Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wsiadłem do Volvo XC90, a komputer zadbał o moje bezpieczeństwo

Można podziwiać jak komputer świetnie radzi sobie z parkowaniem w Audi S4, jak dopracowany i bogaty w opcje jest system iDrive w nowych BMW, którego możemy obsługiwać nawet za pomocą gestów wykonywanych w powietrzu, jednak najważniejszą zaletą montowanej w dzisiejszych autach elektroniki jest wzrost bezpieczeństwa. Zastosowane komputery z pomocą radarów, czujników i kamer, starają się wykryć niebezpieczne sytuacje i do nich nie doprowadzić. Owszem pomogą również podczas kolizji, ale wówczas ważniejsze są systemy pasywne, a dziś przyjrzymy się tym aktywnym systemom, które zostały zastosowane w Volvo XC90.

Wybór Volvo do tego tekstu nie jest przypadkowy. To właśnie szwedzka marka słynnie z najbezpieczniejszych samochodów, które niegdyś dzięki stosowaniu grubej blachy były „pojazdami pancernymi”, a które dziś nie muszą być tak opancerzone, bowiem starają się do kolizji po prostu nie doprowadzić.

Pojechałem Audi na parking, a komputer pomógł mi zaparkować

Nowe samochody to komputery na kółkach, w których zastosowane zaawansowane systemy wspomagają kierowcę lub nawet go wyręczają w wybranych manewrach. Komputer zaczyna czuwać nad naszym bezpieczeństwem, monitoruje otoczenie wokół naszego samochodu i stara się przewidzieć zachowanie innych uczestników ruchu. To wszystko sprawia, że zarówno my, jak i inne osoby, jesteśmy bezpieczniejsi na drogach. Dodatkowo kierowanie staje się prostsze i bardziej komfortowe. To właśnie tej większej wygodzie się przyjrzymy, a dokładniej asystentowi parkowania, który został zastosowany w Audi A4.

Parkowanie jest jednym z mniej przyjemnych manewrów, zwłaszcza jeśli musimy je wykonywać na ciasnym parkingu, a za nami stoją inni kierowcy, czekając jak zaparkujemy lub wyjedziemy z miejsca parkingowego. Już od dłuższego czas pomagają nam kamery i czujniki, chroniąc także inne pojazdy przed ewentualnym obtarciem lub poważniejsza stłuczką. Jeśli ktoś korzysta z takich systemów, to prawdopodobnie dostrzega ich zalety i nie chciałby powrócić do parkowania samochodem pozbawionym czujników i kamer.Kolejnym krokiem w odczuwalnym ułatwieniu trudnego manewru parkowania jest wykorzystanie komputera.

Taksówkarz mnie naciągnął, zacząłem korzystać z Ubera

Temat Uber kontra taksówkarze przewija się od początku wprowadzenia tego pierwszego do Polski. Do tej pory nie angażowałem się zbytnio w ten spór, ale zmuszony ostatnio do skorzystania z usług transportowych, stałem się zwolennikiem dalszej popularyzacji Ubera. Zacznijmy od początku mojej przygody.

Do tej pory nie korzystałem z Ubera czy taksówek. Bardzo rzadko jeździłem również inną komunikacją, czy to pociągami czy autobusami. Niemal zawsze stawiając na własny samochód. Moja pasja do motoryzacji i wizyty w parkach prasowych firm motoryzacyjnych rozsianych po Warszawie, sprawiły, że musiałem odstawić własne auto i zacząć rozglądać się za alternatywnymi środkami transportu.Podczas pierwszej wizyty w BMW Polska, postanowiłem nie męczyć się autobusami czy kolejnymi przesiadkami do pociągów by potem jeszcze pokonać pewną odległość pieszo. Wybrałem więc taksówkę, by móc dotrzeć tuż po samą siedzibę BMW, szybko i wygodnie. Niestety popełniłem kilka błędów, które wykorzystał kierowca taksówki, naciągając mnie na dużą sumę pieniędzy. Dużą za zaoferowaną usługę.

Wiem, że moje błędy były podstawowe.

Cyfrowy Polsat: płacę wysoki abonament, a aktualizacja niszczy mój dekoder

Tak, oglądam telewizję, choć ze względu na brak czasu i ciekawych treści robię to coraz rzadziej. Korzystam z Cyfrowego Polsatu, ale dziś nie skupimy się dlaczego właśnie wybrałem tego usługodawcę. Przyjrzymy się sprawie znacznie mniej ciekawej, wręcz dla mnie zniechęcającej do dalszego przedłużenia umowy.

Zacznijmy jednak od początku. Jestem abonentem Cyfrowego Polsatu od wielu lat. Ogólnie jestem zadowolony z usługi, dostarczającej co prawda co raz mniej ciekawych treści. Jednakże to nie wina Polsatu, że oferowane kanały upadają. Niestety upada BBC i upada Discovery, stacje, które według mnie zmierzają w kierunku obecnego MTV, czyli bardzo niskiego poziomu. Wróci kiedyś MTV, które puści utwór Perfectu czy Gunsów, a nie kolejne puszczalskie nastolatki w ciąży? Wątpię.Wróćmy jednak go głównego tematu tego wpisu. Płacę miesięcznie za usługi Cyfrowego Polsatu wysoki abonament, mając wykupioną full opcję z trzema dekoderami. Na jednym z dekoderów jakiś czas temu pojawiła się aktualizacja, mająca przynieść nowoczesny i znacznie lepszy interfejs.

Microsoft nie traktował naszego związku poważnie, rozstaliśmy się

Nie należę do tych, którzy tylko spróbowali danego produktu i po nieudanym pierwszym podejściu, krzyczą w Internecie jak strasznym przeżyciem był ten kontakt. Potrafię dać drugą, trzecią czy piątą szansę. Niestety, drogi niegdyś Microsofcie, swoje szanse wyczerpałeś, wręcz poczułem się, że wskazałeś mi drogę do wyjścia – zobaczcie go, kolejny niezadowolony, idź więc lansować się logo Apple, ja i tak mam miliony użytkowników i niech Ci producent smartfonu nie wyda aktualizacji do Androida.

Dałem szansę Windows 8, widziałem plusy w narzuconych siłowo kafelkach. Ciągnęło mnie do Windows Phone’a, którego kilku znajomym poleciłem, marząc o własnej Lumii 925. Grałem na Xboksie 360 ze świetnym padem, dla mnie znacznie lepszym od niewygodnego pada PlayStation 3. Dokumenty tworzyłem w MS Office, a pierwsze pliki w chmurze, umieszczałem w OneDrive, wówczas jeszcze SkyDrive. W słowach Microsoftu, o jednym wspólnym „ekosystemie”, urządzeniach połączonych i współpracujących ze sobą, widziałem przyszłość, komfort użytkowania i po prostu, rozwiązanie lepsze od konkurencyjnych. Nie byłem ślepo zapatrzony, jak najbardziej dostrzegając wady.

Nowe BMW serii 5: to nie samochód, to smartauto, komputer na kółkach

Byłem przekonany, że nowe auta wraz z kolejnymi modelami, które wpadną w moje dłonie, będą mnie coraz mniej zaskakiwać, że będą robić się coraz nudniejsze i po prostu zwykłe. Byłem w błędzie, bowiem dłuższy weekend z nową serią 5, a dokładniej cudownie dynamicznym modelem 540i xDrive dał mi do zrozumienia, że jest jeszcze miejsce na samochody doskonalsze niż te nowe perfekcyjne auta. Nowe BMW serii 5 prowadzi się fenomenalnie, to co potrafi to dzieło niemieckich inżynierów w zakrętach, to jak przyspiesza i jak dzięki napędowi xDrive trzyma się drogi – za to wszystko BMW należy się złoty medal. Jednakże nie radości z jazdy bliżej się przyjrzymy, ale technologii, której w skomputeryzowanym G30 nie brakuje. Producenci elektroniki przy wszystkich nowych urządzeniach, które potrafią więcej od swoich poprzedników, chętnie wciskają przedrostek „smart”. Ma on świadczyć, że dostajemy sprzęt nowoczesny i przede wszystkim inteligentny. Owszem można się spierać co do tej inteligencji, ale trzeba przyznać, że takie urządzenia mają ciekawy wachlarz dodatkowych opcji.

Właściciele nowego BMW serii 7 korzystają z tabletu Samsunga z 2014 roku

Ostatnio miałem przyjemność spędzić weekend z flagowym samochodem ze stajni BMW – limuzyną 750Ld, czyli najnowszym wcieleniem serii 7 w wersji przedłużonej. Jak z pewnością już się domyślicie, to auto oprócz świetnych właściwości jezdnych i wręcz fenomenalnego komfortu, zapewnia również komputeryzację na najwyższym poziomie. Widać to także siadając na miejscu prezesa, czyli z tyłu, gdzie centrum zarządzenia stanowi 7-calowy ekran. Zminimalizowano liczbę fizycznych przycisków, owszem nadal nimi możemy sterować klimatyzacją, zasłonami szyb, fotelami czy otwierać lub zamykać boczne szyby. Jednakże sięganie do tych przycisków staje się nudne, mniej komfortowe i po prostu zbędne, a to dzięki wspomnianemu dotykowemu ekranowi.

Wyświetlacz, który znajduje się pomiędzy tylnymi fotelami, możemy wyjąć i wówczas otrzymać tablet. Tak, tablet, bowiem jak się okazało, BMW w swojej topowej limuzynie postawiło na tablet Samsunga, z którym mogliście już mieć styczność. Do bezprzewodowego zarządzania funkcjami samochodu służy Samsung SM-T230NY, szerzej znany jako Galaxy Tab4 7.0 Wi-Fi. Podstawową różnicą względem zwykłej wersji jest nakładka na tył, dzięki której zyskujemy możliwość ładowania bez potrzeby sięgania po kabel micro-USB.

Windows 10 i wstrętna praktyka Microsoftu, czyli laptop nie jest mój

Nie będzie to długi wpis. Nie widzę sensu rozpisywania się, całość możecie potraktować jak krótką notatkę. Przedstawia ona wyjątkowo wstrętną, powodującą u mnie odruchy wymiotne, praktykę Microsoftu. Windows 10 ma być usługą, ciągle rozwijaną i dającą użytkownikowi znacznie szybszy dostęp do nowych funkcji niż poprzednie wydania systemu operacyjnego Microsoftu. Jednakże pod tą nową nazwą kryje się jeszcze jedno, o czym w Redmond nie mówią głośno – Windows 10 jest nasz, nie Twój drogi użytkowniku.

Zgadzam się z oficjalnymi słowami Microsoftu i jak najbardziej popieram obrany kierunek. Windows 10 jest ciągle rozwijany i ulepszany. Mimo iż pod wieloma względami nadal jest wersją beta, to od dnia premiery, sporo aspektów został ulepszonych. Widać, że kolejne elementy będą dalej usprawniane i liczę, że przy któreś tam dużej aktualizacji, będę mógł stwierdzić, że ten system jest naprawdę niezły. Microsoft widząc moją uśmiechniętą buźkę przez kamerę, będzie mógł być dumny, że w końcu stworzył naprawdę świetne oprogramowanie. Nie hejtuję więc Windowsa 10, bo to jest modne – jestem użytkownikiem tego systemu, wybrałem go bo wydał się najlepszym.Zanim jednak powyższe marzenia się spełnią, muszę Wam wspomnieć o wyjątkowej nieprzyjemności.

Test Audi A3 8V – zgrabne i skomputeryzowane auto z pazurem

Przez wiele lat segment premium zarezerwowany był wyłącznie dla dużych limuzyn – prestiżowych, najczęściej z dużymi silnikami i sprzedawanych w dużych pieniądzach. Takie podejście ograniczało dostęp do aut marek uważanych za premium, korzystali z nich klienci szukający dużych samochodów, Ci wolący mniejsze musieli zadowolić się produktami mniej prestiżowymi. Jednym z modeli, który przełamał takie podejście było Audi A3, którego pierwsza generacja wyjechała na drogi w 1996 roku.

Nie, nagle nie okazało się, że segment C dorównał tym wyższym. Nie mogliśmy liczyć na komfort oferowany przez samochody ubiegające się o tytuł mniejszych limuzyn (Audi A6, BMW serii 5 czy Mercedes E Klasy). Jednakże okazało się, że logo Audi może także znaleźć się na kierownicy bardziej kompaktowej budy i przynieść ze sobą wysoką jakość wykonana i spasowania, a przy tym oferować drapieżność i dobre właściwości jezdne. Zarząd firmy z Ingolstadt miał spore powody do zadowolenia, decyzja o wypuszczeniu auta segmentu C, sygnowanego logo Audi, przyniosła spory zastrzyk gotówki. Pierwsze generacja A3 sprzedawała się bardzo dobrze, druga ustanowiła jeszcze lepszy wynik, a teraz dostępne jest trzecie, aktualnie najnowsze wcielenie A3.

Test Audi A4 B9 1.4 TFSI – biała księżniczka godnie reprezentująca niemiecki segment premium

W 2016 Audi sprzedało ponad 1,8 mln samochodów, co było wynikiem o 3,8% lepszym względem poprzedniego roku. Bez wątpienia na ten sukces wpływ miał model A4, to właśnie on był najczęściej wybierany przez klientów – 337 550 sprzedanych egzemplarzy. Nic więc dziwnego, że każda generacja opracowywana jest z ogromną precyzją, a inżynierowie z Ingolstadt wręcz stają na głowach, by następne wcielania były lepsze od poprzedników. W 2015 roku poznaliśmy najnowsze A4, oznaczone jako B9. Jeśli na pierwszy rzut oka, wydaję się wam, że zmian jest niewiele, to jesteście w ogromnym błędzie. Audi A4 B9 to zupełnie nowe auto, zaprojektowane od podstaw.

Historia Audi A4 rozpoczyna się w 1994 roku, to wtedy zaprezentowany został model B5, który produkowany był do 2001 roku, osiągając wysokie wyniki sprzedaży. Zastąpił on Audi 80, przynosząc nowoczesny, mniej kanciasty wygląd. Trzeba przyznać, że wówczas B5 na tle niemieckiej konkurencji wyglądało świeżo, a słynny slogan Przewaga dzięki technice

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłeś(aś) naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.