Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

"Blogger od kuchni" - wywiad z Xanthia

Jako, że mamy drugi poniedziałek miesiąca trzeba by opublikować kolejny wywiad:) A, że ostatnio posądzono mnie o dyskryminację kobiet w wywiadach, tym razem pozwoliłem sobie zaprosić do rozmowy Xanthię, którą poznaliśmy głównie jako bojowniczkę sprzeciwiającą się się absurdom firmy Apple. Oprócz sławnych już artykułów o Apple na jej blogu znaleźć niejeden dobry wpis o powiedzmy tematyce ogólnej IT. Zapraszam więc do zapisu rozmowy jaką odbyłem niedawno z Xanthią

1. Zanim przejdę do pytań, które większość z nas ciekawią zapytam standardowo. Czym zajmujesz się na co dzień? Szkoła, praca, czy może pozostało Ci tylko chwalenie życia i nic nie robienie?

Witam wszystkich i dziękuję bardzo za wyróżnienie. Nigdy nie udzielałam wywiadów, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi ewentualne potknięcia :) Co do dyskryminacji trochę trudno dyskryminować kogoś, kogo prawie nie ma na blogu :P Czym się zajmuję? Praca, praca i jeszcze raz praca. Szkołę mam dawno za sobą, swoją drogą piękne czasy gdy jedynym zmartwieniem było w co się ubrać. W sumie to, czym się zajmuję wynikło trochę z moich zainteresowań w dzieciństwie. Dość dobrze rysowałam. Kiedyś namalowałam farbkami twarz z książki znalezionej gdzieś na strychu nie mając świadomości, że przypadkiem był to pan Lenin. Niestety nie do końca wychodziła mi sprawa perspektywy a to mnie zniechęcało. W ogóle historia tego strychu jest o tyle ciekawa, że pewne znalezisko ukształtowało mnie i zmieniło. Podczas pewnej tam wizyty, gdy miałam z 10 może 11 lat w zakurzonym pudle znalazłam kilka książek. Chciałam je zabrać, był tego stos. Mama pozwoliła mi zabrać tylko trzy. Nie wybierałam ich po okładce, traf chciał, że wszystkie były z gatunku SF. Czytałam je wielokrotnie i bardzo je lubię. Książki to też moja pasja, w czasach szkolnych należałam do trzech bibliotek, z powodu ograniczeń w ilości wypożyczanych książek. Bardzo lubię SF i niektóre fantasy. Kiedyś zarywałam nawet noce aby dokończyć jakąś książkę. To wzbudziło u mnie zainteresowanie technologiami, komputerami i nauką, szczególnie astronomią.

reklama

Gdy w domu pojawił się komputer, a była to Amiga 1200 dość rozbudowana, spróbowałam swych sił w grafice komputerowej a z racji tego, że miałam problemy z perspektywą bawiłam się też programami do 3d. To w ogóle mnie fascynowało. Napisałam nawet program, który miał odtwarzać grafikę z gry Hired Guns, a więc obrót co 90 stopni, skokowe przemieszczanie. Grałam czasami w gry, ale to właśnie grafika przyciągała mnie to tej maszyny, możliwości, których nie ma na kartce papieru.

Muzyka także mnie interesowała. W ogóle miałam od dziecka “spaczony” gust przez kuzyna, wielkiego fana muzyki elektronicznej, który zaraził mnie tym tematem. Zamiast słuchać hitów z radia czy MTV ja słuchałam Tangerine Dream, Klausa Schuze, Vangelisa i Jarre, Art of Noise czy serii Sythesizera. Bawiłam się trackerami, ale te głównie operowały na samplach. A ja chciałam tworzyć brzmienia. Niestety takich programów na Amigę nie było wiele. Stąd moje zainteresowanie muzyką chip i fascynacja SIDem. Dużo czasu poświęcam też tworzeniu własnych brzmień na syntezatorach subtaktywnych. To niesamowite co można z nich wyciągnąć.

Po szkole trafiłam do agencji reklamowej, gdzie miałam odpowiadać za kontakty z klientami i drukarniami. Było tak przez jakiś czas, dopóki nie zaczęłam podpowiadać grafikom jak mają coś zrobić ;) W domu bawiłam się programami, przeglądałam tutoriale i czytałam fora. Marzyłam o pracy grafika, ale nie miałam żadnego doświadczenia. Główny grafik podczas pewnej rozmowy zadał mi kilka konkretnych pytań i następnego dnia przyszłam do pracy jako grafik. Dzięki niemu nauczyłam się naprawdę wiele. Jest dla mnie ideałem jeśli chodzi o umiejętności i wiedzę.

Od niedawna pracuje w firmie zajmującej się tworzeniem rozszerzeń do dużego systemu CRM, zajmuje się tam testowaniem oprogramowania, modułów, obsługą baz danych, tworzeniem dokumentacji, projektowaniem interfaceów i ogólnie grafiką na potrzeby indywidualnych klientów. Główna zaleta tej pracy to możliwość pracy zdalnej. To bardzo ułatwia życie i pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu, ponieważ, można robić coś jeszcze w trakcie pracy, na przykład pranie ;) Można też popracować w nocy, ponoć wtedy człowiek jest najbardziej kreatywny.

2. W sumie to chciałem właśnie zapytać o ulubioną książkę czy film, ale że już opowiedziałaś, to może trochę z innej beczki. Komputery to nie wszystko. Jest pewnie jeszcze coś poza IT?

Prywatnie, cóż. Grafika już mi się trochę przejadła i nic już nie robię dla przyjemności. Po wielu godzinach spędzonych w pracy człowiek chce od tego odpocząć. Przeniosłam swoją pasję na muzykę, głównie muzykę komputerową z dawnych lat. Mieszkam sama, więc mam na głowie utrzymanie całego domu, a to naprawdę “wciągające” zajęcie ;) Muszę go dzielić także na moje dwa koty, które również wymagają aby poświęcić im chwilę. Kota nie da się zignorować ;) Tym bardziej dwóch. A jak wiadomo koty są zawsze po niewłaściwej stronie drzwi. Te dwa zwierzaki to naprawdę pocieszne stworzenia i dają mi wiele radości. Poza tym interesuje się astronomią, kosmologią i astrofizyką. Zawsze interesowało mnie jak powstał nasz wszechświat, jak jest zbudowany, co było zanim pojawiła się pisana historia. Staram się być na bieżąco więc przeglądam, oglądam i czytam co się da.

3. Niedawno zmieniłaś avatar, wnioskuje więc, że nie masz tego jedynego. Czy jednak się mylę, a nick i avatar są dla Ciebie czymś bardzo ważnym jednoznacznie identyfikującym Cię w sieci?

Zauważyłeś? Tak, ostatnio jakoś mój stary avatar mi się znudził. Była to fotka mojego avatara z SecondLife, świata online, który bardzo mnie kiedyś wciągnął. Avatar powinien być fajny. Uważam, że ten taki jest. Wygląda trochę jak czarownica na miotle ;) Ale ma sugerować moje zainteresowanie muzyką.

Nick to inna historia. Obecnego nicka używam od bodajże trzech lat. Miałam konto na pewnym portalu, które usunęłam. Ale przyciągał mnie on emocjonalnie więc żeby być troszkę autoironiczną wybrałam nick Xanthia - czyli ćma - w tym wypadku lecąca w stronę światła. Nick też powinien być fajny i oryginalny. Wiadomo wszystko jest subiektywne. Poprzednio przez wiele lat używałam innego nicka, zdrobnienia od loginu w Second Life. Nie miałam pomysłu na nazwę awatara więc wybrałam tytuł ulubionego utworu Radosława Rasińskiego - Nemesis.

4. Dlaczego wybrałaś Blog DP? Przecież można blogować w wielu innych miejscach w sieci?

Właściwie przypadkiem. Kiedyś usłyszałam o portalu, który podszywa się pod dobreprogramy i postanowiłam dodać informację o tym na pewnym agregatorze treści. Potem pojawiło się podziękowanie ze strony redakcji. Postanowiłam bliżej przyjrzeć się temu portalowi i pomyślałam, że to fajne miejsce aby czymś się podzielić. Wcześniej oczywiście odwiedzałam stronę, ba nawet niecały miesiąc wcześniej założyłam konto na forum, ale nie planowałam blogować ;) Okazało się jednak, że to świetne miejsce. A skoro jest takie miejsce to po co szukać innego?

5. No a inspiracje do kolejnych wpisów pojawiają się spontanicznie, czy jednak każdy temat jest dokładnie przemyślany?

Staram się przygotowywać każdy wpis najstaranniej jak się da. Wiadomo, brak czasu ogranicza te przygotowania, ale nie piszę spontanicznie w ten sposób, że coś mnie zaintryguje i już koniecznie muszę się tym podzielić. Lepiej zapoznać się z tematem, poczytać, poszperać. Przygotowania to w sumie najfajniejsze zajęcie a zbieranie tego w jeden wpis staje się w zasadzie formalnością, choć również daje sporo satysfakcji. Jeżeli choć jednej osobie wpis się spodoba warto było go zrobić. W niedługim czasie planuję serię wpisów o muzyce, trackery może trochę o instrumentach VST. Widzę, że mało jest tu osób piszących o muzyce i sposobach jej tworzenia więc trzeba by to naprawić.

