"Rocket League" i prewencyjne bombardowanie recenzjami. Precedens branży trollingu

Strona główna Aktualności
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

O autorze

Praktyka bombardowania negatywnymi recenzjami w związku z jakąś dyskusyjną decyzją dewelopera czy wydawcy, a nie marną jakością samej gry, powszechnie stosowana jest od wielu lat. Ale chyba nigdy dotąd nie zastosowano jej prewencyjnie, zanim ktokolwik zdołał nabroić. Oto bohaterami precedensu stają się twórcy "Rocket League", studio Psyonix.

Czym zawinili? Na ten moment niczym, ale bombardujący recenzjami gracze kierują się strachem przed usunięciem wspomnianego "Rocket League" ze Steama, na rzecz Epic Games Store'a.

Na początku maja Epic Games poinformowało o całkowitym przejęciu Psyonix. Jednak w tej sytuacji trudno udawać zaskoczonego. Malutkie studio od początku ściśle współpracowało z Epic, tworząc wyłącznie w oparciu o Unreal Engine. Dość powiedzieć, że u genezy – przed przeprowadzką Psyonix do San Diego w grudniu 2009 r. – biura obydwu firm, w Północnej Karolinie, dzieliło zaledwie kilkanaście mil. A pracownicy ponoć chętnie wymieniali się wiedzą.

Strach przed Epic Games

Zważywszy na dotychczasową politykę Epic Games, gracze zaczęli obawiać się, że ten mariaż oznacza wykluczenie "Rocket League" ze Steama. Obie firmy starały się uspokajać. – "Rocket League" w wersji na komputery osobiste trafi do Epic Games Store'a przed końcem 2019 r. W międzyczasie będzie dostępny na Steamie – brzmiał oficjalny komunikat.

– "Rocket League" jest i pozostaje dostępny na Steamie. Każdy, kto jest właścicielem "Rocket League" za pośrednictwem platformy Steam, nadal może grać i liczyć na dalsze wsparcie – dopowiadali jeszcze przedstawiciele Psyonix. Mimo zapewnień, społeczność nie dała się przekonać.

Cios jak głową w mur

W ciągu zaledwie pięciu dni produkcja doczekała się ponad 3 tys. negatywnych recenzji na Steamie. Inicjatorzy akcji nie będą jednak pocieszeni, gdyż zadziałał niedawno wprowadzony mechanizm przeciwdziałający bombardowaniom. W efekcie ogólna ocena gry pozostaje bardzo pozytywna, choć negatywne recenzje są widoczne w serwisie i można się z nimi zapoznać.

Ostatecznie manifestacja graczom wyraźnie nie wyszła. Trochę paradoksalnie, w proteście bezpośrednio przeszkodzili im włodarze Steama, których interesów starają się bronić.

© dobreprogramy