r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Raspberry Pi w ślepej uliczce 40 nm. Teraz zostają już tylko nakładki?

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Gdy testowaliśmy Raspberry Pi 3, pierwsze co dało się odczuć, to znaczny wzrost temperatury pracy procesora tego jednopłytkowego komputerka. I nic w tym zaskakującego – czterordzeniowy, 64-bitowy, znacznie szybciej taktowany układ został wykonany w takim samym procesie litograficznym jak pierwsze jednordzeniowe Pi. Czy można z tej przestarzałej konstrukcji wyciągnąć coś jeszcze, czy też Malina w końcu stanie nam w gardle, jako hamulcowy rozwoju jednopłytkowych komputerków?

Kto potrzebuje jednopłytkowego komputerka do zastosowań wymagających większej mocy obliczeniowej i przepustowości I/O o Raspberry Pi nie powinien nawet myśleć. Pod względem architektury i możliwości Malinka przegrywa z konkurentami – i tak naprawdę jedyną jej mocną stroną pozostaje dziś ogromna społeczność, która zdobyła niezrównane doświadczenie z tą platformą.

Społeczność ta jednak niewiele ma do powiedzenia w kwestii dalszego rozwoju platformy Pi, która coraz częściej przez niezadowolonych jest przedstawiana jako kanał dystrybucji czipów Broadcoma, których nikt inny by nie chciał. Ani to otwarte (GPU jest całkowicie własnościowe), ani wydajne, wąskim gardłem pozostaje kontroler Ethernetu i ledwie 1 GB RAM. Jasne, w zastosowaniach związanych np. z robotyką to powinno wystarczyć każdemu, jednak sama Fundacja Raspberry Pi promuje przecież Malinki jako sprzęt do celów desktopowo-edukacyjnych.

r   e   k   l   a   m   a

W przyszłości nie będzie lepiej. Eben Upton, współtwórca Maliny, zapowiedział przy premierze Raspberry Pi 3, że planuje minimalnie trzy lata życia dla tego urządzenia – a więc Raspberry Pi 4 nie zobaczymy przed 2019 rokiem. Okres ten może się jeszcze bardziej jednak wydłużyć, gdyż Upton przyznał, że prace nad kolejną Maliną napotkały poważne techniczne trudności. Jesteśmy po prostu na końcu drogi dla procesur 40 nanometrów.

Ograniczenia związane ze zużyciem energii i wzrostem temperatury pracy po prostu nie pozwalają na dalsze dokładanie tranzystorów, a wśród dostępnych opcji najwyraźniej nie ma mowy o rezygnacji z czipów Broadcoma i wykorzystaniu bardziej zminiaturyzowanych procesów – mimo że konkurencja od dawna jest na co najwyżej 28 nm. Dlatego wydanie Raspberry Pi 4 może się jeszcze bardziej odsunąć w czasie. W końcu jednak do tego dojdziemy – zadeklarował Upton.

Nie ma też co spodziewać się ulepszeń dla modułów sieciowych, tym bardziej że „trójka” ma już wsparcie dla Wi-Fi i Bluetootha, a gigabitowy kontroler Ethernetu skończyłby z interoperacyjnością pomiędzy poszczególnymi generacjami Pi. W najlepszym razie można spodziewać się wykorzystania złączy USB Type-C – ale pewnie raczej wciąż ograniczonych do USB 2.0.

Nałóż na Malinę sztuczną inteligencję

Na razie to co ważne w rozwoju Malinki odbywa się przez rozszerzenia. Widać to po udanym projekcie Voice HAT, nakładką opracowaną dzięki współpracy Google i Raspberry Pi Foundation. Dołączona to majowego wydania magazynu The MagPi, otwiera drogę do przetwarzania ludzkiej mowy dla każdego. Zestaw daje dostęp do Google Assistant SDK oraz Google Cloud Speech API, pozwalając na zbudowanie własnego systemu sterowania głosem dla robotów czy urządzeń domowej automatyki.

W zestawie Voice HAT, oprócz samej nakładki dostajemy też mikrofon, głośniczek stereo, przyciski sterowania, kabelki, a nawet kartonową obudowę – nic tylko składać. Konkurencyjne komputerki jednopłytkowe takich atrakcji przecież nie mają.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.