Ośmioletni Xeon w parze z Turingiem, podlany sosem RGB raz proszę!

Na dziś czeka nas odrobina rozrywki w postaci kompletnego montażu pieca z myślą o ogólnym użytkowaniu i oczywiście (w sumie przede wszystkim) grach komputerowych. W teorii nasz sprzęt ma zapewnić balans między sensownymi możliwościami a ceną i przy tym należycie prezentować się dla oka. Brzmi to trochę jak karkołomna misja, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie. W pierwszej kolejności sięgnę po jednostkę Xeon 1230 v2. Bardzo interesuje mnie sprawność Ivy Bridge w 2020 roku. Szczególnie, gdy do pary dokooptujemy współczesny układ graficzny pokroju 1660-tki. Na koniec całość zapakuję w obudowę Genesis Irid 505. Wiadomo, jak gaming to musi być RGB i hartowane szkło.

Przejdźmy do kornetów

Technicznie rzecz biorąc nasz sprzęt składa się w 85% z części używanych, które wcześniej tworzyły biurowy PC. Nigdy nie miały okazji poważnie popracować a ostatnie miesiące głównie zbierały kurz na półce. W moim składaku jedyne nowe komponenty to buda Irid 505 oraz chłodzenie procesora i50C. Zacznijmy jednak od początku. Generalnie serce komputera w postaci i5-3570 zastąpił procesor Xeon 1230 v2, odpowiadający jednostce i7-3770. Różnica między nimi polega na braku zintegrowanego układu graficznego oraz delikatnie niższym zegarze bazowym i boost. Do tego należy doliczyć mniejsze TDP na korzyść Xeona – 69 vs. 77W. W skrócie użytkownik dostaje do dyspozycji cztery rdzenie fizyczne, osiem logicznych oraz 8 MB pamięci cache. Na dzisiejsze standardy taka specyfikacja jest bardzo ok.

Procesor powędrował na płytę główną ASUS P8H77-V, którą zaktualizowałem do najnowszego UEFI. Następnie sięgnąłem po RAM Corsair XMS 1600Mhz w dwóch kościach po 4GB każda. Za zasilanie nie odpowiada już generyczna 400-tka a Zalman ZM500-LX. Co prawda nie posiada on modularnych przewodów, ale 500W mocy i szereg zabezpieczeń powinny wystarczyć. Co nam jeszcze brakuje do szczęścia? Oczywiście dyski. Posłużyłem się jednostką 240GB marki Intenso i 500GB HDD od WD (model Black). Zwieńczeniem moich zmagań z tworzywem była perełka w postaci GTX 1660 Ti od Inno3D. Przed zamontowaniem rozkręciłem układ graficzny i nałożyłem świeżą pastę. Dzięki temu udało mi zbić średnio pięć stopni Celsjusza pod obciążeniem.

Chłodzenie procesora

Ponieważ chłodzenie było nowe postanowiłem napisać o nim kilka słów. Xeon specjalnie prądożerny nie jest, to też wykluczyłem montaż większego coolera. Jednocześnie w tak eleganckiej i nowej obudowie głupio wkładać box’y bączek Intela. Wybór padł na Cooler Master i50C. Montaż jest banalnie prosty. Cooler posiada kompatybilność z podstawką LGA 115X oraz przedpotopowym 775. Na najnowszym standardzie LGA 1200 również zamontujemy i50C. Cały pakiet składa się chłodzenia i regulowanego backplate. Wędruje pod płytę główną a na procesor nakładamy cooler z fabrycznie zaaplikowaną pastą termoprzewodzącą. Dodatkowej tubki szarej masy nie uświadczymy w zestawie.

Po przykręceniu i50C udało się zachować delikatny dystans względem komponentów płyty P8H77-V. Do czego mogę się przyczepić? Ano z nieznanych mi powodów producent zdecydował się na końcówkę przewodu 3-pin. Tym samym nie ma możliwości na płynną kontrolę obrotów przez system. W efekcie wentylator cały czas kręcił z maksymalną wartością – grubo ponad 40dB przy 2295 RPM. Znalazłem rozwiązanie w postaci kontrolera pamiętającego jeszcze chłodzenie Zalman przykręconego do karty 6600GT. Ponieważ kostka z pokrętłem jest mało estetyczna ostatecznie sięgnąłem po prosty reduktor marki Noctua. Tylko, czy ustawiono na sztywno wartość 1380 RPM da radę? Ostatecznie okazało się, że nie było najmniejszych problemów.

