Palenie w kominku – moje wademekum

Na wstępnie chciałbym zaznaczyć, że nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, a jedynie praktykiem, a wszystkie przedstawione tu porady mają charakter subiektywny. Niemniej są to sprawdzone w praktyce rozwiązania i informacje, więc można traktować je jako poradnik. Oczywiście ktoś może mieć inne zdanie lub inne rozwiązania, dlatego serdecznie zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach. Mam nadzieję, że komuś początkującemu te informacje się przydadzą, a jeśli skorzysta z nich "stary wyjadacz", to tym bardziej będę zadowolony. Czasem warto spojrzeć na jakieś zagadnienie z innej strony, bo może się okazać, że cudze rozwiązanie jest lepsze. W tym wpisie mam zamiar poruszyć kilka kwestii dotyczących palenia w kominku. Począwszy od samego kominka, poprzez rozpałkę, rodzaj paliwa, na czyszczeniu kończąc. Swoje początki z ogniem okiełznanym zaczynałem jak każdy od ognisk, ale większe doświadczenie zdobyłem paląc w piecu kaflowym na węgiel. Ogólnie wtedy paliliśmy węglem kamiennym lub koksem, a rozpalanie sprowadzało się do podłożenia gazet pod suche kawałki desek. Takie były czasy, a była to końcówka lat 80 i początek lat 90. Nie miałem wtedy rozpałek, odkurzaczy do popiołu i różnych innych pomocnych gadżetów. Od jakiegoś czasu palę w kominku drewnem i zdobywam doświadczenie w tej kwestii, dlatego też postanowiłem się podzielić wiedzą, jaką do tej pory zdobyłem. Jako, że zbliża się okres grzewczy, to tym bardziej temat jest na czasie. Tyle słowem wstępu.

Kominek

Generalnie kominki dzielimy na dwa rodzaje, te z paleniskiem otwartym i te z paleniskiem zamkniętym. Te pierwsze w dzisiejszych czasach są rzadko spotykane, gdyż wymagają sporych umiejętności przy ich budowaniu, dodatkowo zawsze jakaś część dymu przedostaje się do pomieszczenia i stanowią większe niebezpieczeństwo (otwarty ogień, łatwiej o zaczadzenie). Ich wydajność jest dość słaba, gdyż większość ciepła uchodzi wraz z dymem. Można je spotkać w dużych domach lub zwyczajnie w starych pałacach, zamkach itp. Te drugie z kolei dzielimy na takie które mają konstrukcję jak palenisko otwarte, ale są z przodu ograniczone jakimiś drzwiami (szybą, najczęściej stosuje się kasety kominkowe) i te, które są w całości jako wkład kominkowy. Te ostatnie są najczęściej spotykane i nim poświęcę najwięcej uwagi. Przy wyborze kominka kierujemy się przede wszystkim mocą grzewczą wkładu. Tutaj generalnie przyjmuje się zasadę, że na każde 10m2 przypada 1kW mocy, więc jeśli ktoś ma domek o powierzchni 140m2 to należy wybrać wkład o mocy 14kW. Tak jest generalnie, ale praktyka pokazuje, że są odstępstwa od tej reguły. Takim przykładem może być niekorzystne umiejscowienie kominka, dużo pomieszczeń i ścian, słabe ocieplenie budynku itp. Generalnie lepiej się trzymać tej zasady, bo niezależnie od kubatury i rozstawu pomieszczeń, takie przeliczenie najlepiej się sprawdza. Logika podpowiada, że lepiej mieć zapas, niż braki, więc trzeba i to wziąć pod uwagę. Wkłady kominkowe tez dzielą się na te, które mają drzwiczki proste i narożne. Te z drzwiczkami prostymi są mniej wygodne – zwyczajnie mamy mniejszą przestrzeń do wkładania drewna, czyszczenia itp. Część takich wkładów ma drzwi przesuwane góra-dół, a część otwierane na zawiasach. Czy wybierzemy taki wkład zależy od tego ile mamy miejsca i jakie będzie umiejscowienie kominka. Tam gdzie możemy to ja raczej polecam wkłady narożne. Wtedy drzwiczki otwierają się bardzo szeroko, gdyż przednia i boczna cześć są połączone, więc zamiast jednej ściany wkładu otwierają się dwie. Dzięki temu możemy wkładać większe szczapy, a przy czyszczeniu nie mamy problemu z dostępem do wnętrza wkładu czy samej szyby.

Kolejnym kryterium przy wyborze wkładu jest materiał z jakiego został wykonany. Najbardziej popularne to wkłady wykonane z żeliwa, stali kotłowej i szamotu. Oczywiście materiały te można łączyć i cześć elementów wykonać w takim materiale, a resztę w innym. Wkłady żeliwne szybko się nagrzewają, ale też szybciej stygną, z kolei szamot lepiej trzyma ciepło, ale tez dłużej się nagrzewa. Wybór wkładu zależy od tego czy będziemy palić tylko rekreacyjnie, czy będzie to nasze źródło ciepła, przy czym należy pamiętać, że przepisy zabraniają, aby kominek był jedynym źródłem ciepła i budynek musi być wyposażony w dodatkową instalację np. kocioł wodny z C.O. Ostatnim kryterium jest cena, która czasami potrafi zweryfikować nasze plany. Wiadomo, że im lepszy wkład, tym więcej kosztuje, ale trzeba zachować umiar, bo tańsze wkłady przy odpowiednim użytkowaniu będą służyć tak samo dobrze, jak te drogie.

Ja osobiście mam kominek narożny z wkładem żeliwnym o dość sporym palenisku i mocy 14kW. Umiejscowiony w punkcie centralnym domu, zaraz przy schodach. Dzięki temu w domu szybko jest ciepło i w zasadzie nie korzystam z C.O.

Paliwo

Nie będę tutaj pisał o jakichś wynalazkach typu trociny, kostki prasowane itp. Ja jestem zwolennikiem palenia drewnem i na tym się skupię. Wiadomo, że palić można każdym drewnem, ale zdecydowanie odradzam drewno drzew iglastych. Zawiera dużo żywicy, szybko się pali, zostawia masę sadzy i ma małą wartość kaloryczną. Zdecydowanie lepiej użyć drewna drzew liściastych. Najpopularniejsze gatunki to olcha, brzoza, jesion, dąb, buk, grab. Ja osobiście testowałem brzozę, jesion, dąb, buk i grab, dlatego o nich napiszę coś więcej. Drewno musi być suche, żeby można było nim palić. To znaczy mokrym tez można, ale palenie jest mało efektywne, gdyż znaczna cześć energii jest zużywana na sam proces wysuszenia i spalenia w kominku. Dlatego drewno należy sezonować i palić suchym – 12-20 % wilgotności. To takie drewno, które było sezonowane od 1,5 - 2 lat. Oczywiście w praktyce nie każdy ma możliwość sezonowania i wtedy trzeba kupować drewno, które było ścięte przynajmniej kilka miesięcy wcześniej. Ja osobiście nie mam tyle miejsca, żeby sezonować drewno przez dwa lata, dlatego najlepszym rozwiązaniem dla mnie jest zakup drewna na początku roku (najpóźniej do kwietnia) i sezonowanie go przez lato aż do okresu grzewczego. Dzięki temu, że lata teraz mamy dość ciepłe i słoneczne, to drewno jest w miarę suche, chociaż przyznam szczerze, że nie robiłem pomiarów. Drugą opcją jest zakup drewna już sezonowanego, ale trzeba się liczyć ze sporym wydatkiem, bo metr sześcienny potrafi kosztować grubo ponad 200 zł. Dla porównania świeże drewno można kupić za około 130 zł. Przy zakupie drewna warto zwrócić uwagę na to jak sprzedawca podchodzi do sprawy objętości. Jedni piszą metry przestrzenne, inni metry sześcienne, a jeszcze inni kubiki. Drewno generalnie powinno być sprzedawane na kubiki. Można przyjąć, że 1 metr przestrzenny drewna ułożonego zawiera średnio około 0,7 kubika – czyli 0,7 metra sześciennego samego drewna liczonego bez przestrzeni między szczapami. Oczywiście nikt nie jest w stanie tak ułożyć drewna w stosie, żeby nie było przestrzeni, dlatego operuje się metrami przestrzennymi. Chyba, że ktoś kupi surowe drewno w kłodach i sam sobie je potnie i porąbie, to wtedy można liczyć na uczciwe metry sześcienne samego drewna. Generalnie zauważyłem, że ci, którzy piszą metry przestrzenne potrafią czasem bardzo luźno układać drewno, wręcz rzucać byle jak, a to znacznie zmniejsza jego faktyczną ilość. Ci zaś, którzy piszą metry sześcienne starają się układać bardzo ciasno drewno, tak, że faktycznie w tym metrze przestrzennym wychodzi nam kubik. Dlatego warto mieć sprawdzonego dostawcę, który nie oszukuje lub oszukuje w minimalnym stopniu. Ja dla potrzeb tego wpisu będę używał określenia mpu, co oznacza metry przestrzenne ułożonego drewna. Poniżej opis tych gatunków, jakie stosowałem, wartość energetyczna podaję średnią dla przedziału 15-20% wilgotności. Ja obecnie stosuję brzozę do rozpalania, buk i grab do palenia. Zasada jest taka, że drewno do palenia powinno być suche, twarde i o dużej gęstości.

