Test Audi A4 B9 1.4 TFSI – biała księżniczka godnie reprezentująca niemiecki segment premium


W 2016 Audi sprzedało ponad 1,8 mln samochodów, co było wynikiem o 3,8% lepszym względem poprzedniego roku. Bez wątpienia na ten sukces wpływ miał model A4, to właśnie on był najczęściej wybierany przez klientów – 337 550 sprzedanych egzemplarzy. Nic więc dziwnego, że każda generacja opracowywana jest z ogromną precyzją, a inżynierowie z Ingolstadt wręcz stają na głowach, by następne wcielania były lepsze od poprzedników. W 2015 roku poznaliśmy najnowsze A4, oznaczone jako B9. Jeśli na pierwszy rzut oka, wydaję się wam, że zmian jest niewiele, to jesteście w ogromnym błędzie. Audi A4 B9 to zupełnie nowe auto, zaprojektowane od podstaw.

Historia Audi A4 rozpoczyna się w 1994 roku, to wtedy zaprezentowany został model B5, który produkowany był do 2001 roku, osiągając wysokie wyniki sprzedaży. Zastąpił on Audi 80, przynosząc nowoczesny, mniej kanciasty wygląd. Trzeba przyznać, że wówczas B5 na tle niemieckiej konkurencji wyglądało świeżo, a słynny slogan Przewaga dzięki technice naprawdę był widoczny, czy to w wielowahaczowym zawieszeniu, czy w zastosowaniu skrzyni biegów Tiptronic – automatu z opcją ręcznej zmiany biegów.

Od prezentacji pierwszej A4 minęły prawie 23 lata, a na drogach coraz częściej możemy spotkać najnowszą, już piątą generację popularnego auta z Ingolstadt. Nowe dziecko Audi urosło, zyskało kilkanaście milimetrów w długości i szerokości. Mimo większych gabarytów, waga względem poprzednika spadła, zależnie od wersji nawet o ponad 100 kg. Ponadto nowe A4 może pochwalić się najniższym współczynnikiem oporu powietrza w swojej klasie. Należy jednak pamiętać, że wynik 0,23 Cx dotyczy wersji Ultra. Zwykła ma natomiast 0,25 Cx dla limuzyny i 0,25 Cx dla kombi, ale to wciąż świetny rezultat.

Po wstępie w końcu mogę przejść do właściwej części tekstu, czyli moich wrażeń po testach Audi A4 B9. Białą księżniczkę otrzymałem na weekend, a dzięki sporemu doświadczeniu z poprzedniczkami, mogłem dokładnie sprawdzić, czy inżynierom niemieckiej marki udało się stworzyć godnego następce, zasługującego na cztery pierścienie na masce. Za wypożyczenia auta dziękuje salonowi Grupa Krotoski-Cichy w Łodzi, który wcześniej zapewnił mi kilka godzin ze sportowym i skomputeryzowanym do granic możliwości modelem A5 Coupe.

Jeśli miałbym kupować A4 B9, to wybrałbym właśnie wersję białą, ten kolor pasuje do tego modelu bardziej niż jakikolwiek inny, a dodatkowo, z całej gamy niemieckiego producenta, to właśnie w białych barwach najlepiej jest A4. Nie miałbym też żadnych oporów by dopłacić do pakietu S-line. Dzięki niemu auto wygląda tak jak powinno, bardziej sportowo i na dłużej przykuwa wzrok. Skoro już przy tym jesteśmy, to poruszając się po drogach, naliczyłem kilkadziesiąt osób, które z pożądaniem spojrzało na zgrabną sylwetkę B9. Intrygujące, w końcu nie jeździłem Porsche, a tylko „zwykłym” Audi. Jednak innego zdania byli Ci wszyscy wpatrzeni w ten kawałek białej blachy.

Nie dziwię się tym wszystkim spojrzeniom, Audi jest naprawdę zgrabne i wyróżnia się także na tle nowych aut. Zmian w designie względem poprzednika jest niewiele, Ci bardziej złośliwy twierdzą, że mamy do czynienia z faceliftingiem. Nie wiedzą jednak jakie herezje wypowiadają. Owszem, projektanci przy tworzeniu sylwetki nie wprowadzili żadnej rewolucji i całość może wyglądać jak lift. Jednak po podejściu dostrzeżemy nowy kształt przednich i tylnych świateł, a także bardziej zadziorny przedni grill. Mniejsze lub większe zmiany zaszły w całej sylwetce, co fani marki z pewnością dostrzegą. A4 jest teraz agresywniejsze, a w moim odczuciu, stało się również zauważalnie atrakcyjniejsze, choć uroku poprzedniczką nie można odmówić.

