Windows 8, czyli czy warto jeść tę żabę.

Tą żabą jest oczywiście system bez "menu start", bez Aero, z wyglądem jarmarcznej tandety i z (prawie) widocznym napisem "Windows 3.1 na dopingu"

Co jakiś czas ktoś zadaje mi pytanie (uznając mnie widać za fachowca ;) ), czy warto kupić Windows 8 , ew. aktualizować system do "ósemki", bo wiele złego o niej słyszał i nie wie co ma robić. W tej chwili taką aktualizację w niektórych sklepach można jeszcze kupić za 199 zł.
Odpowiedź, znając moje negatywne, wręcz bardzo, podejście do tego systemu, wydawałaby się oczywista, ale tak nie jest.

Co zatem odpowiadam?

Po pierwsze zadaję pytanie od jak dawna używa systemu Windows. Następnie co przeważnie robi na komputerze i ile ma uruchomionych programów na raz. Dodatkowo pytam jak ocenia swój poziom znajomości systemu i czy sprawia mu on trudności przy podstawowych zadaniach. W skrócie - do czego potrzebuje komputera i czy się na nim zna.
Jeśli z odpowiedzi wnioskuję, że mam do czynienia z człowiekiem, który dość słabo lub wcale orientuje się w systemie, używa go głównie do Internetu, czasem coś napisze lub pogada na "skajpaju", albo to ma być w ogóle jego pierwszy komputer (tak, mam takie przypadki), to często mówię, że "tak", że Windows 8 jest dla niego. Bo Windows 8 ma swoją grupę docelową i bez wątpienia tam też znajdzie swoich fanów.
Jak prosty jest Windows 8 doskonale widać na poniższym filmiku:

Tak, dzieci potrafią go lepiej obsługiwać od... no właśnie od kogo? Czy od wszystkich dorosłych? Czy od inteligentnych inaczej dorosłych? Czy może od tych, którzy dobrze znają system Windows w wersjach od 95 do 7, ale dostali kolorowe kafelki, z którymi nie bardzo wiadomo co robić?
Wniosek jest jasny. Ktoś, kto nie miał do tej pory styczności z komputerem doskonale odnajdzie się w Windows 8, bo jest on prostszy do nauki od zera.

Jest po prostu "świetny":

Nie bardzo zaś wiem co odpowiedzieć w przypadku, gdy ktoś dobrze radzi sobie w "menu start", jakoś mu idzie i teraz chce zmienić komputer, tylko aby nie za dużo w obsłudze się nie zmieniło, bo "on znów to uczyć się nie będzie". Niby zmieniło się sporo, ale nauczyć też się w sumie można dość łatwo.

A co z zaawansowanymi użytkownikami?

I to do tego takimi, którzy mają uruchomionych na raz np. 16 programów, pomiędzy którymi przełączają się jednym kliknięciem (bo nie grupują ich na pasku zadań), mają kilka otwartych okien obok siebie, czują się jak ryba w wodzie w "menu start" i na pasku zadań? Czyli takimi jak ja?
Im odradzam przejście na ósemkę. No niestety drogi Microsofcie ;)
Owszem można sobie jakoś ułatwić życie instalując trochę softu firm trzecich, ale czy o to chodzi kupując nowy system? Oprócz braku "menu start" Windows 8 to przecież tragiczny wygląd, kolory jak z jarmarku, płaski do bólu interfejs, brak Aero... no i te kafle...
Są oczywiście też plusy przejścia na nowy system. To dłuższe wsparcie, dłuższe aktualizacje, wbudowane oprogramowanie np. Client Hyper-V, zgodność z programami, które będą wydane tylko na Windows 8 itp. Jak ktoś tego potrzebuje, to OK, ale dobrowolnie i bez potrzeby zamieniać dobry, ładny system na nowy, brzydszy i gorszy nie ma sensu.

To może serwer na kafelkach?

Miałem okazję, dzięki uprzejmości dobrychprogramów, przetestować serwerową edycję ósemki, czyli Windows Server 2012. Szczerze mówiąc brak w tej edycji "menu start" dał mi się szczególnie we znaki. Odnalezienie czegokolwiek zajmowało wielokrotnie więcej czasu niż na starszych edycjach, tu nic nie jest intuicyjne, choć oczywiście można wszystko zrobić.

Podsumowując - Windows 8 to bardzo dobry system operacyjny, z wieloma programami, świetny dla osób kompletnie zielonych, lecz dla wieloletnich użytkowników okienek ubrany w tragiczny interfejs.
Gdyby Microsoft wsłuchał się w głosy użytkowników, to mógłby zrobić naprawdę fajny system, niestety - pomimo zapowiedzi powrotu przycisku "START" w Windows Blue, tak się nie stanie, gdyż powraca tylko... sam przycisk, bez menu.