Scarlett Johansson apeluje o globalne regulacje przepisów dot. fałszywego porno

Strona główna Aktualności
Scarlett Johansson. Źródło: Depositphotos
Scarlett Johansson. Źródło: Depositphotos

O autorze

Scarlett Johansson, jedna z najlepiej zarabiających gwiazd Hollywood, w wywiadzie udzielonym The Washington Post obszernie skomentowała sprawę tzw. deepfakes, czyli sfabrykowanych filmów dla dorosłych, z komputerowo wklejonymi twarzami znanych osób. Aktorka uważa, że jest to jeden z tych problemów, które wymagają globalnych regulacji prawnych.

Temat kompromitujących zdjęć i materiałów wideo jest o tyle bliski Johansson, że była ona jedną z ofiar crackera, który na przełomie 2010 i 2011 r. zdobył i opublikował prywatne akty wielu gwiazd showbiznesu. Za ten czyn złodziej usłyszał wyrok 10 lat pozbawienia wolności.

Tam jednak sprawa, patrząc z prawnego punktu widzenia, była jasna, bo dokonano kradzieży. Inaczej jest w przypadku deepfakes, które – jak słusznie punktuje Johansson – powstają w oparciu o źródła publicznie dostępne w internecie. Autora fałszywego porno można ścigać jedynie za bezprawne użycie wizerunku albo złamanie praw autorskich do danej fotografii, ale to wszystko są zagadnienia o interpretacji zależnej bezpośrednio od lokalnych przepisów.

– Każdy kraj ma swoje własne przepisy dotyczące praw do wizerunku, stąd jeśli można bez problemu zdejmować witryny ze Stanów Zjednoczonych, które używają twojej twarzy, te same zasady mogą nie mieć zastosowania w Niemczech. Nawet jeśli masz prawa autorskie do zdjęć, które należą do ciebie, te same prawa autorskie nie obowiązują za granicą – skarży się celebrytka.

Apeluje przy tym do innych powszechnie znanych osób, aby zadbały o swoje prawa i dobra osobiste, nazywając internet miejscem bardzo zdeprawowanym. Sugeruje też, że w takim wypadku problem fałszywego porno może dotknąć każdego. I prawdę mówiąc, trudno się aktorce dziwić, skoro znane są przypadki wieloletnich bojów sądowych z autorami erotycznych przeróbek, toczonych nie przez celebrytów, ale zwykłych szarych ludzi, których zdjęcia uzyskano z mediów społecznościowych.

Fałszywe porno miało zniknąć, ale...

Na nieszczęście wszystkich potencjalnie zagrożonych zniesławieniem przez fałszywą pornografię, nie tylko rządy różnych krajów, ale nawet administratorzy znanych serwisów internetowych mają problem z ustaleniem polityki w sprawie deepfakes. Niech za przykład posłuży Pornhub, który w lutym 2018 r. oficjalnie zakazał publikowania tego rodzaju treści, a mimo to znalezienie fejka w serwisie to kwestia chwili. I tak, są tam również filmy z wklejoną twarzą Scarlett Johansson.

Na podobne obostrzenia zdecydował się też Reddit, a w grudniu 2018 r. dołączył do niego nawet sprzyjający w przeszłości pornografii Tumblr. Niemniej nie zmienia to faktu, że w dalszym ciągu znalezienie deepfakes w sieci okazuje się zaskakująco łatwe, a jednocześnie nie wiadomo zbytnio, kogo i na jakiej podstawie prawnej można pociągnąć za to do odpowiedzialności.

© dobreprogramy