Użytkowanie i montaż w Irid 505

Obudowa Irid 505 ARGB od Genesis do nic innego, jak większy brat modelu 503. Różnice? Prócz rozmiaru, co przekłada się także na sposobność montażu płyt ATX, na froncie dostajemy dodatkowe gniazdo USB 3.0 typ A. W środku warto pamiętać, aby wymiary GPU nie powinny przekraczać 380 mm, CPU 165 mm a długość zasilacza 190 mm. Do tego zmieścimy wentylatory 140 mm (góra i front) oraz 120 mm (tył). Obudowa ma już cztery 120-tki na starcie z możliwością RGB. Jeśli interesuje was chłodzenie AiO to stosowną chłodnicę do 280 mm można przykręcić na przodzie lub górze.

Za frontem z meshu (największy plus) znajdziemy trzy wentylatory z podświetlaniem RGB. Ich przepływ powietrza i ogólną kulturę pracy oceniam na przyzwoity poziom. W spoczynku komputer reprezentował głośność ~35dB. Podświetlanie oraz zasilanie wentylatorów (końcówki 3-pin) podpięto do autorskiego kontrolera Genesis ukrytego w lewym górnym rogu. Mimo, że posiada on przewód PWN dla płyty głównej to ostatecznie nie udało mi się sterować prędkościami wentylatorów ani z poziomu aplikacji Asus czy też bezpośrednio w BIOS. Co do świecidełek oczywistym jest, że P8H77-V pochodzi sprzed epoki adresowalnego RGB. W tym wypadku uwzględniony moduł kontrolny i przełącznik trybów oświetlenia na frontowym panelu bardzo się przydał.

Na pokładzie mamy oczywiście filtry przeciwkurzowe na froncie, górze i pod zasilaczem (ten wypada strasznie budżetowo). W kilku miejscach, podobnie jak w przypadku 503, pewne elementy nie zostały należycie spasowane. Chodzi głównie o pionową zaślepkę przy portach rozszerzeń oraz o niewielki dystans między blachą a zasilaczem utrudniający przetkanie przewodów audio i USB. Poza tym, mamy naprawę masę przestrzeni na rozporządzenie wszystkich przewodów i ich uporządkowanie. Do tego zaliczam na plus siedem miejsc na dyski SSD. Niektóre można nawet wyeksponować w środku obudowy zaraz za szkłem. Jednocześnie pod zabudową zasilacza schowano dwie kieszenie na klasyczne HDD. Jeśli komuś przeszkadzają to można równie dobrze je zdemontować uzyskując dodatkową przestrzeń na kable.

Resumując montaż przeszedł gładko a efekt finalny możecie sami ocenić. W mojej ocenie po bliskiej inspekcji obudowa prezentuje się bardzo dobrze. Wiem, że w mniejszych pieniądzach np. buda Krux Pallas z pewnością przemówi do użytkowników składających PC na budżecie. Nie mniej użyty Genesis jakościowo wypada znacznie lepiej, plus posiada rozwiązania estetyczne i praktycznie raczej niespotykane w produktach do dwóch stówek. 505-tka wiąże się z dopłatą nieco więcej niż stu złotych, ale myślę że jest to warte zachodu, szczególnie jeśli interesuje Was RGB na starcie.

Nie taki straszny Xeon

W przeważającej ilości benchmarków, sprawdzających dokładnie możliwości procesora, użyty Xeon boostował do 3.5GHz dla wszystkich rdzeni. W codziennie używanych aplikacjach i grach zegar 3.7 nie był rzadkością. Nie mogę polecić tego CPU do zadań iście profesjonalnych w postaci renderowania skomplikowanych scen czy obróbki wideo w wysokiej rozdzielczości. Pełnoprawne streamowanie także odpada. Zadanie tego tupu, jeśli to tylko możliwe, lepiej scedować na GPU. Cóż, wiek procesora i brak pewnych instrukcji daje o sobie znać. Natomiast przyziemny poziom w postaci programów graficznych pokroju Photoshop czy Corel wypad już na przysłowiową piątkę. Oczywiście w codziennych zadaniach Xeon również spokojnie daje radę. Leciwy Intel to również zawodnik łatwy do schłodzenia i pobiera umiarkowaną ilości energii. Benchmark Cinebench R15 wykazał około 88W pod obciążeniem.

