Razer ma problem z leworęcznymi. PR jedno, księgowi drugie—a fani w ciemno za firmą

Strona główna Aktualności
Razer Naga: Left-Handed Edition, fot. Materiały prasowe
Razer Naga: Left-Handed Edition, fot. Materiały prasowe

O autorze

Według rozmaitych statystyk, odsetek w populacji ludzi leworęcznych może wynosić nawet 10 proc., ale to oczywiście nie zmienia faktu, że wciąż stanowią oni niszę. Taką niszę, dla której nieszczególnie opłaca się tworzyć specjalne produkty, choć jednocześnie nie wypada o niej zapomnieć. I oto kwintesencja problemu Razera.

Dla niewtajemniczonego obserwatora sprawa może wydawać się cokolwiek zabawna, ale środowisko graczy MMO rozgrzewa nie na żarty. Chodzi o myszkę Razer Naga, legendarną wśród wielbicieli rzeczonego gatunku gier z powodu bardzo dużej liczby przycisków.

Profilowana obudowa Nagi i panel przycisków umieszczony pod kciukiem sprawiają, że musi być ona dostosowana do konkretnej ręki. Lewej lub prawej, oczywiście. Od momentu premiery pierwszego modelu w roku 2009 producent konsekwentnie stosuje układ dla praworęcznych. Wyjątkiem jest jeden model z końca 2013 roku, który to jednak zdążył się już wyraźnie zestarzeć na tle kolejnych rewizji, wyposażonych w nowsze sensory i przełączniki.

Co w takim wypadku zrozumiałe, gracze leworęczni zaciekle bombardują firmę postulatami o przystosowanie dla nich któregoś ze świeższych modeli.

Marketing obiecuje, księgowi prostują

Od tego zaczyna się cała saga. W ubiegłym roku dyrektor generalny Razera, Min-Liang Tan, w końcu napisał na Facebooku obszerne oświadczenie, w którym zaproponował sfinansowanie projektu z kampanii crowdfundingowej. Stwierdził, że odpowiednia myszka zostanie stworzona, gdy przedsięwzięcie wesprze co najmniej 10 tys. osób. Ponoć bez względu na to, czy uzbierana kwota pozwoli przedsiębiorstwu wyjść na plus.

Niemniej finalnie żadna zbiórka nie ruszyła. Zamiast tego firma wydała kolejne oświadczenie, tym razem pisane bardziej rękoma księgowych niż PR-owców. Jak wyjaśniono, mysz dla leworęcznych jest z góry skazana na klęskę. Według ujawnionych danych, odwrócona Naga rozeszła się mniej więcej w tylu egzemplarzach, ile w przypadku innych modeli Razer dostarcza dziennie.

Koniec przedstawienia, można się rozejść, pomyślicie. Bynajmniej, bo temat powraca na piedestał, i to w jeszcze dziwniejszej formie. Otóż Razer ogłosił, że mimo wszystko nad nową Nagą dla leworęcznych pracuje. W czym tkwi haczyk? Ano w tym, że producent twierdzi, iż prace są na bardzo wczesnym etapie, a ich intensywność będzie uzależniona od liczby osób, które wykażą swoje zainteresowanie w stworzonej na tę okazję ankiecie. Choć to nie przeszkadza podawać daty premiery w 2020 roku. Krótko mówiąc, czeski film albo brazylijska telenowela.

Pomijając oczywisty konflikt PR-u z działem finansowym, trzeba oddać firmie Razer jedno: tak oddanej społeczności większość konkurentów może tylko pozazdrościć. Producent nawija makaron na uszy, wodzi za nos, zmienia zdanie z częstotliwością metronomu—a ludzie naprawdę czekają i do tego nagrywają błagalne filmiki jak te zgromadzone w obrębie powyższej kompilacji.

© dobreprogramy
s