6. No i chyba pytanie na które większość z nas czekała - Twoja niechęć do produktów Apple. W sumie to dzięki wpisom “antyAplle” zaistniałaś na naszym blogu. Skąd takie podejście do produktów tej firmy?

Wiedziałam, że to pytanie padnie. To coś w rodzaju buntu. Nie planowałam zaistnieć na blogu dzięki temu, samo jakoś wyszło :) Moja niechęć wzięła się z czystego rozczarowania produktami tej firmy. Moim pierwszym systemem był AmigaOS i to właśnie standardy tego systemu przeszkadzały mi potem trochę w użytkowaniu Windowsów. Chodzi głównie o niesamowite możliwości konfiguracji AmigaOS, teksturowanie, użytkowanie systemu. Więc sporą nadzieję wiązałam z Apple jako realnej alternatywy zbliżonej do Amigi i z ich legendarnym systemem. Dużo się wtedy o tym pisało. Niestety. Im więcej wiedziałam, tym mniej mi się cały ten ekosystem sadowniczo-ogrodniczy podobał ;)

Często trafiam na jakieś niesamowite teksty o tym co może sprzęt tej firmy i jaki to wspaniały jest OS. Wtedy po prostu czuję, że muszę się z kimś podzielić w komentarzach, bądź zebrać kilka faktów do kupy i udowodnić, że 80% magii Apple to zwykły marketing. I staram się to udowodnić w najbardziej merytoryczny sposób podając wszelkie możliwe źródła i testy.

Wielokrotnie miałam w rękach i używałam sprzętu Apple, testowałam po parę dni, czasami tygodni. Mit o magicznym dopasowaniu sprzętu do oprogramowania obalić bardzo łatwo, podobnie starałam się wyprostować wiele mitów o tym jakoby Apple coś wymyśliło. Niestety nie ma czegoś, co zawdzięczamy Apple poza “wizjonerstwem” Jobsa, niesamowicie skutecznym marketingiem, rzeszy oddanych do ostatniej literki w komentarzach fanów, którzy niestety bardzo rzadko dysponują jakimiś argumentami no i nie zapominając o wojnach patentowych o rzeczy, które przed Apple wymyślono czasem dziesiątki jeśli nie setki czy tysiące lat wcześniej. Choćby “slide to unlock” w realnym świecie znane jako zwyczajna zasuwka ;)

Niestety opinii bardziej zbliżonych do prawdy jest znacznie mniej niż tych bezwarunkowo pozytywnych. Na pewno czuję niechęć do tej firmy, ale tylko na podstawie konkretnych wad czy raczej całych ich pakietów ;) A najbardziej z powodu strategii radzenia sobie z tymi wadami - próba naprawiania przypadłości hardwareowych poprawkami softu, wmawianiu ludziom, że “źle trzymają”, że “nie ma wirusów” i że wszystkie komputery/smarphony tak mają co oczywiście jest wierutną bzdurą. Apple jest gigantem, ale nie IT, tylko marketingu nastawionym na maksymalny zysk minimalnym nakładem - a nie zaspokojenie oczekiwań fanów czy rozwój, badania i tworzenie nowych technologii. Cały wysiłek idzie w patentowanie oczywistych rzeczy, włącznie z zaokrąglonym prostokątem. A to wręcz hamulec wszelkiego postępu.
Dla każdego, kto w miarę jest na czasie z IT, systemami operacyjnymi i sprzętem wszystkie nowości Apple są po prostu zabawne. Większość rzeczy znamy już od lat. Ot choćby najnowsza nowość - karty czy jak kto woli zakładki w Finderze. Fani Apple zachowują się jak audiofile. Wierzą w odpowiedniki past do wtyczek, złotych kabli, magicznych podkładek pod kable, tajemniczych rezonatorów magnetycznych i tym podobnym wyssanym z palca bzdetom. Kiedyś znalazłam świetny blog opisujący te absurdy. Autor opisywał dany towar, na przykład niesamowitą wtyczkę sieciową z kablem za ok 2000 zł a potem wynajdywał identyczne na ebayu za kilka dolców, często z oryginalnym znakami firmowymi producenta tych cudów.

