Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Mój pierwszy MacBook — wrażenia

Uwaga – aktualizacje do wpisu znajdują się na samym dole.

Kilka słów wstępu. Mam nadzieję, że mój tekst pomóże ewentualnym niezdecydowanym osobom, które chcą zakupić MacBook'a, chociaż wiem jak trudna jest to decyzja, bo sprzęt nie jest tani.

Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem zakupu MacBook'a (MB). Mój stary laptop został nieco nadgryziony zębem czasu i przyszła pora na zmiany. Wszystko fajnie, ale jaki MacBook wybrać? Z jednej strony mam super mobilny MacBook Air, z drugiej zaś znacznie lepszy MacBook Pro. Oglądałem oba, długo myślałem nad wyborem. Obecnie za MacBook'iem Air (MBA) przemawia tylko mobilność i lekkość, chociaż MacBook Pro (MBP) 13 jest cięży tylko o 400 gramów i prawie równie smukły. Na korzyść MBP przemawiają genialne ekrany Retina i mocniejsze konfiguracje. Wybór był bardzo trudny, ale ostatecznie padło na MBP — i tutaj pojawił się kolejny problem 13 czy 15 cali? Zrobiłem sobie rachunek sumienia i wyszło mi, że częściej używam kompa na kolanach, niż na biurku/stole, że 13 cali w zupełności mi wystarczy, a 15 w moim przypadku winduje jedynie cenę. Głośniki owszem może i lepsze, ale czy mi się to przyda? Klawiatura i tak jest tych samych rozmiarów, a numerycznej i tak brakuje (uważam, że 15 powinny mieć numeryczną). Dlatego ostatecznie wybór padł na 13. To oczywiście nie koniec dylematów, bo tutaj zaczyna się prawdziwa batalia z myślami. Całe szczęście już podstawowa wersja ma 8GB RAM, niestety dysk to tylko 128GB, z czego dla użytkownika dostępne jest około 100GB — to trochę mało. Zacząłem czytać jakie dyski wybierają ludzie i argumenty mnie przekonały, że jednak trzeba zainwestować w dysk 256GB. Oczywiście mam dysk zewnętrzny w kieszeni na USB 3.0, niemniej o ile dane można tam przechowywać (zdjęcia, filmy itp.) to aplikacji już nie. Trzeba pamiętać, że nowych MB nie da się rozbudowywać (pamięć jest wlutowana w płytę), dlatego od razu trzeba się zdecydować na odpowiednią konfigurację.

r   e   k   l   a   m   a

Mój ostateczny wybór padł na model MacBook Pro 13 z dyskiem 256GB (model MGX82PL/A), dodatkowo wybrałem wersję z amerykańskim układem klawiatury (płaski ENTER i długie Shifty) czyli model MGX82PL/US.

Pozostało wybrać miejsce zakupu. Jako, że jestem z Wrocławia nie miałem problemu z dostępnością sprzętu. Do wyboru miałem iSpot i Komputronik. Oczywiście można kupić MB przez Internet, nawet taniej, ale wersji jest tak dużo, że trzeba być bardzo ostrożnym, nawet sprzedawca może się pomylić i potem trzeba będzie się męczyć ze zwrotami itp. MB wyglądają tak samo, a różnice w numeracji są subtelne. Komputronik oferuje te sprzęty taniej niż iSpot (sic!) Nie wiem kto tu chce przyciąć na kliencie, ale wygląda na to, że iSpot, gdyż po krótkich negocjacjach zgodzili się sprzedać sprzęt po cenie, jaką oferuje Komputronik. Problem polegał na tym, że tej wersji, jaką chciałem — US (ale tu uwaga, bo jest też wersja US bez PL w nazwie i ona ma amerykańską wtyczkę) nie było w magazynie centralnym i trzeba było ją sprowadzać — 2 tygodnie czekania. W Komputroniku była tylko jedna sztuka taka w magazynie centralnym, więc ją zamówiłem — czas realizacji zamówienia 2 dni. MBP zakupiłem w Komputroniku, wszystko przebiegło szybko i sprawnie. Można nawet wykupić dodatkową rozszerzoną gwarancję — coś na wzór Apple Care, z tą różnicą, że AC można kupić nawet przed upływem roku (czyli gwarancji podstawowej), a tą można kupić tylko podczas zakupu sprzętu. (różnica w cenie to ponad 200 zł, na korzyść tej z Komputronika).

