Krótko i na temat. Testujemy kieszeń USB-C 3.1

Bez zbędnego owijania w bawełnę przejdźmy do konkretów. Do moich rąk wpadła kieszeń Delock 2,5” USB-C w kolorze czarnym. Solidny kawałek tworzyw sztucznego opatulony gumą cechuje certyfikat szczelności IP66. Drugą ważną cechą jest wtyczka USB typu C, co na pewno zainteresuje posiadaczy wszelkiej maści ultrabooków i MacBooków, gdzie dodatkowych portów jest jak na lekarstwo. Naturalnie najbardziej interesującym aspektem sprzętu będą potencjalne transfery, zarówno z wykorzystaniem klasycznego HDD jak i SSD.

Szybkie oględziny

Kieszeń Delock można nabyć już za okrągłe 150 zł. Co otrzymujemy w tej cenie? Sprzęt schowano w niewielkim żółtym kartonie. Po jego rozpakowaniu zobaczymy opisywany produkt, pakiet śrubek z gumowymi podkładkami oraz stosowny śrubokręt. Sama kieszeń, o wymiarach 148 x 94 x 24 mm, została wykonana solidnie, choć producent poprzestał wyłącznie na plastiku. Z odległości obudowa wszakże dość dobrze imituje aluminium, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Dookoła obudowę opatulono gumowym uszczelnieniem, w którym chowamy również zintegrowany przewód USB o długości niespełna dziewiętnastu centymetrów. Jak na mój gust jest on nieco przykrótki, szczególnie w kontekście komputerów stacjonarnych. Właściciele notebooków nie powinni raczej narzekać.

Jak wspomniałem kieszeń cechuje standard wodoszczelności IP66. Nie czekając przystąpiłem do sprawdzenia na ile deklaracja producenta pokrywa się z rzeczywistością. Od razu jednak wspomnę, że jeśli chcecie należycie dokręcić śrubki na obudowie to zaopatrzcie się w inny śrubokręt. Ten dołączony do zestawu zwyczajnie nie daje rady. Gdy już zmontowałem całość kieszeń powędrowała pod kran (po co się ograniczać?). Wtyczka USB-C, chowana w gumowej kieszonce, faktycznie była sucha. Natomiast po rozkręceniu obudowy żadna kropla nie dostała się do środka. Ten sprawdzian Delock przechodzi pozytywnie.

Transfery danych

Do wnętrza dysku powędrowały kolejno dwa dyski: WD Blue o pojemności 750GB (HDD) oraz Kingston DC500M o pojemności 480GB (SSD). Montaż ich nie był przesadnie trudny. Nośniki danych zasadniczo wsuwamy w gumową otulinę, która w przypadku starszych dysków talerzowych może pełnić również rolę reduktora wibracji. Uważajcie jednak, aby nie przesadzić przykładowo podczas wyciągania dysku. Podczas tej procedury gniazda SATA w środku kieszeni wyginają się delikatnie w górę. Podejrzewam, że zbyt częste żonglowanie dyskami w końcu może osłabić połączenie z płytą PCB.

Nasza kieszeń bazuje na dość popularnym kontrolerze USB Jmicron JMS578. Testy wykonałem na komputerze stacjonarnym, bazującym na płycie głównej Asus B150M-A/M.2, procesorze Intel G4400 oraz dysku Crucial MX500 o pojemności 250GB. Nim poleje się potencjalna fala krytyki powiem tylko, że to jedyny sensowny PC w moim zasięgu, który posiada port USB-C. Mogłem posłużyć się budżetowym notebookiem Lenovo, ale zdecydowałem się jednak na stacjonarkę. Nim przysiadłem do testów wykonałem rzecz jasna małe porównanie do innego PC z użyciem dysku SSD Kingston. Ostatecznie okazało się, że powyższy komputer wykręcił o kilka procent lepsze rezultaty w syntetycznym benchmarku niż platforma z i7-8700 i płytą Gigabyte Z390 Gaming X. Wszystkie opisywane testy były realizowane na obecnej wersji systemu Windows 10.

Benchmark:

Na podstawie programu CrystalDiskMark możecie zobaczyć jak wygląda sprawność obu dysków podpiętych bezpośrednio do płyty głównej w port SATA oraz przez kieszeń portem USB-C. Różnice są widoczne szczególnie w przypadku SSD.

Do borze, a jak wygląda realny transfer danych w systemie Windows 10? Do sprawdzenia ogólnej sprawności kieszeni użyłem jednolitego pliku o rozmiarze 6.5GB (film). Na pierwszy ogień pójdzie talerzowy dysk WD Blue zamknięty w kieszeni Delock. Kopiowany plik wędrował na a potem z SSD Crucial MX500, który w platformie testowej pełni również rolę dysku systemowego.

Zaskakujące, ale zarówno podczas transferu w obie strony (kopiowanie) uzyskujemy rezultaty lepsze poprzez kieszeń Delock. Różnica jednak nie jest na tyle kolosalna, wynosząc najwyżej kilkanaście sekund więcej na operacji kopiowania mniejszych porcji danych. Na koniec pozostaje zatem sprawdzić jeszcze, jak wygląda kopiowanie między dwoma nośnikami półprzewodnikowymi.

W tym scenariuszu zdecydowanie zwycięża tradycyjnie podłączenie dysków SSD przez port SATA. Szczególnie słabo wypada kopiowanie z Crucial w stronę Kingston, czyli z PC do kieszeni USB. Na szczęście podczas wszystkich powyższych testów produkt Delock trzymał stabilny poziom transferu. Ani razu nie zdarzały się spadki podczas przesyłania pliku. Jeśli idzie o magazynowanie a nawet uruchamianie aplikacji to Delock robi dobrą robotę. Niemniej w jego przypadku nie inwestowałbym w SSD z wyższej półki, bo trochę marnujemy potencjał takiego nośnika. Ale już tańszy SSD, szczególnie o sporej pojemności, powinien pasować należycie. 

Słowem podsumowania

Zasadniczo po testach nie mam, czego przyczepić się. No może za wyjątkiem jednej rzeczy, mianowicie wydaje mi się, że w tym przedziale cenowym producent mógł już zainwestować w aluminiową obudowę. Skoro kieszeń reklamuje się, jako produkt mający sprawdzić się w różnych warunkach, także tych bardzo nieprzychylnych (np. zakład produkcyjny itd.) to metal przecież jest bardziej trwały od tworzywa sztucznego.

Oczywiście pozostaje kwestia finalnej ceny. Gotowa kieszeń o pojemności jednego terabajta nie będzie dużo większym wydatkiem to też domowy użytkownik raczej nie zainteresuje się produktem Delock. Chyba, że akurat pod ręką ma wolny dysk, który został przykładowo po demontażu uszkodzonego notebooka lub konsoli. Mimo wszystko przeciętny Kowalski będzie obracać się w obrębie dużo tańszych kieszeni. Szczególnie kiedy weźmiemy pod uwagę prosty fakt: standard USB-C nie jest jeszcze tak popularny w świecie komputerów stacjonarnych. Natomiast jeśli posiadacie MacBooka i potrzebujecie solidnej obudowy dla dysku to przetestowana kieszeń jest jak najbardziej warta uwagi.

Co na plus?

  • Solidnie wykonana kieszeń
  • Wodoszczelna obudowa
  • Transfery są ok, ale nie ma sensu inwestować w high-end'owe SSD

Co na minus?

  • Mimo śrubokręta w zestawie trzeba sięgnąć po nieco lepsze narządzie
  • Dla niektórych cena względem konkurencji
  • USB-C nie jest jeszcze tak popularne