Ewolucja czy rewolucja? Od GTX 970 do RTX 2070

Na przestrzeni ostatnich pięciu lat, jak długa drogę przeszły układy graficzne? A tym samym, jak daleko zaszliśmy my – gracze? Postaram się odpowiedzieć na te pytania przyglądając się trzem generacją kart graficznych GeForce.

Jeśli idzie o technologie komputerowe najbardziej znaczący i zdecydowanie zauważalny postęp zawsze dokonywał się w obszarze przetwarzania oraz wyświetlania obrazu. Karta graficzna to komponent spędzający sen z powiek niemal każdego gracza. Na przykładzie układów graficznych m.in. od Inno3D przekonajmy się, jak długą drogę przeszliśmy na przestrzeni ostatnich pięciu lat?

Generacyjny przeskok

Przed wami trzy karty należące kolejno do generacji: Maxwell, Pascal i Turing. Układy te różnią się niemal pod każdym możliwym względem. Łączy je jednak jedna zasadnicza cecha: zajmują lub zajmowały średnio-wysoką półkę sprzętową. Innymi słowy wypełniają przestrzeń między tańszymi rozwiązaniami a bezkompromisowymi bestiami. Dlatego z definicji są łakomym kąskiem dla entuzjastów o mniej zasobnych portfelach. Szczególnie, jeśli zostały przyzwoicie wycenione. Pod naszą lupę trafią: Inno3D RTX 2070, GTX 1070 Ti oraz Gigabyte GTX 970.

Karta, która pojawiła się w sprzedaży w połowie września 2014 roku, jest jednym z najpopularniejszych produktów firmy Nvidia w historii. Chodzi oczywiście o GTX 970. Bazowała na tym samym rdzeniu, co mocniejsza GTX 980, a więc GM204. Modele niereferencyjne wyceniano wtenczas na około 1500 zł. Dziś, po pięciu latach od premiery, dzięki normalizacji sytuacji na rynku oraz premierze nowych układów RTX i GTX, taki egzemplarz kupimy za około 600 zł.

Drugi bohater testu, to GTX 1070 Ti, czyli nieco ulepszona wersja bazowej wersji 1070-tki, lub jak wolicie „wykastrowana” 1080-tka. Wszak bazuje na tym samym rdzeniu Pascal, co starszy i mocniejszy brat, czyli GP104. W dniu premiery, a więc okolicach listopada 2017 roku, potencjalnemu nabywcy przyszło wyłożyć na ladę około 2300 zł za wersję Ti. Choć nie trzeba było długo czekać na solidne obniżki. Zwykła 1070 początkowo była wydatkiem na poziomie około 1600 zł.

Dziś jej miejsce przejął RTX 2070. Obecna generacja GPU Nvidii o nazwie Turning wnosi wiele nowinek. Czym dokładnie różni się od swoich poprzedników pokaże poniższa rozpiska.

Z fizycznych zmian na pierwszym miejscu należy wymienić przejście na niższy proces technologiczny. Zmienił się także typ stosowanych pamięci: GDDR5 na GDDR6. Najnowszy standard faktycznie oferuje niższe zużycie energii pod obciążeniem karty graficznej oraz wyższe częstotliwości, co powinno pozytywnie wpłynąć na ilość wyświetlanych klatek. Najważniejszą jednak nowinką, jest wprowadzenie ray tracing i DLSS, choć na pełne wykorzystanie tych nowinek w grach przyjdzie nam jeszcze długo poczekać.

Platforma testowa

  • Procesor: Intel i7-8700
  • Chłodzenie procesora: Cooler Master MasterLiquid ML120R RGB
  • Płyta główna: Gigabyte Z390 Gaming X
  • Pamięć RAM: iChill DDR4-3600 16GB Dual Channel
  • Dysk: Plextor M8Se 512GB NvMe
  • Zasilacz: Cooler Master V650 80+ GOLD
  • Obudowa: Cooler Master Masterbox Elite 5 RGB midi tower
  • System operacyjny: Windows 10 1809; sterowniki 419.35

Metodyka testu

W przeważającej ilości gier wybierałem predefiniowane ustawienia graficzne dla danego profilu. Decyzja padała na poziom detali „High”. Unikam jak ognia ustawień „Ultra”, bowiem w niektórych grach mocno zaniżają frame time i frame rate nie dając w zamian wyraźnej poprawy wizualnej. Wygładzanie krawędzi to przeważnie MSAA x1 lub x4, natomiast filtrowanie anizotropowe nie przekracza poczwórnego próbkowania. W Forza Horizon 4 ustawienia przedstawiały przemieszany poziom – tekstury na high i efekty na ultra. W Ashes of the Singularity zdecydowałem się na profil „Extreme”.

Runda pierwsza: benchmarki

Na pierwszy ogień idą programy typu benchmark. Pomogą one ustalić granicę przeskoku wydajności, jaki dokonywał się z generacji na generację.

Na przykładzie programu Heaven Benchmark widzimy, że przesiadka z najstarszej karty w naszym teście na GTX 1070 Ti gwarantuje przyrost wydajności około 46%. Na tym tle dalszy krok wydaje się wręcz symboliczny, bowiem według naszych wyników wędrówka z GTX 1070 Ti do RTX 2070 to zaledwie 15% dodatkowej mocy obliczeniowej.

Sytuacja powtórzyła się wraz z programem Fire Strike. 1070 Ti ma nad swoim poprzednikiem 39% przewagi, podczas gdy dystans między RTX-em a GTX-em wcześniejszej generacji skurczył się do zaledwie 14%.