Gaming – na to pewnie czekaliście z wytchnieniem. Ogólnie procesor polubił się z GTX 1660 Ti. Przeszło osiemdziesiąt klatek w Warzone na bardzo wysokich ustawieniach w rozdzielczości 1080p jest tego dowodem. Do tego solidna wartość 1% low oraz niski frame time pozwalają na pełnię czerpania radości z gry. Jak zawsze bez niespodzianek wyzwaniem okazał się Shadow of the Tomb Raider w lokacjach czysto procesorowych - dwie większe osady. W efekcie spadki frame time i klatek w takich miejscach zdarzały się często, co w sumie nie powinno nikogo dziwić. Inne tytuły hulały bez wyjątku. Doskonale wypadł Battlefield V z frame time na poziomie 10 ms.

W wymagających grach musimy spodziewać się poboru całej platformy na poziomie 190 do 210W. W grach esportowych, jak choćby Counter-Strike, komputer zamykał się w granicy 160W. Co istotne po obniżeniu detali w CS:GO i wystrzeleniu klatek do poziomu 300 fps frame time stał niewzruszony na wartości 3ms. Jeśli dla kogoś "Rush B!" to coś więcej niż pasja to do naszego komputerka spokojnie warto dołożyć monitor 144Hz lub nawet model z większym odświeżaniem.

Słowem podsumowania

Dlaczego w ogóle poruszam ten temat popadając w zachwyt nad procesorem mającym już osiem lat na karku? Powszechnie znany „i7-tax” a więc podatek płacony od renomy tej rodziny procesorów na rynku wtórnym winduje pod sufit ceny tych jednostek. Nawet tak leciwego modelu i7-2600, którego przecież w grach wygryza młodszy czterordzeniowy i3-9100. Ceny za wciąż żwawego i7-3770 sięgają często czterystu i więcej złotych. Sprawy komplikują dodatkowo, jeśli szukamy modelu z literką „K”. Natomiast za Xeon 1230 v2 zapłaciłem (uwaga!) 250 zł. To niewiele więcej niż wyceniane są i5-tki drugiej, trzeciej i czwartej generacji. Co więcej nie musiałem czekać na kuriera czy nawet jechać na drugi koniec miasta. Ofertę dorwałem w swojej okolicy. W podobnych kwotach znajdziemy również model 1230 jak i 1245. Zasadniczo mówimy o procesorach na konsumencką podstawkę 1155, z którymi poradzi sobie niemal każda płyta główna po szybkiej aktualizacji BIOS.

Czy GTX 1660 Ti wydaje się lekką przesadą do takiego komputerka? Zjawisko bottleneck’u z pewnością występowało ale było nieodczuwalne. Wyzwanie stanowią gry lub ich lokacje bardzo mocno leżące na CPU a wydane na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Jednocześnie myślę, że do tego Xeona wręcz idealnym wyborem byłby bazowy 1660, wariant Super lub nieco starszy GTX 1060.

Sądzę, że udało mi się złożyć ciekawą platformę do gier oraz codziennej pracy. Coraz więcej użytkowników przykłada jednak większą uwagę do wyglądu PC. Generyczne obudowy stacji roboczych HP czy Lenovo nikogo nie zainteresują u progu roku 2021. Na plus warto odnotować jeszcze fakt, że obudowy pokroju Genesis 505 posiadają własne kontrolery RGB. Dzięki temu taka skrzynka nie traci na pełni swojej funkcjonalności nawet, gdy korzystamy z leciwej płyty głównej. Do tego cieszy jakość wykonania, gdzie za tworzywo nie posłużyły przetopione puszki po Tyskim :) Na koniec w departamencie temperatur również widzę dużą poprawę względem starszych obudów Genesis z zabudowanym szklanym frontem. Generalnie powrót do meshu przywitałem w otwartymi ramionami, szczególnie gdy chroni wnętrze PC odpowiedni filtr.