Brzoza

Wartość opałowa średnia, gęstość po wysuszeniu na poziomie 650 kg/m3. Ja osobiście używam jej tylko do rozpalania. Mam szczapy 40 cm, które mam porąbane na małe kawałki i tym rozpalam, żeby zrobić początkowy żar, na którym układam właściwe drewno. Do jednego rozpalenia zużywam około 4-5 kawałków brzozy (z jednej szczapy jestem ich wstanie uzyskać 7-10). Dość tania w zakupie, w sezonie cena mniej więcej 150-170 zł/mpu.

Dąb

Wysoka wartość opałowa, gęstość po wysuszeniu na poziomie 710 kg/m3. Paliłem nim w zeszłym sezonie. Dobrze się rąbie, pod warunkiem, że jest suchy. Najlepiej sezonować 2 lata. Ogólnie dość drogi, w sezonie kosztuje około 170-190 zł/mpu. Dodatkowym minusem jest gruba i pofałdowana kora – jej zawartość sięga 22%, która po pierwsze zmniejsza nam ilość drewna w ułożonym stosie, a po drugie oddziela się i potrafi mocno kruszyć i obsypywać, co powoduje dość sporo zabrudzeń i bałaganu. Ja raczej nie będę już palił dębem właśnie ze względu na te minusy.

Jesion

Wartość opałowa między brzozą a dębem, gęstość po wysuszeniu na poziomie 750 kg/m3. Bardzo twarde drewno, trudno się robię. Jeśli jest dobrze wysuszone to pali się dobrze. Posiada brudzącą korę, ale jest jej mniej, niż w przypadku dębu i nie odpada od drewna. Cena w sezonie około 160-170 zł/mpu.

Buk

Wartość opałowa wysoka, większa, niż dębu, gęstość po wysuszeniu na poziomie 730 kg/m3. Drewno twarde, dobrze się rozłupuje podczas rąbania. Spala się na mała ilość popiołu. Długo się pali. Zawartość kory na poziomie 7%, kora nie odpada od drewna. To podstawowy gatunek, którym palę. Cena w sezonie około 185-205 zł/mpu. Można pomylić z grabem, ale buk ma ciemniejsze drewno.

