Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Konferencja Wikimedia Polska 2011

4 godziny trwała moja podróż do Wrocławia. W końcu Głuchy zatrzymał ciężarówkę i pozwolił mi opuścić kabinę. Wylądowałem na peryferiach miasta, gdzieś w okolicy strefy ekonomicznej. Wyciągnąłem z kieszeni zbałamuconą mapę i wytyczonymi wcześniej ścieżkami ruszyłem przed siebie. Po godzinnej jeździe miejską komunikacją dotarłem do celu. Siedziba XENIUM wyglądała nader niepozornie. "Wchodzić bez pukania" - brzmiało polecenie wydane dzień wcześniej.

Mym oczom ukazała się duża przestrzeń biurowa, a w jej trzech narożnikach mieściły się stanowiska pracy tak bardzo niepodobne do korporacyjnych boksów. Przywitał mnie Docent, Cebula oraz reszta redakcji. Wojtek przyjął rolę przewodnika i zaprezentował wszystkie atrakcje firmy. Całość cechowała się przyjazną atmosferą i schludnym interfejsem. ;) Do pełni szczęścia brakło tylko stołu do gry w piłkarzyki, który obecnie miał awarię...

Godziny mijały aż w końcu nastał czas mojego wyjścia. Odebrałem aparat, pożegnałem się z redakcją DobrychProgramów i ruszyłem dalej.

r   e   k   l   a   m   a

***

3 dni trwało spotkanie integracyjne wikipedystów! Od 18 do 20 marca we wrocławskim Hotelu Tumskim na odrzańskiej wyspie Słodowej bawiła się i wymieniała doświadczeniami około setka wikipedystów z Polski oraz goście z Ukrainy, Białorusi, Rosji i Holandii!

Zgodnie z harmonogramem, pierwszego dnia dokonano rejestracji i zakwaterowania uczestników. Po tej drobnej formalności goście mieli czas dla siebie i na nieformalne spotkania. Część Wikipedystów wyruszyła eksplorować nowe-stare miasto, podczas gdy inna część poznawała swoich współlokatorów bądź to testowała transfer w sali konferencyjnej. Ja natomiast miałem przyjemność poznać i dzielić pokój z Jerzym Pieroganiczem, dyrektorem Wikimedia Ukraina.

Po kilku godzinach dla siebie zebraliśmy się w holu hotelu, by następnie wyruszyć do Convivio, restauracji gdzie kontynuowaliśmy pogłębianie przyjaźni (polsko-wschodniej). W restauracji czekał na nas solidnie zastawiony szwedzki stół złożony z lekkich dań oraz piwa. :-} Atmosfera sprzyjała dyskusji, a mnie udało się poznać Rosjankę, która przyleciała do Polski aż z Kamczatki (dalekowschodniego półwyspu graniczącego z Japonią)! O godzinie 23 dochodzili ostatni spóźnieni i głodni Wikipedyści. Większość padła około pierwszej, lecz byli i tacy, którzy twardo siedzieli do 6 rano. :)

W sobotę i niedzielę odbyły się zaplanowane sesje, które czasowo nie trąciły przesadą. Nie licząc międzywykładowych dyskusji, całodniowy panel trwał tylko cztery godziny. Wykłady były naprawdę przeróżne i oprócz tematów dotyczących stricte polskich projektów dyskutowaliśmy także o sytuacji prawnej w Polsce i Rosji, możliwości wykorzystywania wolnych licencji w praktyce czy o problemie wykorzystania polskich dóbr kultury, które obecnie znajdują się w lwowskiej bibliotece im. Wasyla Stefanyka.

W niniejszej relacji skupię się na poszczególnych prezentacjach, a czytelników spragnionych wiedzy odsyłam do szczegółowego programu oraz do udostępnionych nagrań.

Plagiaryzm i błędy merytoryczne polskiej Wikipedii – jak je minimalizować? Stan obecny i propozycje na przyszłość && Wikipedia w służbie nauki - nauka w służbie Wikipedii.

