Telekomunikacja Polska po raz n-ty

Ja wiem, że temat naszej kochanej TP (no teraz już Orange) już się przejadł, sam pisałem kilkakrotnie na temat naszego narodowego dostawcy, ale to co spotkało mnie w ostatnim czasie to przegięcie na maxa. A wszystko zaczęło się od tego, że moja siostra zapragnęła Internet od naszego kochanego operatora.

Runda pierwsza

Pewnego pięknego dnia zadzwoniłem na błękitną linię TP w celu zamówienia usługi Neostrada wraz z pakietem telewizji. Pani konsultantka stwierdziła, że w tym mieszkaniu nie ma linii telefonicznej i zaproponowała mi podłączenie satelitarne (to TP ma taką usługę?). Po odmowie pani powiedziała mi, że w ciągu kilku dni pojawi się technik, którą ją podłączy. Po jakimś kwadransie tłumaczenia udało mi się przekonać konsultantkę, że jednak w tym mieszkaniu jest linia telefoniczna, ale obsługiwana przez innego operatora. Pani po drugiej stronie słuchawki po kolejnym kwadransie znalazła informacje o tej linii i stwierdziła, że nie ma możliwości technicznych podłączenia internetu w tym budynku. Udało mi się ją kolejny raz przekonać, że w tej samej klatce 3 sąsiadów ma dostęp do Internetu, pani konsultantka uprzejmie powiedziała mi, że musi to sprawdzić i obiecała, że w ciągu 24 godzin odezwie się do mnie. No to fajnie się zaczyna pomyślałem.

  • Czas rozmowy - 55 minut i nic nie załatwiłem.
  • Runda druga

    Przez 2 dni cisza i dzwoni do mnie pan i mówi, że chciałby jutro przyjść i ... zamontować linię telefoniczną do mieszkania. Na szczęście facet był rzeczowy, szybko więc mu wyjaśniłem, że linia telefoniczna w mieszkaniu jest. Facet powiedział, że sam to wyjaśni. Podziękował i wszystko.

  • Czas rozmowy - 5 minut
  • Runda trzecia

    Kolejnego dnia dzwoni do mnie jakiś inny konsultant i stwierdza, że wszystko z linią jest w porządku i w ciągu kilku dni pojawi się kurier z przeszyłką, tj. Liveboxem 2.0, dekoderem i anteną. No super. Po kilku dniach wszystko będzie załatwione.

  • Czas rozmowy - 15 minut
  • Runda czwarta

    Kilka dni później pojawią się kurier z umową na dostęp do internetu za pomocą .... satelity a nie telefonu. Odmówiłem podpisania umowy i zadzwoniłem kolejny raz na infolinię aby wyjaśnić sprawę. Po jakiś 10 minutach czekania konsultantka stwierdziła, że zaszła pomyłka i nowy zestaw z nową umowa będzie w ciągu kilku dni. Ręce mi opadły.

  • Czas rozmowy - 20 minut. Minął tydzień od złożenia zamówienia
  • Runda piąta

    Przez kolejny tydzień cisza nikt się do mnie nie odezwał, zadzwoniłem więc po raz kolejny (3 raz) z zapytaniem co się dzieje, odpowiedziano mi, że chwilowo niedostępne są Livebox'y 2.0 i proponują mi jakiś router ZTE (już nawet nie pamiętam modelu), ale bez wifi. Odmówiłem i powiedziałem, że poczekam. Po kolejnych dwóch tygodniach ciszy zadzwoniłem z zapytaniem co się dzieje z moim zamówieniem. Powiedziano mi, że umowa jest przygotowana, sprzęt skompletowany i w ciągu kilku dni pojawi się kurier z prawidłową umową i sprzętem. Doświadczony poprzednią wizytą kuriera podejrzewałem, że pewnie dalej będzie coś nie tak:)

  • Czas dwóch rozmów - 45 minut. Minął miesiąc od złożenia zamówienia.
  • Runa szósta

    Pojawia się kurier, sprzęt w porządku, umowa jak najbardziej również. Podpisałem umowę, zapłaciłem kurierowi. Podziękowałem. Zaraz oczywiście podłączyłem Livebox'a i co? Oczywiście Internetu brak. Ręce opadły, ani login i hasło jakie otrzymałem, ani standardowe rejestracja@neostrada.pl nie działały. Zadzwoniłem po raz kolejny na błękitną linię z zapytaniem czemu nie działa. Poinformowano mnie, że usługa będzie uaktywniona w ciągu 24 godzin. OK, czekałem miesiąc, poczekam jeszcze jeden dzień. Kolejnego dnia po wpisaniu loginu i hasła Internetu w dalszym ciągu brak. Kolejny telefon (6 raz) i okazuje się, że ze względu na problemy techniczne (jakieś burze czy coś) aktywacja nowych użytkowników będzie opóźniona o co najmniej 2 dni.