Wrażenia

Nie będzie relacji z unboxing'u, bo jest ich w necie cała masa. Pudełko jest bardzo przyjemne i do złudzenia przypomina to od iPada, tylko jakoś gabaryty większe :-D W środku oczywiście komplet. Po otwarciu klapki i wciśnięciu przycisku POWER zaczyna się magia. Najpierw oczywiście musiałem skonfigurować kila rzeczy, konto itp. nie trwało to długo i już po chwili mogłem się cieszyć pulpitem — a przepraszam biurkiem, bo tak tutaj nazywa się odpowiednik pulpitu. Na początku nie mogłem się przyzwyczaić do tego, że nie ma prawego przycisku na gładziku (dopiero przy przytrzymaniu klawisza control uzyskujemy tą funkcję), stukanie w gładzik nie równa się ENTER. Po chwili użytkowania można się przestawić i okazuje się, że gesty oraz precyzja gładzika są fenomenalne. Bardzo chciałem podłączyć myszkę, bo do tej pory nie mogłem się bez niej obejść na laptopie, ale zauważyłem, że przy MB jest to zupełnie zbędne. Gładzik jest mistrzowski i myszka powędrowała do szuflady. Klawiatura też bardzo wygodna, klawisze mają idealny skok i są ciche. Kombinacje klawiszowe i skróty bardzo ułatwiają prace i pisanie. Co do samego systemu, to trzeba się trochę przekonać, ale jest naprawdę intuicyjny. Już na początku miałem śmieszną przygodę. Chciałem zmienić awatar konta, kombinowałem, próbowałem itp, nic, w żaden sposób nie mogłem wybrać zdjęcia które miałem w pobranych elementach. W końcu złapałem to zdjęcie i przeciągnąłem na awatar — TADAM! Nic prostszego :-)

MBP robi ogromne wrażenie. Naładowana bateria pozwala na ponad 11 godzin pracy. Ładowanie do pełna odbywa się w niecałe 2 godziny. Komputera nie trzeba wyłączać, można zamknąć klapkę i po jej otwarciu MB jest natychmiast gotowy do pracy (ja wiem, że hibernacja na Windows działa podobnie, ale słowo podobnie, to słowo klucz w tym przypadku). Mało tego może na zamkniętej klapce wykonywać aktualizacje systemu i odbierać powiadomienia. Praca samego MB jest praktycznie bezgłośna, a sprzęt się nie nagrzewa. Zastosowane w nim wentylatory o asymetrycznych łopatkach naprawdę robią robotę. Sam port podłączenia zasilania też robi wielkie wrażenie, magnetyczna wtyczka jest mała, a dioda w nią wbudowana doskonale widoczna z daleka. Dwa porty USB 3.0 w zupełności wystarczą, a nawet jak ktoś bardzo chce to może przecież użyć HUB'a USB.

Największe wrażenie robi fenomenalny ekran, dotychczasowa 15 z rozdzielczością 1366x768, nie była zła, chociaż matryca do najlepszych nie należała, ale teraz jak widzę różnicę to nie wiem jak mogłem siedzieć na takiej pikselozie, jaką miałem na tej 15. Ekran po prostu wymiata i zwala z nóg, jego ostrość, jasność, zagęszczenie pikseli i inne parametry sprawiają, że człowiek może na niego patrzeć godzinami. Czcionki i wszelkie krawędzie są tak doskonałe, że to aż niewiarygodne. Przy zagęszczeniu pikseli rzędu 227ppi naprawdę nie da się zobaczyć pojedynczych pikseli, albo jest to bardzo ciężkie i tylko z maksymalnie bliskiej odległości (ale kto tak używa ekranu?).

Jeśli sprawa tyczy się wykonania, to nie można absolutnie mieć żadnych, ale to żadnych zastrzeżeń. Tutaj z czystym sercem mogę potwierdzić, że to widać, iż mamy do czynienia z produktem z najwyższej półki. Wszystko jest doskonale spasowane, nie mam mowy o jakichkolwiek niepożądanych dźwiękach.

System działa niesamowicie płynnie, chociaż na Windowsa 7 też nie mogę narzekać (mocna konfiguracja + SSD), niemniej tutaj ma się wrażenie, że nic się nie ładuje, a wszystko otwiera się natychmiastowo, może to siła sugestii, ale tak jest. Póki co cały czas odkrywam OS X i pewnie jeszcze chwilę zajmie mi zanim poznam wszystkie tajniki. Jak do tej pory (kilka dni) jestem zachwycony. Wiedząc o tym, że w OS X jest wiele przydatnych skrótów i funkcji zacząłem szukać i znalazłem kilka interesujących stron, między innymi: lista skrótów klawiszowych i jeszcze jedna, triki związane z klawiszem ALT (Option) oraz mało znane sztuczki w OS X.