Pierwszy wykład poprowadził Robert Niedźwiedzki (adiunkt na Uniwersytecie Wrocławskim), drugi Norbert Wójtowicz (historyk, SWPW Płock/IPN). Ze względu na zbieżność tematów pozwoliłem sobie połączyć opis tych dwóch wykładów.

W mojej ocenie obie prelekcje te były mocno krytyczne i nastawione na piętnowanie wad Wikipedii, szczególnie wykład dra Niedźwiedzkiego.

Niedźwiedzki już na wstępie wspomniał, że jako wykładowca nie zaleca studentom korzystania z Wikipedii, a mimo to 57% z nich podczas kolokwiów powiela błędy z polskiej Wikipedii. Za przykład podał hasło "Trylobit", z którego wynikało jakoby to stworzenie posiadało odnóża na grzbiecie, a nie we właściwym miejscu. ;) Wiele błędów - jak stwierdził - wynika ze zbyt dużej pewności siebie ludzi, którzy nie władają tak dobrze angielskim jak myślą, że władają. Stąd błędy w tłumaczeniach na polskiej Wikipedii, które nie występują w anglojęzycznych oryginałach.

Z innych wad Wikipedii wymienił brak źródeł, szczątkowe źródła, zbyt ogólnikowe źródła lub - co naturalne dla tego typu projektów - błyskawiczne powielanie (również nieprawdziwych) informacji na wszystkie wersje językowe Wikipedii, jakie istnieją w ogóle.

Starając się udowodnić swoją tezę podał przykład grafiki Szlaku Bursztynowego, który miał przebiegać przez Petersburg, Estonię, Łotwę i Wenecję. Autor grafiki zapewne chciał przedstawić współczesny szlak turystyczny, lecz grafika ta błędnie została użyta w hasłach odnoszących się do starożytnej drogi bursztynowej. Błąd ten został zreplikowany na 9 stronach w tym na 4 wersjach językowych!

Kontynuując swój wywód przywołał hasło "Groß-Rosen (obóz koncentracyjny)", w którym autor powołał się na ogólną stronę ze źródłami, na której znajdziemy 50 opracowań, 3 tomy wspomnień, 13 pozycji źródłowych; plus 24 pozycje nt. konkretnego w/w obozu. W sumie 80 pozycji co jest zbiorem zbyt dużym, by móc zweryfikować autentyczność wpisu. Niedźwiedzki zaapelował o zrezygnowanie z ogólnikowych bibliografii na rzecz szczegółowych przypisów.

Dalej zacytował garść danych statystycznych, które - pomimo krytycznego charakteru prezentacji - wykazują powolną, ale ciągłą poprawę jakości Wikipedii. Powołując się na statystyki dwóch administratorów oraz własne próby losowe udowadnia, że w ciągu roku ilość haseł bez źródeł spadła z 67,4% do 52%, (o 15,4%; wg danych Niedźwiedzkiego i Przykuty) lub o 6,6 % (wg danych Patrola). Mówiąc o źródłach miał na myśli wyłącznie wydania papierowe, a nie linki zewnętrzne. Wyraźnie widać tendencję malejącą, choć wciąż są to duże liczby (około 30% nowych haseł jest bez źródeł). Szacuje się, że 27,9% źródeł to linki do stron zewnętrznych, z których 69% faktycznie ma wartość źródlaną (są de facto bibliografią/źródłem, a nie tylko rozszerzeniem treści).

Norbert Wójtowicz postawił pytanie o przydatność Wikipedii w nauce i bez złośliwości przywołał porównanie encyklopedii do publicznego szaletu!

Użytkownik, który odwiedza Wikipedię, aby zdobyć wiedzę na jakiś temat lub zweryfikować posiadane informacje może czuć się tak, jakby odwiedzał publiczną toaletę. Może być na tyle brudna, że będzie wiedział, że musi bardzo uważać, lub wydawać się na tyle czysta, żeby stworzyć fałszywe poczucie bezpieczeństwa. To czego się nie dowie, to kto korzystał z niej poprzednio.

