Mój własny Netflix. ASUSTOR AS3204T v2

Taskete! Co począć, gdy domorosłego filmożercę zalewają dziesiątki płyt z filmami, a ich zdatność do użytku powoli zaczyna pozostawiać wiele do życzenia? Wyjść z takiej sytuacji jest dość sporo. Z pewnością nie najtańszym, ale bardzo ciekawym będzie inwestycja w własnego NAS-a.

Domowe serwery danych, nazywane ogólnie NAS (Network Access Server) w wykonaniu ASUSTOR to w istocie zminiaturyzowany komputer. Dlatego ich cena nie będzie zbliżona do zwykłych mobilnych dysków twardych i innych nośników pamięci. Ponieważ posiadają własny CPU, GPU, pamięć operacyjną, system operacyjny itd. mogą działać w pełni niezależnie od naszego głównego centrum operacyjnego. Jak możemy wykorzystać ich możliwości? Oto jeden z potencjalnych scenariuszy.

Moje skarby

Anime to tylko dość barwny przykład, w który możecie wkleić dowolny gatunek filmowy. Nasz tester, z racji iście szerokich horyzontów, gustuje w japońskiej animacji. Posiada jej pokaźną kolekcję w postaci oryginalnych płyt DVD i jakieś X razy więcej contentu na własnoręcznie wypalonych krążkach. Dane pobierane z rozlicznych serwerów i programów w dawnych czasach, gdy łącze 1Mb/s było mokrym snem każdego komputerowego geeka, dziś mają nie tylko wartość sentymentalną. Ponownie ściągnąć większość z tych filmów będzie wręcz niemożliwym. Jednocześnie na ich premierę w oficjalnej dystrybucji lub na popularnych platformach streamingowych należy raczej powątpiewać.

W teorii nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby w domu przygotować “własnego Netflixa”. W tym wypadku z pomocą przychodzi NAS - przykładowo AS3204T v2. Jego przydatność będzie tym bardziej nieoceniona, gdy przyjdzie raz jeszcze archiwizować dane na wypalonych płytach DVD. Im były słabszej jakości, tym większe prawdopodobieństwo, że ząb czasu nadgryzł te kawałki błyszczącego plastiku. To oczywiście rodzi pewne problemy natury logistycznej, ale dla chcącego nic trudnego.

Dlaczego AS3204T v2?

Czemu wybór padł na ASUSTOR? Tym bardziej, dlaczego w orbicie naszych zainteresowań znalazł się model AS3204T v2? Szczególnie, że nie jest to tanie urządzenie. Jego orientacyjna cena oscyluje w granicach 1750 zł i nie obejmuje ona nawet dysków twardych. Odpowiedzi jest kilka.

ASUSTOR posiada dość bogatą ofertę urządzeń NAS, a ich wycena na tle konkurencji wypada przyzwoicie. Szczególnie, jeśli uwzględnimy możliwości każdej z dostępnych konfiguracji, jak i poziom optymalizacji dostępnego oprogramowania. Nie bez znaczenia jest również szeroki wachlarz darmowych aplikacji o różnym przeznaczeniu. Jednocześnie producent stara się regularnie odświeżać swoje linie produktów. Tym samym model AS3204T doczekał się nowej rewizji, co można łatwo rozpoznać po oznaczeniu v2.

Finalnie na celowniku mamy przygotowanie prawdziwej stacji multimedialnej plus stacji roboczej o dość obszernej pojemności. Co potrzebuje nasz NAS, to szybki procesor, którego zalety docenimy zarówno podczas kopiowania, jak i odtwarzania plików filmowych. Przyda się także złącze Ethernet o należytej przepustowości. Dobrze by było na pokładzie mieć więcej niż jedno gniazdo. Podobna sytuacja tyczy się portów USB. Od naszego sprzętu wymagamy jeszcze HDMI, czyli ingredientu ostatnio rzadko spotykanego w budżetowych rozwiązaniach.