Myślę, że jak będę miał jeszcze wenę to po dłuższym czasie użytkowania zaktualizuję ten wpis i wzbogacę o nowe doświadczenia. Na koniec dwa zdjęcia.

Podsumowanie

Czy warto kupić MacBook'a? — jeśli kogoś stać, to zdecydowanie TAK, jeśli komuś jest niezbędny do pracy, to zdecydowanie TAK, jeśli ktoś chce poczuć się wyjątkowo używając tego typu sprzętu, to zdecydowanie TAK. Decyzję czy wybrać MB Air czy Pro i jaka ma być wielkość matrycy pozostawiam przyszłym użytkownikom. Ja mam wrażenie, że do użytku domowego (Internet, zdjęcia, filmy, multimedia) to taka 13 jest idealna, szczególnie jeśli często trzyma się ją na kolanach, albo zabiera ze sobą poza dom. Jeśli ktoś bardzo często zabiera kompa poza dom to lepiej poczekać na nowe MB Air w wersji 12 cali — jest ogromna szansa, że dostaną Retinę, albo jak komuś nie zależy na Retinie to może kupić już teraz Air. MBP 15 cali jest raczej dla tych, którzy potrzebują go do poważniejszych zadań, a jednak chcą zachować mobilność (jest również smukły i dość lekki). Do najpoważniejszych zadań to raczej trzeba celować iMac'a, ale wtedy o mobilności można zapomnieć.

Żeby sprawa była jasna, w pracy używam nadal Windowsa 7 na 24 calowym monitorze i bardzo sobie chwalę. MacBook jest dla mnie ostoją spokoju i enklawą w prywatnym życiu, gdy wieczorem wyciągam nogi na kanapie i oddaję się chwili przeglądania Internetu, albo chcę obrobić zdjęcia z wakacji lub wypełnić PIT :-)

Aktualizacja 14.02 godz. 0:35

Dopiero dzisiaj zaglądnąłem do opcji gładzika i odkryłem dwie opcje, których mi brakowało (dzięki za podpowiedź macmink) – otóż stukanie w gładzik już działa jako ENTER - pojedyncze stuknięcie palcem, a gest stuknięcia pojedynczego, ale dwoma palcami wywołuje menu kontekstowe dla elementu. Widzę, że jeszcze długa droga przede mną, zanim odkryję wszystkie sztuczki.

Rozwiązałem jeszcze jeden problem, mianowicie prawy klawisz command. Do tej pory ciągle na niego trafiałem chcąc wpisać polskie znaki, zamiast trafiać na klawisz alt (options). Chwilę poszperałem w necie i okazało się, że jest rozwiązanie. Wystarczy pobrać drobny program Karabiner, który pozawala na zamianę funkcji klawiszy. Tym sposobem obecnie zarówno prawy alt (options), jak i prawy command działają jak alt w Windowsie, czyli pozwalają wprowadzać polskie znaki.

Aktualizacja 15.02 godz. 20:50

Nie spodziewałem się tak burzliwej dyskusji w komentarzach, ale dobrze, po to są komentarze, żeby wyrażać swoje racje.

Co do samego MBP, bo o nim i wrażeniach z jego użytkowania miała być ta aktualizacja – ogarniam coraz więcej, mój zachwyt tym sprzętem wzrasta z każdym kolejnym otwarciem pokrywy. Użytkuje się go po prostu z wielką przyjemnością. Praktycznie już poradziłem sobie z wszystkimi programami lub zamiennikami, jakie były mi potrzebne. Obecnie mam telefon z Androidem (do iPhone'a już nie wrócę, bo lubię wolność i dowolność w personalizacji systemu – chociaż przy iPadzie i MBP to byłoby dobre dopełnienie zestawu) i miałem pewne obawy odnośnie synchronizacji tych urządzeń i programów z Androida. Na szczęście kalendarz Google można łatwo połączyć z tym w OS X, Google Keep też, a i same przenoszenie danych między telefonem, a MBP jest banalne dzięki Android File Transfer. Nadal będę się zagłębiał w tajniki OS X i jak odkryję coś, z mojego punktu widzenia, ciekawego, to z pewnością to tutaj napiszę.
 

sprzęt porady

Komentarze