmieje i się nie dziwię reakcji społeczności. Wiesz to jest tak, że jak Ciebie to nie dotyczy to jest fajnie, a jak taki tuman z wypranym mózgiem ma Cię obsługiwać, to nagle chciałbyś lepszej obsługi klienta.
Równie dobrze to Ty możesz powiedzieć, że w Windows (jak system szkolnictwa jest doskonały) i nie ma żadnych wyimaginowanych BSOD i o co ten kszyk i płacz ... Tak jak BSOD będzie w Windowsie dopóki go nie przepiszą od 0 (podobnie z kernel panic w Linuksie), tak samo problemów z systemem edukacji nie będzie miej bez żadnych zmian w tym kierunku.
Raz spojrzałem na to jaki cyrk ostatnio odwalili w sejmie i zdziwiłem się, że jest jeszcze "tak dobrze" z tym "systemem". :D

Eiji   6 #116 20.07.2017 15:52

@rysic: "Ale gniot... Sorry, ale nie dotrwałem nawet do połowy. Piszesz o studiach a czytam tekst, który wyprodukować może mierny gimnazjalista. Widać, że w szkole byłeś dziwakiem, który pod nosem burczał na tych co szli na piwo i hejtujący na lewo i prawo tych co jakoś przechodzili dalej a uczyli się mniej. "
No i to prawdziwa odpowiedź gimnazjalisty. Brawo! Właśnie zniżyłeś się do "mojego poziomu". A tak na serio. Ja na studiach nie byłem i się o nich nigdy nie wypowiadałem. Chciałem Ci gorąco pogratulować Twoich umiejętności czytania ze zrozumieniem, które wyniosłeś z gimnazjum.
Nie muszę, ale się powtórzę:
1. Opisałem jedynie opinię innych znajomych mi osób o studiach
2. Napisałem, że dostałem propozycję płatnych studiów, gdy potrzebowałem kasy.
Nie mam pojęcia jakim cudem wyczytałeś opinię o studiach, ale jeszcze raz gratuluję umiejętności.

Eiji   6 #117 20.07.2017 15:56

@okmanek: ehhh. "pranie mózgów" to nic nowego nie tylko w sci-fi
FBI używało kiedyś małych pistoletów, których naboje po dostaniu się do krwiobiegu powodowały zawał serca.
Wierz lub nie, to wyłącznie Twoja prywatna opinia.
Robienie z człowieka debila, aby łatwiej go kontrolować to nie jakaś tam teoria tylko powszechnie wykorzystywany prosty plan.

Autor edytował komentarz w dniu: 28.07.2017 14:05
Eiji   6 #118 20.07.2017 15:58

@rysic: A pracuje i mam się nadal bardzo dobrze. Właściwie to mam już zaplanowane spokojnie następne kilka-kilkanaście miesięcy.

okmanek   3 #119 24.07.2017 11:17

@Eiji: nie chodzi o samo "pranie mózgów", ale o nieznajomość znaczenia słowa "DOSŁOWNIE" - co podkreśliłem. Tak jak i nieznajomość pisowni "wierz".

Eiji   6 #120 28.07.2017 14:36

@okmanek: z "wierz" przyznaje się - głupia pomyłka - poprawione, dzięki

pranie mózgu, ang. brainwashing,
technika zmierzająca do systematycznego osłabienia i niszczenia dotychczasowych przekonań i nawyków jakiejś osoby;

dosłowny
1. «nieprzenośny»
2. «przytoczony w sposób dokładny»
3. «ścisły, niedopuszczający wyjątków»

no tak ... 1 punkt tu faktycznie nie pasuje, bo nie chodziło mi oczywiście o otwieranie czaszki i wkładanie zawartości do pralki :-)

Gdybym miał się upierać przy tym słowie, które przyznaje szczerze nie zostało idealnie dobrane, wybrałbym 3-ci wariant. Nieudolnie próbowałem podkreślić iż mam na myśli znaczenie tych słów "bez wyjątków", czyli nie używam tego niepoważnie, a z tym właśnie znaczeniem.
Podsumowując nie miałem na myśli jakiś technik sci-fi ale praktyk stosowanych w wielu miejscach bardzo często. Przepraszam za wszelkie nieścisłości i dziękuję za zwrócenie uwagi.