Ekran OLED i D-Pad w jednym. Testuję mysz CM MM830

Ostatnio pod moją dłoń wpadł kolejny gryzoń, przez wielu porównywany do wysłużonego G502. Może Cooler Master faktycznie chciał swoim modelem MM830 rzucić wyzwanie firmie Logitech, bo na pierwszy rzut oka obie konstrukcje są wręcz do siebie bardzo podobne. Wystarczy jednak chwila, aby przekonać się, że w podejściu do ogólnej bryły Cooler Master obrał bardziej tradycyjne, mniej futurystyczne podejście. Mimo tego konstrukcja skrywa dwie ciekawostki: D-Pad pod kciukiem oraz ekranik OLED ukryty z lewej strony na froncie. Widać podświetlanie RGB już nie wystarczy, aby zaspokoić wybujałą fantazję inżynierów. Oczywiście, jeśli produkt nie sprawdza się w swoich podstawowych zadaniach, żadna ilość dodatkowych świecidełek nie pomoże mu przekonać do siebie potencjalnych konsumentów. Nie przedłużając przejdźmy do konkretów.

Unboxing i pierwsze oględziny

Myszka Cooler Master MM830 trafiła do mnie w opakowaniu o typowej stylistyce dla tego producenta. Prócz tego do paczki dorzucono osobno podkładkę MP510M, o której rzecz jasna także napiszę kilka słów. W pudełku prócz gryzonia i prostej instrukcji na papierze nie znajdziemy dodatkowych akcesoriów. Myszka nie posiada wymiennych odważników ani zdejmowanych bocznych paneli. Jej wymiary wynoszą odpowiednio 82,2 x 130,1 x 43,5 mm, a waga zamyka się w granicach 160 g. Jednym słowem mamy styczność z gryzoniem, któremu przydałaby się dieta, choć z pewnością znajdzie się szerokiego grono odbiorców preferujących większe krągłości u myszek.

MM830 podłączymy do komputera przewodem USB o długości 1.8 metra, chronionym przez stosowny oplot. Ciekawostka: przewód nie wychodzi bezpośrednio z obudowy myszy. Zamiast tego najpierw widzimy sztywny kawałek tworzywa sztucznego. Zasadniczo całą obudowę wykonano z materiału o matowej i wyczuwalnie chropowatej fakturze. Zabieg ten ma przede wszystkim zapewnić wyższą odporność na ścieranie. Właściciele myszek i klawiatur pokrytych warstwą gumo-podobnego tworzywa dokładnie wiedzą, o co chodzi. Innymi słowy MM830 powinien zachować swój estetyczny (w dodatku dość minimalistyczny) wygląd nawet po długich miesiącach czy nawet latach użytkowania. To więcej niż mogę powiedzieć choćby o swoim wysłużonym Naos QG.

Mysz posiada osiem programowalnych przycisków. Pod nimi ukrywają się przełączniki Omron "wykalkulowane" na 20 milionów kliknięć. Przyciski działają lekko z wyraźnym acz przyjemnym dla ucha kliknięciem. W środku znajdziemy sensor optyczny Avago PMW3360 o maksymalnej rozdzielczości wynoszącej 24000 DPI. Sercem urządzenia jest 32-bitowy procesor ARM, wpierany przez 512 KB pamięci. Częstotliwość odświeżania to tradycyjnie 1000 Hz, szybkość rejestrowania ruchu dochodzi do 250 cali/s, a maksymalne przyspieszenie to 50 G.

