Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

"Blogger od kuchni" - wywiad z Zbigniew2003

Jako że mamy początek miesiąca to mamy przed sobą kolejnego blogera który dzięki Waszym sugestiom będzie przepytany. Tym razem Będzie to Zbigniew2003, który nie zawsze pisze ma tematy stricte informatyczne, ale jego wpisy zawsze podnoszą na duchu i poprawiają humor zapraszam więc.

1) Na początek chyba jak zawsze- może powiesz kilka słów o sobie - czym się w życiu zajmujesz? Szkoła, praca czy może jednak jeszcze coś innego?

Witaj Shaki, witajcie drodzy czytelnicy

Po ostatnim opublikowanym przez Ciebie wywiadzie z prawdziwym blogerem, zresztą, tak jak i wszystkimi poprzednikami, którzy stanowią tutaj swego rodzaju elitę piszących oraz mających rzeszę swoich wiernych czytelników. Dostałeś twardy orzech do zgryzienia, czyli w komentarzach zaproponowano mnie – człowieka, którego nikt nie zna i nie kojarzy – może tylko czasem ktoś trafił na mój dziwny komentarz, ewentualnie pokręcony wpis na blogu. Ty dostałeś orzech, a ja prawdziwy kokos do rozłupania – tak się przestraszyłem, że przez trzy dni nie logowałem się na portalu. Myślałem, że sprawa przycichnie i wywiad zostanie zaproponowany dla kogoś innego- bardziej godnego. Jednak przychodzi taki dzień, kiedy trzeba ponieść konsekwencje swojego zachowania ( czyt. blogowego wygłupiania) i godnie stawić czoło wyzwaniu, którym jest w moim przypadku: odpowiedź na krzyżowy ogień pytań zadawanych przez takiego specjalistę ( wysokiej klasy) nie tylko dziennikarstwa wywiadowczego jak Ty. Oczywiście, mogłem odmówić, ale pycha i próżność nie pozwala mi na, to, więc zaczynajmy, szanowny kolego- spowiedź zatwardziałego grzesznika, czyli mnie Zbigniewa, samozwańczego łowcę uśmiechów i od czasu do czasu cyrkowego błazna, który jak wiadomo jest tam obok małpy drugim idolem publiczności.

r   e   k   l   a   m   a

Będąc człowiekiem starej daty, czyli gościem po czterdziestce siłą rzeczy czasy nauki i zdobywania wiedzy w szkołach mam już dawno poza sobą i tylko mogę nawiązać do słów piosenki z serialu pt. ,, Czterdziestolatek”- kręcę się na karuzeli życia … mocno wczepiony łapskami wielkimi jak dwa bochny chleba w jej poręcz, aby nie odpaść, a ona kręci się coraz szybciej i szybciej, tak jak łopaty śmigłowca Mi- 8, ale jeszcze nie odpadam i daję radę. Chociaż czasem ten ruch rotacyjny przyprawia mnie o mdłości i zawrót głowy. Jako przedstawiciel średnich wykształciuchów (branży metalowej). Zakończyłem moją drogę edukacji jako średniak, chociaż będąc tak zwanym jedynakiem, miałem doskonałe warunki, aby przynajmniej do trzydziestki pozwolić sobie iść drogą edukacji – świadomie jak idiota odrzuciłem, to i postanowiłem robić pieniądze, czyli spróbowałem swoich sił jako handlowiec na swoim. Nagle okazało się, że jestem pilnie potrzebny do obrony polskich granic i armia przygarnęła mnie do spec- pułku na warszawskim Okęciu, gdzie zostałem APA- czem, tak prawdziwym wojownikiem, który karmił stalowe ptaki prądem stałym, a one ryczały hukiem swoich silników w paliwożernej ekstazie, aby za chwilę wzbić się w chmury – niosąc na pokładzie tyłki elit politycznych w kierunku wybrzeża ( O take Polske...). Przełom lat 90 –2000, to praca związana z transportem – ciężarówka i taksówka osobowa. Dzisiaj jestem ponownie osobą prowadzącą działalność gospodarczą w branży handlowej, wielkich kokosów nie zbijam, ale też nie wyciągam ręki do państwa o pomoc – na chleb niezbędny zupełnie mi wystarcza. Poza tym teraz mam czas na swoje hobby- komputery i internet oraz całą masę wątków pobocznych. I tak wygląda moja egzystencja codzienna – jestem zawieszony między niebem, a ziemią. Czerpiąc sto procent satysfakcji z tego kim jestem i co robię.