7. A gdzie jeszcze w sieci można zobaczyć Twoją twórczość?

Chwilowo już nigdzie. Kiedyś dużo udzielałam się na forach, teraz przez brak czasu już się tym nie zajmuję. Cała moja aktywność to w zasadzie ten blog i czasem forum. Zniechęciłam się gdy padł Strims. To miała być alternatywa dla pewnego agregatora treści. Rozwijał się całkiem dobrze ale administrator miał własną wizję funkcjonalności zupełnie niespójną z tym czego oczekiwali użytkownicy. Poświęcałam wiele czasu na dodawanie tam znalezisk, traktowałam jak bazę wiedzy, raz nawet opublikowałam krótkie opowiadanie. Niestety pewnego dnia Strims zniknął z sieci a gdy w końcu wrócił okazało się, że nie ma już starej bazy danych. Wszystko co tworzyliśmy przez półtora roku odeszło w niebyt… Już tam nie wróciłam. Być może Strimoid okaże się fajnym miejscem, które zresztą całkiem niedawno odkryłam.

8. Od premiery najnowszej wersji okienek minęło już sporo czasu. Zapewne i Ty wyrobiłaś sobie zdanie? Mam nadzieje, że pozytywne :)

Przyznaję, że z Windows 8 miałam mało wspólnego. Kiedyś zainstalowałam go sobie gdy był jeszcze w fazie testów, ale wyglądem zupełnie mnie nie zachwycił. Można powiedzieć, że atrakcyjność wizualna spadła do poziomu z przed Windows 3.1. Ani kafelki ani dekoracje okien nie przypadły mi do gustu. Od strony programowej nie jest źle, w końcu W8 jest rozwinięciem 7ki i po małych zabiegach poprawiających wygląd nawet można tego używać, ba, Metro ma parę ciekawych funkcji, których mi brakuje na Windowsie jeżeli zna się choćby KDE. Microsoft powinien jednak poważnie przemyśleć rebranding interfaceu. To wbrew pozorom ważne, aby pracować w systemie, który jest atrakcyjny wizualnie. Choć może to moje zboczenie zawodowe ;)

9. No a system mobilny? Masz jakiś ulubiony? Czy jednak korzystasz z tego co masz aktualnie pod ręką?

Nie mam jakichś konkretnych wymagań. Lubiłam Windows Phone do wersji 6. Potem był epizod z Androidem, znów WP, poznałam też dość dobrze iOS. Nie jetem wymagająca, ale gdy go testowałam parę lat temu miał mniej funkcji niż moja stara Avila ;) Dziś używam telefonu z Androidem i drugiego z BadaOS 2. Nie narzekam na żaden.

10. Z tego co zauważyłem na co dzień korzystasz z Linuxa. A więc jesteś w mniejszości. Jednak moje pytanie odnosi się do czego innego, a mianowicie odwiecznej wojnie Linux kontra Windows. Po której stronie barykady widzisz Siebie?

W mniejszości? :) Linux rządzi światem. Co prawda nie koniecznie na desktopach, ale jest praktycznie wszędzie. Na serwerach, w telefonach, telewizorach, samochodach a nawet w lodówkach czy mikrofalówkach. Poza tym mnogość dystrybucji i środowisk graficznych niejako wymusza postęp - to Linux jest teraz najbardziej innowacyjnym środowiskiem. OSX czerpie z niego garściami, Centrum oprogramowania, dynamiczne obszary robocze, lauchery - to wszystko najpierw powstało na Lunuksie. Oczywiście każdy system ma swoje wady i zalety. Jak już wspominałam, wychowałam się na AmigaOS. W tamtych czasach Linuks na desktopach był naprawdę rzadkością i na pewno wiele mu brakowało. Jednak moim pierwszym systemem na pececie był FreeBSD. Używałam go z powodzeniem prawie rok. Ale nowy komputer był już z Windowsem.