Użytkowanie i test MM830

Pierwsza godzina czy dwie styczności z testowanym gryzoniem wywoływała dziwne wrażenie, głównie ze względu na fakturę materiału tworzącego obudowę. Jego chropowata natura różni się drastycznie od tego, co można spotkać na większości myszek. Nie zrozumcie mnie jednak źle, bowiem nie zaliczam tego na minus. Gdy już przyzwyczaimy się do tego małego faktu przekonamy się, że MM830 jest bardzo wygodny. Szczególnie dobrą robotę wykonuje wyprofilowana podkładka pod kciuk. Niestety ze względu na swoją ergonomię mysz ta przeznaczona jest wyłącznie dla praworęcznych. Co istotne na podkładce MP510M nasz gryzoń śmiga ochoczo z prawa na lewo, nie zdradzając po sobie wyraźnej nadwagi.

Pod kciukiem ukrywa się pierwsza ciekawostka – D-Pad. Są to cztery w pełni programowalne przyciski, pod które przypiszemy konkretne funkcje lub zapiszemy własne makra. Jest to naprawę ciekawy pomysł, który z pewnością sprawdzi się w oczach grafików i fotografów, korzystających z dziesiątków funkcji w swoich programach. Po tę ciekawostkę mogą także sięgnąć gracze MOBA. Niestety ze względu na swoją specyfikę D-Pad raczej średnio sprawdził się w dynamicznych strzelankach.

Opok tego fikuśnego przycisku znajdziemy nietuzinkowy wyświetlacza OLED o wymiarach 96 x 24 pix. Kolory wyświetla w czarno-białej lub biało-czarnej stylistyce, tak więc nie macie, co liczyć na dodatkową burzę kolorów. Łącznie mamy jakieś osiem trybów wyświetlacza: od zużycia CPU, RAM, GPU (tylko karty Nvidii) po aktualny profil myszy, poziom polling rate tudzież rozdzielczość DPI. W szczególności te ostatnie mogą wydać się naprawdę przydatne. Do tego można jeszcze edytować własny tekst. Proces jest dość toporny i ma swoje ograniczenia, ale finalny efekt wygląda dość ciekawie. Na wyświetlaczu mogą pojawiać się wszystkie wspomniane opcje w kilkusekundowych odstępach czasu. Minus? Wyświetlacz jest w takim miejscu, że zasadniczo podczas normalnego użytkowania nie zauważamy jego obecności. Aby dostrzec, co właśnie pokazuje ekranik OLED trzeba podnieść pod kątem całego gryzonia.

Software dla myszki pobieramy ze strony producenta. W praktyce, jeśli nie interesuje Was programowanie makr czy konkretnych klawiszy, równie dobrze możecie się obejść bez niego. Na ten przykład w locie kolorystykę RGB (logo na grzbiecie, pasek pod myszką i scroll) zmieniamy za pomocą górny klawisz D-Pad (przyciśnięty) + prawy przycisk myszy. Zasadniczo wykorzystując w programie funkcję Tactix każdy przycisk może pełnić podwójną rolę. Ciekawe rozwiązanie. Prócz konfiguracji przycisków, zakładki dla modyfikacji parametrów sensora mamy jeszcze sekcję dla podświetlania (łącznie 12 trybów RGB), zakładka ekraniku OLED, zapis makr i profili (domyślnie cztery).

Testowany MM830 to mysz w pierwszej kolejności kierowana do graczy. Sprzęt sprawdziłem wyłącznie w tytułach, w które szarpię dość regularnie. Były to zatem najnowszy Call of Duty Modern Warfare i klasyk Battlefield 3. W MW, z względu na dynamikę tego tytułu i jednak wyczuwalną wagę gryzonia, można było odnieść wrażenie, że strzelanki nie były chyba pierwszym wyborem inżyniera projektującego MM830. Mimo tego grało się bardzo przyjemnie na ustawieniach 900 do max 1200 DPI (monitor 1080p, czułość w grze na średnim poziomie). Nie miałem większych problemów, aby wybrnąć z poważniejszych potyczek, szczególnie, jeśli były to pojedynki snajperskie na odległość. Mimo wszystko do ideału jest jeszcze daleka droga, bo choćby dużo tańszy Lioncast LM20 sprawdza się dużo lepiej w MW.