Pomimo zaskakującej analogii, Wójtowicz nie odrzuca encyklopedii jako źródła wiedzy, a traktuje ją raczej jako encyklopedię pierwszego kontaktu, swoisty katalog do bardziej rozbudowanych opracowań i wspomina - te media zdobywają coraz większą popularność i pewnym momencie będą dominować. To jest coś, z czego można korzystać, ale przy okazji trzeba myśleć.

W przeciwieństwie do dr Niedźwiedzkiego, Norbert Wójtowicz nie widzi sensu w zakazywaniu korzystania z Wikipedii, zwraca jednak uwagę na braki w podstawowej edukacji, którą należałoby wzbogacić o nawyk sprawdzania i weryfikowania źródeł. Na koniec dodał, że i w jego środowisku zdarza się skorzystać z Wikipedii, jednakże ze względu na reputację nikt się do tego oficjalne nie przyznaje.

Belarusian Wikipedia as a phenomenon

Wykład ten poprowadził Paweł Selickas i wbrew domysłom, tytułowy fenomen nie dotyczył sprawnej organizacji, błyskawicznego rozwoju czy czegokolwiek pozytywnego a osobliwych problemów, z którymi boryka się garstka ludzi.

Białoruska Wikipedia powstała w 2004 roku, lecz ze względu na wysokie ceny Internetu i małą liczbą osób posługujących się językiem białoruskim jej rozwój przebiega bardzo powoli. Drugim poważnym problemem, jaki wymienił Paweł jest podział języka białoruskiego na dwie ortografie: taraszkiewicę (klasyczną - której jest przedstawicielem) oraz narkomowkę i oba te warianty były wykorzystywane w oficjalnej Wikipedii. Pomimo znacznej popularności taraszkiewicy w Internecie, to właśnie w życiu codziennym narkomówka jest częściej używana (głównie w kręgach akademickich).

Różnica między tymi dwoma wariantami ortografii jest bardzo wyraźna i ma podłoże historyczne. W 1933 roku Rada Komisarzy Ludowych sowieckiej Białorusi opracowała gramatykę nazwaną "Narkomówką", która podkreśla pochodzenie oficjalnej normy od radzieckich władz i upraszczała reguły gramatyczne zbliżając język białoruski do rosyjskiego. Taraszkiewica natomiast jest wariantem języka umuzycznionego, w którym zapis słów jest bliższy wymowie. Inną różnicą jest orientacja na makaronizmy. W taraszkiewicy zapożyczenia przekazuje się w wymowie bliskiej oryginałowi, podczas gdy w narkomówce rusyfikuje się obce wyrażenia.

Problemem była także blokada możliwości czytania przez anonimowych użytkowników, co stało się jednym z powodów złożenia wniosku o drugą białoruską Wikipedię. Fundacja Wikimedia wniosek ten początkowo odrzuciła, po czym - po przebyciu okresu przejściowego w inkubatorze - zaakceptowała. W ten sposób od 27 marca 2006 roku istniały dwie wersje białoruskiej Wikipedii co jeszcze bardziej komplikowało rozwój projektu. Obecnie na terenie Białorusi nie działa żadne stowarzyszenie, które skupiałoby edytorów z tych trzech kręgów kulturowych i synchronizowało ich wysiłki. Białoruską Wikipedią targają wewnętrzne konflikty, a pewnym dodatkowym problemem jest rosyjski projekt, który "podbiera" edytorów z terenu Białorusi.

Paweł chciałby pogodzić te środowiska, a nowych edytorów planuje pozyskiwać poprzez portale społecznościowe typu Facebook i Twitter.