NAS pod lupą

Po rozpakowaniu pudła znajdziemy: kabel zasilający i zasilacz, od groma szybkoskrętek, papierową instrukcję, płytę CD z softem oraz przewód sieciowy. Główne danie oczywiście stanowi NAS AS3204T v2. Skrzynka o wymiarach 165 x 164 x 218 mm waży niewiele, bo zaledwie 1,6 Kg. Dzieje się tak ponieważ obudowę wykonano z tworzywa sztucznego, które swoją drogą dość dobrze imituje metal. Wewnątrz natomiast mamy metalowy szkielet podtrzymujący płytę główną oraz dyski. Podobieństw do wcześniejszej wersji jest całkiem sporo: oba chłodzi wentylator 120 mm, posiadają cztery porty SATA3 6Gb/s, czterordzeniowy procesor Celeron (chłodzony pasywnie) i 2GB pamięci DDR3L.

Więc gdzie te różnice? Po pierwsze w wersji v2 przybyło portów LAN. Mamy ich dwa, a tym samym staje się możliwe używanie agregacji łącza lub podpięcie NAS-a do dwóch urządzeń jednocześnie. Porty USB także zaliczyły unowocześnienie ze standardu 3.0 do 3.1 Gen-1. Nie zwiększono ich ilości – na pokładzie nadal mamy trzy USB. Na koniec warto wspomnieć o porcie HDMI. Ten nie uległ zmianie i wciąż jest to standard 1.4b.

Lista wspieranych dysków dla rewizji v2 jest dość szeroka. Zanim kupimy własny nośnik, najlepiej sprawdzić, czy znajduje się on na liście kompatybilnych urządzeń. AS3204T wspierał, co prawda SSD, ale na rozpisce widniał jedynie nieprodukowany już Crucial MX300. Nowa wersja najwidoczniej nie uwzględnia już SSD, ale biorąc pod uwagę cenę nośników półprzewodnikowych o pojemności powyżej jednego terabajta raczej nie ma, to większego znaczenia.

Maksymalna pojemność dysku, jaki możemy zamontować, to 14 TB. Tym samym łączna pojemność urządzenia wynosi 56 TB. Jeśli komuś nie wystarczy taka przestrzeń, to ma jeszcze do dyspozycji zewnętrzne stacje rozszerzeń. Niestety AS3204T v2 nie ma funkcji hot-swap, czyli wymiany dysków podczas pracy urządzenia. Natomiast jeśli idzie o konfigurację nośników, to użytkownik ma następujące opcje: single disk, JBOD, RAID 0, RAID 1, RAID 5, RAID 6 oraz RAID 10.

Specyfikacja techniczna:

  • CPU: Intel Celeron 1.6GHz@2.24GHz Quad Core
  • Sprzętowe szyfrowanie danych: AES-NI
  • Sprzętowe wsparcie dla: H.264 (AVC), H.265 (HEVC), MPEG-4 Part 2, MPEG-2, VC-1
  • Pamięć: 2GB DDR3L
  • Rozbudowa pamięci RAM: nie dostępne w tym modelu
  • Pamięć Flash: 512MB DOM
  • HDD: 4 x SATA3 6Gb/s; 3.5" HDD
  • Maksymalna pojemność: 56 TB (14 TB HDD x4)
  • Maksymalna pojemność modułami rozszerzającymi: 224 TB (14 TB HDD x16)
  • Porty: USB 3.1 Gen-1 x3
  • Sieć: Gigabit Ethernet x2
  • Wyjście wideo: HDMI 1.4b x1
  • Chłodzenie: FAN 120mm
  • Zasilacz: 90W

Centrum multimedialne na zawołanie

Testowany NAS przybył już w pełni skonfigurowany. Miał zainstalowaną najnowszą wersję oprogramowania ADM oraz szereg programów, które zasadniczo są dostępne za darmo w usłudze Centrum Aplikacji. Oczywiście nabywając własnego NAS-a, po włożeniu dysków twardych sami musimy wykonać konfigurację, co potrafi ukraść z życia kilka cennych chwil. Podobnie jak instalacja Windowsa na komputerze.

Dla potrzeb testu NAS został podpięty jednocześnie pod komputer i router TP-Link AC3150, celem osiągnięcia jak najbardziej optymalnych transferów. Na pokładzie mieliśmy dwa dyski WD RED 2TB skonfigurowane w RAID1. Średnie transfery danych kształtowały się na poziomie 100 Mb/s. Kopiowanie z zewnętrznego dysku USB 3.0 wynosiło około 65 Mb/s, zaś z dysku 2.0 średnio 45 Mb/s. Na sam koniec AS3204T v2 został podpięty kablem HDMI pod leciwy telewizor LCD Samsunga.

