Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Specjalista ds. teleinformatycznych i masakryczny tydzień w pracy (2) cz.70

Chciałem dziś przedstawić testy odnośnie długości pracy lapków na różnych przeglądarkach, niestety laptop który wziąłem sobie z pracy do testów wyzionął ducha podczas testów Edge, tak więc wyniki będą za tydzień a dziś chciałbym dokończyć wpis z zeszłego tygodnia bo początek następnego tygodnia był nie lepszy.

Końcówka czwartku

Wykończony na maksa w czwartek modliłem się, żeby piątek był spokojniejszy. Modły moje jednak nie zostały jednak wysłuchane, bo po powrocie do domu po południu odebrałem telefon z informacją, że na części zdalnych komputerów nie działa system medyczny. No tak jak katastrofa to na całej linii. Szybki test z domu - rzeczywiście coś jest nie halo. Szlag by to trafił, na szczęście większość nie działających kompów to przychodnie, które pracują do 18, a więc i tak dziś już nic nie poradzę, zajmę się tym w piątek rano. A ja jeszcze chwila i oszaleje, albo trafie do jakiegoś psychiatry.

Piątek

Oczywiście jeszcze nie dojechałem do pracy, a już odebrałem z 10 telefonów, że system nie działa. No dobra wiem, że nie działa. Po przybyciu do pracy okazało się, że serwer terminali zdalnego pulpitu odszedł do krainy wiecznych serwerowni. No cóż, miał tylko 10 lat i swoje już w życiu przepracował. Miał iść do wymiany za jakiś miesiąc-dwa. Niestety nowego jeszcze nie zdążyłem skonfigurować, a więc większość piątku zeszło mi na instalacji i konfiguracji tymczasowego serwera, który będzie działać tylko 2-3 dni (zaraz o tym dlaczego), ale nie mogę zostawić przychodni bez systemu nawet na te 2-3 dni. No jakoś ten tydzień zleciał. Mam nadzieje że weekend będzie spokojny, zwłaszcza po tak szalonym tygodniu.

r   e   k   l   a   m   a

Oczywiście na koniec tygodnia musiał być jakiś telefon, że jeszcze coś nie działa. Tym razem laboratorium obudziło się za pięć trzecia, że im się toner skończył. Oczywiście informatyk ma tonery w zapasie i posłusznie im zawiezie, jakby nie wiedzieli, że od zakupów i pilnowania tonerów są inne osoby. No i oczywiście dostałem opieprz, że nie przejmuję się pracą innych. Po tak zwariowanym tygodniu nawet takie gadanie mnie nie rusza.

Poniedziałek

Weekend minął spokojnie, tylko jedne telefon z prośbą o odblokowanie użytkownika z systemu. To akurat mogę zrobić z domu bez problemów. Na poniedziałek zaplanowałem przełączenie internetu na nowego dostawcę Internetu. Teoretycznie wszystko mam przygotowane. Rezygnuje z pulpitu zdalnego, wszystkie lokalizacje będą połączone za pomocą VPN,a. Na każdym komputerze zainstalowany jest system. Wystarczy podłączyć VPN i odpalić program lokalnie na komputerze i wszystko będzie działać pięknie. Posprawdzałem czy żądnej awarii więcej nie mam:). Okazuje się, że wszystko działa jak należy. No to jedziemy z nowym internetem

W głównym budynku działa bez problemu, drugi szpital zostaje jeszcze przez pulpit zdalny (odpowiednie skróty z nowym adresem IP ustawione). Pierwsza przychodnia - pół godziny testów i wszystko działa. Dzień zapowiada się rewelacyjnie. Druga przychodnia tutaj mamy więcej kompów i laboratorium, gdzie działa odrębny (jeszcze) system diagnostyczny. Ustawiłem nowe IP na drukarkach i komputerach. Podłączyłem "nowy Internet" i... klapa oczywiście - poszczególne komputery systemu laboratoryjnego nie współpracują ze sobą. Prawie 3 godziny walki z technikiem (na szczęście w poniedziałek był w innej sprawie) żeby uruchomić wszystko na nowo. Laboratorium nie działało, wszyscy się wściekali, bo nie było wyników. Kolejna masakra zaliczona:). Dobra, chyba koniec złej passy, bo udało się to w miarę sprawnie poustawiać. Czekam więc na wtorek i kolejną awarię:).

No dobra koniec

Od wtorku mam już wdrożony nowy Internet, VPN hula jak należy, koniec zdalnych pulpitów, została jeszcze tylko wybrać jakiś program do zdalnego zarządzania wszystkimi komputerami i takich masakrycznych tygodni nigdy więcej nie będzie (przynajmniej taka mam nadzieje). I dalej będę marudził, że pomimo wszystkich tych problemów, latania, złoszczenia się dalej lubię to co robię. Ja chyba nienormalny jestem:).

Na koniec jeszcze link do spisu treści mojego blogowania (wiem, wiem ta regułka zaczyna być nudna:)) i zapraszam do czytania moich kolejnych wpisów. Mając na uwadze młodych blogerów (tych starszych zresztą też:)) polecam zapoznać się z tym wpisem, wasze wpisy tylko na tym zyskają, bo niektóre pomimo świetnej treści formatowanie mają bardzo niepoprawne. Ponadto polecam ten wpis na forum gdzie nasz admin forumowy Semtex opisał w przystępny sposób jak wrzucać grafikę na naszego bloga. Informuję także, że wszystkie grafiki, użyte w tym wpisie są mojego autorstwa lub zostały pobierane z miejsc, gdzie są dostępne na podstawie otwartej licencji lub z oficjalnych stron podmiotów, o którym wspominałem w powyższym wpisie. Pozdrawiam Shaki81 

hobby inne

Komentarze