2) Avatar i nick - dla jednych prawie religia :) dla innych nic nie znaczący obrazek i słowo. Jak jest to u Ciebie?

Zacznę od nicku – Zbigniew, to oczywiście moje pierwsze imię, które nadali mi moi rodzice. Jeżeli dobrze się przypatrzycie i macie fantazję, to można podzielić je w następujący sposób: Z – big – gniew. Teraz biorąc na chłopski rozum i idąc z duchem czasów, czyli z angielska polećmy Z – big [ duży, wielki] i gniew = Z_Wielki_Gniew, ewentualnie Gniewko 2003, ale, czy to pasowałoby na nick? Zdecydowanie zalatuje wiśnią lub Mieszkiem I, – wtedy złośliwcy pisaliby w komentarzach np. ,, e ty giermku, masz szpiczaste uszy trolla i tyle wiesz, co zjesz...” Nie , nie mogłem sobie na, to pozwolić.

Pozostaje jeszcze do wyjaśnienia tajemnica liczby 2003, wbrew pozorom nie stanowi ona żadnej ważnej daty w moim życiu np. roku bierzmowania – jak był uprzejmy podać taką informację pewien sympatyczny młody człowiek, podczas wręczania zestawów powitalnych dla uczestników zeszłorocznego HotZlotu- na pewno będziecie wiedzieli o kogo chodzi, bo ja, to nikogo z redakcji nie znam i powiedzieć nie mogę. Myślę sobie, że po prostu 2003 można nazwać dobrym rokiem w dziejach ludzkości, który jest tak samo godnym, aby umieścić go w nicku jak każdy inny i tyle w temacie.

Avatar, to poważna sprawa, to mistyczna symbolika, to swego rodzaju szczęśliwy talizman, który miał mi przynieść szczęście, sławę i rozpoznawalność, że to jestem ja i nikt inny. Ma też za zadanie przyciągać moich przyjaciół i sympatyków, a odpychać wrogów mi nieprzychylnych, których drażnię tym kim jestem i jak się zachowuję. Avatar jest wykonany metodą chałupniczą, czyli stanowi zlepek czterech podstawowych elementów; promień światła – symbolizujący wyczyn mitologicznego Prometeusza, który ofiarował ogień dla ludzkości i poniósł tego surowe konsekwencje. Następna jest żarówka, czyli dar Thomasa A. Edisona nie mniej ważny od ognia prometeuszowego, chociaż jemu za ten wyczyn żaden sęp wątroby nie zjadał przez trzydzieści lat. Następnie widzimy logo przeglądarki, której nazwy nie muszę wymieniać i na końcu czarne tło symbolizujące ciemnotę lub czarną dziurę – wszystko, to z czym walczy światłość i oświecenie. I tak wygląda cała prawda o moim nicku i avatarze.

3) Nie tylko elektroniką i oprogramowaniem człowiek żyje. Jakieś inne zainteresowania? Wiem, że lubisz dobrą książkę, a czy coś jeszcze?

Tak z czytaniem książek trafiłeś Shaki jest to temat wiodący pośród moich zainteresowań, któremu jest obecnie podporządkowane wszystko inne. Poza tym lubię posłuchać dobrej muzyki, czyli głównie dorobek artystów lat osiemdziesiątych, na których twórczości wyrosłem jako słuchacz audycji Marka Niedźwieckiego pod nazwą – Lista przebojów Programu Trzeciego, a zacząłem słuchać tej już kultowej listy jako trzynastolatek na, niemniej kultowym dzisiaj radiomagnetofonie Grundig RB 3200, który możecie zobaczyć tutaj. Jestem też fanatykiem dobrego tekstu i poezji takich twórców jak Agnieszka Osiecka, Edward Stachura, Ryszard Milczewski – Bruno, który zresztą wypowiedział takie zdanie: Coraz więcej ludzi, a człowieka coraz mniej. I ja obawiam się, że we mnie samym powoli zaczyna być coraz mniej z człowieka, ale staram się przynajmniej czasem postawić w sobie nowy namiot cyrkowy, żeby poczuć tego uciekającego człowieka, a potem znowu wracam do bagna codziennych spraw. Lubię pojechać latem do lasu na rowerze, żeby nazbierać sobie jagód i posłuchać ciszy, lubię przejść się plażą nad Bałtykiem nawet, jeżeli nie ma pogody, lubię popatrzeć na wielką wodę, poobserwować ludzi i ich zachowanie na kolejowych dworcach, lubię podróżować pociągiem, lubię uśmiechniętych i kontaktowych ludzi. Od wielu lat próbuję sam nauczyć się języków obcych, testując na sobie różne programy i książki. Od czasu, do czasu kiedy się nudzę oglądam polskie filmy z lat 50, 60, 70, 80, a takim moim, ulubionym szczególnie jest, Baza ludzi umarłych i rola Dziewiątki, którą odegrał tam Leon Niemczyk – jeżeli, to wszystko można zaliczyć do zainteresowań, to tak wyglądają moje.

