r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rząd uznał e-sport za sport, chce przekonać graczy do gimnastyki

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Od dłuższego czasu w Polsce mówi się o zrównaniu e-sportu ze sportem od strony prawnej. Ministerstwo Sportu i Turystyki zrealizowało ten plan – wczoraj Sejm przyjął nowelizację ustawy o sporcie z 2010 roku.

Zmiany są symbolicznym ukłonem w stronę klubów zrzeszających zawodników w grach wymagających wysiłku intelektualnego. Jest to też nieśmiały krok w kierunku regulacji spotu elektronicznego od strony oszustw, korupcji i dopingu.

Najważniejszą zmianę znajdziemy w artykule 2 ustawy, definiującym czym jest sport. Jego oryginalna treść brzmi:

r   e   k   l   a   m   a
1. Sportem są wszelkie formy aktywności fizycznej, które przez uczestnictwo doraźne lub zorganizowane wpływają na wypracowanie lub poprawienie kondycji fizycznej i psychicznej, rozwój stosunków społecznych lub osiągnięcie wyników sportowych na wszelkich poziomach.
2. Sport wraz z wychowaniem fizycznym i rehabilitacją ruchową składają się na kulturę fizyczną.

Do artykułu dodany został ustęp 1a w brzmieniu:

1a. Za sport uważa się również współzawodnictwo oparte na aktywności intelektualnej, którego celem jest osiągnięcie wyniku sportowego.

Tym samym za sport uznane zostały różne gry strategiczne i logiczne, nie tylko komputerowe, w których można współzawodniczyć. Definicja ta może obejmować „Starcrafta”, szachy, brydża, khet, „Wyspę Skye” czy „Wysokie napięcie”.

Z wypowiedzi Ziemowita Rysia podczas konferencji Beyond Advertising Forum E-sport&Gaming wynika, że władza doskonale zdaje sobie sprawę z realiów przemysłu e-sportowego, które są z ich perspektywy nie do zaakceptowania. Wpisanie rozgrywek „umysłowych” do ustawy o sporcie pozwala na przykład rozszerzyć na nie kontrolę antydopingową. Nie jest tajemnicą, że e-sportowcy sięgają po środki farmaceutyczne, których posiadanie i rozpowszechnianie w Polsce jest karane (na przykład Adderall, którego składnikiem jest amfetamina, sprzedawany w Stanach Zjednoczonych jako lek na ADHD). Federacja Esportowa (IeSF) wprowadziła kontrole antydopingowe, ale to dopiero początek walki.

Następna w kolejce może być nowelizacja kodeksu karnego i walka z kolejnym znienawidzonym procederem – pirackim oprogramowaniem. Pod to pojęcie zostało podciągnięte korzystanie z oprogramowania, dającego nieuczciwą przewagę w grze, na przykład automatycznie celujące w przeciwników na mapach CS:GO. Nieuczciwą przewagę można zdaniem Rysia zlikwidować tylko regulacjami prawnymi, przy czym trudno w tej chwili powiedzieć, jak regulacje w Polsce miałyby wpłynąć na uczciwość międzynarodowego przemysłu rozrywkowego.

Na pewno Ministerstwo będzie dążyć do utworzenia polskiego związku e-sportowego, wzorowanego na tych operujących w przestrzeni sportów tradycyjnych. Jako że w ustawie nie brak warunków dotyczących tego, jakie osoby mogą kierować takim związkiem, potrzebna będzie spora kreatywność w tworzeniu nowych podmiotów, a także spółek, które będą kierowały klubami. Pakowanie e-sportu w formalne ramy związków wcale nie musi mieć pozytywnego wpływu na branżę, ale zadowoli miłośników spotkań pod krawatem. Z drugiej strony kto wie, czy Polska nie dorobi się kiedyś oficjalnej reprezentacji w CS:GO (i nie mamy tu na myśli Virtus.pro).

Na szczęście sport elektroniczny nie został na konferencji przedstawiony jako czyste zło, niszczące zdrowie i system wartości polskiej młodzieży. Wbrew obiegowej opinii, nie jest to tylko siedzenie w wygodnym fotelu przed komputerem. CS:GO to gra drużynowa, w której ważna jest komunikacja i współpraca. Wiele e-sportowych pozycji uczy strategicznego myślenia, szybkiego podejmowania decyzji i ćwiczy odporność na stres. Wyzwaniem jest pokazanie tego szerokiemu gronu odbiorców, dla których e-sport to bezmyślne klikanie na czas. Nowelizacja ma pozwolić na… szersze promowania tradycyjnych aktywności fizycznych. Misją Ministerstwa Sportu i Turystyki jest oderwanie młodzieży od komputerów i zachęcanie do aktywnego trybu życia.

Mimo pewnych problemów, turnieje e-sportowe doskonale radzą sobie bez opieki Ministerstwa Sportu i Turystyki. W Polsce organizowane są ogromne imprezy, jak IEM czy Masters Kraków 2017, przyciągające tysiące kibiców na trybuny i dziesiątki milionów przed komputerami. Machina działa, przynosi rozrywkę i zyski. Żadna nowelizacja ustawy nie była jej do tego potrzebna, a nadmiar regulacji może tylko zaszkodzić.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.