Rozdajemy kody na „Green Hell”! Znakomity polski survival w dżungli

Strona główna Aktualności
Rozdajemy kody na Green Hell! Znakomity polski survival w dżungli
Rozdajemy kody na Green Hell! Znakomity polski survival w dżungli

O autorze

Jesteś w dżungli. Pięknej dżungli. I gwarantuję ci, że nie przetrwasz tam paru dni. Nie dostajesz zestawu narzędzi i paczki surowców. Wszystko musisz zrobić i znaleźć sam. A gdy wydaje ci się, że osiągnąłeś małą stabilizację, dostałeś właśnie zakażenia. Sposobów na uleczenie nie brakuje, ale powodzenia w ich szukaniu. Zachęciłem? Mam nadzieję.

Dostaliśmy od studia Creepy Jar 10 kodów na wczesny dostęp do gry „Green Hell”. Dostępny fragment może i nie jest długi, ale zanim uda ci się go pokonać, na pewno zaczniesz kilka razy od nowa.

Być jak Bear Grylls

– Jesteś jak Bear Grylls, Steve Irwin i Jerzy Kukuczka w jednym. Tyle że nie masz absolutnie żadnego doświadczenia w tym, co próbujesz robić – napisał Piotrek w swoich wrażeniach z wersji early access „Green Hell”. Dalej Piotrek pisze:

„Jako młody mężczyzna, kompletnie niezaznajomiony z zasadami survivalu, gracz trafia na niezbadaną wyspę Ameryki Południowej. Towarzyszy mu partnerka, która pragnie skontaktować się z mieszkańcami wioski Yabahuaca.

Kobieta rozbija obóz i wyrusza na poszukiwanie plemienia, a bohater pozostaje sam, rzucony na pastwę losu z dala od cywilizacji. Musi nie tylko zapewnić sobie pożywienie i warunki do przeżycia, ale także stawić czoła oczywistym zagrożeniom dżungli: zwierzętom, trudnemu do przebycia terenowi, chorobom”.

To nie jest ten typ surivalu, gdy wiele rzeczy masz podane na tacy. Tutaj natura naprawdę ostro daje w kość i rzadko kiedy wyciąga pomocną dłoń, ale czy to faktycznie realistyczne podejście? Twórcy gry przytoczyli nam taką anegdotę: „Facet z Gujany Francuskiej przysłał nam list. Napisał, że sam dwa razy naprawdę zgubił w dżungli, a gdy z niej wyszedł, trafił do szpitala z zakażeniami. Czyli dokładnie jak w naszej grze. Pogratulował nam realizmu i dopisał, co jeszcze możemy poprawić czy dodać”.

Creepy Jar zarobiło 2 mln zł w 4 miesiące

Kim są twórcy? To warszawska, młoda firma Creepy Jar, ale tworzą ją weterani. Szefowie firmy, Krzysztof Kwiatek i Krzysztof Sałek, wspótworzyli polskie superprodukcje „Dead Island” oraz „Dying Light” i kilka innych gier z portofolio Techlandu.

Teraz, gdy (ponownie) odeszli na swoje, skupili się na niezależnej produkcji. Zarobili szaloną kwotę ponad 2 mln złotych w 4 miesiące, a „Green Hell” we wczesnym dostępie rozeszło się w ok. 150 tys. egzemplarzy.

Teraz firma pracuje na doszlifowaniem produkcji i wypuszczeniem finalnej wersji latem 2019 roku, a później stworzeniem wersji na konsole.

Rozdajemy kody na „Green Hell”

Mamy w garści 10 świeżutkich kodów na grę na Steamie. Są dla Was. Musimy tylko wybrać, komu je przekazać. Co trzeba zrobić?

Napisz w komentarzu, jak by wyglądał twój 1 dzień w dżungli (ewentualnie w polskim lesie) – od świtu do zmierzchu. Może być „po harcersku”, może być „na śmiesznie”. Wybierzemy te komentarze, które najbardziej przypadłu do gustu redakcji :).

Macie czas do piątku 24 maja do godz. 23.59. Zwycięzców wymienimy w aktualizacji artykułu i skontaktujemy się z nimi mailowo. Bawcie się dobrze!

© dobreprogramy