4) Blogujesz już od kilku lat. Skąd pomysły na kolejne wpisy - czysty spontan czy jednak dokładnie przemyślany temat?

Zawsze piszę na ,, żywca”, jeżeli ktoś woli może, to nazwać natchnieniem, spontanem itp. Temat – wystarczy, że czasem chwycę w dłoń np. długopis i już mam temat na wpis :). Czasem wystarczy coś przeczytać, popatrzeć przez różowe okulary na wielką wodę i z niczego stworzyć coś i właśnie, to daje mi największą satysfakcję, że nie muszę się spinać, sprężać, powielać artykułów z gazet o fachowej tematyce. Wystarczy czasem odrobina fantazji i ruszenie głową w odpowiednim momencie, aby zeszła lawina pomysłów i wszystko w temacie, a że komuś się nie spodoba forma i styl- mówi się trudno i żyje się dalej :)

5) Dlaczego właśnie platforma Dobrychprogramów? Przecież jest wiele innych miejsc w sieci, gdzie można blogować.

Dlaczego bloguje i dlaczego tutaj? - moja odpowiedź jest prosta, czyli potrzeba grafomańskiego wyładowania swoich ekshibicjonistycznych potrzeb pisarczykowskich. Tak na poważnie, to forma podziękowania za zaproszenie przez redakcję na HotZlot w 2011 roku ( czego być może po wyczynach jakich się dopuszczam, dzisiaj ktoś żałuje tego – jednak jeszcze nikt nie poprosił mnie o zaprzestanie tego procederu, czyli miarki nie przebrałem). Zresztą chyba to, co robię nikogo tu nie obraża, a jeżeli dostanę kilka wpisów pod tym co napisałem i to przyczyni się do minimalnego wkładu – coś w rodzaju czerwonej krwinki w układzie krążenia, który utrzymuje bicie serca organizmu i jego funkcji życiowych, to chyba warto czasem stanąć do góry nogami– zrobić, inaczej, zagrać na nosie, niż nie robić nic. Czekając lub przyczyniając się do uśmiercenia czegoś co jest fajne. I tak nie wyobrażam sobie, żeby pod relacją z HotZlot lub jakiegokolwiek materiału publikowanego przez redakcję –, jeżeli było tam 200 – 160 osób, zabrakło tylu samo komentarzy. Mogę szczerze wyznać, że pisząc tutaj nie robię tego dla dwóch rzeczy, aby trafić wpisem na stronę główną i zaklepać sobie miejscówkę na kolejny HotZlot, ale też nie potępiam osób, które mają, to na celu i potrafią się do tego przyznać publicznie. Ktoś, kto pisze naprawdę dobre tematy, które przyciągają swoją treścią wielu czytelników ma prawo być tam zaproszonym przed takim gościem jak ja, który tak naprawdę swoim pisaniem nic tutaj ciekawego nie wnosi.

6) No a można jeszcze gdzieś w odmętach Internetu zobaczyć Twoją twórczość czy ograniczasz sie tylko do dobrychprogramów?

Niestety, mojej twórczości nie można znaleźć w Internecie – ludzkość nie jest jej godna i obawiam się, że nie potrafiłaby jej zrozumieć, tak samo, jak nie potrafiono docenić obrazów wielkiego impresjonisty Vincenta van Gogha, za jego życia. Zresztą mam zbyt piękne uszy, aby z rozpaczy i braku zrozumienia w desperacji odcinać sobie jedno z nich – z uszami jestem bardziej przystojny i, dlatego ograniczam się tylko do pisania tutaj.