W naszym konkretnym przypadku interesuje nas kilka aplikacji. Zacznijmy od podstawowej, czyli LooksGood. Jest to filmowy odpowiednik apki SoundsGood, którą to wykorzystujemy wyłącznie do odtwarzania różnych formatów muzycznych. Po przerzuceniu dowolnej ilości filmów do wybranego folderu na dysku NAS-a, musimy jeszcze programowi wskazać ścieżkę dostępu. Może być ich więcej niż jedna, przykładowo prowadząca do filmów, seriali i własnych nagrań wideo. LooksGood kataloguje filmy według: daty dodania, gatunków, roku produkcji, ulubionych, aktorów itd. Program zasadniczo uruchamiany jest w osobnej zakładce przeglądarki i pozwala wybrać rozdzielczość odtwarzanego filmu. Nie odnotowałem żadnych problemów z odczytywanie hardsubów, softsubów, a nawet wyborem ścieżki audio, jeśli film posiada więcej niż jedną.

Wygląd programu AiVideos na telefonie Huawei P8 Lite.

Alternatywą dla LooksGood będzie mobilna aplikacja AiVideos. Zdalne oglądanie naszych filmów jest zasadniczo uzależnione od skonfigurowania opcji EZ-Connect. Spokojnie, jako użytkownik nie musimy praktycznie nic robić, a jedynie aktywować funkcję, otrzymać nasz unikalny identyfikator Cloud ID i tyle w tym temacie. Wykorzystując nasze ID oraz domyślny login i hasło do zbiorów NAS-a łączymy się z zgromadzonymi zasobami na naszym telefonie. O ile oglądanie pełnometrażowych filmów na smartfonie potrafi być umiarkowanie wygodne, tak opcje udostępniania, zgrywania zapisanych filmów z telefonu do NAS-a, gdy jesteśmy w podróży itd. może okazać się dość ciekawą opcją. AiVideos na naszym smartfonie może działać również offline, jeśli przykładowo uprzednio pobraliśmy materiał wideo.

Po podpięciu NAS-a bezpośrednio do monitora lub TV kablem HDMI ustawiamy domyślnie uruchamiany interfejs– ADM lub ASUSTOR Portal. W tym drugim przypadku mamy do czynienia ze środowiskiem przypominającym kafelkowy interfejs telefonu lub funkcjonalność Smart TV. Dostajemy dostęp do Netflixa, HBO GO, YouTube, Vimeo, Spotify i wiele innych usług. Listę możemy własnoręcznie zdefiniować z poziomu ADM, dodając także nasze aplikacje i strony internetowe. Tym samym nawet starszy telewizor czy zwykły monitor komputerowy zamieni się w pełnoprawne centrum domowej rozrywki. Pamiętajcie, że NAS obok waszego telewizora nie musi być podpięty kablem do modemu. Na stronie producenta znajdziecie obszerną listę kompatybilnych adapterów Wi-Fi. Jak pewnie się domyślacie, większość jej zajmują urządzenia marki ASUS.

Do ideału daleka droga

AS3204T v2 podobnie jak środowisko ADM idealne nie jest i jest kilka rzeczy mogących rozczarować użytkownika, a przynajmniej zirytować. Zacznijmy od strony hardware’u. Sprzęt posiada faktycznie multimedialne funkcje, ale spośród wyjść/wejść stanowczo brakuje złącza optycznego. Przykładowo pozwoliłoby by to wyprowadzenie osobnego sygnału wideo i audio do wzmacniacza lub soundbara. Problem ten mógłby również rozwiązać drugi port HDMI. Na szczęście NAS-y tego producenta współpracują z DAC-ami USB, co problem ten rozwiązuje w pewien sposób, ale nie całkowicie. Większym jednak mankamentem może się okazać wlutowana pamięć RAM. Oznacza to, że nie możemy dołożyć własnej kości. W prostszych modelach nie jest to problem, ale w tym urządzeniu taka zagrywka producenta wydaje się mało zasadna.

Przykładowe okna konfiguracji ASUSTOR Portal.

ASUSTOR Portal to świetnie wykonane środowisko, niemniej do nawigacji po nim koniecznym jest przynajmniej posiadanie myszy. Czy na nowszych telewizorach wystarczy pilot, którym można nawigować choćby bez problemów po interfejsie konsol siódmej i ósmej generacji, trudno powiedzieć. Sami jednak przyznacie, że jeśli nie jest to możliwe, to konieczność posiadania peryferii komputerowych w salonie jest mało wygodne. Ponadto korzystając z Portalu po przejściu do środowiska ADM nie mogłem płynnie powtórzyć tego manewru w drugą stronę. Wymagany był reset urządzenia.

Oprogramowanie ASUSTOR nie wspiera wszystkie kodeki. Co prawda LooksGood ma funkcję konwertera, ale przy długich filmach jego praca zajmuje dosłownie wieczność, a efekty nie zawsze mogą satysfakcjonować. Próbę przekonwertowania filmu o rozmiarze ok. 5 GB zarzuciłem po dłuższym czasie bezczynności. Na obronę sprzętu mogę powiedzieć tylko, że nie każdy TV również radzi sobie śpiewająco z odczytywaniem różnych plików i napisów. Widać na tym polu PC nadal pozostaje bezkonkurencyjny.

Jednocześnie musimy być świadomi, że podczas streamowania po sieci widocznym była delikatnie niższa jakość niektórych filmów, aniżeli na odtwarzaczu komputerowym. Na obronę AS3204T mogę jednak powiedzieć, że jeśli chodzi o starsze próbki wideo radził sobie całkiem nieźle ze skalowaniem materiału 360p, 460p i 720p na telewizorze Full HD 37”. Zresztą tak na marginesie, soft tego NAS-a może pracować w dość szerokiej ilości rozdzielczości, przy maksymalnym odświeżaniu 60 Hz. Damy radę uruchomić ADM nawet w 4K, ale wątpię, aby hardware miał na tyle mocy obliczeniowej, aby otworzyć taki materiał filmowy.

Dla kogo takie urządzenie?

Pora odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy potrzebujecie takiego rozwiązania? Przede wszystkim publikacja miała na celu pokazania jednej z funkcjonalności takiego NAS-a. Pokrycie tak szerokiej problematyki w jednym tekście jest nie możliwe, o ile ktoś lubi czytać elaboraty grubości pracy magisterskiej. Jeśli nabyć AS3204T v2 wyłącznie do roli prostego odtwarzania multimediów, to trudno taki wybór sensownie uzasadnić. Pamiętajmy, że ten NAS, plus co najmniej dwa dyski pojemności 2T to koszt powyżej 2 tysięcy złotych. W tych pieniądzach można nabyć TV i kilkumiesięczną subskrypcję Netflixa.

Z drugiej strony, jeśli prowadzimy własne biuro w domu lub w firmie – zakład fotograficzny, serwis komputerowy, biuro rachunkowe, czy nawet jakąś agencję – NAS nabiera sensu. Pracując na kilku maszynach wszystkie mają dostęp do tych samych informacji również w trybie offline, więc nie trzeba żonglować różnymi nośnikami pamięci. Plus mamy łatwy i zdalny dostęp do danych spoza naszej sieci lokalnej. Jasne, w serwisie komputerowym spec ogarnie ten problem samodzielnie, ale już nie każdy fotograf czy księgowy musi być biegły w kwestiach technicznych.

Jednocześnie, jeśli macie faktycznie w planach stworzenie prawdziwej bazy multimedialnej złożonej z pokaźnej ilości zbiorów filmów i muzyki, NAS nabiera sensu. Oczywiście, zawsze możecie zainwestować w dyski USB lub rozbudowę PC (jeśli takowego macie). Takie rozwiązanie będzie tańsze, ale chyba jednak mniej wygodne, zwłaszcza gdy zależy nam na bezproblemowym dostępie do zbiorów na dowolnej ilości urządzeń. Na sam koniec sami musicie przyznać, że zdolności multimedialne AS3204T v2 jednak wyglądają dość imponująco. Dzięki temu wykorzystując jego “profesjonalne” przeznaczenie jak i “rozrywkowy charakter” otrzymujemy kompletny produkt.