Grab

Największa wartość opałowa wśród prezentowanych gatunków, gęstość po wysuszeniu na poziomie 830 kg/m3. Jest uważany za najlepsze drewno opałowe, spala się bardzo powoli i oddaje bardzo dużo ciepła. Zawartość kory, podobnie jak u buka około 7%. Spalając się pozostawia większy popiół. Dzięki włóknistej budowie żar utrzymuje się dłużej, dzięki czemu rano wystarczy przegrzebać i można dokładać kolejne szczapy. Drewno jaśniejsze niż u buka. Używam go w uzupełnieniu palenia bukiem. Cena w sezonie 190-210 zł/mpu.

Rozpalanie

Ludzie stosują różne metody rozpalania, jedni używają gazet, inni drobno porąbanych sosnowych kawałków, jeszcze inni rozpałek w płynie lub stałych. Ja osobiście opracowałem metodę rozpalania zużywając tylko dwa kawałki rozpałki. Próbowałem kilku rodzajów. Na pierwszy ogień poszły wspomniane tutaj kawałki sosnowe. Owszem palą się dobrze, ale dość drogo to wychodzi, a poza tym przechowywanie ich jest kłopotliwe ze względu na to, że straszny syf leci z tego worka. Następnie stosowałem tą białą rozpałkę parafinową. Owszem pali się bardzo dobrze, ale szybko się wypala i dodatkowo wydziela nieprzyjemny zapach, jest tez dość droga na tle innych rozwiązań. Później zacząłem używać rozpałek ekologicznych – tych kostek. Niektóre są nasączone parafiną, niektóre czymś innym, ogólnie znalazłem w E.Leclercu i Carrefourze takie w tubach pakowane po 100 sztuk za 10 zł. Sprawdzają się doskonale. Ostatnio jednak "odkryłem" inna ekologiczną rozpałkę w postaci takich gniazd z wełny drzewnej – ot takie pozwijane długie paseczki drewna. Rozpalają się jeszcze lepiej niż te kostki i dość długo się palą.

Moja recepta: jedna kostka + jedno gniazdo. Do tego zapalarka + gaz zakupiony w kiosku do uzupełniania. To wystarczy. Na to kładę 4-5 kawałków brzozy i czekam aż dobrze się rozpalą. Następnie rozgrzebuję i układam 1 lub 2 szczapy drewna (buk lub grab). Później wystarczy tylko przewracać i dokładać. Należy tylko pamiętać, że przy niskim ciśnieniu na zewnątrz należy uchylić okno, żeby powstał cug, inaczej będzie cofka i mamy dym w pomieszczeniu.

Czyszczenie

Wkład

Do tej pory używałem szufelki z mojego zestawu, ale zawsze coś zleci, zawsze coś się kurzy. Postanowiłem zainwestować i zakupić odkurzacz do popiołu. Wybór nie jest prosty, bo mamy sporo rodzajów odkurzaczy dostępnych na rynku. Różnią się od siebie mocą, budową, pojemnością, filtrami itp. Dodatkowo są też same separatory popiołu – takie dostawki dołączone do zwykłego odkurzacza, które mają za zadanie odseparować popiół. Rozwiązanie nie do końca idealne i naraża nasz odkurzacz na zniszczenie silnika. No ale nie brałem ich pod uwagę w moich rozważaniach, więc nie będę ich tutaj opisywał.