7) Piszesz o Sobie łowca uśmiechów. Skąd taki przydomek? Czy sam sobie go nadałeś czy jednak ktoś Ci go nadał?

Łowca uśmiechów jest jedynym w moim życiu przydomkiem samozwańczym. Jego historia jest związana z ostatnim HotZlotem, gdzie pod wpływem reklamy GG, postanowiłem zapolować aparatem fotograficznym na uśmiechy uczestników tego wydarzenia, aby później wykorzystać ten materiał na blogu, zresztą Ty też padłeś ofiarą łowcy. Chociaż przyznam, że miałem w planach inną akcję, która nosiła kryptonim – cześć zlotowicze. Nawet kilka osób zostało tak zaatakowane przez, może pamiętają, małego buraka w portalowej koszulce, który pojawił się na miejscu zlotu dosyć wcześnie i łaził po okolicy witając wszystkich napotkanych. Tutaj muszę przyznać, że wszyscy zdali egzamin, a niektórzy wykazali cierpliwość będąc witanymi kolejny raz z rzędu. Jednak akcja łowienia uśmiechów okazała się ciekawsza i tak zostało.

8) Rzecz, o którą męczę każdego:) Windows kontra Linux. Po której stronie się opowiadasz? Czy jednak jesteś ponad te wszelkie wojenki i korzystasz z tego co Ci odpowiada?

Na takie wojenki jestem zdecydowanie już za stary, poza tym od dwóch lat oba systemy żyją na moim PC w symbiozie, czyli można humorystycznie napisać Windows i Ubuntu w jednym stali domu... Jestem tylko hobbystą komputerowym, bez jakiegokolwiek wykształcenia w tym kierunku. Wszystko co potrafię w tej dziedzinie nauczyłem się od innych ludzi, którzy są związani z Windowsem i z Linuxem, uczę się ciągle czegoś nowego i nie mam zamiaru zamykać się na jakikolwiek system z powodu fanatyków i ich fobii. Dotyczy, to też innych dziedzin życia począwszy od religii, a skończywszy na światopoglądzie. Zapomniałem, przecież Ubuntu, to nie jest prawdziwy Linux – a pan panie Zbyszku jest nikim ;) Tak i, dlatego korzystam z tego co mi odpowiada, nawet, jeżeli to ma logo kury, a nie celownika na masce :P

9) Właśnie skoro Windows jest na Twoim komputerze to zapewne poznałeś Windows 8 Jakie wrażenia?

Windows 8, czyli najbardziej gorący medialnie temat ostatnich miesięcy. Tak miałem okazję przetestować jakiś czas na maszynie wirtualnej. Ogólnie jestem do tego systemu nastawiony pozytywnie, ale posiadanie go, to w moim przypadku dopiero pieśń przyszłości – kiedy dojdzie do zakupu jakiegoś nowego urządzenia z tym systemem na pokładzie. Jak na razie ceny tego co, by mnie zadowalało są skutecznym hamulcem, a to czym dysponuję na chwilę obecną zaspokaja moje potrzeby. Tak, więc ósemko do zobaczenia, za dzień, miesiąc, rok?

10 ) Kilku blogerów ma swoje serie wpisów, planujesz też jakąś serię, czy może podejmiesz jakieś bardziej ambitne tematy niż dotychczasowy twój dorobek?

Jako osoba, która zawsze komentuje mój wpis na pewno zauważyłeś, że to co się pojawia nigdy nie nawiązuje do czegoś co już było, może tylko do kosmicznego chaosu, a raczej lecącego w, nim do nikąd roju meteorów. Zresztą być może po tym wywiadzie już nie opublikuję więcej żadnego wpisu- przecież osiągnąłem swego rodzaju sukces. Zostałem w pewien sposób ukoronowany wyznaczeniem mojej osoby do tego wywiadu, o którym inni śnią i na, który ciężko pracują i nie mogą się doczekać, kiedy zadasz, im te już kultowe pytania – tak jak zadałeś je dzisiaj dla mnie. Chociaż, z drugiej strony nie mogę dać harcerskiego słowa, że spocznę na laurach i zacznę odcinać kupony sławy. Jak, to powiedział kiedyś marszałek Piłsudski- ,, Być zwyciężonym, ale nie ulec, to nie jest przegrana. Zwyciężyć i spocząć na laurach – oto jest prawdziwa klęska”. Co będzie, to pokarze czas, może obecność moja tutaj zakończy się kiedyś banem na wieki wieków amen. Niewykluczone też, że kiedyś zniknę z portalu tak samo niespodziewanie, jak się na, nim pojawiłem. Brak ambitnych tematów jest tutaj moją wizytówką i niech tak już pozostanie – w słabości jest moja siła :)

11) Ostatnio piszesz wiele na temat Androida, nowa miłość IT czy tylko ciekawostka?

Nowa, stara miłość Android podobno Amor strzela z łuku i albo trafi w serce dla obu osób albo jednej trafia w cztery litery i nic z tego nie wychodzi, bo największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Moja miłość do Androida zrodziła się z choroby na tablet. Początkowo dużo czytałem o tym systemie, aby być przygotowanym na jego ewentualne posiadanie, a co za tym idzie bezstresową jego obsługę. No i pewnego dnia stało się, ceny tabletów na wiosnę stopniały i zaczęła się moja rozrywkowa przyjaźń z zielonym robocikiem. Od jakiegoś czasu jestem zapalonym czytelnikiem pewnego darmowego wydawnictwa o nazwie Android Magazine, co poskutkowało, że zaczynam chorować na smartfona, ale najbardziej odpowiadałoby mi urządzenie typu padfone. Łączące w sobie dwa w jednym, czyli tablet i smartfon, a gdyby tak jeszcze było, to dwu systemową hybrydą Android i Win8, oczywiście w cenie przystępnej dla polskiego klienta – marzenia, to fajna sprawa. Więc pozostaje mi wzdychać i kochać się platonicznie, bo przecież taka miłość jest chyba najbardziej przyjemnie wspominana po latach.

12) Na koniec HotZot - uczestniczyłeś już w tym wydarzeniu. Co sądzisz o tym wydarzeniu? Może będziesz pierwszym który skrytykujesz to spotkanie, czy jednak nie?

Tak miałem przyjemność uczestniczyć w dwóch spotkaniach organizowanych przez portal Dobreprogramy, czyli zaliczyłem HotZlot 2011 i 2012. Gdzie poznałem kilku fajnych kolegów, których pozdrawiam. Oni wiedzą o kogo chodzi. Mogłem zobaczyć też na własne oczy jak wygląda ta impreza i powiem wam ,, ludkowie”, którzy tam jeszcze nie byliście postarajcie się zapracować w jakiś sposób, aby zostać tam zaproszonym. Warto jest włożyć trochę wysiłku, aby spędzić odlotowe dwa , trzy dni w roku właśnie tam na HotZlocie – polecam.

Co do krytyki, to poruszę taką sprawę i myślę, że nie jestem odosobniony w tym temacie, a chodzi o wyżywienie w tych dniach. Ja rozumiem, że jesteśmy goszczeni w hotelach wysokiej klasy i siłą rzeczy są nam serwowane różne niespotykane w codziennym życiu - ,, majonezy”, ale, żeby człowiekowi brakowało tam ruskich pierogów, pomidorowej zupy i szczecińskiego paprykarzu? - skandal. Sprawa druga, to wiadomo każdy ma jakieś zwierzątko np. chomika, kota, a ja mam akurat kurę. I niestety musiałem ją przemycać na zlot w walizce, ponieważ regulamin uczestnictwa nie precyzuje jasno, czy można zabrać ze sobą na te dni do towarzystwa swojego pupila. Poza tym moja kura, to straszna pijaczka jest i w tej walizce mocno rozrabia, ale, za to znosi mi czekoladowe jajka nadziewane rumem, więc chyba sami rozumiecie, że takiej kury nie mogę samej zostawiać w domu. Pozatym HotZlot jest bardzo udaną imprezą i tylko wypada mi pogratulować i podziękować organizatorom, którzy zapraszają tam takich szarych czytelników jak ja. Życzę też wszystkim udanego zlotu, który odbędzie się w tym roku. Wykorzystajcie wszyscy swoje zaproszenia i bawcie się tam dobrze.

Dziękując za rozmowę, czekam na propozycje kolejnych blogerów.

Spis treści całości mojego blogowania znajduje się tutaj.  

inne

Komentarze