RIPE NCC: Pula adresów IPv4 została wyczerpana

Strona główna Aktualności
Pozostaje liczyć na adresy "z odzysku", fot. Shutterstock.com
Pozostaje liczyć na adresy "z odzysku", fot. Shutterstock.com

O autorze

RIPE NCC (RIPE Network Coordination Centre) ogłosiło w poniedziałek, że w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i części Azji nie ma już wolnych adresów IPv4. Chętni na przyznanie własnej puli muszą zapisać się na listę oczekujących i liczyć na to, że jakiś podmiot porzuci swoją przestrzeń adresową. Sprawdziły się tym samym zapowiedzi sprzed blisko dwóch dekad.

Protokół IPv4 ma pojemność równą 2^(32), czyli niespełna 4,3 mld. Ale w latach 70. XX wieku, gdy powstawał, nikt nie upatrywał w tym problemu. Ten pojawił dopiero w XXI wieku wraz z szaleńczym wzrostem dynamiki rozwoju internetu. Jasnym stało się, że przestrzeń adresowa kiedyś się skończy. Pozostawało pytanie kiedy. Swego czasu popularne było powoływanie się na kalkulator autorstwa Geoffa Hustona z APNIC, który to jednak okazał się wysoce przeszacowany. Dawał bowiem RIPE NCC czas do września 2012 roku. Jak widać, udało się zachować pulę trochę dłużej.

Według ujawnionych szacunków, rocznie powinno udać się odzyskać około kilkuset tysięcy adresów, podczas gdy zapotrzebowanie sięga kilku milionów. To zbyt mało, przez co protokół IPv4 można uznać za wyczerpany w pełnym tego słowa znaczeniu. Rozwiązanie brzmi: IPv6, które daje pojemność 2^(128). I to właśnie sugeruje RIPE NCC, choć opinie dostawców internetu są podzielone.

Dlaczego nie IPv6?

Przede wszystkim brak wolnych bloków w żadnym stopniu nie dotyka użytkowników, bo ci korzystają z puli przydzielonych ISP czy operatorów chmury. Dopóki obecni gracze są w stanie na bieżąco zaspokajać potrzeby klientów, orędownikami zmian nie będą. Choćby dlatego, aby nie stworzyć sobie przypadkiem dodatkowej konkurencji. Nie chcą też komplikować tablic trasowania, co byłoby niezbędne przy jednoczesnym korzystaniu z protokołów IPv4 oraz IPv6.

Wykres adopcji IPv6 stworzony przez Google'a pokazuje, że jeden na trzech użytkowników wyszukiwarki mimo wszystko ma dostęp do nowszego protokołu. Tyle że w praktyce z niego nie korzysta. Witryny mające zdefiniowany rekord hosta IPv6 można policzyć na palcach sapera. Jasne, brakuje spektakularnych korzyści płynących z migracji. Ale jeśli nie pojawi się konkretny substytut, po prostu trzeba będzie to zrobić. Prędzej czy później. No chyba, że – czego sobie ani wam nie życzę – pogodzimy się z wadami szerokiego wykorzystania NAT.

© dobreprogramy