Nowe Gwiezdne Wojny - chyba jednak nie takie rewelacyjne

Dziś nie będzie o IT - chyba pierwszy razu u mnie, ale tym razem muszę, po prostu muszę:). Szał Gwiezdnych wojen trwa w najlepsze. Dziś mija miesiąc od oficjalnej premiery. Miesiąc szału, który na szczęście się już kończy. W tym czasie film ten pobił chyba wszelkie rekordy:


  • Pierwszy film, który zarobił ponad 50 milionów $ przed oficjalną premierą
  • W niecałe 2 tygodnie od premiery film zarobił ponad 1 miliard dolarów
  • W Polsce film przekroczył 3 miliony widzów w kinach
  • I tak dalej, i tak dalej

Sam jestem fanem całej serii. Poprzednie 6 filmów widziałem kilka jak nie kilkanaście razy i byłem nimi zachwycony. Zresztą wszelkie recenzje 6 poprzednich części były bardzo pozytywne i zazwyczaj się nimi zgadzałem. Jeśli zaś chodzi po najnowszy film z tej serii to już nie wszystkie recenzje są tak optymistyczne i... również się z nimi zgadzam.

Szybki rzut okiem na różnice i podobieństwa

Młoda nikomu nie znana dziewczyna o imieniu Rey (swoją drogą, czy to nie jest męskie imię?), identycznie jak Anakin Skaywalker w 4 epizodzie, rozpoczyna samotną walkę ze złem, gdzie nikt nie wierzy w jej możliwości. Nikt nie chce jej wyjaśnić z kim tak na prawdę ma walczyć i jak korzystać z mocy, która chyba jest w niej (chyba znów podobnie jak z Anakinem) Do pomocy dostaje małego nic (no prawie) nie znaczącego robota, który tylko łazi za nią i trzeszczy (zupełnie jak R2D2 w czwórce). Anakin miał Amidalę, która go wspierała, Rey miała Finna, zaś jednakowo.

Czarne charaktery na początku epizodów 4 i 7 pojawiają się nie wiadomo skąd i nie wiadomo kim są. Darth Maul (4 epizod) i Kylo Ren (7 epizod) są praktycznie identyczni, a próby stworzenia drugiego Dart Vadera spełzły na niczym. Ostatecznie czarny charakter 4 i 7 epizodu przegrywają z jednym z głównych bohaterów.

Kolejna sprawa - gwiazda śmierci. Po raz kolejny jako maszynę zagłady wybrano gwiazdę śmierci, czy na prawdę nie można było wysilić się na coś innego? Przecież to już chyba 3 czy 4 w całej serii. Wydaje się, że w kolejnym epizodzie też musi pojawić się gwiazda śmierci.

Jak dla mnie brakło tu nowych pojazdów kosmicznych. Fabuła dzieje się sporo czasu po poprzednim epizodzie (zemsta Shitów). X-Wingi rebeliantów, gwiazda śmierci tylko większa, Sokół Millenium pomimo swoje starości nie doczekał się praktycznie żadnych zmian konstrukcyjnych (miał tylko kilka małych przeróbek, bo poprzedni właściciel nie potrafił go porządnie naprawić). TIE fightery również identyczne jak poprzednio. Czy naprawdę nie istnieje w uniwersum GW coś takiego jak postęp technologiczny? Na koniec miecze świetlne - czy one tez musiały być takie same?

Zresztą na Filmwebie znalazłem ciekawą dyskusję o schematyczności tego filmu epizodu i nie widzę sensu przepisywania tutaj tego co juz zostało powiedziane w sieci.

Takich smaczków jest w całym filmie o wiele więcej. Ja opisałem te które sam zauważyłem i pisze praktycznie na gorąco. Pomimo tego że byłem zawiedziony tym epizodem i nie wiem czy na kolejny będę chciał iść z tak dużą ochotą jak na ten do kina, to i tak obejrzałem go z przyjemnością.

No to wystarczy na dziś

Sumując - Polecam obejrzeć 4 epizod i będziemy mieli dokładnie to samo co w 7 epizodzie. Ja wiem, że zagorzali fani tej serii nie zgodzą się ze mną, ale niestety taka jest prawda. Na koniec mojego wpisu jak zwykle podrzucę link do spisu treści mojego blogowania i zapraszam do czytania moich kolejnych wpisów. Mając na uwadze młodych blogerów (tych starszych zresztą też:)) polecam zapoznać się z tym wpisem, wasze wpisy tylko na tym zyskają, bo niektóre pomimo świetnej treści formatowanie mają bardzo niepoprawne. Ponadto polecam ten wpis na forum gdzie nasz admin forumowy Semtex opisał w przystępny sposób jak wrzucać grafikę na naszego bloga. Pozdrawiam Shaki81