Moja wielka przygoda z LTE w Plusie

Dawno nic tutaj nie pisałem, ale to, co mi się ostatnio przydarzyło skłoniło mnie do tego wpisu. W związku z tym, że w moim obecnym miejscu zamieszkania (700m od Wrocławia) od kilku tygodni mam problem z zasięgiem w Orange, zacząłem rozglądać się za innym rozwiązaniem. Do tej pory korzystałem z Orange Free i we Wrocławiu, owszem, działało to dobrze 46/25 Mb/s, ale po przeprowadzce prędkość maksymalna osiągała 20/10 Mb/s, ale znaczenie częściej widziałem 12-14/4-6 Mb/s. To wszystko pomimo zastosowania dwóch anten kierunkowych LTE. Co prawda nie były one dobrze ustawione (skierowane były na miasto i to w trybie x-cross [obie pod kątem 45° w przeciwnych kierunkach], który raczej stosuje się w terenie zabudowanym, a powinny być skierowane na konkretny BTS i w trybie prostopadłym [górna antena w pionie, a dolna w poziomie]), wynika to z tego, że nie mam na stanie drabiny o wysokości roboczej 6,5 m, nie jestem też Inspektorem Gadżetem ani żyrafą, a na takiej właśnie wysokości mam maszt. Miałem się za to zabrać jakiś czas temu, ale jak wiadomo, zawsze jest coś innego do zrobienia, a skoro działało, to temat był na końcu listy. W końcu przyszedł czas owych problemów z zasięgiem, który co prawda nie dotyczył mojego LTE (miałem przecież anteny kierunkowe), ale ogólnie spowodował u mnie awersję w stosunku do sieci Orange. Składałem nawet reklamację w tej sprawie, ale o tym za chwilę.

Pewnej soboty na imprezie był obecny mój dobry kolega, który ma numer w sieci PLUS. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu miał on pełny zasięg i to LTE!!! Testy wskazywały na 30/10 Mb/s - pomyślałem WOW nieźle, bez anten, bez niczego taki transfer... Zapragnąłem mieć LTE z PLUSA.

Rozdział 1. Bitwa z Orange

Brak zasięgu spowodował, że złożyłem reklamację w Orange. Swoje niezadowolenie uzasadniłem brakiem możliwości korzystania z usługi w mojej lokalizacji. Okazało się bowiem, że BTS, który do tej pory nas obsługiwał został zlikwidowany. Nie byli w stanie wyjaśnić, czy budynek został wyburzony, czy dzierżawa nie została przedłużona - efekt... brak zasięgu. Poinformowali mnie, że w przyszłym miesiącu (czytaj październiku) zostanie uruchomiona mobilna stacja BTS (cokolwiek to oznacza). Na pytanie kiedy będzie jakiś stacjonarny BTS lub nadajnik odpowiedź brzmiała: w przyszłym roku planujemy inwestycję, ale nie wiadomo w jakim zakresie i kiedy, gdyż wszystkie pozwolenia, pomiary itp. zajmą bliżej nieokreśloną ilość czasu. Na moją reklamację otrzymałem odpowiedź, że w związku z tym, że istotnie zasięgu nie ma mogą mi udzielić jednorazowy rabat w wysokości 30 zł odliczony od najbliższej faktury. Pięknie podziękowałem, ale odpisałem, że to sprawy nie załatwia i chciałbym w takim razie rozwiązać tą umowę, gdyż nie mogę w pełni korzystać z LTE w mojej lokalizacji. Odpowiedzieli, że jeśli bardzo chcę rozwiązać umowę to mogę, z zachowaniem okresu wypowiedzenia oraz uiszczeniem opłaty 192 zł (wysokość rabatu, jaki udzielono mi przy podpisywaniu umowy). Pomyślałem, że to całkiem dobre rozwiązanie, gdyż umowa normalnie kończy mi się w marcu 2018 r., a abonament wynosi 40 zł miesięcznie. Wysłałem im wypowiedzenie w formie pisemnej na maila. Po dwóch dniach przyszła odpowiedź, że nie ma podstaw do rozwiązania umowy, gdyż jest to usługa mobilna i można z niech korzystać na terenie całej Polski, dodatkowo istnieje ruch na mojej karcie (te nieszczęsne anteny LTE), co potwierdza korzystanie z usługi. A to diabliska - pomyślałem, nie będzie łatwo... a miałem już przecież na oku świetnie działające LTE z PLUSA. Jako, że na firmę mam 35 numerów w Orange, to nieco podstępnie i perfidnie to wykorzystałem, sugerując, że jak będą tak ze mną postępować to przeniosę te numery do innej sieci. Dostałem odpowiedź...

