r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Rzeczywistość wspomagana – przyszłość Apple i test dla Cooka

Strona główna AktualnościBIZNES

Najbliższe lata będą dla Tima Cooka, dyrektora wykonawczego Apple'a, najważniejszym sprawdzianem w jego karierze. Gdy w 2011 roku przejmował koncern po śmierci Steve'a Jobsa, jasne było, że stoi przed nim niezwykle trudne zadanie – miał poprowadzić firmę stworzoną i kierowaną przez jedną z legend światowego IT. Apple pod rządami Cooka dobrze sobie radzi, ale podstawą działania firmy są wciąż produkty i technologie, które powstały w czasach Jobsa.

W ciągu ostatnich lat Cook mówił o wielu technologiach, które mogłyby stać się przyszłością dla Apple'a. Żadna nie rozpala go jednak tak bardzo jak rzeczywistość wspomagana. To o niej Cook mówi, że stanie się ona równie ważna, jak ważne są dzisiaj smartfony. Wydaje się, że firma zaczęła przekuwać słowa w czyny.

W Cupertino powołano do życia grupę inżynierów, specjalistów od sprzętu i oprogramowania, wspomaganą przez zewnętrznych konsultantów. Jej celem jest właśnie praca nad rzeczywistością wspomaganą. Na czele grupy stoi były menedżer Dolby Laboratories, a wśród jej pracowników są ludzie, którzy jeszcze niedawno pracowali nad urządzeniami Oculus i HoloLens oraz specjaliści od efektów specjalnych z Hollywood. Apple przejęło też małe firmy pracujące nad sprzętem do rozszerzonej rzeczywistości, grami 3D i oprogramowaniem do rzeczywistości wirtualnej.

r   e   k   l   a   m   a

Anonimowe źródła donoszą, że koncern pracuje nad kilkoma projektami, w tym nad okularami, które będą bezprzewodowo łączyły się z iPhone'em i wyświetlały użytkownikowi filmy, mapy i inne treści przetwarzane przez smartfon.

Albo miliardy, albo nic

Analityk Gene Munster, który specjalizuje się w zagadnieniach związanych z Apple'em, mówi, że tak naprawdę koncern nie ma wyjścia. Jego zdaniem z czasem urządzenia do rzeczywistości wspomaganej wyprą smartfony i koncern Cooka musi dostosowywać się do tego, w jaki sposób konsumenci będą wykorzystywali sprzęt. Tym bardziej, że rynek rzeczywistości wspomaganej szybko rośnie. Firma Global Market Insights twierdzi, że do roku 2024 będzie on warty 165 miliardów dolarów.

Wszystkie te plany i prognozy mogą wydawać się mało poważne, zważywszy na fakt, że niewiele się mówi o rzeczywistości wspomaganej. Bardziej znanym terminem jest wirtualna rzeczywistość. O niej słyszymy od dawna, głównie dzięki grom komputerowym. Tworzy ona całościowy wirtualny świat, w którym porusza się użytkownik. Jednak, jak stwierdził Cook w ubiegłym roku, niewiele osób chce być zamknięte w czymś takim. Dlatego też stawia na rzeczywistość wspomaganą, czyli technologię, która łączy to co wirtualne, z tym, co rzeczywiste. Dobrym przykładem są tu microsoftowe HoloLens, które pozwalają nałożyć wirtualne przedmioty na otoczenie. Wciąż jednak tego typu sprzęt stanowi raczej rynkową ciekawostkę. Cook wierzy jednak, że to on jest przyszłością.

Obecnie sprzęt do rzeczywistości wspomaganej dopiero raczkuje. Jeśli tego typu okulary mają być lekkie, niewielkie i wygodne w użytkowaniu, pojawia się problem ich mocy obliczeniowej, chłodzenia i zasilania. Problemy te można wyeliminować, ale otrzymamy duży, ciężki, niewygodny przedmiot. Można więc przypuszczać, że – przynajmniej początkowo – apple'owski sprzęt do rzeczywistości wspomaganej będzie ściśle powiązany z iPhone'em. Jeśli tak, to kluczową kwestią jest tutaj wydłużenie czasu pracy na bateriach. Jeśli smartfon ma płynnie przetwarzać dane i wysyłać je okularom do wyświetlenia, musi dysponować znacznie lepszymi akumulatorami niż obecnie.

Bardzo ważną rolę odegra też oprogramowanie. Apple będzie musiało w jakiś sposób zachęcić użytkowników do zakupu okularów. Może to zrobić wyłącznie za pomocą dobrych programów użytkowych, wciągających gier i interesujących treści multimedialnych.

Co komu po rzeczywistości bez wspomagania?

Wszystko wskazuje na to, że koncern z Cupertino na poważnie bierze się za bary z rzeczywistością wspomaganą. Na czele grupy, która nad nią pracuje, stoi Mike Rockwell, były menedżer ds. sprzętu i nowych technologii w Dolby. Podlegają mu m.in. Fletcher Rothkopf w przeszłości odpowiedzialny za Apple Watch, Tomlinson Holman, twórca filmowego standardu dźwięku THX, Yury Petrov, który pracował nad Oculusem i Avi Bar-Zeev, inżynier pracujący dawnej nad HoloLens i Google Earth. Mogą oni liczyć na pomoc inżynierów zajmujących się iPhone'em, aparatami cyfrowymi i soczewkami, ekspertów z doświadczeniem w pracy nad materiałami dla soczewek czy byłych pracowników nowozelandzkiej firmy Weta Digital, która tworzyła efekty specjalne m.in. dla King Konga i Avatara. Apple przejęło też wiele mniejszych firm wraz z ich technologiami.

Setki inżynierów pracują w Apple'u nad takimi efektami jak np. zmiana głębi obrazu już po wykonaniu fotografii czy dokładnym nakładaniem wirtualnych przedmiotów i obrazów na rzeczywiste przedmioty i osoby. Najpierw technologie te trafią do iPhone'a. To łatwiejsza część zadania.

Trudniejszą będzie stworzenie ubieralnego elementu, na przykład wspomnianych już okularów. Technologie ubieralne to ciężki orzech do zgryzienia. Apple'owski Watch nie odniósł sukcesu, a wszyscy pamiętamy zacięcie, z jakim Google próbował rozpropagować Google Glass. Również i ten pomysł nie wypalił. Microsoftowe HoloLens powoli się rozwijają, ale ciągle nie wyszły spoza rynkowej niszy. Na razie zatem na technologiach ubieralnych połamali sobie zęby najwięksi w świecie IT.

Warto jednak zwrócić wagę na pewien mały szczegół. Apple, niekwestionowany król gadżetów, nie wymyślił prochu. Firma nie była pierwsza na rynkach, na których obecnie dominuje. Zwykle konkurenci przecierali jej drogę, a koncern z Cupertino pokazywał swój produkt w odpowiednim momencie. Żeby odnieść sukces na rynku rozszerzonej rzeczywistości potrzebujesz sprzętu, ale musisz mieć też odpowiednią ofertę: od map poprzez serwisy społecznościowe po płatności. Apple to jedna z niewielu firm, które mogą to zrobić – stwierdził Gene Munster.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.