Budowa ze względu na filtry

Generalnie większość obecnych odkurzaczy kominkowych ma dwa filtry. Jeden to filtr główny HEPA, a drugi to filtr pomocniczy materiałowy/papierowy/z siatki metalowej. Wybór naprawdę trudny, bo od tego trzeba zacząć. Filtr z siatką teoretycznie nie zmniejsza mocy odkurzacza, powinien chronić filtr HEPA przed uszkodzeniami mechanicznymi i można dzięki niemu wciągać popiół bez czekania aż całkowicie wystygnie. Moim jednak zdaniem ma pewną wadę. Szpary w siatce są na tyle duże, że drobiny popiołu osiadają bezpośrednio na filtrze HEPA, przez co szybko go zalepiają i zapychają. Owszem można go zawsze umyć, ale to dodatkowa robota. Niektóre odkurzacze posiadają funkcję oczyszczania filtra przez podmuch wsteczny, ale czy to jest skuteczne i na ile to nie wiem – wolałem nie ryzykować. Drugi rodzaj odkurzaczy ma filtr wstępny materiałowy lub papierowy – wiadomo, te papierowe trzeba od razu odrzucić lub wymienić na materiałowe, chyba, że chcemy pożar w domu (zawsze w popiele znajdzie się jakaś zbłąkana iskierka). Pomyślałem, że te z materiałowym filtrem będą dobrym rozwiązaniem, gdyż taki filtr zatrzyma większość zanieczyszczeń już na swojej powierzchni i filtr HAPA nie będzie się tak szybko brudził. Filtr materiałowy jest sporych rozmiarów, więc nie powinien się szybko zapychać, a zawsze można go wytrzepać lub odkurzyć. Co ważne taka konstrukcja ma jeszcze jedna zaletę – po zdjęciu wieka z silnikiem mamy przykryty pojemnik z popiołem, przez co możemy go łatwo przenieść w inne miejsce bez obawy, że zawartość nam wyleci na zewnątrz. Filtr materiałowy może nieznacznie zmniejszać moc odkurzacza gdy zostanie zalepiony przez drobinki popiołu. Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki postanowiłem wybrać odkurzacz z dodatkowym filtrem materiałowym, ale z większą mocą w razie czego.

Budowa ze względu na umiejscowienie silnika

Tutaj w zasadzie to sztuka dla sztuki, gdyż odkurzanie kominka robi się raz na kilka dni, więc czy odkurzacz będzie hałasował więcej, czy mniej, to nie powinno mieć takiego znaczenia. Te odkurzacze, które maja silnik wbudowany w pokrywę w taki sposób, że jest schowany w pojemniku na pewno będą pracowały ciszej. Te zaś z silnikiem umiejscowionym na pokrywie będą nieco głośniejsze. W moim przypadku nie ma to wielkiego znaczenia i w czasie tych kilku minut odkurzania mogę pomęczyć moją błonę bębenkową.

Moc silnika

Moc silnika ma bezpośredni wpływ na skuteczność naszego urządzenia. Oczywiste jest, że większa moc = większa siła ssania, a więc nawet przy zabrudzonym filtrze odkurzacz nadal będzie spełniał swoją rolę. Co ważniejsze, w moim przypadku, kiedy szufladka na popiół znajduje się pod płytą paleniska, możliwe będzie wyciągnięcie z niej popiołu przez dziurki w palenisku – bez konieczności demontowania płyty. To ważna sprawa, bo znacznie ułatwi i przyspieszy czyszczenie. Moce odkurzaczy wahają się od 800 do 1650 Watów – przynajmniej takie znalazłem. Najczęściej mają 800 lub 1200 W.

Długość kabla i węża

To może okazać się istotnym parametrem, szczególnie, jeśli taki odkurzacz będziemy używać nie tylko do czyszczenia kominka, ale również do opróżnienia wyczystki lub zwyczajnie to zebrania pozostałości po remoncie łazienki itp. O ile długość kabla możemy sobie zwiększyć stosując przedłużacz, op tyle rury już nie wydłużymy. Dlatego warto o tym pomyśleć przed zakupem. Nie można tez zapomnieć o samej średnicy rury – jeśli ktoś chce wciągać gruz i większe kawałki to powinien rozglądać się za odkurzaczem z rurą o większej średnicy.

