reklama

Rdio już w Polsce — mamy kolejną usługę muzyczną

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Grono dostawców muzyki na żądanie w Polsce poszerzyło się o kolejnego członka. Swoją premierę miała dziś polska wersja Rdio — usługi założonej przez Niklasa Zennströma i Janusa Friisa, których dziełem jest również Skype i niesławna Kazaa.

Ceny abonamentu są typowo polskie — 9,99 zł za dostęp z komputera i przeglądarki (aplikacje są dostępne na Windows i OS X), 19,99 zł za możliwość słuchania na urządzeniu przenośnym lub zestawie głośników (Android, iOS, Windows Phone, BlackBerry, Roku, Sonos) z możliwością zachowania muzyki do słuchania bez połączenia z Internetem. Okres próbny trwa 14 dni i po jego zakończeniu nie ma możliwości korzystania z Rdio za darmo — nawet z reklamami. Interfejs jest już prawie w całości przetłumaczony na język polski. Konto na Rdio można połączyć z Facebookiem, Twitterem oraz zlecić mu zapisywanie odsłuchanych utworów na Last.fm. Co ważne, można także założyć samodzielne konto korzystając tylko z adresu e-mail. Niestety tu również spotykamy się z problemami z dostępnością niektórych płyt w naszym kraju, warto więc sprawdzić ofertę przed kupieniem abonamentu.

Podobnie jak konkurencja, Rdio pozwala obserwować czego słuchają znajomi i zasugeruje muzykę na tej podstawie. Ponadto znajdziemy tu listy przebojów (płyt, wykonawców, utworów), często słuchanych kawałków oraz informacje o najnowszych wydaniach. Usługa chwali się kolekcją liczącą 20 milionów utworów, która ciągle rośnie. Niestety Rdio nie podaje dokładnych informacji o jakości serwowanej muzyki, gdyż, jak twierdzą pracownicy firmy, wciąż eksperymentuje z kompresją i formatami, aby zapewnić jak najlepsze wrażenia niskim kosztem. Niektórzy twierdzą, że przeglądarkowa wersja oferuje bitrate na poziomie 192 kbps, ale te informacje mogą być już nieaktualne.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić