Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Stare komputery — czyli dlaczego dzisiaj mamy lepiej

Dziś omawiamy stary sprzęt komputerowy - sprzed 1,5 dekady. W moje (oraz mojego przyjaciela) ręce trafił komputer do naprawy. Miał on następującą konfigurację:

Abit IC-7
Intel Pentium 4 2.8GHz HT
GoodRam 512MB DDR 400MHz
Gainward GeForce 6600GT
Maxtor 80GB (ATA133)
Akyga 400W... która była powodem całego zamieszania z tym komputerem.

Po wstępnych testach, czyli podpięciu innego zasilacza, płyta główna nie wydawała żadnych sygnałów dźwiękowych. Po wymianie karty graficznej oraz ramu było tak samo, więc cóż... zasilacz po prostu spalił wszystko co się dało (poza dyskiem). A przynajmniej tak myśleliśmy na początku.

r   e   k   l   a   m   a

Na naprawę tego złomu został nam przydzielony zatrważający budżet 50zł. Ale czego nie robi się dla znajomych...

Podzieliliśmy się. Ja miałam zająć się znalezieniem oprogramowania które by sprawnie działało na komputerze z tej ery, a przyjaciel znalezieniem podzespołów. Przypomniało mi się tylko że mamy w mieście serwis komputerowy który wystawia taki stary złom na sprzedaż. W skrócie, udało mu się zdobyć:

ECS K7VTA3/KT333 + Duron 1600 + Chłodzenie firmy Titan za 10zł
Athlona XP 2400+ z jego szafy
2x Kingston 512MB DDR 400MHz z jego szafy
ASUS GeForce 6200 (który miał być 100% sprawnym ASUSem, a okazał się 80% XFXem, o czym w dalszej części) - 20zł
Fortron 300W - 20zł

Tak więc mamy wszystkie części. Składamy... i zaczynają się problemy.

1. Pamięć RAM okazała się wadliwa. Jedna kość Kingstona była sprawna, druga nie. Dałam od siebie drugą kość którą znalazłam w piwnicy. Daje nam to 1GB ramu.

2. Pomimo wymiany RAMu, system wciąż był niestabilny. Udało się uruchomić Linuxa z LiveCD, ale było to loterią. Zatrzymywał się dysk, krzaczyła się grafika a nawet komputer samoczynnie się resetował. Podejrzenie szybko padło na zasilacz - i słusznie, bo linia 5v kompletnie nie trzymała napięć. 4.30v.

3. Mimo wymiany zasilacza, nie udało się nam zmusić tego do pracy. Płyta miała prawdopodobnie za stary BIOS, a nie dało się zaktualizować żadnym możliwym sposobem.

Siedzimy załamani, przyjaciel podsiadł mi laptopa i puścił muzykę bo się zdenerwował. Ja postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce, mimo że nie znam się tak dobrze jak on, a włożenie rąk do obudowy przeze mnie kończy się pociętymi dłońmi.

Na IRCu kolega o nicku Aveo znalazł jeszcze inną płytę, która miała jeszcze inne problemy - ASRock K7S41GX. Na niej już udało nam się uruchomić Linuxa z LiveCD, ale próba instalacji Windowsa 7 kończyła się błędem 5 (płyta była sprawna), a mimo że płyta ma opcję startu z USB, nie działała.

Patrzę na stertę złomu komputerowego i rozważam opcje. ECS odpada, Gigabyte (o której nie wspomniałam), martwa, a Abit... może coś by z tego było.

Biorę w dłonie płytę firmy Abit, IC-7, która była w tym komputerze na początku. Odkurzam ją pędzelkiem, zdejmuję radiatory z procesora oraz chipsetu... i widzę to, powód dla którego nie działała. Ktoś nie dość że użył pasty opartej o srebro, to nałożył jej za dużo powodując zwarcie.

Wyczyściłam tą pastę tym co było pod ręką - zmywaczem do paznokci oraz płatkami kosmetycznymi. Nowa pasta bez dodatku srebra (silikonowa), montuję wszystko i próbuję włączyć. Zaczęła wydawać piski w sekwencji 1-1-1 (BIOS firmy Phoenix). Po przełożeniu RAMów w tryb Single Channel... ruszyła!

Tym razem nie bawiliśmy się nawet w uruchamianie Linuxa. RAMy były z pewnością sprawne, tak samo zasilacz który wyciągnęłam tymczasowo z mojego pierwszego komputera. Prosto do instalacji systemu... i zonk.

Okazało się, że BIOS który znajdował się na tej płycie był wersją niestabilną. Jako że nikt nie ma już ani stacji, ani samych dyskietek, trzeba było to zrobić w nieco bardziej cywilizowany sposób. Czyli wgrywając pliki DOSu na pendriva wraz z programem flashującym (znów podziękowania dla IRCa, u mnie nie dało się nawet rozpakować biosu który był w .exe, ponieważ mam 64 bitowy system). Po uruchomieniu wystarczyło wpisać FLASH_IC7.bat, potwierdzić i po chwili zresetować komputer. Tym razem instalacja systemu się udała.

Jako system i programy zostały użyte:
-Windows 7 Home Premium 32bit (oryginalny, nie krzyczcie :)
-Firefox z uBlockiem oraz FlashBlockiem
-K-Lite z MPC do filmów
-AIMP do muzyki
-SMPlayer do Youtube
-IrfanView jako przeglądarka obrazów
-Office 2007 jako... office, ta osoba miała oryginał :)

Ogólnie chodzi całkiem sprawnie po wyłączeniu indeksowania oraz... aktualizacji. Wiem że nie powinno się tego robić, ale zostawienie ich włączonych zjadłoby zapewne cały RAM oraz procesor. Jak na 12 letni komputer, naprawdę nie ma na co narzekać.

Podsumowując, z czym trzeba było się zmagać kiedyś składając komputer, a nie trzeba teraz?

1. Pękające koszyki trzymające chłodzenia procesorów, przez które trzeba improwizować:

2. Niekompatybilność wsteczna. Dziś po prostu wkładamy co mamy pod ręką, wciskamy guzik i działa.

3. Zworki od dysków oraz kolejność dysków/napędów podłączonych do taśm:

4. Wylewające się kondensatory. Ten problem był podobno bardzo poważny w tamtych latach, doprowadziło to do upadków firm takich jak Abit, Epox czy DFI.

5. Niekompatybilność pamięci RAM. Jednostronne, dwustronne, różne adresowanie? Kto by się teraz tym przejmował...

6. Zasilacze. Większość osób w tamtych czasach kupowała zasilacze byle jakie. Dziś się to zmieniło nieco, jednak wtedy sprawa z zasilaczami była wybuchowa. Albowiem taki Chieftec czy Tagan, także robił bomby. Wciąż pamiętam gdy wyłączył mi się komputer pracując nad projektem. Zajrzałam do obudowy i usłyszałam tylko głośne "BUM". Ze strachu omal nie dostałam zawału :P

Koniec końców, udało nam się przebrnąć przez to piekło. Zostało nam tylko znalezienie innego, sprawnego zasilacza który będzie działał i nie wysadzi znów wszystkiego w powietrze.

Patrząc na to wszystko, cieszę się że te problemy zostały wyeliminowane. Co prawda dzisiaj mamy inne problemy jak np. zimne luty, ale to już temat na osobny wpis. Jako bonus...

W ramach podziękowania cały sprzęt który udało nam się zgromadzić a nie działał, wyślę koledze Aveo. Nie lubię wyrzucać sprzętu nawet gdy nie działa, a wiem że on zapewne to ponaprawia :) 

windows sprzęt

Komentarze