Runda druga: gry

Pora na główne danie, czyli porównanie wydajności trzech kart w różnych tytułach. Wybór padł na kilka nowszych, jak i starszych pozycji. Oto rezultaty, jakie udało się uzyskać w rozdzielczości 1080p:

Jak to zinterpretować?

Jak można zinterpretować uzyskane informacje? Przede wszystkim dla nowych GPU, jeśli jest możliwość skorzystania z DirectX 12, to warto to zrobić. Nie dość, że otrzymujemy pewien przyrost klatek na sekundę, to dodatkowo procesor jest nieco mniej obciążony w nowym API. W przypadku 970-tki wybór między DX11 a 12 nie przyniósł większych zmian.

Przeskok z GTX 970 na GTX 1070 Ti to potencjalny przyrost wydajności od 35 do nawet 50%. Jednak skok między Turingiem a Pascalem nie jest już tak spektakularny. Najlepsze rezultaty dało się pozyskać w Tomb Raider i Crysis. Zadowalająco wypadł również Wiedźmin.

Same klatki na sekundę to tylko połowa sukcesu. Pamiętajcie, że obok frame rate ogromną rolę odgrywa frame time. W starszych tytułach RTX i GTX Ti wypadają wręcz identycznie. Wszakże nie mówimy tu o sporych różnicach, bo przeciwstawiamy sobie wartości rzędu 14 ms i 20 ms. Natomiast w nowszej pozycji w postaci Tomb Raider korzyść zaczyna przemawiać na stronę nowszego GPU. Przewaga 2070-tki wyrażała się jeszcze na innym polu, mianowicie poboru energii. Biorąc pod uwagę, że GDDR6 są oszczędniejsze niż GDDR5, cały zestaw zużywał mniej energii. Komputer testowy działał w oparciu o zasilacz Cooler Master V650, posiadający certyfikat 80+ Gold. 650 watowa jednostka wystarczy w zupełności, aby „nakarmić” każdą z przetestowanych kart. Zresztą nawet podkręcony RTX 2080 nie stanowi dla niego większego wyzwania.

Jednocześnie, cichym bohaterem tego tekstu jest GTX 970. Nie sądzicie? Niemal pięcioletnie GPU nadal radzi sobie wzorowo. W Crysis zabłyszczał dodatkowo, ale to dlatego, że CryEngine z tamtego okresu wręcz perfekcyjnie zoptymalizowano pod architekturę Maxwell. To samo tyczy się silnika Duna bazującego wszakże na rozwiązaniu Crytek. Mogę coś o tym powiedzieć, ponieważ, na co dzień korzystam z jeszcze starszego GTX 760 i w każdej odsłonie Far Cry daje radę bez najmniejszych problemów.

Słowem podsumowania

Zanim powiem kilka słów końcowych należą się wam pewne wyjaśnienia. Pierwotnie w teście miał zagościć bazowy model GTX 1070. Prosiłem, dopytywałem, ale takowego nikt nie chciał użyczyć. Szczęście w nieszczęściu trafił się iChill GTX 1070 Ti, który dodatkowo Inno3D dość solidnie „podkręciło”. Tej karcie dużo bliżej do GTX 1080, dlatego przedstawione wyniki prezentują się tak, a nie inaczej. Nie mniej, test miał na celu zobrazować pewien problem, mianowicie gdzie jesteśmy obecnie, jako gracze? Postęp w dziedzinie renderowania grafiki nie jest już tak znaczący jak kiedyś. Śmiem twierdzić, że od czasu pierwszego Crysis (2007), Crysis 3 (2013) oraz Wiedźmina 3 (2015) twórcy robią już niewielkie kroczki.

Od strony hardware sprawa jest dużo trudniejsza do rozgryzienia. Wszakże kwestia optymalizacji odgrywa tu dużą rolę i wraz z kolejnymi tytułami dystans między serią RTX a GTX 10 będzie rosnąć. Największym problemem jednak dla nowej generacji wydaje się nie przyrost mocy, a wycena nowych produktów. Za przeskok z serii 900 na 1000, gwarantujący niekiedy 50% wzrost wydajności, szła dopłata rzędu od 20 do 30% ceny bazowej. Natomiast obecnie zauważamy wręcz odwrotny trend, gdzie dysproporcje te nawet ulegają powiększeniu. Z jednej strony może wciąż słyszalne są echa kryptowalutowego szaleństwa, z drugiej zaś winę również ponosi AMD. Czerwoni nie mają nic sensownego do zaoferowania w segmencie „premium”. Tak czy inaczej, praktyki Nvidii są tak naprawdę trudne do rozgryzienia.

Reasumując, przesiadka z GTX 970 ma sens, o ile w parze idzie odpowiednia specyfikacja całej platformy. Natomiast, jeśli jesteście dumnymi posiadaczami serii GTX 1000 takie rozterki będą wam jeszcze pewnie długo obce. Zakup RTX 2070 na tę chwilę ma dwojakie uzasadnienie. Po pierwsze to trochę inwestycja na przyszłość, która z czasem pewnie się opłaci. Czego test nie uwzględnił, to produktywność. Jak wykazał Linus Tech Tips i inne pokrewne kanały tech, seria RTX na polu skomplikowanych obliczeń i renderingu ma sporą przewagę nad swoimi poprzednikami, co oczywiście przemówi do profesjonalistów. Ponadto, wcześniejsza generacja GPU obecnie przechodzi na rynek wtórny, a tu jak wiemy to loteria – możemy trafić na sprawny model lub sprzęt, który szybko wyzionie ducha. Bez dwóch zdań zakup podzespołów komputerowych dla laika obecnie, jest wyzwaniem większym niż kiedykolwiek wcześniej.