Wróćmy jeszcze na chwilę do tych złośliwców, którzy nie tylko mówią o lifice, ale także wytykają, że tylne lampy zostały skopiowane ze Skody Superb. Faktycznie, wyglądają bardzo podobnie, ale czy to źle? Nie widzę by taka inspiracja była zła, skoro to m.in. dzięki tym nowym lampom, właściciele B9 będą mogli każdego dnia oglądać wysportowany i ponętny tyłek swojego nowego auta. W przypadku przednich lamp możemy zdecydować się na reflektory Matrix LED – polecam chociaż raz skorzystać nocą, a innych świateł nie będziecie chcieli. Droga przed nami oraz boki są świetnie doświetlone, a opcja wyłączania poszczególnych wiązek światła, sprawia, że nie oślepimy innych kierowców, nawet korzystając ze świateł długich. Warto jeszcze wspomnieć o nowych „pływających” kierunkowskazach, charakterystycznych do większości nowych aut klasy premium.

Rewolucyjnych zmian na zewnątrz nie widać, ale zupełnie inaczej jest w środku. Jeszcze żadna generacja A4 pod tym względem aż tak bardzo nie różniła się od poprzednika. Widać, że wszystko zostało zaprojektowane od nowa, a dokładniej mocno zainspirowane modelem Q7. Bardzo podobną stylistykę znajdziecie już w innych nowych autach Audi, w tym w nowej generacji Q5 czy A5. We wnętrzu mamy więcej przestrzeni, co odczują głównie pasażerowie z tyłu. Myślę, że nawet około dwumetrowy facet znalazłby dla siebie wygodną pozycję.

Czytając recenzje i oglądając testy Audi, często spotkamy się z opinią, że w kwestii jakości wykonania, spasowania elementów i użytych materiałów, niemiecki producent osiągnął maksymalnie wysoki poziom. Wygląda wnętrza jest zależny od konfiguracji jaką wybierzemy, ale każda oferuje wspomnianą, wręcz perfekcyjną jakość. Z tanim plastikiem się nie spotkamy, wszędzie mamy dobre tworzywa. Środek wygląda chłodno, co nie wszystkim może się spodobać. Mi natomiast bardzo przypadło do gustu, Audi potrafi robić wnętrza, które w przeciwieństwie do konkurencji, nie starają się na siłę pokazać jakich to drogich materiałów użyto – przyjemny chłód. Dodatkowo wszystko po prostu do siebie pasuje, nie mamy dziwnych wstawek z drewna czy tandetnie wyglądających chromów. Może i jest trochę nudno, ale taką nudę chciałbym widzieć w innych autach. Na uwagę zasługuje również wyciszenie kabiny, jest bardzo cicho.

Podobno całkowicie od nowa zostały zaprojektowane przednie fotele. Siedzi się w nich naprawdę wygodnie i rewelacyjnie trzymają nas w zakrętach, dotyczy to także tych podstawowych. Niestety za możliwość elektrycznego ustawienia musimy dopłacić . Zanim ktoś podniesie głos, że w aucie tej klasy, takie coś jest niedopuszczalne i elektryka powinna być w standardzie, to należy spojrzeć na ogólne podejście marek premium do dodatkowego wyposażenia. Jeśli kupujecie taki samochód, to musicie się przyzwyczaić, że za prawie każdy dodatkowy element trzeba dopłacić i nie dotyczy to tylko Audi, ale także całej reszty.

Po zajęciu jednego z przednich foteli, uwagę zwraca długi, rozciągający się przez cały kokpit, pas wentylacyjny. Nie tylko wpływa to pozytywnie na wygląd wnętrza, ale także dzięki tak dużej powierzchni, wentylacja pracuje bardzo cicho. Jeśli nie dopłacimy do 3-strefowej klimatyzacji, to dostaniemy mniej atrakcyjny panel sterowania nawiewami. Wiem, że mimo iż bardzo rzadko wożę kogoś z tyłu, to dopłaciłbym do tej lepszej klimatyzacji, by móc patrzeć na znacznie atrakcyjniejszy panel. Mam lekkie zboczenie względem wyglądu wnętrza, które jest dla mnie równie ważne co ponętne kształty całej konstrukcji.

Jak już kilkukrotnie wspomniałem – sporo rzeczy zostało powiększonych w nowym A4, urósł także środkowy tunel, który teraz jest naprawdę potężny. To na nim umieszczono centrum z fizycznymi przyciskami do zarządzenia całym system Audi MMI. W schowku znajdującym się w podłokietniku bezprzewodowo naładujemy smartfon, o ile ten jest zgodny ze standardem Qi. Jeśli nie, to zawsze możemy skorzystać z dostępnych dwóch portów USB. Nie są to USB Type-C, to duże, starsze USB, a więc nawet Audi A4 pod względem dostępnych złącz wypada lepie od nowego MacBooka Pro, słyszysz to Apple? Mało tego, bo mamy jeszcze złącze minijack, którego nie ma nowy iPhone, a w schowku od strony pasażera znajdziemy gniazdo na kartę pamięci, kartę SIM, a wewnątrz kabiny są także dwa gniazdka 12V.

Kierownica nie jest idealnie okrągła i nie chodzi o spłaszczoną z dołu wersję z pakietu S-line. Na górze jest nieznacznie wyżej podniesiona, a to by niezależnie od ustawienia fotela i położenia samej kierownicy, nie zasłaniać zegarów. Nadal możemy zdecydować się na fizyczne zegary, między którymi zostanie umieszczony niewielki ekran. Polecam jednak zdecydować się na wirtualny kokpit – wyświetlacz zastępujący tradycyjne zegary. Oprócz wirtualnego obrotomierza i prędkościomierza, służy do wyświetlania informacji o samochodzie, zarządzenia multimediami, smartfonem, a także może wyświetlić dużą nawigację. Ponadto po naciśnięciu przycisku View, zmniejszymy rozmiar zegarów, dając dodatkową przestrzeń dla nawigacji czy innych danych.

Wirtualnym kokpitem sterujemy za pomocą przycisków umieszczonych na kierownicy. Jest ich całkiem sporo, ale spokojnie, po kilkunastu minutach jesteśmy w stanie z gracją baletnicy poruszać się po dostępnych ekranach. Co ciekawe, mimo tego dużego wyświetlacza, nie zrezygnowano z dodatkowego ekranu umieszczonego pośrodku deski rozdzielczej. On także może posłużyć do wyświetlania map czy zarządzenia multimediami lub smartfonem, a ponadto to na nim znajdziemy bardziej zaawansowane opcje dotyczące całego auta. Jedyną wadą jest brak opcji jego schowania, co dostępne jest w innych modelach Audi, jak dla mnie trochę dziwne posunięcie. Nie uważam jednak, że ten dodatkowy ekran jest zbędny, a wręcz przeciwnie, sprawdza się rewelacyjnie. Dzięki niemu nie musimy wychodzić z nawigacji by zarządzać systemem Audi MMI. Testując A4, na wirtualnym kokpicie miałem ustawioną nawigację lub informację o tymczasowym spalaniu, a drugi ekran służył do sterowania radiem lub do odbierania wiadomości i połączeń ze smartfona.


Nie jestem w stanie podać danych, ale pewne jest to, że klienci Audi, kupujący te drogie auta, często w kieszeni noszą iPhone’a. Każdy kto miał styczność z produktem Apple, musiał zauważyć, że całość nastawiona jest na intuicyjność, tak by każdy po krótkim czasie mógł sprawnie poruszać się po systemie. Wspomniani klienci, identycznej prostoty wymagają od oprogramowania samochodu, a Audi stara się im to zapewnić. Przyznam, ze wychodzi im to naprawdę dobrze. Może nie jestem dobrą osobą do takich testów, bo śledzę wszystkie nowinki w motoryzacji, a także przez moje ręce przechodzi mnóstwo gadżetów, a więc szybko opanowuje prawie każdy nowy sprzęt. Podobnie miałem z Audi MMI, sterowanie jest intuicyjne i szybkie, mi wystarczyło kilkanaście minut by móc w miarę sprawnie poruszać się po systemie. Strzelam, że osoby mniej obeznane, potrzebowaliby najwyżej kilkanaście minut więcej.
Po połączeniu się ze smartfonem, zyskujemy dostęp do umieszczonej na nim poczty, SMS-ów i książki adresowej. Połączenia możemy odbierać, a także wykonywać, tutaj najlepiej sprawdza się sterowanie głosem. Nie musimy odrywać wzorku od drogi by czytać wiadomości, zostaną one przeczytanie przez samochód. Ponadto możemy także dyktować tekst, a rozpoznawanie głosu działa zadziwiająco sprawnie – byłem pozytywnie zaskoczony. Smartfon może posłużyć także do udostępnienia Internetu, gdy nie posiadamy w aucie włożonej karty SIM. Dzięki dostępowi do sieci, możemy m.in. sprawdzić pogodę, przeczytać newsy (dostępne są tylko angielskojęzyczne serwisy), sprawdzić aktualną cenę paliwa na pobliskich stacjach (nie wszystkie się obsługiwane) czy również nałożyć zdjęcia satelitarne z Map Google na wbudowaną nawigację.

Dostarczone od Audi mapy radzą sobie nawet na terenach wiejskich, nie spotkałem się by jakaś droga nie została naniesiona. Dostępne są informacje o różnych punktach POI, szpitalach, a również zaznaczone są stacje paliw. Nawigacja także szybko potrafi obrać nową trasę, z czym podobno kiedyś w Audi były lekkie problemy – nie doświadczyłem tego sam, ale słyszałem już kilka negatywnych opinii. Wsiadając do A4 drugiego dnia, zostałem poinformowany, że wypadałoby zatankować białą księżniczkę. Oprócz samej wiadomości o niskim stanie baku, pojawiła się pytanie, czy nawigacja ma poprowadzić mnie na jedną z pobliskich stacji paliw. Kolejne pozytywne zaskoczenie – wszystkie stacje z mojej okolicy były nawigacji znane. W znanych okolicach, takie rozwiązanie się nie sprawdzi, ale podczas dalszego wyjazdu, z pewnością często bym z niego korzystał.


Egzemplarz, który dostałem do testów, nie był tak bogato wyposażony w systemy asystujące, jak testowane wcześniej A5. Jednak podczas konfiguracji, możemy doposażyć auto w te wszystkie dodatki, oczywiście odpowiednio za nie płacąc. Możemy dodać kamerę cofania – polecam, a jeśli ktoś pokonuje długie trasy, warto zainteresować się bardziej zaawansowanym tempomatem i asystentem utrzymującym auto na danym pasie ruchu. Tempomat nie tylko utrzyma prędkość, ale także jest w stanie utrzymać nas w odpowiedniej odległości od poprzedzających aut. Jeszcze ciekawsze są systemy dające namiastkę autonomiczności podczas poruszania się w korkach. Audi nie tylko samo się zatrzyma, po zmianie światła na zielone, samo ruszy za poprzedzającym autem. Dodatkowo możemy wybrać wyświetlacz HUD, podający najważniejsze dane na przedniej szybkie, a także możemy doposażyć auto w kamerkę rozpoznającą znaki, jak przekonałem się podczas testów modelu A5, działa to naprawdę dobrze.

Wspomniane systemy nie są niezbędne, ale potrafią uprzyjemnić jazdę. Jeśli już jesteśmy przy kierowaniu, to czas przejść do tego co fanów motoryzacji najbardziej podnieca – przyjemności prowadzenia. Elektromechaniczny układ kierowniczy stał się lepszy względem A4 B8, jest bardziej precyzyjny, a podczas większych prędkości, czułem się pewniej. Podczas walki z polskimi drogami, wspomaga nas pięciowahaczowe zawieszenie, przyjemnie łagodzące wszystkie dziury. Nie mamy jednak wrażenia, poruszania się na kanapie, fani bardzo miękkiego zawieszenia będą zawiedzeni, reszta, a zwłaszcza Ci preferujący minimalnie sztywniejsze, będą przekonani, że wybrali odpowiedni samochód.