Przeanalizowaliśmy jeszcze raz dokładnie sytuację na Pana koncie i stwierdziliśmy, że w związku brakiem możliwości świadczenia usługi na odpowiednim poziomie i brakiem Pana satysfakcji z usługi możliwe jest jej wcześniejsze rozwiązanie z zachowaniem okresu wypowiedzenia i zwrotem naliczonej ulgi, która na dzień... wynosi 172 zł

Cytowałem oczywiście z pamięci. As z rękawa podziałał. Napisali tylko, że brakuje odręcznego podpisu na wypowiedzeniu i żeby to uzupełnić, a z następnym okresem rozliczeniowym usługa zostanie wyłączona. Tak uczyniłem i potwierdzenie otrzymałem, dlatego 13 października pożegnam się na dobre z Orange Free. A co z PLUSEM? A no właśnie...

Rozdział 2. PLUS na kartę

Zanim zacząłem poważnie wypowiadać umowę z Orange musiałem przetestować PLUSA na moim sprzęcie. Kupiłem do tego celu starter za 5 zł. Miałem tam mieć 0,5 GB na 7 dni. Okazało się, że aby skorzystać z szybkiego LTE muszę aktywować to kodem. Niestety nie podziałało, wiec zadzwoniłem na infolinię. Pani mi tam miała pomóc i coś próbowała, nie mogła, ale w końcu się udało i miałem włączone LTE. Co ciekawsze dowiedziałem się, że za rejestrację numeru są bonusy, trzeba jedynie wysłać darmowe SMS, aby to aktywować. Rok ważności konta, 500 zł na rozmowy i SMS/MMS, 50 GB transferu! Tak zrobiłem i faktycznie zadziałało. Nie wiem tylko czy te bonusy obowiązują przez 30 dni czy do końca ważności konta - czyli przez rok. No ale to się okaże. Nie było to najważniejsze w tej chwili. Kartę wsadziłem do mojego modemu Huawei E3276, który jest podłączony do routera DOVADO DOMA. Niestety transfery nie zachwycały. Jednocześnie wkładając ją do telefonu lub iPada miałem transfery na poziomie 30-40/20 Mb/s (testowane w nocy, więc BTS nie miał takiego obciążenia). Pierwotnie miałem brać tylko samą kartę SIM, ale postanowiłem wziąć jednak z urządzeniami, ale o tym w następnych rozdziałach.

Rozdział 3. Wziąć LTE w PLUSIE jest ciężej niż kredyt hipoteczny

Postanowiłem złożyć zamówienie przez sklep internetowy PLUSA. Wszystko pięknie, dobra oferta. Wybrałem opcję na firmę:


  • 50 GB transferu podstawowego
  • LTE bez limitu danych
  • 0 zł przez 3 miesiące
  • 49 zł abonament (netto) [60,27 zł brutto]
  • zestaw InterPhone (modem zewnętrzny + router) za 47,97 zł (netto) [59 zł brutto] - opłata jednorazowa

  • Dodam tylko, że normalnie w salonie ten sprzęt (niezależnie czy na firmę czy prywatnie) kosztuje 540 zł (36 rat po 15 zł) – dlatego oferta w sklepie internetowym jest bardzo korzystna.

    Zamówienie złożyłem i zatwierdziłem, otrzymałem potwierdzenie złożenia zamówienia. To było 5.09 w poniedziałek. W czwartek 8.09 otrzymałem odpowiedź, że moje zamówienie nie może być zrealizowane, gdyż spółka ma dwóch reprezentantów, a sklep internetowy obsługuje tylko i wyłącznie podmioty z jednym reprezentantem (sic!), no ale taki system, takie ograniczenia, co ja będę dyskutował. Oczywiście wysłali mnie do salonu. Ja nie chciałem iść do salonu, bo oferta tam gorsza.

    Złożyłem zamówienie na siebie - prywatnie.


