r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Reżyser piraconego filmu w akcie zemsty okradł sklep spożywczy

Strona główna AktualnościINTERNET

Laureat nagrody Emmy reżyser Casey Tabo po odkryciu, że jego film został pobrany z pirackiej strony i jest rozdawany wśród pracowników jednego ze sklepów w jego okolicy, zdecydował się zrewanżować. Przekonany, że piractwo to zwykła kradzież, poszedł do sklepu i zaczął kraść składniki na zupę z małży. W przeciwieństwie do piratów nielegalnie sięgających po jego dzieło, został złapany na gorącym uczynku.

Firmy posiadające prawa autorskie do danych materiałów, a także sami artyści nalegają, by jakąkolwiek nielegalną próbę pobrania chronionych materiałów uznać za kradzież. Według nich pobranie filmu ze strony z torrentami niczym nie różni się od wejścia do sklepu i wzięcia produktu bez płacenia. Jednak za kradzież w sklepie zostaniemy szybko ukarani, a szanse na karę za pobranie chociażby nowego albumu Rihanny są bardzo małe.

Po drugiej stronie sporu są osoby dzielącą się plikami w sieciach P2P. Swoją działalność argumentują m.in. potrzebą sprawdzenia danego produktu przed jego zakupem. Legalne opcje przetestowania mają być niesatysfakcjonujące, a często także wręcz niedostępne. Nie brakuje również osób, które są przekonane, że posiadanie nielicencjonowanej kopii nie jest kradzieżą.

r   e   k   l   a   m   a

Nie będziemy tutaj rozwodzić się nad legalnością i prawami autorskimi, skupimy się na ciekawej i z pewnością zabawnej historii pewnego reżysera. Jak już wspomnieliśmy na początku – Casey Tabo odkrył, że piracka kopia jego filmu Happy Birthday jest rozprowadzana wśród pracowników sklepu. Zdecydował się na rewanż, by uświadomić piratów, że ich postępowanie to po prostu kradzież.

Dawny znajomy, podczas rozmowy powiedział, że widział Happy Birthday i dodał, że to całkiem dobry film. Powinno to zadowolić reżysera, ale okazało się, że znajomy ze szkoły sięgnął po piracką kopię. Ponadto nielegalna wersja filmu stała się ostatnio popularna wśród pracowników sklepu, w którym zatrudniony był jego znajomy.

Casey Tabo w ramach zemsty, udał się do sklepu spożywczego – smak zemsty podobno jest słodki. Zdecydował się na składniki, z których mógłby zrobić zupę z małży. Wszedł więc do sklepu, wziął potrzebne produkty i wyszedł bez płacenia. Nie trzeba dodawać, że nie uszło to uwadze pracownikowi sklepu, który natychmiast zareagował i zagroził, że jeśli Casey nie zapłaci za towary, to zostanie wezwana policja.

Reżyser bronił się, mówiąc, że skoro jeden z pracowników sklepu go okrada, to dlaczego on nie może zabrać czegoś z tego sklepu. Pracownik nie zrozumiał porównania, twierdząc, że to czyn Tabo jest kradzieżą. Casey widząc, że nie wygra, zdecydował się oddać towar.

Być może reżyser chciał po prostu sprawdzić towar przed jego zakupem, czy składniki będą nadawać się do zupy. W końcu podobnie jak piraci pobierający muzykę, może potem już legalnie kupowałby produkty.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.