reklama

Python Software Foundation i Veber zawarli ugodę, nazwa tylko dla Fundacji

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Sprawa Python Software Foundation i brytyjskiej firmy Veber trudniącej się hostingiem, która to zyskała rozgłos między innymi dzięki wysyłanym przez Pythonowych pseudokibiców groźbom śmierci i pogróżkom, zakończyła się zawarciem ugody.

Firma Veber od 1997 roku utrzymywała domenę python.co.uk i zamierzała zarejestrować znak towarowy „Python” na potrzeby świadczenia swoich nowych usług internetowych. Mimo że usługi pocztowe zmieniły potem nazwę, użytkownicy nadal mogli ubiegać się o adresy @python.co.uk, a teraz nazwa miała powrócić z nową linią usług. Python Software Foundation ma oczywiście zarejestrowany znak towarowy, ale tylko w Stanach Zjednoczonych.

Na mocy ugody brytyjska firma złożona z, jak to określił jej szef Tim Poultney, pięciu ludzi i psa, wycofała się z roszczenia sobie prawa do nazwy „Python” i obiecała wesprzeć korzystanie z zastrzeżonego znaku towarowego przez Fundację. Usługi firmy Veber zmienią nazwę i logo, czego można było się spodziewać po wypowiedziach Poultneya — przyznał on, że wybór nazwy dla usług zapadł bez konsultacji z kimś „technicznym”, a on sam o tym języku nigdy wcześniej nie słyszał. Na razie nie wiadomo jaka będzie kolejna nazwa usług firmy Veber (miejmy nadzieję, że nie spodoba im się Rails, Maple albo coś podobnego…).

Poultney jest zadowolony z tempa rozwoju sprawy i cieszy się, że produkty firmy Veber nie będą mylone z językiem programowania i powiązanymi z nim produktami. Van Lindberg z zarządu PSF jest zadowolony, że firma Veber bez długich negocjacji uznała markę Python i jest jej za to wdzięczny. Lindberg podziękował także społeczności związanej z Pythonem i produktami z niego korzystającymi za bezmierny zalew wsparcia, zarówno finansowego, jak i w ramach kampanii bazującej na pisaniu listów, którą przeprowadziły organizacje z Unii Europejskiej. O groźbach i DDoS-ach nikt już oficjalnie nie wspominał.

© dobreprogramy

Komentarze

reklama