  • Czas dwóch rozmów - 60 minut.
  • Runda siódma

    Po kolejnym tygodniu codziennego sprawdzania czy to diabelstwo działa następny telefon do TP, tym razem dowiaduje się, że usługa jest już aktywna tylko, że moje dane dostępowe zostały zmienione. Na pytanie dlaczego nikt mnie nie poinformował o tej zmianie zaczęto mnie przepraszać, że to jakieś niedopatrzenie i szybko podano mi nowe dane. Nie miałem już siły dopytywać dlaczego te dane się zmieniły. Po wpisaniu nowych danych, zgadnijcie co? Internetu brak. No tak, oczywiście. Mam dość. Rezygnuje z usług TP!!! Już miałem dzwonić do TP z prośba o rezygnacje, ale jeszcze jedna szansa. Wpisuje pierwszy login (ten z umowy) i hasło, które dziś otrzymałem. Chwila oczekiwania i jest, działa, nie wierzę. Po 5 tygodniach, 6 telefonach dwóch kurierach i Bóg jedne wie ilu nerwach siostra ma dostęp do Internetu. Teraz, tylko zawiesić antenę, podłączyć dekoder i będzie i Internet i telewizja. Super.
    Kolejnego dnia zawiesiłem antenę, podłączyłem dekoder i co? Nie działa. No kur.. jego mać, co znowu? Sprawdziłem wszystkie podłączenia, wszystko jest OK. Dzwonię po raz kolejny na ukochaną linię TP z zapytanie co się z telewizją, konsultant stwierdza, że wszystko jest w porządku i musi być problem z dekoderem, proponuje więc kuriera, który przywiezie nowy dekoder, ale prędzej muszę odesłać stary, na swój koszt. Nie no, mam dość. Zaproponowano mi jako alternatywę odwiedzenie najbliższego punktu TP, gdzie będę mógł wymienić dekoder od ręki. No dobra, dam im jeszcze jedną szansę.

  • Czas rozmowy - 25 minut
  • Runda ósma

    Kilka dni później pojechałem do punktu TP, gdzie po 20 minutach opowiadania całej historii i po 2 telefonach pracownicy tego punktu, pani powiedziała, że nie ma problemu i już wymienia. Zadowolony i z nowym dekoderem pod pachą wróciłem do domu, od razu podłączyłem i.... nie działa. Mam dość rezygnuje. Tym razem na prawdę. Od dwóch miesięcy nie mogę uruchomić dwóch pieprzonych usług. Osiągnąłem kres wytrzymałości. Na szczęście (może nieszczęście) siostra poprosiła abym od razu nie dzwonił, że ona jutro na spokojnie zadzwoni i spróbuje coś się dowiedzieć. Kolejnego dnia zadzwoniła na błękitną linię, gdzie pani wytłumaczyła jej, że skoro wymieniono dekoder to i karta musi być wymieniona (szkoda że miła pani w punkcie TP tego nie powiedziała) i ta karta już została wysłana pocztą. Kilka dni później przyszła karta i wszystko w końcu zaczęło działać. HURRA.

  • Czas rozmowy - 10 minut
  • Runda dziewiąta

    Wszystko działa, jest super, koniec więc kłopotów myślicie? Nic bardziej mylnego. Po dwóch miesiącach użytkowania siostra nie otrzymała żadnego rachunku za usługi TP. Co jest kurde? A więc co/ Dzwonimy do TP :-) tak okazuje się, że w umowie był błąd i faktury wystawiane są elektronicznie i dostępne są na stronie, po zalogowaniu się na swoje konto. Nie, no kolejny szczyt szczytów. Konsultant po raz kolejny przepraszał i wytłumaczył jak założyć konto. Tam oczywiście były wszystkie faktury i wezwanie do zapłaty. No super. Po 4 miesiącach wszystko w końcu było w porządku

  • Czas rozmowy - 50 minut
  • No i koniec

    4 miesiące, wyjazd do telepunktu , 9 rozmów (w sumie - 285 minut, prawie 5 godzin), dwóch kurierów i mamy już dostęp do Internetu i telewizji. Normalnego człowieka dawno by szlag jasny trafił, a ja jak ten głupek dzwonię, proszę, grożę i nie wiadomo co jeszcze robię aby mieć zakichany dostęp do Internetu.

    Czy przesadzam?

    Kilka miesięcy prędzej zamawiałem Neo dla siebie. Pojechałem do telepunktu podpisałem umowę, kilka dni później kurier przywiózł sprzęt. Podłączyłem, skonfigurowałem i wszystko działało w ciągu 3 dni od podpisania umowy. Można?

    Spis treści całości mojego blogowania znajduje się tutaj.