Dodatkowe akcesoria i parametry

Znów trzeba się zastanowić nad przeznaczeniem naszego odkurzacza i sposobem jego użytkowania oraz miejscem jego przechowywania. Jeśli mamy mało miejsca trzeba wybrać jakieś urządzenie o kompaktowych rozmiarach, jeśli wyciągamy tylko popiół z kominka i zaraz czyścimy urządzenie, to wielkość pojemnika nie ma znaczenia, bo zarówno 15, jak i 18 czy 20 litrów spokojnie pomieści nasz popiół. Warto pamiętać o kółkach, to potrafi znacznie ułatwić pracę. Niektóre modele moją system wciągania kabla lub chociażby jego sprawnego zwijania. Producenci dołączają tez różne końcówki. Trzeba zwrócić uwagę żeby nie były wykonane z plastiku.

Działanie odkurzacza w praktyce

Mój sprzęt

Elektryczny separator / odkurzacz kominkowy Powermat PM-ESP-1650 – po długiej lekturze wszelkich testów i stron z opisami odkurzaczy kominkowych postanowiłem zakupić ten właśnie model. Koszt na Allegro to 153 zł + 12 zł przesyłka, co razem dało sumę 165 zł.

Poniższe dane i opis pochodzą ze strony producenta.

DANE TECHNICZNE:
zasilanie - 230V/50Hz
moc - 1650W
pojemność zbiornika - 20l
siła ssania: 16kPa
długość węża - 2,15m
długość rury ssącej - 23cm
długość kabla sieciowego - 3,5m
wymiary zbiornika - 310x285mm
max. temperatura popiołu - 50oC
waga netto - 3kg

WYPOSAŻENIE:
zbiornik
pokrywa (silnik)
filtr HEPA
filtr płócienny
rura ssąca
końcówka (rurka okrągła)
wąż giętki 2,15m
instrukcja obsługi PL

WŁAŚCIWOŚCI:
Elektryczny separator /odkurzacz popiołu PM-ESP-1650 marki Powermat to urządzenie o bardzo mocnym silniku 1650W i odpowiednim jego zabezpieczeniu filtrem HEPA. Urządzenie służy do odkurzania popiołu z różnego rodzaju pieców, kominów oraz trudnodostępnych miejsc w których gromadzi się pył. Urządzenie wyposażone jest w żaroodporną aluminiową rurkę do zaciągania pyłu, żaroodporny zbiornik, giętki wąż wykonany z bardzo trwałego materiału wypełnionego metalową, spiralną i żaroodporną konstrukcją, Odkurzacz posiada wygodny uchwyt do przenoszenia oraz filtr HEPA, który zabezpieczy możliwość wentylowania wciąganego pyłu lub kurzu.
Na wyposażeniu w modelu PM-ESP-1650 znajduje się dodatkowy filtr z płótna, który przedłuża żywotność silnika oraz jako pierwszy spotyka się z pyłem i blokuje go na tym poziomie w taki sposób, że HEPA pozostaje dłużej czysty. Takim sposobem zużywa się również o wiele wolniej.
Separator wraz z jednostką silnikową o mocy 1650W posiada otwór wylotowy powietrza (funkcja dmuchawy), który wykorzystany może być do przedmuchiwania filtrów bądź zbiornika na zewnątrz pomieszczenia.

Przesyłka dotarła

Zawartość paczki

Po pierwszym teście wypadł bardzo dobrze. Tak, jak przewidywałem wstępny filtr z płótna doskonale izoluje przez zanieczyszczeniami główny filtr HEPA. Jest on praktycznie czysty. Dość szybko natomiast powierzchnia filtra materiałowego pokrywa się pyłem i należy go wzruszyć, a pył od razu opada na dno pojemnika. Nie jest to do końca idealne rozwiązanie, ale i tak lepsze niż siatka + HEPA, bo nie chcę wiedzieć, jak szybko się ten filtr HEPA zapcha, a wierzcie mi, że dużo łatwiej otrzepać ten filtr wstępny, niż harmonijkowy filtr HEPA. Samo wyrzucenie popiołu to już poezja. Można pod kwiatki w ogródku lub na trawnik – to doskonały nawóz, ale można założyć worek na pojemnik i tylko obrócić do góry nogami. W pojemniku nie zostaje nic. Filtr materiałowy trzeba wytrzepać i gotowe. Pi pierwszym użyciu jestem zadowolony z tego urządzenia.

