Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Z wizytą w salonie Apple

Przechadzając się po Katowickiej Silesii City Center między wieloma sklepami dostrzegłem logo z nadgryzionym jabłkiem. Oczywiście nie mogłem sobie odmówić by wejść do środka. I o tym chciałem napisać. Jednocześnie informuję iż wpis ten nie ma na celu krytykować, bądź promować jakiekolwiek produkty, a jest jedynie zbiorem osobistych doświadczeń.

Pierwsze wrażenie po przekroczeniu „progu” było bardzo pozytywne. Po obu stronach solidne blaty z wyeksponowanymi produktami, po środku niewielki postument z pozycjami o nieco mniejszej przekątnej dotykowego ekranu, a tuż za nim lada z dwoma postaciami wpatrzonymi w ekrany stojące przed nimi.

Normalne zatem że zanim dojdzie się do sprzedawców trzeba się zatrzymać przed tym co szczególnie nas zainteresuje. Tutaj dużym plusem jest to że każdy wyeksponowany komputer, tablet, ifon można „pomacać” i spróbować sobie „poklikać”.

r   e   k   l   a   m   a

Z obserwacji innych klientów wywnioskowałem że owymi produktami można się bawić nawet 20 minut bez większego zainteresowania sprzedawców. Tutaj od razu skojarzyło mi się to z funkcją pospolitego ochroniarza, który ma stać z boku nic nie mówić a jedynie pilnować by nikt nic nie wyniósł poza sklep uprzednio za to nie płacąc. No ale może polityka firmy jest taka by nie zaczepiać klientów i dać im się nawet „wprowadzić” do sklepu. Swoboda przede wszystkim.

Kontynuując jednak wyprawę po sklepie dotarłem w końcu do wcześniej wspomnianych sprzedawców. Stoję przy ladzie, i nic... stoję więc dalej, i nic... W końcu by przerwać tą zmowę milczenia pytam czy nie przeszkadzam i czy mogę zadać pytanie. W końcu usłyszałem „proszę”. Aż chciało by się krzyknąć – człowieku ty mówisz, uzdrowiłem cię! No ale jeśli już mogę o coś zapytać składam na szybko pierwsze pytanie:


  • Ja: Jaka jest gwarancja na takiego MacBooka jak stoi o tutaj
  • Sprzedawca I: Dajemy 12 miesięcy, ale można dokupić jeszcze 2 lata za 2000 zł
  • Ja: To spora cena
  • Sprzedawca I: Jak Pana stać na taki komputer to na gwarancję też

OK. Temat gwarancji już poznałem, teraz nieco o sprzęcie:


  • Ja: Pracuję w pewnym programie *.exe, czy będę mógł go uruchomić na tym komputerze?
  • Sprzedawca I: Tak...
  • Ja: To dobrze, bo to dla mnie ważne. A jest możliwość rozszerzenia tego sprzętu o dopinany port COM ? (db9, rs232)
  • Sprzedawca I: Apple nie ma w ofercie takich rzeczy.
  • Ja: Szkoda, bo dla PC można dostać taki kontroler na USB
  • Sprzedawca II: Jak jest na Windowsa, to na MACu też pójdzie
  • Ja: A jak Pan osobiście ocenia ten produkt, jest wart swojej ceny?
  • Sprzedawca I: Ja używam i mi dobrze działa, tylko mam starszą wersję

Nie wiem czemu ale odniosłem wrażenie jak bym to ja chciał za wszelką cenę kupić tego MacBook'a a oni mimo wszystko nie chcieli mi go sprzedać. A każda odpowiedź była deklamowana takim tonem jak bym im robił wielką krzywdę zawracając głowę, i najlepiej jak bym się już udał w stronę drzwi... Jedyne co daje mi do myślenia to cena gwarancji, bo nigdzie nie mogłem znaleźć wiadomości na ten temat.

Podsumowując to starcie z niejako przedstawicielami firmy apple powiem tylko tyle że jestem prawdziwie zniesmaczony zaistniałą sytuacją. I gdybym był zwykłem użytkownikiem chcącym kupić komputer osobisty w tym salonie na pewno bym go nie dostał. Zwłaszcza że większość klientów nie wie czego tak naprawdę chce i to sprzedawca kreuje zdaniem konsumenta na temat produktu.

Nie wiem czy to tylko jednorazowy przypadek, czy wszystkie placówki tak wyglądają, ale to nieodparte wrażenie że MAC to nie produkt powszechny dla każdego, tylko wyspecjalizowane elektroniczne coś, dla kogoś kto wie co to dokładnie jest i jak się tym posługiwać.

Coś jak bym chciał kupić stację czołową IPTV na allego. Jest podany tylko model i niewyraźne zdjęcie szarego kartonu... Ktoś kto chce kupić stację czołową jest obeznany w tym sprzęcie i wie czego potrzebuje... Kowalski gdy wychodzi z domu z myślą zakupu nowego komputera tak naprawdę nie wie czego chce.


 

sprzęt inne

Komentarze