    • 50 GB transferu podstawowego
    • LTE bez limitu danych
    • 0 zł przez 3 miesiące
    • 59,99 zł abonament
    • zestaw InterPhone (modem zewnętrzny + router) za 59 zł - opłata jednorazowa
    • i jeszcze pułapka w postaci HBO Go na 2 miesiące gratis, a jak nie dezaktywujesz to później 20 zł na miesiąc

    Czekałem na kuriera. W poniedziałek 12.09 zadzwoniłem celem sprawdzenia bardziej szczegółowego statusu zamówienia, niż tylko "w realizacji". Następnego dnia dostałem odpowiedź, że moje zamówienie nie może być zrealizowane. Powód? Dział Aktywacji naliczył kaucję do realizacji zamówienia, a sklep internetowy nie ma możliwości obsługiwania kaucji, co jest jednoznaczne z brakiem możliwości realizacji zamówienia. Wysłali mnie oczywiście gdzie?... DO SALONU. Od tego momentu miałem nieodparte wrażenie, że pomimo tego, iż oferta na stronie jest konkurencyjna to i tak nie ma możliwości zrealizowania zamówienia, gdyż zawsze znajdzie się powód, aby odesłać klienta do salonu. Być może gdybym miał opiekuna to sprawa wyglądałaby inaczej. Na moje zapytanie skąd ta kaucja dostałem jedynie odpowiedź, że to algorytm wylicza, a jego sposób działania nie jest im do końca znany.

    Złożyłem w tej sprawie reklamację na bok@plus.pl, od razu założyli mi konto jakieś, gdzie mogę śledzić status reklamacji - super hiper kjm fajnie :-P Odpisali łaskawie po kilku dniach, żebym im podał jakiego numeru dotyczy sprawa i podał numer klienta, dokładne dane adresowe itp... Lekko wkurzony odpisałem, że mają wszystko w zamówieniu, którego numer podałem, a numeru telefonu i klienta nie posiadam, bo nie jestem jeszcze klientem PLUSA, a sprawa dotyczy złożonego zamówienia i anulowania kaucji, względnie wyjaśnienia skąd ona się wzięła. Swoją droga Pani na infolinii tłumaczyła mi, że oni mają jakąś swoją weryfikację i to dlatego itp... ja jej na to, że nie jestem nigdzie dłużnikiem, że nigdy nie spóźniłem się z żadnymi ratami itp, w ogóle, że nigdy nie miałem problemu z kredytami, pożyczkami, kartami kredytowymi, rachunkami itp. i że mam wrażenie, że u nich trudniej jest zakupić usługę dostępu do LTE niż wziąć kredyt hipoteczny w banku. Powiedziała, że i tak mi nie pomoże ta reklamacja – no wróżka się znalazła jedna. Podziękowałem jej kulturalnie za rozmowę środkowym palcem. Odpowiedzieli mi dzisiaj na reklamację, że przekazują moją sprawę do Departamentu Reklamacji – nosz kur** szkoda, że nie do Departamentu Stanu. Mało mnie już obchodzi, co oni zrobią z ta reklamacja, gdyż usługa już u mnie działa, ale o tym za chwilę. Z ciekawości tylko poczekam na finał.

    Rozdział 3. Udało się mam LTE z PLUSA

    Zniechęcony działaniami Działu Aktywacji i Departamentu Reklamacji oraz wszystkich innych departamentów i gałęzi wirtualnych sieci PLUS poszedłem w końcu do salonu – dopięli swego! Zamówiłem usługę:


    • 40 GB transferu podstawowego
    • LTE bez limitu danych
    • 0 zł przez 3 miesiące (jak ma się fakturę na mobilny internet w innej sieci i potwierdzenie zapłaty tej faktury
    • 39,90 zł (netto) abonament (przy zniżce 10 zł za zieloną fakturę)
    • zestaw InterPhone (modem zewnętrzny + router) za 12,2 zł (netto) miesięcznie przez 36 miesięcy

    W sumie kwota netto miesięczna wynosi 51,2 zł więc jest OK. Sprzęt można spłacić wcześniej. Zestaw mieli na miejscu w salonie, a karta SIM była aktywna po 2 godzinach.