Trzeba rozgraniczyć do czego nadaje się dany system. Dla przyjemności, wszelakich typowo domowych zastosowań, hobby używam Linuksa, to mój główny system od 4-5 lat, może nawet dłużej. Częściowo do pracy również. Niestety niektóre rzeczy trudno na nim zrobić. Albo może da się, ale trzeba się bardzo nakombinować. Windows przejął w naturalny sposób rynek oprogramowania specjalistycznego do grafiki czy muzyki i wątpię aby kiedykolwiek Linuksowi udało się to zmienić. Jeśli o gry chodzi, to sytuacja się poprawiła zdecydowanie odkąd Steam podjął decyzję o wspieraniu Linuksa. Niestety, żaden system nie jest idealny. Idealne było by połączenie Linuksa i Windowsa - wszystkich zalet obu systemów w jeden. Czy kiedyś tak się stanie? Nie wiadomo. Może powstanie zupełnie nowy system? W końcu komputery kwantowe mogą zrewolucjonizować wszystko co znamy, być może również podejście do interfaców i systemów operacyjnych zmieni się diametralnie? Jeśli o mnie chodzi jestem bardziej po stronie Linuksa, choć wymaga czasem odrobiny kombinowania, za to dobrze skonfigurowany działa niezwykle stabilnie i nie wymaga tyle uwagi co Windows. No i prostota. By zainstalować dany program wystarczy wpisać komendę w terminalu. Albo otworzyć centrum oprogramowania. Nie trzeba się martwić wyszukiwaniem najnowszych wersji. Jeśli wyjdzie nowa, sama się zaktualizuje. Inna ważna sprawa to korzystanie z pliku wymiany. Linux robi wszystko by z niego nie korzystać, Windows… Windows zawsze coś tam trzyma.

Weźmy KDE: globalne sprawdzanie pisowni, zintegrowane usługi i funkcjonalności, pełna konfigurowalność, widżety zintegrowane ze stylem, obszary robocze, dowolna konfiguracja wizualna - tematy Plazmy, dekoracji okien, wyglądu interfaceu, ikony, czcionki, tematy kolorystyczne, wielkość i kolor cienia pod oknem, zwijanie okien, położenie i ilość przycisków na paskach okien, wypływające okna dialogowe, efekty zmiany okna - wszystko można sobie wyklikać i skonfigurować w dowolny sposób bez cudownych programików, często sprzedawanych jako powłoki alternatywne w Windowsie. Efekty wizualne typu żelujące okna, slidy, rozpad czy kostka pulpitu też swoje robią. System można w parę chwil upodobnić do Windows 7 identyczny z Areo, 8, czy OS X włącznie z globalnym menu, upodobnić funkcjonalnie do Gnome3. Albo niemal dowolny inny. Gdy człowiek do tego przywyknie Windows wydaje się być tworem wręcz archaicznym ;)

11. Jak zdążyłem zauważyć lubisz “bawić się” różnorakim oprogramowaniem. A jak wyglądają Twoje zabawy ze sprzętem? Czy raczej sprzętu się nie tykasz i zostajesz tylko w sferze oprogramowania, zostawiając naprawy bądź modyfikacje sprzętowe dla profesjonalistów?

Jeżeli chodzi o podstawowe naprawy czy diagnostykę, wymianę podzespołów albo modernizację danej konfiguracji to owszem. Złożenie PC to prosta sprawa :) Niestety elektronika to już zupełnie inna bajka. Jest to “język programowania”, którego do końca nie rozumiem. Z ciekawości kiedyś próbowałam złożyć radio z zestawu młodego elektronika i zrozumieć mechanizm rządzący tymi sprawami, ale jakoś nie wyszło. Ja jestem zdecydowanie po stronie oprogramowania. Jeśli chodzi o sprzęt - interesują mnie jedynie parametry i wyniki testów. To jest dla mnie wyznacznikiem wartości i przydatności danego sprzętu.

12. Nie mogę skojarzyć Ciebie z żadnego zlotu. Albo mam sklerozę, albo jeszcze nie zagościłaś na żądnym HZ. Brak czasu czy ochoty aby spotkać się w szerszym gronie użytkowników DP? Bo nie podejrzewam, że nigdy nie dostałaś zaproszenia na te event.

Ponieważ niestety nie byłam na żadnym. Oczywiście zaproszenia dostałam i bardzo za nie dziękuję, ale moim największym wrogiem jest brak czasu. Oczywiście dla chcącego… itd. Jakoś tak się złożyło, że nie przepadam za imprezami tego typu. Ogólnie wolę kameralne spotkania. Poza tym jestem domatorką i rzadko podróżuję. Być może kiedyś się wybiorę na jakiś HotZlot, nie wykluczam tego, ale prawdopodobnie nie będzie to ten najbliższy.

13. Pierwszy ColdZlot był właśnie taki kameralny. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja aby się spotkać. Nie mniej jednak dziękuję za poświecenie mi czasu i odpowiedź na moje pytania.

Pewnie jeszcze nie jedna :) Ja również bardzo dziękuję.

I standardowo kończąc pada pytanie - Kto następny?. No i jeszcze spis treści i starczy na dziś :)
 

inne
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze