Aplikacja NZXT CAM pod lupą

Szykując się do podkręcania swojego PC, celem wyduszenia jak najwięcej mocy obliczeniowej, przydają się nerwy ze stali. Za nic musisz mieć także okres gwarancyjny posiadanego sprzętu, bo jak wiemy zwrot „upalonych” komponentów raczej nie wchodzi w grę według polityki wszystkich szanujących się producentów. Nikt jednak nie będzie skakać na głęboką wodę bez odpowiedniego wsparcia programowego. Aplikacje serwujące informacje o kondycji komputera w czasie rzeczywistym są, jak najbardziej w cenie. I tu przychodzi z pomocą oprogramowanie CAM. Czego możemy się po nim spodziewać? Czy warte jest naszego czasu? Przekonajmy się.

Spośród wielu usług i produktów oferowanych przez NZXT aplikacja CAM najczęściej wzbudzała mieszane uczucia. Opinie na poszczególnych portalach oraz w komentarzach internautów przechodziły z jednej skrajności w drugą. Jedni bardzo chwalili program, inni natomiast nie szczędzili krytyki. Apka, którą można pobrać w wersji dla Windows oraz mobilnej, jest w pełni darmowa. Na przestrzeni ostatnich lat zmieniła się dość znacząco nie tylko pod względem wizualnym. Znaczącej modyfikacji uległa także strona użytkowa. CAM wprowadziło kilka nowinek moim zdaniem wymagających świeżego spojrzenia.

Softwarowy kombajn

Współczesny komputer gracza tudzież entuzjasty to prawdziwe centrum dowodzenia. Wraz z rosnącą ilością akcesoriów, szczególnie przekładających się na wymiar estetyczny PeCeta, przybywa aplikacji potrzebnych do zarządzania nowymi funkcjami. Sprawy komplikują się tym bardziej, kiedy inwestujemy w produkty różnych producentów, co nierzadko rodzi konflikty kompatybilności. W takich warunkach na scenę wchodzi NZXT, oferujące ujednolicone środowisko hardware i software. W dużej mierze CAM to programowy kombajn łączący pokaźną ilość funkcji w normalnych warunkach rozbitych na dziesiątki różnych aplikacji.

Na tę chwilę w sieci możecie pobrać dwie wersje software’u: 3.7.8 i 4.0.11 (stan na październik 2019). Przynajmniej na tych przeprowadziłem większość testów, acz wariant 4.0 cyklicznie otrzymuje nowe aktualizacje. Im więcej sprzętu NZXT dokładamy do komputera tym więcej opcji zobaczymy w menu głównym. Szczęśliwym trafem przyszło mi skonfigurować PC w całości złożony z akcesoriów kalifornijskiej firmy, o czym rzecz jasna możecie przeczytać na blogu. Nawigacja po obu programach różni się nieco od siebie. W wersji 3.7.8 dostęp do najważniejszych zakładek następuje po kliknięciu konkretnej ikony z lewej strony okna. Kolejno, zatem od góry zaczynamy od okna głównego (stan PC), rozpiski technicznej (dokładne informacje o specyfikacji PC), nakładki graficznej (wyświetla wartość fps, temp. CPU i GPU itd. podczas gry), OC GPU (podkręcanie karty graficznej), zarządzanie FAN (dostosowywanie prędkości wentylatorów), RGB (kontrolujemy podświetlanie AIO oraz obudowy NZXT), zasilanie (wgląd w pracę CPU, GPU oraz zasilacza NZXT), Drivers (wykrywa i instaluje aktualizacje dla sprzętu NZXT), Kalibracja (analizuje pracę PC i tworzy profil dla FAN).

Jak zatem widzicie opcji pod ręką jest całkiem sporo. Niemniej można było usłyszeć głosy niezadowolenia związanego z takim nasyceniem funkcji. Dlatego już w wersji 4.0 odchudzono nieco aplikację. Pozbyto się między innymi Kalibracji, ponieważ ta, tak naprawę niewiele wnosiła do ogólnej kultury pracy komputera. Najnowsza wersja, ukierunkowana w jeszcze bardzie minimalistyczne UI, troszkę inaczej poukładała poszczególne opcje. Na górze okna wszystko pogrupowano w trzy grupy: My PC, Lighting oraz Tuning. Zakładki dzielą się na kolejne trzy podsekcje. I tak, w My PC znajdziemy Monitoring (podstawowe info o użytkowaniu), Specs (dokładna specyfikacja PC) i Games (w co i jak długo graliśmy). Tuning oferuje podsekcje Cooling (zarządzanie wentylatorami, pompą AIO), Overcloking (podkręcanie GPU) oraz Power (wgląd w pracę zasilacza, monitorowanie obciążenia na konkretnych liniach). Lighting oczywiście podpowiada za RGB i tu wszystko zgromadzono w jednym miejscu, bez rozbijania całości na kolejne zakładki.

Użytkowanie CAM, na co dzień

Opcji jest całkiem sporo. Jak pracuje się z programem, na co dzień? Bez większych problemów acz jest kilka rzeczy wartych wspomnienia. Po pierwsze CAM wymaga od nas rejestracji – podania adresu e-mail i założenia odpowiedniego konta. Bez tego przykładowo w programie 3.7.8 będziemy mieć zawężony dostęp do kilku opcji. Po drugie, aby mieć siłę sprawczą nad zasilaczem, AIO oraz akcesoriami RGB muszą one pochodzić od NZXT. Naturalnie nie trzeba inwestować w dość drogą płytę główną tego producenta. Wszystkie akcesoria podpinany w miejscu interface’u USB 2.0. Przy nowszych płytach głównych rodzi to oczywiście pewne komplikacje, bowiem dziś nawet dwie wtyczki starszego standardu USB są rzadkością. Płyty główne z poprzednich generacji wypadają pod tym względem nieco lepiej. Przykładowo mobasy na Z97 (Intelowski chipset) posiadają przeważnie cztery porty. Rozwiązaniem może być także kupo dedykowanego HUB’a USB.