    Rozdział 4. Montaż i testy

    Kiedy już zadowolony otworzyłem zestaw, okazało się, że okablowania brak – no mogłem się tego spodziewać, że nie dadzą przecież kabla koncentrycznego. Zakupiłem sobie więc kabel koncentryczny i podzieliłem na dwie części. Jedna do połączenia anteny SAT z modemem, a druga do połączenia modemu z routerem. Jak już wcześniej pisałem nie montowałem modemu na zewnątrz budynku, a jedynie ustawiłem na poddaszu koło okna. Kabel idący od modemu do anteny SAT podłączyłem do multiswitch'a, co nie jest zalecane według instrukcji, ale w moim przypadku działa (chyba). W każdym razie sygnał mam bardzo dobry, więc wisi mi to. Po włączeniu i konfiguracji dioda paliła się na fioletowo, co oznacza bardzo dobry sygnał, a transfery wynosiły ponad 30 Mb/s przy pobieraniu i około 10 Mb/s przy wysyłaniu. Byłem zadowolony. Na drugi dzień okazało się, że sygnał jest jakiś słaby. Zdziwiłem się bardzo, gdyż na tej karcie wsadzonej do iPada sygnał był mocny 5 kresek (a raczej kropek). Zacząłem kombinować w czym problem. Sprawdzałem okablowanie i ustawienie modemu, który robi też za antenę. Nic nie pomagało. Przypomniało mi się, że kiedyś kupiłem taki program Network Signal Info Pro – pobrałem go na telefon, przełożyłem kartę z iPada do telefonu i odpaliłem. Szybko dowiedziałem się, gdzie jest BTS, z którego korzystam i okazało się, że to jedynie 1 km ode mnie. Ustawiłem antenę w jego kierunku i transfery wróciły do normy. Po chwili jednak znowu słaby sygnał... myślałem że urządzenie jest uszkodzone i zacząłem się wszystkiemu bardziej przyglądać. Sprawdziłem jeszcze raz ustawienia i w końcu odkryłem sekret. Domyślne ustawienia routera wskazują na pracę LTE w paśmie wyboru auto, a że nie wiedzieć dlaczego forsowane jest 1800 MHz, które w mojej lokalizacji nie spełnia roli, to wszystko się sypało. Ustawiłem na sztywno 800 MHz i od tej pory mam mocny sygnał. Wiadomo, że testy nie są do końca miarodajne, bo ich wynik zależy od wielu czynników, a przynajmniej od trzech zasadniczych:


    1. odległość od BTS'a
    2. obciążenie BTS'a
    3. obciążenie serwera testowego

    Inne czynniki warunkujące jakość sygnału też mają znaczenie, ale te trzy można uznać za kluczowe. Udało mi się uzyskać taki sygnał:

    Jak widać wszystkie parametry wskazują na bardzo dobry sygnał, teraz jedynie ogranicza mnie obciążenie BTS'a, osprzęt, jaki został na nim zamontowany i obciążenie serwerów docelowych, z którymi się łączę.

    Wyniki testów – przez Speedtest.net, bo tak naprawdę prędkość realną będę mógł zbadać przy pobieraniu czegoś z szybkiego serwera:

    Na koniec wczorajszy wynik LTE sieci Orange w Raciborzu... szkoda, że u mnie takich transferów nie ma :-(

    Rozdział 5. Podsumowanie

    Wojna była ciężka, zarówno ta z Orange – kilka pism na bok@orange.pl, jak i ta z PLUSEM. Ta druga zakończona, choć jedna bitwa nadal trwa, niemniej nie ma ona żadnego znaczenia. Warto jest walczyć o swoje i czasem trzeba stosować nie do końca czyste chwyty. Przeraża mnie jedynie podejście PLUSA do klienta. Naprawdę w Orange takie sprawy załatwia się szybko i sprawnie. PLUS robi to opieszale lub... w co zaczynam wierzyć – specjalnie, właśnie po to, żeby wysłać klienta do salonu. Obym się mylił, bo jeśli Orange nie poprawi mi zasięgu to poważnie rozważę przeniesienie usług do PLUSA. Tylko, że wtedy zapewne dostanę opiekuna i wszelkie sprawy nabiorą innego toku załatwiania. Póki co jestem zadowolony i zrozumiałem jeszcze jedną rzecz. Czasem nie trzeba się kurczowo trzymać przyzwyczajeń i można spróbować czegoś innego, bo jak się okazuje może być lepiej. Pomimo mojej wrodzonej niechęci do PLUSA i odwiecznej miłości do Orange chyba jednak będę musiał zweryfikować poglądy na ich temat i zawsze wybierać najlepszą opcję, nie zważając na sentymenty.