W Battlefield 3, biorąc po uwagę specyfikę tego tytułu, musiałem obniżyć czułość w grze niemal do minimum, czyli poziomu 300 DPI. Tylko wtenczas kursor nie szalał na ekranie. Udało się zachować płynność ruchu, ale przy większej ilości celów szybkie przymierzanie wymagało tytanicznej cierpliwości i wysiłku. Nieco lepsze rezultaty dało się osiągnąć obniżając do zera akcelerację myszy z poziomu Windows i wrzucając wyższy poziom DPI (max 900 DPI), ale finalny rezultat nie różnił się, aż tak bardzo. Pograłem jeszcze w Titanfall 2 i absolutnego klasyka UT99 - bardzo dynamiczne i wymagające precyzji pozycje. Tak jak przepuszczałem testowany gryzoń nie sprawdził się w nich na tyle, abym mógł go polecić wziętym "wymiataczom" FPP. 

Słowem podsumowania

Nim przejdę do posumowania powiem tylko coś o podkładce, której nazwa znakomicie imituje nazwę wyimaginowanego uzbrojenia wprost z niemieckiej fabryki. MP510M to podkładka w rozmiarze M, o dokładnych wymiarach 320 x 270 i grubości niespełna trzech do czterech milimetrów. W dużej mierze produkt wykonano z gumy, gdzie główna powierzchnia dość spranie imituje materiał. Co warte podkreślenia znakomicie trzymała się biurka. Nie tańcowała razem z myszką podczas intensywnych potyczek. W sumie podkładka, jak to podkładka – nie sprawiała żadnych problemów podczas korzystania z tym czy innym gryzoniem. W dodatku jest wygodna i solidnie wykonana. Nie przypomina w żaden sposób tanich pobratymców z kosza w lokalnym supermarkecie.

Natomiast o myszce Cooler Master MM830 wypada powiedzieć już nieco więcej. W ogólnym rozrachunku testowany sprzęt sprawdza się bardzo dobrze. Firma Cooler Master zdążyła już nas przyzwyczaić do produktów trzymających raczej solidny poziom. MM830 wyceniono na średnio 320 zł (tak mi podpowiedział wujek Google). To całkiem sporo, jak za gryzonia, którego parametry w 2020 raczej już nikogo nie szokują.

Pewnie dlatego producenci starają się dokładać jakieś ciekawostki. W tym wypadku D-Pad w mojej ocenie jest strzałem w dziesiątkę. Może niekoniecznie dla graczy (acz wyjadacze MOBA i RTS’ów mogą mieć odmienne zadanie), ale dla profesjonalnych użytkowników już tak. Natomiast o ile ekranik OLED to ciekawy dodatek, tak jednak wydaje mi się całkowicie zbędny. Szybko zapominamy o jego istnieniu zwłaszcza, kiedy ilość RGB w tym gryzoniu i tak potrafi przytłoczyć niejednego użytkownika. Usunięcie tej funkcji, co można określić mianem diety, mogłoby uszczuplić wagę i cenę.

Reasumując w codziennym użytkowaniu MM830 wypada świetnie. W dynamicznych strzelankach, gdzie spędzam najwięcej czasu, jest ok, ale w tym przedziale cenowym możemy na pewno wskazać kilka sensownych i tańszych alternatyw. Giercząc preferuję jednak lżejsze i nieco mniejsze gryzonie, ale wygoda codziennego użytkowania i potencjalna wytrzymałość tego produktu przemawia do mnie dość mocno. Napiszcie, co sądzicie o pomyśle Cooler Master na taką właśnie myszkę.

Co na plus?

  • Jakość wykonania…
  • i użytych materiałów
  • W codziennym użytkowaniu bardzo wygodna
  • Prosty, przejrzysty soft
  • Dość sporo możliwości konfiguracji i personalizacji

Co na minus?

  • Ekranik OLED wydaje się jednak zbędnym gadżetem