Niektóre akcesoria NZXT, jak np. ambient light (HUE 2) wymagają podpięcia pod zewnętrzny port USB. CAM staje się absolutną koniecznością, ponieważ bez niego sprzęt ten będzie bezużytecznym kawałkiem plastiku. Samo użytkowanie aplikacji nie jest przesadnie trudne. Na początku zalew informacji może okazać się przytłaczający, ale taki scenariusz przewiduję wyłącznie w przypadku laików. Starzy wyjadacze poczują się raczej jak w domu. Tak czy inaczej, mniej wprawni użytkownicy po kilku uruchomieniach będą już bez przeszkód posługiwać się programem. Zresztą w ich przypadku podejrzewam, że najczęściej będą zaglądać do zarządzania RGB, nakładki graficznej (overlay) i czasami zerkną na konfigurację wentylatorów. W tym ostatnim przypadku, o ile wiatraki podłączymy do płyty głównej, nie trzeba posiadać dedykowanego sprzętu NZXT. Z ciekawostek wartych wspomnienia mogę jeszcze wypunktować:

  • Konfiguracja RGB posiada całkiem sporo opcji. Do najciekawszych można zaliczyć m.in. zmianę koloru RGB zależności od temperatury lub obciążenia CPU lub GPU. Wartości zmieniają się, co dziesięć jednostek i dla każdego przedziału przypisujemy indywidualnie kolor. Ambient Light może również naśladować aktywność w grze Counter-Strike, imitując wybuch granatu lub odliczanie do eksplozji bomby.
  • Zakładka Games pozwala monitorować ponad 30 gier, a nie tylko osiem jak we dużo wcześniejszych wersjach aplikacji. Monitorujemy np. ilość fps oraz temperatury.
  • Powiadomienia o zagrożeniu lub istotnych zmianach w pracy PC konfigurujemy indywidualnie. Wiadomość o przekroczeniu limitu temperatur (GPU, CPU, wody) czy nieprawidłowej pracy chłodzenia AIO mogą wyskakiwać na pulpicie lub są wysyłane na maila.
  • Poszczególne profile dla wentylatorów oraz chłodzenia AIO NZXT definiujemy samodzielnie. Wybieramy opcję nastawioną na ciszę, wydajność lub sami określamy pracę chłodzenia względem temperatur ustawiając konkretne wartości na krzywej wykresu.

Pierwsze wersje CAM miały wyraźne problemy ze stabilnością. Jednocześnie aplikacja wykazywała spory apetyt na pamięć komputera. To właśnie te dwa czynniki są głównym źródłem większości krytyki. Na szczęście kod programu zaliczył odchudzenie i solidne zabiegi optymalizacyjne. Obecnie, gdy działa w tle, zasadniczo niema wpływu na zasoby systemowe. Niemniej, jeśli skonfigurowaliście wszystkie akcesoria NZXT (pompę, RGB, ambient light, wentylatory itd.) program musi wciąż działać w tle, ponieważ bez tego następuje reset ustawień do podstawowych. Można to oczywiście jeszcze zaakceptować, gdy wszystko podepniemy pod dowolną płytę główną. Niemniej używając Smart Device (inteligentny moduł w obudowach „i”) lub mobo N7 taki stan rzeczy wzbudza drobne rozczarowanie.

Warto zainstalować CAM?

Program CAM to absolutny must have, jeśli zainwestowaliście w pokaźną ilość sprzętu NZXT. Inne programy nie pozwalają na jego drobiazgową konfigurację, choć oczywiście w przypadku nowszych płyt głównych nic nie stoi na przeszkodzie, aby zarządzać chłodzeniem AIO z poziomu BIOS/UEFI. Wszakże już dziś wielu producentów oferuje indywidualną wtyczkę PWN dla pompy bloku wodnego i osobną dla wentylatorów. W kwestii RGB jednak nie ma zmiłuj się.

Niektóre opcje nie zawsze działają poprawnie, jak choćby ambient light dla HUE 2, o czym więcej powiem w osobnym tekście. CAM działa jednak stabilnie i nie powoduje większych zgrzytów z innymi aplikacjami czy grami. Jeszcze do niedawana aplikacja utrudniała życie poprzez niemożliwość uruchomienia dwóch programów do monitorowania oraz OC jednocześnie, ale w nowszych wariantach wersji 4.0 problem ten zażegnano. Rzecz jasna do podkręcania karty graficznej nadal używam MSI Afterburner – siła przyzwyczajania. Niemniej jeśli nie posiadacie sprzętu NZXT to nawet dla samego monitorowania PC warto zainstalować program.

Co na plus?

  • Poczyniono duże postępy w optymalizacji
  • Obie wersje programu są bardzo przejrzyste
  • Warto spróbować nawet jeśli nie macie sprzętu NZXT

Co na minus?

  • Kalibrowanie PC (ver 3.7.8) było stratą czasu
  • CAM 4.0 przy zasilaczach NZXT nie pokazuje ile prądu pobieramy z gniazdka
  • Niezależnie od płyty głównej CAM nie pozwala na zmianę RGB pamięci RAM