Do testów otrzymałem najsłabszą wersję benzynową z budzącym moje obawy silnikiem 1.4 TFSI. Nie chodzi tutaj o jego trwałość, ponieważ po zastosowaniu rozrządu na pasku, volkswagenowskie jednostki 1.4 TSI znacząco zyskały na trwałości. Skoro niedociągnięcia wieku dziecięcego zostały wyeliminowane, to o co chodzi? No właśnie o pojemność tego silnika, Audi A4 to kawał auta, a tak mała jednostka, nie wzbudza zaufania. Przyznam się, że podszedłem sceptycznie, ale na szczęście się myliłem. Samochód dysponuje 150 KM i całkiem niezłym momentem obrotowym. Do dynamicznego poruszania się w mieście, zastosowany silnik w zupełności wystarcza. Ponadto współpracuje on z jedną z najlepszych skrzyń automatycznych – Stronic. Skrzynia może pracować w trzech trybach – drive, sport oraz manualnym. Nawet w podstawowych szybko reaguje na nasze polecania, podczas przyspieszania szybko zrzucając o kilka biegów w dół. Zaletą jest szybkość wrzucania biegów w górę, mamy tu do czynienia ze skrzynią dwusprzęgłową. Można wręcz odnieść wrażenie, że wirtualny kokpit nas oszukuje – przecież tak sprawnie skrzynia nie może pracować. Wystarczy jednak wsłuchać się w pracę silnika, by uświadomić sobie co potrafi zastosowana skrzynia.

W każdej chwili to my możemy przejąć kontrolę nad zmianą biegów. Wystarczy, że ustawimy drążek skrzyni w odpowiedniej pozycji lub co bardziej ekscytujące, dotkniemy łopatek do zmiany biegów przy kierownicy. Mimo silnika 1.4 TFSI, dzięki łopatkom możemy poczuć się jakbyśmy prowadzili namiastkę sportowego auta. Jak już wspomniałem, jednostka jest idealna do poruszania się po mieście, zapewniając przy w miarę dynamicznej mieszanej jeździe, spalanie na poziomie poniżej 8l na 100 km. Jednakże Audi nie zapomniało o kierowcach szukających lepszych wrażeń, w ofercie znajdziemy mocniejsze silniki.

Jeśli ktoś szuka sportowego auta, nie musi sięgać od razu po model S4, czy nadchodzące RS4. W zupełności powinien mu wystarczyć silnik 2.0 TFSI 252 KM połączony z napędem Quattro. Dla bardziej wtajemniczonych, cały czas mamy do czynienie z rewelacyjnym stałym napędem na cztery koła, realizowanym przez mechanizm Torsen. Wspomniana jednostka zapewni nam 5,5s do setki, a więc szybciej niż deklaruje producent. Nie są to wyniki wyssane z palca, poszukajcie na YouTube polskiego filmiku prezentującego przyspieszenie A4 B9 z turbodoładowaną 2-litrową benzyną. Osoby preferujące silniki wysokoprężne, mogą wybrać spośród kilku wersji 2.0 TDI.

Po weekendzie z Audi A4, zobaczeniu reakcji znajomych, a przede wszystkim na podstawie własnych doświadczeń, śmiem twierdzić, że auto jest rewelacyjne i dopracowane w każdym szczególe. Tak, B9 to godny następca i z dumą może nosić logo Audi. Z niemieckiej trójki, czyli Audi A4, BMW serii 3 i Mercedesa klasy C, wybrałbym właśnie Audi. Dodam, że w przypadku poprzednich, także bardzo dopracowanych generacji, wybór nie wydawał się tak prosty, ciągnęło mnie do BMW. Nowe A4, mimo iż na pierwszy rzut oka, może wydawać się autem nieznacznie zmienionym względem swojego poprzednika, to tak naprawdę jest zupełnie innym modelem, wprowadzającym markę z Ingolstadt w najnowsze rozwiązania motoryzacyjne.

Nie, nie kupiłbym wersji, którą otrzymałem do testów, chociaż każdemu zainteresowanemu ją polecam. Sięgnąłbym po bardzo podobnie skonfigurowany egzemplarz, ale z jedną podstawową różnicą – pod maską pracowałby 2.0 TFSI, a jego moc przenoszona byłaby na wszystkie cztery koła. Jeździłem Audi A5 z tą jednostką i udało się jej mnie rozkochać – jest wręcz idealna, o ile ktoś potrzebuje naprawdę dynamicznego pojazdu. Niestety, A4 B9 nie jest samochodem tanim i za dobrze doposażony model z mocniejszym silnikiem, będziemy musieli zapłacić nawet i ponad 300 tys. zł. Ceny za najuboższe wersje startują od około 140 tys. zł, co jest zbliżoną wartością do cen konkurencji. Czy warto? Według mnie jak najbardziej, jeśli ktoś będzie tak dobry i wpłaci mi na konto 200 tys. zł, to obiecuję, że dam mu się przejechać kupionym za te pieniądze białym Audi A4 z 2.0 TFSI.