Szyba

Z czyszczeniem szyby miałem początkowo spore problemy. Nie miałem do tego odpowiednich środków i męczyłem się. Najpierw próbowałem szorowania – to bezskuteczne. Następnie zacząłem używać skrobaków do szyb – było lepiej, ale robota i tak syzyfowa. Zawsze pozostawały miejsca, których nie dało się doczyścić. Później zakupiłem w Castoramie odpowiedni środek (tak mi się wydawało). Taki trochę żel, trochę "psikacz". Owszem usuwał zabrudzenia, ale jednak przypalonych miejsc nie. Dodatkowo był strasznie gęsty i w połączeniu z brudem tworzył trudną do wycierania gęstą maź. W końcu moja wspaniała mama zakupiła mi w Aldi jakąś piankę. Była, widział, kupiła. Ot prezent dla synusia! Okazało się, że pianka sprawdza się doskonale. Wystarczy spryskać powierzchnię szyby, odczekać i potem wycierać ręcznikiem papierowym. Genialne! Oczywiście nigdy nie czekałem tyle, ile jest napisane w instrukcji, bo człowiek w gorącej wodzie kąpany nie ma czasu na marnowanie czasu. O dziwo po 3-5 min wszystko działało, czasem trzeba było powtórzyć proces. Ewentualnie przypalone miejsca kilka razy. Będąc jeszcze raz w Castoramie, któregoś razu zakupiłem inna piankę – ponoć ekstra mocną. Istotnie, ta jest zdecydowanie najlepsza. Nawet przypalone miejsca w 90% schodzą przy pierwszym psikaniu. Naprawdę bez zbędnego używania siły. Co prawda dość mocno zapodaje chemią, ale widocznie tak musi być. Pianka genialna. Poniżej przedstawiam 3 produkty z jakie obecnie posiadam w domu.

Miejsce 1

Pianka Xanto (zakupiona w Castoramie, nie pamiętam kosztu) – czyści doskonale, od razu usuwa praktycznie 99% zanieczyszczeń, rzadko kiedy trzeba poprawiać cokolwiek. Ja nigdy nie czekam tyle, ile napisali w instrukcji, tylko wycieram ręcznikiem papierowym po 3-5 min.

Miejsce 2

Pianka Putz-meister (zakupiona w Aldi, koszt około 8 zł) – jest tania i działa dość dobrze. Z lekkim zakopceniem poradzi sobie od razu, z osmoloną mocno szybą wymaga 2-3 powtórzeń. Być może gdyby czekać zgodnie z instrukcją, to by podziałała od razu.

Miejsce 3

Koncentrat TEZNI GranSmog (kolega mi załatwił, koszt 25 zł) – ten koncentrat ma pojemność 1L i rozcieńcza się go w stosunki 1:10, czyli na 100 ml koncentratu na 1L wody. Dodatkowo dodali butelkę z atomizerem na końcu, który tworzy piankę. Po nałożeniu na szybę przypomina zwykłą piankę w sprayu, ale jest bardziej rzadkie i spływa szybciej po szybie. Skuteczność na lekko okopconej szybie duża, ale ze spalenizną sobie nie radzi. Fakt jest taki, że za 25 zł mamy 10 pełnych butelek preparatu. Ja jednak wolę piankę numer 1.

Czyszczenie pianką Xanto

Szyba nie była akurat mocno zabrudzona, ale może będzie widać efekt.

Słowo na koniec

Gratuluje tym, którzy dotrwali do końca i dziękuję za poświęcony czas. Jeśli macie jakieś uwagi odnoście tego wpisu, chcecie, żeby coś uzupełnić, dopisać – to zapraszam to komentowania. Na pewno nie przeoczę żadnego komentarza. W razie jakichkolwiek pytań, również służę pomocą na tyle, na ile będę umiał.