Osobiście nie widzę w tym większego sensu, zwłaszcza że w świecie globalnej wioski takie języki jak białoruski czy polski nie mają racji bytu. Rozsądniej byłoby szczegółowo opisywać białoruską kulturę w języku angielskim, tak jak to robią mieszkańcy Singapuru. Jak podaje anglojęzyczna Wikipedia: "Z badań przeprowadzonych przez rząd Białorusi wynika, że w 2009 roku 72% Białorusinów mówi w domu po rosyjsku, podczas gdy język białoruski jest używany przez 11,9% obywateli". Liczbę osób mówiących po białorusku szacuje się na 4 - 9 milionów.

W tym przypadku Paweł chce działać w niszowej niszy, która znajduje się jeszcze w jednej niszy. Szaleństwo? Być może, jednak w wolnej kulturze zwykło się mawiać, że dopóki projekt ma chociaż jednego dewelopera (edytora) i jednego odbiorcę to nie można mówić o jego śmierci. Nie wiem, jakie są motywacje ludzi podejmujących takie działania, ale z pewnością są oni dowodem na prawdziwość tej tezy. Jeśli sądzicie, że propagowanie taraszkiewicy jest niewiarygodne, poczytajcie o łacince białoruskiej!

Wikimedia Russia’s experience of lobbying changes in Russian Copyright law.

Stanisław Kozłowski opowiadał o lobbowaniu zmian w prawie autorskim w Dumie Państwowej (izbie niższej parlamentu). Jak wiadomo wszyscy jesteśmy zobowiązani do przestrzegania prawa, lecz to prawo różnie wygląda w różnych krajach. W Rosji prawo autorskie w obecnym wydaniu zostało wprowadzone w życie w 2008 roku i figuruje jako czwarta część kodeksu cywilnego. Wg Stanisława bieżąca wersja prawa jest zbyt restrykcyjna i znacząco ogranicza użycie materiałów w RuWiki. Jeśli chodzi o wykorzystanie wolnych licencji typu Creative Commons to istnieje problem ich niezgodności z prawem Federacji Rosyjskiej. Obecnie każda licencja musi mieć formę pisemną i musi zawierać opłatę dla licencjodawcy, której wartość nie może wynieść 0 rubli. W ten sposób wykorzystywanie bezpłatnych materiałów stało się nielegalne.

Struktura prawa autorskiego jest taka sama jak u nas i dzielimy ją na (prawa) majątkowe i niemajątkowe (w Polsce nazywamy je osobistymi). Regulacja ta została wyniesiona z konwencji berneńskiej, jednak w Rosji funkcjonuje z dodatkowymi obciążeniami. Problemem jest to, że rosyjski twórca może wycofać raz daną licencję - nie zważając na to ile czasu upłynęło od momentu udzielenia licencji i jak dużo prac zależnych powstało.

Stanisław podał także taką ciekawostkę. W 2008 roku na stronie prezydenta umieszczono informację, że można dowolnie wykorzystywać zawarte na niej materiały. W związku z tym jeden z uczestników (jako osoba fizyczna) wysłał zapytanie, czy treść strony jest udostępniona na wolnej licencji typu Creative Commons 3.0. W odpowiedzi urzędnik kancelarii odpisał, że "nie ma możliwości, aby w sposób oficjalny ogłosić, że materiały opublikowane są na licencji CC 3.0, ponieważ to nie wchodzi w skład prawodawstwa rosyjskiego, aczkolwiek w dalszym ciągu można je w dowolny sposób wykorzystywać". Ta odpowiedź spowodowała, że należało na Wikimedia Commons wprowadzić nową wersję licencji - licencję kremlowską. ;)

Drugim obciążeniem w prawie jest zakaz publikowania panoram rosyjskich obiektów na zagranicznych stronach. Tzn., że nie można udostępnić takiego zdjęcia na ponadnarodowym Wikimedia Commons, ale można udostępniać w ramach rosyjskiej Wikipedii i tylko w celach edukacyjnych.

W Rosji brakuje też pojęcia dozwolonego użytku, a istnieje zezwolenie korzystania w konkretnych celach (np. naukowych). Biblioteki mają zakaz tworzenia kopii cyfrowych swoich zbiorów, a także wymiany tych kopii co powoduje, że szereg materiałów w bibliotekach jest niedostępnych obywatelom. Ci - jeśli mają środki finansowe - muszą dojeżdżać do biblioteki w Moskwie.

W tej sytuacji zebrała się grupa pięciu osób: Stanisław Kozłowski, Władimir Miediejko (DrBug ), dwóch redaktorów naczelnych (jedynej gazety w Rosji, która wydaje materiały na licencji CC) oraz dyrektor Centralnej Biblioteki Państwowej, którzy wystosowali oficjalne pismo do Dumy Państwowej. Był to grudzień 2009 roku, a list wywołał gorące dyskusje i ogólnie spore zamieszanie w Internecie, po czym po tygodniu o nim zapomniano.

Po trzech miesiącach przyszedł list będący reakcją, na pierwszy jaki wysłano w ogóle i była to odpowiedź nadana przez dyrektora I programu Telewizji Rosyjskiej, popularnego rosyjskiego reżysera i kilku medialnych magnatów. Pismo zostało skierowane do dyrektorów wytwórni filmowych i prezydenta Miedwiediewa, i zawiało tezy mówiące o wspieraniu przez rząd piractwa, okradaniu mediów, a kończyło się błagalną prośbą o ochronę przed tym procederem. List ten spotkał się z głośnią odezwą ze strony Internatów, którzy wykpili i wyśmiali reżysera oraz magnatów.

Ta medialna wrzawa sprawiła, że Stanisław Kozłowski i Władimir Miediejko zostali zaproszeni do Dumy Państwowej, aby przed specjalną komisją wytłumaczyli się, o co w tym wszystkim chodzi. Wbrew pozorom, nie zostali rozstrzelani! ;) W parlamencie spotkali posłów, którzy wytłumaczyli im, że to nie oni tworzą prawo a specjalne i ważne instytucje, z którymi zostaną zaznajomieni.

Po spotkaniu i rozmowach przez kilka miesięcy przygotowano wnioski zawierające postulaty wprowadzenia swobody panoramy, wolnych licencji, dozwolonego użytku oraz innych jak zmiany czasu ochrony filmów licząc od dnia premiery, a nie od daty śmierci ostatniego autora. W przypadku zdjęć postulowano zmianę okresu ochrony na 20 lat od publikacji, a nie 70 lat od śmierci. Postulaty te redagowała społeczność składająca się z 50 osób.

Po kilku miesiąc przyszło oficjalne pismo z urzędu prezydenta, w którym informowano o wzięciu zgłoszonych poprawek pod uwagę. Pismo to zostało potraktowane jako oficjalną i nic nieznaczącą odpowiedź, jednak już w grudniu 2010 r. opublikowano projekt zmiany kodeksu cywilnego. Proponował on wprowadzenie wolnych licencji, możliwość tworzenia kopii elektronicznych przez biblioteki oraz tworzenia panoram (w sposób ograniczony i niecałkowicie zgodny z propozycją społeczeństwa).

Inną propozycją było karanie za naruszenie praw autorskich nie z kodeksu karnego, a cywilnego co wywołało kolejną dyskusję i poskutkowało następnym zaproszeniem Stanisława do Dumy Państwowej. Przeciwni takiej zmianie są najwięksi producenci filmowi, uważając, że zabije to rosyjską kinematografię. Nowa ustawa przewidywała również pociąganie do odpowiedzialności operatorów witryn, na których znalazłyby się łamiące prawo materiały czemu przeciwstawiła się Wikimedia, Google oraz Yandex, argumentując to pewną śmiercią rosyjskiego Internetu. Swoje 3 grosze dołożyli również rosyjscy pisarze, którym nie spodobała się możliwość swobodnej wymiany bibliotecznych zbiorów argumentując to rychłą śmiercią rosyjskiego pisarstwa. W ten oto sposób - w strachu przed śmiercią wszystkiego - projekty te zostały zaniechane. Początkowo proponowano również, aby każdą wolną licencję rejestrować w urzędzie patentowym, lecz i to przepadło. :)

Na koniec Stasi poinformował, że niedawno, bo 16 marca miały miejsce konsultacje społeczne i jest przekonany o możliwym, pełnym sukcesie ws. wprowadzenia większej liberalizacji panoram i innych nowoczesnych rozwiązań.

Neutralny punkt widzenia

Prezentację na ten temat poprowadził Michał Buczyński (Aegis Maelstrom) i była to krótka prelekcja, której główny wątek dotyczył właściwie przyszłej jakości Wikipedii

NPOV (Neutralny punkt widzenia) to zbiór zasad i zaleceń, które mają pomóc w urzetelnianiu encyklopedii, jednak różni ludzie - szczególnie nowo przybyli - mają własne definicje neutralnego punktu widzenia. Jedną z najpopularniejszych jest pogląd, iż neutralny punkt widzenia to najpopularniejszy punkt widzenia. Ten z kolei dzieli się na "głos ludu" i "głos autorytetu". I oba są fatalne.

"Głos ludu" stwarza ten problem, że od pism specjalistycznych popularniejsze są czasopisma, a od nich popularniejsze są tabloidy. Tak więc bazując na popularnych poglądach bazujemy de facto na miernych źródłach. Z drugiej strony, w "głosie autorytetu" istnieje ten problem, że jest to wiedza specjalistyczna, sucha, zawierająca duże ilości cyferek nic niemówiących zwykłym obywatelom i w momencie redagowania haseł z punktu widzenia eksperta, Wikipedia straciłaby swoją funkcję oświatową.

Następny problem, jaki wiąże się z NPOV to niedążenie do prawdy poprzez walkę i rozpychanie się łokciami, a poprzez pokojowy konsensus. Tzn., że w ramach neutralnego punktu widzenia staramy się rozmyć hasło, tak aby zrobić wszystkim dobrze. Nikogo nie urazić, uwzględnić wszystkie opinie i kontekst kulturowy.

Przykładem tego może być spis haseł religijnych, w których powinno się napisać, że to jedna wielka bzdura, jednak że ze względu na życzliwość i chęć wypracowania wspólnego (pokojowego) stanowiska, hasła religijne są pisane w sposób poważny i nieośmieszający. Kończy się to następnie przerzutami na hasła nie związane z religią i mieszaniem prawdy z fikcją, czego dowodem może być hasło "masturbacja". Kiedy w anglojęzycznej Wikipedii opisano techniki, częstość występowania, ewolucję, szczegółowy wpływ na zdrowie czy występowanie w historii i społeczeństwie, to w polskiej Wikipedii hasło masturbacja skupia się głównie na opisie względem katolicyzmu, islamu i protestantyzmu.

Michał wspomniał jeszcze o problemie ludowego protestu, kiedy to garstka osób lub jednostki edytują hasła i burzą obowiązujący pogląd społeczeństwa. Zwykle są to osoby kierowane pobudkami ideowymi wykorzystujące NPOV, by w białych rękawiczkach zburzyć rzeczywisty neutralny punkt widzenia. Na moje pytanie - czy gdyby Kopernik wyedytował Wikipedię, zostałby uznany za trolla i wandala? - nie potrafił udzielić dobrej odpowiedzi. :)

W opinii Michała Wikipedia w przyszłości stanie się bazą z faktami i opiniami z różnych obozów poglądowych. Niestety wiąże się to z kolejnym zagrożeniem: czy ludzie z natury szukający potwierdzenia swoich poglądów będą skorzy poznać i zrozumieć poglądy innych ludzi? I czy wtedy Wikipedia wciąż będzie encyklopedią?

Kilka zdań na koniec

Na pewno wiele - jeśli nie wszystkie wykłady - były bardzo interesujące. W tej notatce skupiłem się tylko na tych, które szczególnie mi się spodobały i ich dobór jest wyjątkowo wybiórczy. Mam nadzieję, że tą drobną relacją za bardzo nie umniejszyłem ich ciekawości. Wiele z nich wywoływało gorące dyskusje, a niektóre nawet ocierały się o (historyczne) konflikty.

Gorąco zachęcam do pobrania i odsłuchania pozostałych prelekcji, w szczególności dwóch poniższych:

* Lodewijk Gelauff - Wiki Loves Monuments 2011: Netherlands, Europe, Poland?
* Adolf Juzwenko - Spór o Ossolineum: czy możliwy jest wspólny punkt widzenia?

Wszystkie media są dostępne w zasobach Commons, do użycia za darmo i na wolnych licencjach!

> Zobacz moje fotografie

> Zobacz fotografie pozostałych zlotowiczów

> Przesłuchaj nagrania sesji

Zdjęcie rodzinne :)

Ciekawostki

1. Podczas walnego zgromadzenia Stowarzyszenia Wikimedia padła propozycja, aby nawiązać współpracę z kilkoma uczelniami wyższymi, w której ramach miałaby powstać praca licencjacka - doktorancka poświęcona Wikipedii. Grant na ten cel ma wynieść 10 tysięcy złotych.

2. W Polsce istnieje Fundusz Promocji Twórczości, który wymusza nałożenie podatku na dzieła w Domenie Publicznej. Wynosi on 5% kwoty brutto od sprzedanego egzemplarza i dotyczy także twórców zagranicznych. Tzn., że jeśli ktoś chciałby nagrać i sprzedać audiobooka "The Secret Garden" Francis Burnett musi z tego tytułu wnieść opłatę na rzecz Ministerstwa Kultury.

3. W 1998 roku w Stanach Zjednoczonych przedłużono okres ochronny autorskich praw majątkowych do 70 lat. Wielu obserwatorów nowelizację ustawy nazywało "Mickey Mouse Extension Act" i wiązało ją z wygaśnięciem ochrony takich kultowych postać jak Myszka Miki, pies Pluto czy słonik Dumbo. Obecnie własność korporacji Walt Disney zostanie uwolniona w 2036 roku, chyba że okres ochronny zostanie ponownie wydłużony - tym razem do 95 lat.

4. Rok 2011 to rok Marii Skłodowskiej-Curie. W związku z tym Stowarzyszenie Wikimedia postanowiło napisać i wydać książkę poświęconej jej życiu i karierze. Publikacja zostanie wydana w sześciu językach! Do prac dołączyli przyjaciele z Rosji i Ukrainy. Dołącz i Ty!

5. Stowarzyszenie Wikimedia Ukraina ma adres wikimediaukraine.org.ua co trochę odbiega od światowych czy polskich standardów domenowych (my mamy wikimedia.pl). Wynika to z tego, że domeny .ua są bardzo drogie. Obecnie koszt takiej domeny to ~210 złotych (582 hrywny). Domeny .org.ua są za darmo.

Strony dla Ukraińców są zapisywane różnymi kodami. Ukraiński kod państwa to UA, a kod języka to UK. Dlatego też przy wpisywaniu adresu trzeba uważać na "końcówki". Różnice są widoczne chociażby z adresach uk.wikinews.org i wikimediaukraine.org.ua.

6. Jakie są największe atrakcje historyczne Wrocławia wg pani przewodnik? Nudne kościoły i budowniczy Hitler, który jako pierwszy wybudował a) most linowy (100 lat temu), b) żelbetonowy budynek z oknami w liczbie 2400, c) lotnisko obecnie przerobione na dworzec tramwajowy, d) rzeka (obecnie zasypana) do której mieszkańcy wrzucali odpadki i martwe zwierzęta.

Last minute

Dziękuję redakcji DobrychProgramów za użyczenie mi aparatu. Bez Waszego wsparcia niemożliwe byłoby stworzenie wpisu w takiej, bogatej formie.  

Komentarze